Gdzieś tam, kiedyś w samym środku pandemii nabyłam sobie książkę W butach Valerii, było to spowodowane kilkoma poleceniami, jak również tym, że na Netflixie jest serial, a ostatnio nic mnie tak nie pcha do książki, jak wizja tego, że po zakończeniu dobrej lektury, będę mogła sobie oglądać serial. Z braku miejsca i czasu, książka trafiła na hałdę wstydu pod biurko i tak czekała, aż przejdę na emeryturę/wygram miliony/znajdę jakąś motywację. Niestety dwie pierwsze opcje wciąż się nie spełniły, ale wyszedł drugi tom, weszłam w jego posiadanie i to mnie popchnęło do tomu pierwszego. Spodziewałam się lekkiej lektury, która zajmie mi maks dwa dni, ale przesilenie wiosenne sprawiło, że spędziłam z nią tydzień i od razu zaczęłam tom drugi.



















