wtorek, 16 lipca 2013

"Statek śmierci" - Yrsa Sigurdardóttir

Luksusowy jacht rozbija się przy wejściu do portu w Reykjawiku. Na jego pokładzie nie ma nikogo. Jacht jest własnością Banku Islandzkiego, odkąd poprzedni właściciel popadł w długi. Co stało się z trzema członkami załogi i czteroosobową rodziną, która weszła na pokład w Lizbonie? Turyści, którzy zaginęli wykupili, przed podróżą, bardzo wysoką polisę na życie. Firma ubezpieczeniowa chce mieć pewność, że nie doszło do oszustwa. Do akcji wkracza Tora. Musi ustalić, co wydarzyło się na jachcie pomiędzy Lizboną a Reykjawikiem.To nie horror. Lub może raczej horror innego rodzaju. Jeśli znalazłeś się na pokładzie jachtu na środku oceanu i nie wiesz, komu możesz zaufać, to horror o którym mówimy

Po książkowym kacu spowodowanym lekturą książki „Moja Siostra mieszka na kominku”(polecam lekturę) miałam problem z wyborem lektury, rzuciłam chyba czterema książkami, obiektywnie – świetnie się zapowiadały- ale ja wpadłam w taki typowo-babski humor „nie wiem czego chcę, wkurza mnie to, nie podchodź mi pod nogi, bo zaraz się okaże, ze to przez ciebie!! Grrr trzymajcie się ode mnie z daleka, nie mam co czytać”.  Swoje lata mam, ale wiem, że żaden PMS nie wytrąca mnie z równowagi i tak nie działa mi na nerwy jak kac książkowy i problem z wyborem lektury. Jest zaledwie kilka osób na całym globie, które irytują mnie – a i to li i jedynie porównywalnie – tak bardzo.

Yrsa zawiodła mnie tylko raz, jej najnowsza książka zbiera różne recenzje, od pełnych zachwytów, przez sceptyczne, aż po te z brakiem entuzjazmu. To wyciszyło mój entuzjazm, ale z drugiej strony ja jestem bardzo strachliwa. Naprawdę! Nie czytam thrillerów, horrorów bo się boję spać i nie są to czcze słowa, ja naprawdę nie mogę usnąć! Unikam więc. Ale Yrsę pokochałam dwa lata temu, w okolicach mojej obrony przeczytałam, połknęłam kryminał „Spójrz na mnie”.  Do dziś pamiętam ten dzień, gdy zamiast stresować się obroną, wylegiwałam się na słońcu i wraz z Thorą próbowałam rozwiązać zagadkę. „Pamiętam cię” również wzbudziło we mnie masę emocji, dreszczyku. Wydaje mi się, że Yrsa jest moją ulubioną, współczesną autorką kryminałów.  Piszę o tym wszystkim, aby dać Wam pogląd na moją(nieco skopaną) psychikę, jestem strachliwa, toteż mój próg wytrzymałości jest niższy, to czego ja się przestraszę zapewnie nie wywrze wrażenia na miłośnikach literatury z dreszczykiem.  Musiałam tę książkę skończyć przed zmrokiem, bo po zachodzie słońca musiałabym ją czytać z psem i kotem.  Fragmentami, czułam autentyczny strach, a każdy hałas przyprawiał mnie o stan przedzawałowy.  A książka, jako całość… nie rozczarowała mnie.

Do portu przypływa luksusowy jacht, przypływa, a raczej taranuje nadbrzeże, po wejściu na statek okazuje się, że nie ma na  nim żywej duszy. Statek jest pusty. Jak to możliwe? Skoro z portu w Lizbonie wypłynął Jach z małżeństwem z bliźniaczkami oraz z załogą. Tak mała liczba pasażerów jest spowodowana tym, iż jacht został zajęty przez bank na poczet długów. Krążą plotki, że nad jachtem ciąży klątwa, coś dziwnego wyczuwa się również w atmosferze. Thora – znana z poprzednik kryminałów autorki – prawnik zostaje pełnomocnikiem rodziców mężczyzny, który z ramienia komisji likwidacyjnej, znalazł się na pokładzie bo ma uprawnienia – odbył kiedyś kurs żeglarski- a jeden z członków załogi miał wypadek. Przypadek… płynął z żoną i dwiema córkami, najmłodsza córka została z dziadkami. Rodzice Egira wynajmują Thorę, która jak zwykle całym sercem angażuje się w śledztwo mające na celu wyjaśnienie tego co stało się na pokładzie. Czy pasażerowie dryfują gdzieś po lodowatych wodach? Ta nadzieja ulatuje, gdy odnalezione zostają zwłoki jednego z pasażerów, one rozwiewają złudzenia. Jaka tragedia rozegrała się na luksusowym, zachwycającym jachcie? Kto mógł dokonać takiej eksterminacji, w jakim celu?


