Karbala. To się zdarzyło naprawdę. Pierwsza książka o utajnionej wojnie Polaków.Najpierw błędy popełnili politycy, potem generałowie. W efekcie zwykli żołnierze znaleźli się w bagnie. By ocalić życie musieli wznieść się na wyżyny bohaterstwa. Tak bywało w Wietnamie, tak było w somalijskim Mogadiszu i podobnie stało się w irackiej Karbali. Wiosną 2004 roku islamska Armia Mahdiego zaatakowała polskie oddziały w naszej strefie stabilizacyjnej w środkowym Iraku. Generałowie stracili wszystkie kontrolowane dotąd przez Polaków miasta; An-Nadżaf, Al-Kut, Ad-Diwanijję, Al-Hillę i Karbalę, najświętsze miasto szyitów. Musieliśmy oddać koszary, pałace gubernatorskie i siedziby władz – oprócz ratusza w Karbali. Kapitan Grzegorz Kaliciak z kilkudziesięcioosobowym oddziałem przez trzy dni i trzy noce odpierał tam szaleńcze szturmy dziesięciokrotnie liczniejszych przeciwników.Była to największa bitwa Polaków od czasów II wojny światowej. Książka jest relacją uczestników tamtych zdarzeń. Jest też hołdem oddanym odwadze polskich żołnierzy.
Rok
2004 kwiecień, polskie wojska w Iraku, co robiłam wtedy? To prosto nie
oglądałam wiadomości, żyłam pierwszą klasą Liceum, bałam się profesor od
angielskiego i dostawałam ataku paniki na widok kultowej w mojej szkole
profesor od fizyki. Problemy wojny, śmierć były daleko. A przecież każdy
wiedział o Iraku o tym, że Amerykanie próbują ustabilizować kraj, a polskie
wojsko im pomaga. Oceny tych wydarzeń były różne. Atak na ratusz w Karbalii
umknął mojej uwadze, naprawdę. O tym, że coś takiego było, dowiedziałam się
dopiero dzięki tej książce. Wiem, wstyd trochę… Rzadko czytam reportaże i
staram się jak najrzadziej czytać o wojnach, które się toczą – później nie mogę
spać, boję się i przeżywam. Ale reportaże Agory to marka, dlatego oprzeć się
nie mogłam.
