Ciemne zaułki Dublina, pełne tajemnic Wolne Miasto Gdańsk, zakazane uczucia i prawda zakopana w zbyt płytkim grobie.
Susan Field znika nagle bez śladu. Zaniepokojona tym wydarzeniem Żydówka Hannah Rosen zrobi wszystko, żeby odkryć, jaki los spotkał jej przyjaciółkę. Pomaga jej Stefan Gillespie – bezkompromisowy policjant i ojciec rozpaczliwie walczący o prawo do dziecka. Każdy możliwy trop zdaje się prowadzić donikąd, a osoba, która ostatni raz mogła widzieć Susan, w pośpiechu opuszcza miasto. Dopiero kiedy w górach nieopodal Dublina odkryte zostają ciała kobiety i mężczyzny, prywatne śledztwo nabiera tempa. Rodzi się również uczucie – zakazana w katolickiej Irlandii miłość Żydówki i protestanta.
Co wspólnego mają popełnione w Dublinie zbrodnie z ukrywającym się w Gdańsku lekarzem? Jaki związek ma uwikłany w kłopotliwy romans ksiądz z bezwzględnymi funkcjonariuszami dublińskiej policji? Stefan i Hannah, zbliżając się do rozwiązania, popadają w coraz większe niebezpieczeństwo. Niektóre sekrety powinny pozostać pogrzebane na zawsze…
Trzymający w napięciu thriller historyczny, który zabiera czytelnika w pasjonującą podróż do lat 30. ubiegłego wieku.
Kolejna
zaległa książka do opisania, czytana głównie w poczekalniach, na ławkach.
Następny kryminał retro w moim dorobku. Nie jestem zafiksowana na punkcie
Irlandii, ale wciąż podpisuję się pod stwierdzeniem, że uwielbiam kryminały
retro, mają w sobie urok zdjęcia w sepii, pełnego tajemnicy i takiej atmosfery
dawnych lat. Tym razem skoczyłam na głęboką wodę, bo i autor nieznany i ta
Irlandia – chociaż też Gdańsk, no ale zawsze rekompensować to mogą lata
trzydzieste, które historycznie jakoś nigdy mnie bardzo nie pociągały, ale
doskonale sprawdzają się w kryminałach, właśnie z tych powodów, dla których ja
nie pasjonowałam się tym okresem, w powietrzu czuć już niepokój, jakby
cywilizacja toczyła się coraz szybciej w stronę przepaści. W mojej wyobraźni
lata trzydzieste toną w mroku i mgle i nocy – to już jak hitlerowska nazwa
akcji, a przyznacie, że lepszego nastroju dla kryminału nie ma…