Jak dla mnie już sam wybór miejsca na główną akcję jest rewelacyjny. Jacht na pełnym morzu, to zagranie w stylu Christie, mamy ograniczoną liczbę potencjalnych sprawców, dodatkowo dochodzi permanentne poczucie zagrożenia, dziwna atmosfera, poczucie przebywania w pułapce z której de facto nie ma ucieczki, kontakt ze światem jest ograniczony a i to odchodzi w przeszłość.  Dodatkowe Yrsa pisze w specyficzny sposób na pograniczu realizmu i świata paranormalnego. Ten schemat powtarza się i tutaj, ale jest to napisane w tak dobry sposób, że nawet osoby tak przyziemne jak ja nie odczuwają z tego powodu dyskomfortu.

Co mi przeszkadzało, co przeszkadza mi w kryminałach skandynawskich to imiona, których nie mogę wypowiedzieć nawet w głowie, więc ciężko mi połapać się who is who. Wiem, że nic się z tym nie da zrobić, ale niesamowite zbitki liter sprawiają, że nawet nie próbuję odczytać imienia, bohaterów kojarzę wizualnie po zlepkach znaków oznaczających ich personalia. Mam nadzieję, że rozumiecie co mam na myśl ; ]

Reasumując spędziłam przy tej książce naprawdę dobre godziny, dała mi to czego oczekiwałam, emocje, dreszczyk, napięcie i zakończenie, które jest nieco zamotane, ale ostatnie strony dają po twarzy – metaforycznie. Mocne.

Szczerze polecam, dobra książka! Jasne, na raz – jak większość kryminałów, ale nie powinniście doznać zawodu.

A tak czytałam dziś, kontuzjowana(tak wciąż wybieram się na pielgrzymkę!)
Dobrze się czytało :)

niedziela, 14 lipca 2013

"Moja Siostra mieszka na kominku" - Annabel Pitcher

Moja siostra mieszka na kominku” Annabel Pitcher to jeden z największych bestsellerów angielskiej prozy ostatnich lat, sprzedany do kilkunastu krajów. To niezwykła powieść, która z perspektywy 10-letniego chłopca opisuje dramat, który dotknął jego rodzinę i to, w jaki sposób te wydarzenia odbiły się piętnem na wszystkich członkach tej rodziny i ich wzajemnych relacjach. Powieść urzeka niezwykłym typem narracji i emocjonalnością, która sprawia, że „Moja siostra mieszka na kominku” na długo pozostaje w sercach wrażliwych czytelników.

***Od tamtego wydarzenia dziesięcioletni Jamie nie płakał ani razu.
Chłopiec wie, że powinien – przecież Jasmine płakała, i mama, a tacie zdarza się to do dziś. Roger wprawdzie nie uronił ani jednej łzy, ale to w końcu kot, poza tym nie znał Rose aż tak dobrze.
Wszyscy dookoła zapewniali, że czas leczy rany, tylko że to jedno z tych kłamstw powtarzanych przez dorosłych, gdy nie wiedzą, co powiedzieć. Minęło już pięć lat, a jest jeszcze gorzej: tata wciąż pije, mama zniknęła, a Jamie został z pytaniami, na które sam musi sobie odpowiedzieć.
Ta historia to właśnie jego opowieść. To niewyobrażalnie prawdziwa i wzruszająca relacja z wysiłków małego chłopca, próbującego zrozumieć tragedię, która rozbiła jego rodzinę. 

