Jonathan Huntington jest nieprzyzwoicie bogaty, szaleńczo przystojny i zupełnie pozbawiony skrupułów. Jest także szefem firmy, w której Grace Lawson odbywa praktyki studenckie. Jego magnetyczny urok sprawia, że dziewczyna ufnie podąża za nim w świat zmysłowych rozkoszy, w którym obowiązują tylko trzy zasady: żadnych emocji, żadnych uczuć, żadnego zaangażowania.
Początkowo oszołomiona intensywnością erotycznych doznań Grace nie przeczuwa, jak niebezpieczny może być świat mrocznych żądz i seksualnych fantazji kochanka...
Po ogromnym sukcesie wydawniczym całej
trylogii o Greyu, który jak nic zstąpił z Olimpu, lub z innych szczytów, gdzie
przebywają erotyczne bóstwa, nastąpił wysyp książek, nawet nie tyle z wątkiem
erotycznym, co z jakąś fabułą dolepioną do opisów erotycznych ekscesów. Książki
te wyróżniają się na półce ciemnymi okładkami z maskami, kajdankami ewentualnie
krawatami i szpilkami. Często są to po prostu porno bezguścia. „Barwy miłości”
miały być inne. Lepsze.
