Nie wiem jak dokładnie to działa, ale gdy zacznę od świetnej książki autora, to on będzie dla mnie geniuszem, zawsze złapię się na jego nową książkę jak jakaś głupia żona z lat pięćdziesiątych, co uwierzy mężowi, że już więcej nie zdradzi. Jakieś trzynaście lat temu kupiłam sobie książkę Katedra w Barcelonie to był bardzo hiszpański okres w moim życiu, intensywnie uczyłam się hiszpańskiego, kupowałam hiszpańskie książki, na ile pozwalało mi stypendium i rozważałam rzucenie wszystkiego i zostanie bezdomnym grajkiem przed budynkiem Kortezów Generalnych. Książka, chociaż ma swoich krytyków, mnie zachwyciła, to było opus magnum, solidny risercz, wycieczka w czasie, jest serial na Netflixie, ale powieść pokazywała człowieka w feudalnym świecie, marionetkę w rękach możnych. Była świetna, nawet mój Tata przeczytał i pożyczył ją połowie swoich znajomych. Od tego czasu, kupuję wszystko Falconesa co się ukazuje. Niestety daremnie szukam tych uniesień i tego zaczytania. Może w każdym z nas jest materiał na jedną genialną książkę, tylko niektórzy piszą uparcie dalej. Jak będzie w przypadku Malarza dusz? to się okaże.

