Z Kerry Fisher spotkałam się chyba rok temu, jej książka Sekretne dziecko swego czasu pochłonęła mnie i później kupiłam sobie kolejną jej książkę, chronologicznie pierwszą na polskim rynku, której ongi premierę przegapiłam. Ja trochę jestem już zmęczonym czytelnikiem, co sięgam po książkę to znudzona unoszę brwi, już tyle czytałam, mało co mnie zadziwia, dlatego bez żalu książkę porzuciłam i poszłam na Mszę, a później na rower. Powiem Wam, że gdyby nie to, że przy okazji porządków położyłam ją obok łóżka to jeszcze by leżała, bo okładka trochę mnie dezorientowała, nie wiedziałam, o czym to będzie.