Zapewne każdy z Was przeżył taką chwilę, tuż po zakończeniu książki, gdy nie wie co ze sobą zrobić. Gdy książki wywołała tak silne emocje i trudno sobie wyobrazić, jak wróci się do rzeczywistości, jak zabrać się do kolejnej lektury, gdy niemożliwym jest jeszcze zaprzestanie rozmyślania, nad tą fenomenalną, najlepszą! Ja mam teraz taki stan… czuję masę emocji kłębiących się, jak spienione wody. Nie wiem jak to wszystko opisać. Te emocje spowodowała książka, która – wiem to już teraz – będzie jedną z książek najważniejszych tego roku. Głośna, recenzje pojawiły się już na kilku blogach – przedpremierowo. I mi dane było ją przeczytać. Chodzi oczywiście o „Moja Siostra mieszka na kominku”. Pozwólcie, że spróbuję, nieudolnie, sklecić kilka zdań. Żadne z nich nie odda głębi tej książki, siły przeżyć. Trzeba ją po prostu przeczytać, może wtedy ktoś coś zrozumie z tej chaotycznej plątaniny moich słów.

W Wielkiej Brytanii żyje rodzina – Matka, Ojciec córka i syn. Kiedyś była jeszcze jedna dziewczynka, bliźniaczka Córki – Jas. Ta dziewczynka – Rose, zginęła w zamachu terrorystycznym i to zmieniło życie tej rodziny. Matka  odeszła i związała się z mężczyzną poznanym w grupie wsparcia. On stracił żonę. A Ojciec z, obecnie piętnastoletnią Jas i dziesięcioletnim Jamesem przeprowadza się. Ojciec ma problemy z alkoholem, przeprowadzka ma to zmienić, ma pójść do pracy i mają zacząć nowe życie. Nawet zwłokami Rose się podzielili – Matka je pochowała, Ojciec trzyma je w urnie – na kominku. Co roku podejmuje próbę rozsypania prochów, za każdym razem rezygnuje. Rose wraca na kominek. Ojciec dba o nią bardziej niż o żyjące dzieci, przy urnie kładzie kawałek tortu, wiesza skarpetę z prezentami, przypina urnę pasami. Robi wszystko, o czym zapomina w stosunku do żyjących dzieci. Wszystkie te wydarzenia oglądamy z perspektywy dziesięcioletniego Jamesa, który nigdy za Rose nie płakała. Gdy Rose zginęła on miał pięć lat. Za mało, aby siostrę poznać, czy pokochać, pamięta jaką była nieznośną dziewczynką. James był za mały aby zadziałały mechanizmy, które bez pudła działają w przypadku osób dorosłych, czyli wybielanie pamięci osoby którą kochaliśmy, a która odeszła. We wspomnieniach rodziców Rose jest, była idealna i wspaniała.
James jest zwykłym dziesięciolatkiem, który z typową dla dziecka bezpośredniością obserwuje i kwituje rzeczywistość, która go otacza. On o wiele bardziej tęskni za Mamą, która mieszka „tylko” w Londynie, która opuściła ich dla innego faceta, niż za siostrą, której twarz pamięta, bo była bliźniaczką Jas. Dla Jamesa największym problemem jest brak akceptacji w szkole, chęć niewyróżniania się – bo to niesie kłopoty. Sposób w jaki opisuje to co widzi, co czuje, poraża – dziecięca naiwność. Komentuje niekiedy w sposób szalenie zabawny, ale gdy czytelnik sobie uświadamia, że dotyczy to rodziny dotkniętej taką tragedią, dotyczy tak dramatycznego wydarzenia, śmiech zamiera na ustach – groteska.
Trudna sytuacja Jamesa budzi w czytelniku niemy sprzeciw, oto dziesięcioletni chłopiec zostaje niemalże sam z problemami, których nie są w stanie udźwignąć dorośli. Ma rodziców, ale oni są zajęci, wzajemnym obwinianiem się, zatapianiem własnych smutków, swoim żalem. Zapętlili się w swoim bólu, egoizm odebrał im zdolność tworzenia rodziny, a najbardziej cierpi mały chłopiec. Mały samotny chłopiec.
Wydaje mi się, że nie sposób tej książki nie przeżywać, ona wywołuje tak niesamowicie silne emocje, że człowiek aż drętwieje, za sprawą prostego języka i narratora, którym jest dziesięciolatek. Głowne     miejsce zajmują problemy tegoż chłopca, przemoc w szkole, nietolerancja  oraz dramat zaniedbanego, usychającego z potrzeby miłości i akceptacji dziecka.

Chociaż jest dopiero połowa lipca wiem, że to będzie jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w 2013 roku, książka która zostawia kilkudniowego kaca. „Moja Siostra mieszka na kominku” to opowieść dramatyczna i wciągająca, poruszająca do szpiku kości. Wyciska łzy i pozostawia w duszy trwały świat. Zmusza do refleksji, nad życiem, przemijaniem miłością i przyjaźnią.

