Sam Pivnik ocalał ze świata, którego już nie ma. Mógł zginąć kilkanaście razy, ale dzięki szczęściu, sile i determinacji przeżył i mógł opowiedzieć swoją nadzwyczajną historię. W dniu jego trzynastych urodzin, 1 września 1939 roku, nazistowskie Niemcy najechały na Polskę, a wraz z tym wydarzeniem życie Pivnika zmieniło się nieodwracalnie. Przeżył będzińskie getto, a potem przez sześć miesięcy pracował jako więzień na osławionej rampie w obozie Auschwitz-Birkenau, gdzie dokonywano selekcji ludzi z kolejnych transportów, kierując niektórych do obozu, a innych wprost do komór gazowych. Po tych traumatycznych doświadczeniach trafił do obozu przy kopalni Fürstengrube (dzisiaj kopalnia „Wesoła”). Przeżył morderczy „marsz śmierci” po obozach w głębi upadającej III Rzeszy i jest jednym z niewielu, którzy wyszli cało z ataku samolotów RAF na statek więzienny Cap Arcona, o którym sądzono mylnie, że przewozi uciekających esesmanów. W końcu dotarł do Londynu. Teraz Sam Pivnik, już po osiemdziesiątce, opowiada, jak wyratował się z najbardziej niebezpiecznych i przerażających opresji wojennych.
Niedługo będę Wam musiała
obiecać, że koniec z literaturą o tematyce holocaustu. Powoli już nie
wytrzymuję, przesilenie wiosenne, niższe ciśnienie a tu jeszcze mocna książka
człowieka wgniata w podłogę.
Sam Pivnik urodził się w
Będzinie, miasteczku z historią oraz duszą. Miasteczko to przechodziło różne
koleje losu, od czasu lokowania na prawie magdeburskim, a nawet wcześniej
jeszcze w różnych rękach było, wznosiło się i opadało, jak na sinusoidzie. Ale niczym
były wszystkie wcześniejsze losy, wobec tego co przyniósł tragiczny pierwszy
września 1939 roku. Będzin było
miasteczkiem ze sporym odsetkiem ludności żydowskiej, miasteczek takich
w międzywojennej Polsce było wiele, nawet nieopodal mnie był sobie taki
Rozwadów, w którym żyli obok siebie
Polacy i Żydzi. Dzieci żydowskie z polskimi się bawiły i tylko z okazji
Wielkanocy antysemityzm okazywały, aby odpłacić za śmierć Jezusa. Wraz z
wybuchem wojny świat się zmienił wizje krzyczącego kaprala z Austrii zmieniły
życie milionów. Sam nie miał okazji
przeżyć beztroskiego okresu młodości, jego bar micwa została z powodu wojny
zorganizowana w domu, w tajemnicy, szybko musiał nauczyć się pracować, zarabiać
na swoją wielodzietną rodzinę. Ojciec chłopca był tradycyjnym Żydem, wierzącym
w literę prawa, który nie był w stanie dostosować się do nowych realiów, wręcz nie chciał uznać konieczności
zmian. Jedna matka błyskawicznie się dostosowała i mogła zapewnić rodzinie
przetrwanie. Tylko, że to nie była wojna, którą dało się, tak o przetrwać.
Niemcy nie pragnęli uciskać, oni chcieli zniszczyć. Destrukcję szerzyli konsekwentnie. Zorganizowali getto, zapędzili do pracy,
wprowadzili żądy Rady Żydowskiej, zaprowadzali terror i żady przemocy.
Wreszcie mieszkańcy będzińskiego
getta podnieśli głowy, wprawdzie ich zryw nie mógł być nawet porównywany do
powstania w warszawskim getcie, ale był przejawem, ostatnim przejawem ich
człowieczeństwa i wolnej woli. Pojęcia takie jak człowieczeństwo, godność były
niszczone w miejscu do którego ich wywożono. A miejscem tym było Auschitz.
Wybaczcie, że się tak rozpisuję,
ta książka niesamowicie mną wstrząsnęła.
Chociaż i taka fraza jest eufemizmem.
Bo z tym holocaustem jest tak, że to każdy wie jak było, ale każdorazowe
czytanie świadectw o prawdzie przyprawia o dreszcze i sprawia że czuję się
jakby ktoś dał mi w twarz a później w brzuch, a później porządnie mnie
zbutował.
Nie potrafię spokojnie myśleć, a
tym bardziej mówić o tej książce, ona jest tak prawdziwa w swej prostocie, że
ta prawda uderza w nas i przewraca, jak fala uderzeniowa po wybuchu bomby
atomowej. Nie trzeba wielkich słów, aby powiedzieć prawdę.
„Ocalony” to opowieść, tak jak
gdybyśmy słuchali, na żywo kogoś kto przeżył to co było najgorsze w XX wieku.
Już coraz mniej jest wśród nas tych, którzy mogą nam dać świadectwo. Warto,
warto czytać takie autentyczne książki, pełne mocnych przeżyć.
Nie mogę o TAKIEJ książce
napisać, że polecam, że fajna, bo to się nie godzi. To jest niesamowita książka mocna i
przejmująca do szpiku kości.
