
Republika Południowej Afryki. Dzikość przyrody, ruchliwe ulice wielkich miast i bezdroża w głębi kraju. Turystyczna rzeczywistość zderzona z brawurowo zreinterpretowanym światem afrykańskich mitów.
„Nie rozumiem tych trzech tygodni, tak jak nie pojmuję woli pchającej na drzewo ciało pawiana, silne i pocieszne, nie mam pojęcia, jaką tajemnicę skrywały oczy antylop i spojrzenie tego prześmiesznego stworzenia, kręcącego się po nocy wokół naszego namiotu w Parku Krugera. Nie znam sekretu gór i sztucznego jeziora. Nigdy nie dowiem się, co ludzie, tak serdeczni w pierwszym kontakcie, naprawdę o nas myśleli. Przeczuwam, że wioska w Zululandzie, gdzie zgubiliśmy się w nocy, była najbliżej prawdy, tej prawdziwej Afryki, jaką dane było zobaczyć nam, bogatym turystom, oglądającym świat przez szyby samochodu. Przeczuwam, ale nie wiem. Nie wiem nic. Poza jednym. Coś tam się zdarzyło.”
Każda podróż jest darem. Podróż w mentalność tak odległą jest darem szczególnym. Co otrzymaliśmy? Opowieść o jednym z najbardziej fascynujących krajów świata czy szczere wyznanie pisarza, że nie wyjaśni nam Afryki? Ascetyczny dziennik podróży? A może zmysłową, na wpół baśniową włóczęgę przez świat magii i archetypów Czarnego Lądu? Jedno jest pewne: Orbitowski w "Zapiskach Nosorożca" mówi o Afryce w sposób, w jaki nie zrobił tego nikt do tej pory.
Lubię
podróżować, niestety jestem człowiekiem wygodnym, nie lubię upału, arktycznego
zimna, robactwa, obcych – potencjalnie niebezpiecznych, ludzi, chorób,
terrorystów, itp. Dlatego podróżuję raczej książkowo. Niestety nie każdy
reportaż z podróży do mnie trafia. Autor musi mieć to COŚ, bo co z tego, że
opisuje cudowne miejsca, które na pewno na żywo zapierają dech w piersiach –
jak ja tego nie widzę, nie czuję. „Zapiski nosorożca” to książka o podróży do
Afryki Południowej. Nie byłam w Afryce, nawet Północnej. Zwierzęta opisywane w
książce widziałam w ZOO, maksymalne temperatury jakich doświadczam to te
lipcowo-sierpniowe. A masy dzikich ludzi
można doświadczyć w Stalowej Woli, w sobotę na rynku, którego unikam.