Polecam!! Polecam z całego serca. Gwarantuję, że nikt kto zacznie czytać tę książkę nie odłoży jej, nie poczuje się zawiedziony! Genialna książka, chociaż trudno nazwać ją piękną – ze względu na tematykę. Wybitna!!

sobota, 13 lipca 2013

"Domek nad morzem" - Maria Ulatowska

Pięćdziesiąt lat życia Ewy i jej przyjaciół obfituje w wydarzenia wspaniałe i dramatyczne. Są narodziny, śmierć, małżeństwa, zdrady, miłości, przyjaźnie, zwątpienia, osobiste tragedie, pragnienia... Warszawa, Bydgoszcz, Trójmiasto – tam dzieje się wszystko. To historia o tym, jak los przejmuje inicjatywę, czasem wystarczy mu tylko pomóc, mocno wierzyć i bardzo chcieć, by wszystko się udało.
Maria Ulatowska czytała od zawsze. To, że napisze książkę, wiedziała również od bardzo dawna. Na co dzień specjalistka od prawa dewizowego, dopiero na emeryturze znalazła trochę czasu i zrealizowała swoje marzenie. Mieszka w samym centrum Warszawy, ale najchętniej mieszkałaby gdzieś poza miastem… Na przykład tam, gdzie stoi dworek pośród sosen. Najbardziej bowiem kocha las, swoją rodzinę i psy. Może w trochę innej kolejności… „Domek nad morzem” to jej trzecia książka.


Moją przygodę z prozą Marii Ulatowskiej rozpoczęłam niezbyt udanie. Powoli kończyłam studia i czytałam(zauroczona okładką) drugi tom Sosnówki, bądźmy szczerzy – wkurzyła mnie ta książka i rozczarowała. Tylko, że ja jestem naiwna i daję drugą, trzecią i trzydziestą szansę. I dobrze, bo dzięki tej „naiwności” odkryłam „Kamienicę przy Kruczej” piękną, ciepłą opowieść przenosząca mnie w świat taki jaki pamiętałam z serialu „Dom”. I dzięki tej „naiwności” wygrałam na FB inną książkę pani Marii. P.T. Autorce pozostawiłam wybór, w ten sposób w środku mroźnego grudnia przywędrował do mnie „Domek nad morzem”, na stosie  przeleżał swoje, aż do wczoraj, gdy zdjęłam go z półki. Marzę o morzu, chce mi się plaży, słońca znikającego w wodach Bałtyku, a to miałam, chociaż tylko na okładce.

Tylko gdzie to morze skoro przenosimy się do Warszawy połowy XX wieku, gdzie mieszka Ewa z dziadkami oraz chorą mamą i ojcem, który rzadko jest obecny ciałem, jeszcze rzadziej duchem, ale te krótkie chwile gdy JEST wystarcza, aby zarazić dziewczynkę miłością do książek. Przez całe życie Ewy, książki będą sposobem na ucieczkę od trosk, większych i mniejszych tragedii. A życie Ewy nie będzie wolne od trosk, pochowa najbliższą rodzinę w bardzo młodym wieku, dziecięcym jeszcze, będzie musiała się przeprowadzić i porzucić przyszywanego brata – Maćka, przyjaźń którego – obok książek będzie dla niej tarczą obronną przeciwko światu.
Autorka z niezwykłą lekkością, przeplatając historie bohaterów z wierszami K.I. Gałczyńskiego snuje opowieść o miłości, przywiązaniu, wierności marzeniom. Na przekór losom, na przekór czasom.  Przypomina, że warto marzyć, że w życiu chodzi się na kompromisy, ale są dziedziny, w których zadowalanie się półśrodkami nikomu nie przyniesie szczęścia.

Ta książka, jak i „Kamienica przy Kruczej” to dojrzała powieść, mimo zakończenia, budząca smutek, nostalgię, żal jaki wywołuje świadomość, że zmarnowało się tyle lat, gdy już od tak dawna mogło się być szczęśliwym. Takie przedstawienie tematu zawsze budzi u mnie lęk i właśnie smutek, lęk, że mnie to spotka i smutek jaki budzą zmarnowane szanse.  Mimo przemyconej sporej dawki goryczy, książka jest słodka, dobrzy są bohaterowie, którzy trwają w swym idealnym świecie, odcięci od polityki, od przemian ustrojowych, od ciężkich czasów PRL-u i rodzącej się w bólach demokracji. Czy słusznie? Nie wiem, dla wielu będzie to pewnie wadą, mi przeszkadzało, że z powodu braku odniesień(albo tylko krótkich wspominek) nie mogłam umiejscowić wydarzeń w czasie, ani wczuć się w klimat. Ale z drugiej strony ileż było takich sag rodzinno-politycznych? Tutaj mamy tylko losy bohaterów. Nie ma co się nastawiać na powieść historyczną! To dobra historia o ludziach. Opowieść skłaniająca do refleksji i co tu dużo mówić – wyciskająca łzy z oczu. Ja się oczywiście popłakałam.

