Od pewnego czasu unikam sporów światopoglądowych. Nie oznacza to, że stałam się konformistką, ale doszłam do wniosku, że cenię sobie święty spokój, a święta wojna na argumenty nie przyniesie nic, a na pewno nic dobrego. Nie jestem Polką-katoliczką, ani Polką-ateistką i mój największy, prywatny problem polega na tym, że nie umiem się ślepo zgodzić z jakąkolwiek(jak do tej pory) grupą. Po lekturze „Wygasania” stwierdziłam, że chcę poczytać więcej Terlikowskiego, a takie mocne zestawienie wydało mi się ciekawym pomysłem. Bardzo byłam ciekawa, czy znajdę odpowiedzi, czy są możliwe kompromisy, dojścia do konsensusu.
