Chyba dwa, albo trzy lata temu miałam obłędną i rekordową ilość świątecznych powieści i chyba się nimi przejadłam. Ponadto irytuje mnie, że od listopada świąteczne powieści atakują mnie z każdej strony. Wszystkie mają cukierkowe okładki, a dodatkowo jak się pójdzie do kina zalewa nas fala zwiastunów świątecznych filmów. Lubię święta, ale świąteczny klimat zaczyna się dla mnie najwcześniej w adwencie – taki zgrywus za mnie I żyli długo i… świątecznie to książka na którą skusiłam się bo jej autorka jest jednocześnie scenarzystką filmu na nteflixie który ongi mi się spodobał. Jednak książka przeleżała chyba dwa lata i dopiero w tym roku uznałam, że chyba nieco się odtrułam.



