Książkę wygrałam na FBowym profilu Autorki. DZIĘKUJĘ!!! 

piątek, 12 lipca 2013

"Dom z pyłu i snów" - Brenda Reid

Zrujnowany dom, ogarnięta wojną wyspa i zakazana miłość… Grecja, 1936 rok. Młody
brytyjski dyplomata zostaje oddelegowany wraz z żoną na Kretę. Zatrzymują się w zrujnowanym domu należącym do jego rodziny. Heavenly zakochuje się w miasteczku i jego mieszkańcach. Gdy Hugh musi wrócić do swoich obowiązków w Atenach, ona zostaje na wyspie. Zaprzyjaźnia się z Anti, młodą kobietą z miasteczka, oraz z Christo, charyzmatycznym mężczyzną, który pomaga jej odbudować dom. Niestety, nad wyspą zawisa widmo wojny. Nadchodzi mroczny czas przemocy i rozlewu krwi. Dla Heavenly, jej przyjaciół i rodziny wojna będzie największą próbą, na jaką kiedykolwiek wystawiło ich życie.



Czytam nie tylko kupne książki, nie tylko recenzuję, ale również, zaszokuję wiele osób, które sądzą, że jak blog to biblioteki nie uznaję. Uznaję, zwłaszcza, że mam bardzo fajną bibliotekę, z bardzo miłą Bibliotekarką, która robi co może, żeby z tych bidnych funduszy było co czytać. Otóż pewnego upalnego dnia, zaszłam do biblioteki i wyniosłam książkę o niezwykle letniej, zachęcającej do podróży za pomocą wyobraźni. Przeczytałam, co tam na okładce naskrobali – zapowiadało się interesująco. Ale jedna książka, druga i dosunęłam tą, później uznałam, że to wredne z mojej strony, bo u mnie książek mrowie, a tą ktoś mógłby pożyczyć, więc się zatopiłam – w lekturze. I cieszę się, że to książka z biblioteki, bo żal byłoby mi wydanych pieniędzy.

Pomysł na fabułę był interesujący, oto Angielka przyjeżdża ze swym mężem na Kretę, do malej wioski, gdzie ludzie żyją inaczej niż w Anglii, inaczej niż w kontynentalnej Grecji. Kreteńczycy są narodem walecznym, szukają okazji do bitki, gdy akurat jakiejś wojny nie ma szukają sobie zmartwień. Heavenly  - bowiem tak miejscowi nazywają Angielkę zakochuje się w tym miejscu, chce tu zostać, więc gdy jej mąż musi wracać do Aten, bo wzywają go obowiązki ona zostaje, aby wyremontować dom, a innym powodem jest to, że nie czuje się dobrze wśród żon dyplomatów, nie odpowiada jej blichtr i powierzchowność takiego życia. Pragnie natury, prawdy, powrotu do korzeni. Zaprzyjaźnia się z miejscową kobietą – Anti, która wydana została młodo, za starszego od niej mężczyznę, którego nie kocha i którym się brzydzi. Ma z nim dwójkę dzieci, żyje już tylko dla nich ponieważ niemalże wszystkie kobiety na wyspie mają podobne życie nie narzeka, uważa to za normę. Tymczasem nadciągają chmury II wojny, która gdy wybuchnie wywróci świat bohaterek do góry nogami.

Historia jest opowiadana jest na dwa głosy, podzielona na rozdziały, raz opowiada Anti, raz Heavenly. Osobiście, uwielbiam gdy fikcyjna fabuła splata się z wielką historią, ale ta książka pozostawiła we mnie niedosyt. Uważam ją, za nieco zmarnowany czas i ubolewam nad zmarnowanym potencjałem, tej historii która zapowiadała się świetnie. Autorka postanowiła poruszyć zbyt wiele tematów i każdy po łebkach. Osobiście żadnej bohaterki jakoś bardzo nie polubiłam, mam wrażenie, że dlatego iż one są bardzo powierzchownie opisane. Te kilkaset stron są w sumie o wszystkim i o niczym. Przerzucałam kartkę za kartką i nie mogłam wczuć się w losy bohaterek. Nic nie „pykło” zupełnie nic.
Szkoda….



