Poznajcie Pata. Pat ma pewną teorię – jego życie to film, który zakończy się happy endem, czyli powrotem jego byłej żony. Pat musi tylko spełnić kilka warunków: robić codziennie setki brzuszków, czytać więcej książek, biegać ubrany w worek na śmieci, żeby zgubić ostatnie zbędne kilogramy, ćwiczyć bycie miłym i dwa razy dziennie łykać kolorowe pastylki. (Fakt, że Pat spędził kilka lat w zakładzie dla psychicznie chorych nie jest chyba wielkim zaskoczeniem). Niestety nic nie układa się tak, jak powinno. Nikt nie chce rozmawiać z nim o Nikki, jego ukochane Orły przegrywają kolejne mecze, a ojciec twierdzi, że Pat przyniósł pecha drużynie. Na domiar złego za Patem łazi piękna, choć równie stuknięta jak on Tiffany, prześladuje go Kenny G, a nowy terapeuta sugeruje zdradę jako formę terapii! Pat nie przestaje jednak myśleć pozytywnie. Czy to wystarczy, by osiągnął swój cel? Na podstawie powieści Poradnik pozytywnego myślenia powstał scenariusz do filmu pod tym samym tytułem. Główne role zagrali Bradley Cooper (Pat) oraz Jennifer Lawrence (Tiffany). Partnerują im Robert De Niro (ojciec Pata) i Jacki Weaver (matka głównego bohatera). Wszyscy otrzymali za te role nominacje do Oscara, a sam film zebrał ich aż 8. Jennifer Lawrence została uhonorowana Złotym Globem i Oscarem.
Nie śledziłam z wypiekami na
twarzy szopki wokół Oskarów, pewnie dlatego, że mało filmów oglądałam w 2012
roku, miałam swoje premiery, których wypatrywałam, ale nie było to nic nowego i
pożądanego, a filmy głośne i wzbudzające zachwyt raczej mnie rozczarowały.
Dlatego „Poradnik pozytywnego myślenia” miałam za typowy poradnik. Miałam
nadzieję, że z wiecznego malkontenta uczyni ze mnie pogodnego i promiennego
człowieka. I z takim nastawieniem zaczęłam
czytać.
Niestety, wciąż jestem
malkontentem, bowiem „Poradnik” to nie opis ćwiczeń jakie należy wykonać, aby
sposób patrzenia na świat nam się zmienił, to wciągająca, urocza historia
pewnego mężczyzny.
Pat wychodzi z niedobrego
miejsca, czyli ze szpitala psychiatrycznego.
I mimo, że siła złego na jednego, bo i żona od niego odeszła i ojciec
ciągle patrzy na niego wilkiem i musi chodzić do terapeuty bo inaczej wroci do
szpitala, Pat wierzy, że życie to film, a każdy film się dobrze kończy. Pat
gorąco wierzy w dobre zakończenie, jest przekonany, że jeśli nadrobi braki w
lekturach, odpowiednio schudnie i wyrobi sobie perfekcyjne mięście Nikki – jego
żona do niego wróci.
Tak jak już wspomniałam, filmu
nie widziałam, ale po lekturze książki mam ogromną ochotę na seans. Trudno jest
mi rozstać się z bohaterami tej opowieści, zwłaszcza z Patem. Świat widziany z
jego perspektywy, naprawdę nabiera jaśniejszych barw, chociaż momentami ta
książka jest bardzo smutna. Bo jednak czytelnik snuje różne scenariusze, ale
ten z wracającą Nikki wydaje się po prostu nierealny. Mimo iż do końca nie
wiemy co zaszło, dlaczego Nikki opuściła męża, co się z nią teraz dzieje,
przeczuwamy że to coś więcej niż tylko to iż Pat nie jest tak oczytany jak
życzyłaby sobie tego nauczycielka angielskiego.
Wady, które według Pata były przyczyną odejścia żony nie są bowiem
zbrodniami, które dyskwalifikują mężczyznę jako męża, toteż zastanawiałam się o
czym jeszcze nie wiem. Ale nie lękajcie
się, wszystko zostanie wyjaśnione.
Momentami ta książka strasznie
mnie przygnębiała , bo ja też miewałam takie momenty w życiu, tylko o mniejszej
skali, że łudziłam się, że wszystko się ułoży, gdy tylko wyeliminuję jakieś
bzdurne czynniki, że wtedy równanie się ułoży, ale tak nie jest. Jeśli ktoś nie
kocha nas takimi jakimi jesteśmy, jeśli nie akceptuje naszych wad, to
przeczytanie kilku książek i zrzucenie kilku kilogramów nie rozwiąże problemu,
zamiecie go tylko pod dywan. Ale ten problem wróci, a wtedy my będziemy o wiele
bardziej zranieni. Mimo tytułu, ta
książka opowiada smutne historie, oczywiście daje nadzieję na happy end,
bo jednak wszystko fajnie się kończy, tylko, że ten smutek w życiu jest
faktycznie obecny, a aby wyszło słońce najpierw musi przetoczyć się burza.
Cieszę się, że ta książka
pojawiła się na naszym rynku, bo Pat jest naprawdę ciekawym bohaterem z jego,
niekiedy infantylnymi przemyśleniami, ale jednak prawdziwymi i mimo swej
prostoty mądrymi, wniósł coś ważnego do mojego życia. Chociaż zdaję sobie
sprawę, że fascynacja bohatera sportem, liczne pogadanki, mecze, przeżywanie
tego spektaklu dla wielu osób będą niezrozumiałe, czy wręcz irytujące, jako fan
piłki nożnej rozumiem bohatera i chociaż nie brałam udziału w kibicowaniu na
taką skalę to w pełni rozumiem bohatera.
Polecam gorąco „Poradnik
pozytywnego myślenia” jest to książka i wzruszająca i zabawna, wydaje mi się,
że każdy znajdzie w niej coś dla siebie, czegoś się nauczy, coś odkryje. Wydaje mi się, że wrócę do niej jeszcze.
.jpg)