Na początku grudnia mieliśmy czterdziestą rocznicę zamachu na Johna Lennona. Podobno to wydarzenie jest punktem odniesienia. Ludzie pamiętają, co robili, gdy dowiedzieli się o zamachu na JFK, czy o śmierci Lady Di, czy o ataku na WTC. Kto wkraczał w lata osiemdziesiąte jako świadomy człowiek, pamięta moment, gdy świat obiegła wiadomość, że Beatles został zastrzelony. Mijają cztery dekady od śmierci Lennona, a jeszcze więcej, od kiedy zespół przestał grać, a przecież oni ciągle są kultową ekipą, budzą ekscytację i mają rzeszę oddanych fanów. Nie dziwie się, chociaż nie mogę określić się mianem wiernej fanki, to jednak byłam ciekawa, co autorka chce nam pokazać, miałam tylko nadzieję, że nie będzie to zbiór teorii spiskowych, bo tych nie lubię ewidentnie.
