Byłam sceptycznie nastawiona do Legimi, już rok temu prawie kupiłam i czytnik i abonament, ale wybuchła ta niesławna afera i się wstrzymałam. Jednak w tym roku zobaczyłam, że kupuję za dużo powieści takich czytadeł, na raz i że szkoda trochę pieniędzy i bardzo szkoda miejsca. No i muszę powiedzieć, że to był trafny wybór, bo gdy kończyłam jedną książkę wyguglowałam sobie książki z gatunku od wrogów do kochanków i trafiłam na ten tytuł. Jedno kliknięcie i proszę: miałam na czytniku I love, I hate you. Książkę łyknęłam w popołudnie, jest lekka, zabawna, ale pewnie do niej nie wrócę, chociaż chciałabym ją Wam polecić bardzo.
