Nowy rok zaczął się ewidentnie od wyczytywania zapasów i nie dlatego, że mam jakąś akcję, ale tak wyszło, że jakoś ręka wyciąga się po starsze zakupy. Jakiś czas już nie ruszałam kryminału, a za oknem taka pogoda, że nic tak nie siądzie jak skandynawski kryminał. Moim zdaniem są dwie pory roku dobre do tego gatunku, po pierwsze środek upalnego lata, gdy te skandynawskie klimaty działają jak klimatyzacja, albo właśnie taka pogoda jak teraz, gdy ciągle jest zimno, ponuro, mróz i taka podróż na północ tylko podbija klimat. Szkoda tylko, że Lackberg straciła formę.



















