Lata trzydzieste XX wieku, małe miasteczko na południu USA. Atticus Finch, adwokat i głowa rodziny, broni młodego Murzyna oskarżonego o zgwałcenie biednej białej dziewczyny Mayelli Ewell. Prosta sprawa sądowa z powodu wszechpanującego rasizmu, urasta do rangi symbolu. W codziennej walce o równouprawnienie czarnych jak echo powraca pytanie o to, gdzie przebiegają granice ludzkiej tolerancji. Zabić drozda to wstrząsająca historia o dzieciństwie i kryzysie sumienia. Poruszająca opowieść odwołuje się do tego, co o życiu człowieka najcenniejsze: miłości, współczucia i dobroci.
Od
lat obiecuję sobie, że listę stu książek, które trzeba przeczytać(według BBC),
potraktuję poważnie i chociaż przeczytam te tomy, które leżą na półce.
Powiedzmy, że idzie mi tak se. Na szczęście Mikołaj obdarował mnie ksiażką z
tej listy. „Zabić drozda”, ten tytuł obija się od czasu do czasu w literackim
światku, jednak jest to taka książka widmo, jak z „Ulissesem”, każdy słyszał,
wie że trzeba chwalić, ale prawie nikt nie czytał. Ja przez 27(sic!!) lat nie
znałam… Trafiła się okazja to nadrobiłam, bo odchamić się trzeba i nie można
czytać tylko książek płaskich, Chociaż te „wypukłe”, potrafią nieźle zmordować…
.jpg)