Ps. Jutro odpiszę na Wasze komentarze, bo wróciłam dziś z otwarcia drugiego(!!!) baru w mojej wsi, zmęczona jestem, ale zadowolona, w bilard pograłam, piwo wypiłam(muszę na odwyk chyba pójść ;-) ) Ale z drugiej strony za miesiąc będę już w domu po Pielgrzymce, więc tam sporządnieję. O ile pójdę, stopa, coraz bardziej mi dokucza, termin do ortopedy na 29 lipca... :/ a jak nie pójdę to się załamię. Potrzeba mi tego. Mogę zrezygnować z urlopu, z ukochanego morza, ale pielgrzymki mi trzeba!!

czwartek, 11 lipca 2013

"Wielkie Nadzieje" - Charles Dickens

Młody Pip to sierota mieszkający z siostrą i jej mężem kowalem. Kiedy zostaje zatrudniony
do zabawiania ekscentrycznej panny Havisham i jej ślicznej podopiecznej Estelle, poznaje całkiem inne życie niż w kuźni. Po latach i mozołach pracy kowala, Pip niespodziewanie dostaje propozycję zagospodarowania sporej sumy pieniędzy, pod warunkiem, że wyjedzie do Londynu i wykształci się na dżentelmena. Zakochany w Estelle, zdobywając przyjaciół i wrogów, będzie musiał radzić sobie w wielkim świecie, aż w końcu odkryje, kto jest jego dobroczyńcą... 

Od 7 czerwca 2013 na ekranach polskich kin!


Z okazji wejścia na ekrany ekranizacji „Wielkich nadziei”, wydawnictwo Prószyński i S-ka zrobiło miłą niespodziankę miłośnikom klasyki wydając powieść w filmowej okładce. Bardzo mnie to ucieszyło, był bowiem czas gdy powieści Dickensa były niedostępne, osiągalne ewentualnie na allegro, ale w koszmarnych cenach, około dwustu złotych za książkę. Utrudniało to przeciętnemu czytelnikowi dotarcie do, bardzo wartościowej – moim zdaniem – prozy tego wiktoriańskiego pisarza.

Tym razem Pan Dickens opowiada nam historię sieroty – Pipa, chłopca, którego rodzice obumarli, a jego na wychowanie wzięła siostra – żona kowala. Paradoksalnie, dobry kontakt ma ze swoim szwagrem kowalem, który chłopca rozumie i darzy go sympatią. Jego siostra jest apodyktyczną, skorą do wybuchów matroną, która nie żałuje rózgi. Pip sporo czasu spędza na cmentarzu na grobie swych rodziców, pewnego dnia dopada go tam zbiegły galernik, grożąc chłopcu straszliwymi męczarniami każde przynieść mu pilnik i coś do jedzenia. Przerażony chłopiec robi, to co mu nakazano. Więzień zostaje jednak schwytany, całe zajście wywiera duży wpływ na chłopca. Życie jednak toczy się dalej, Pip poznaje ludzi, którzy sprawiają, że jego poglądy, aspiracje i marzenia się zmieniają. Spotkanie panny Havisham i dziewczynki która z nią   mieszka. Ale czasy w jakich żyje Pip,  w normalnych warunkach nie dawały szans na awans społeczny. Chłopiec powinien był się pogodzić z tym, że pisane mu zostać kowalem. Tylko, że los czasami płata figle i zsyła nam prezenty, których byśmy się nie spodziewali. Tak jest i w tym przypadku. Pip dziedziczy fortunę, staje się dżentelmenem, porzuca swój dom i rozpoczyna nowe, eleganckie życie w świecie wyższych sfer.

Stęskniłam się za Dickensem, lubię jego prozę pomimo, a może zwłaszcza za atmosferę tajemnicy, pewną dozę ponurości. „Wielkie nadzieje” to, dobra wiktoriańska powieść, warta uwagi dobra klasyczna powieść.  Poruszająca, zabawna. W książce mamy cały korowód niezwykłych, barwnych bohaterów, którzy przykuwają naszą uwagę. Jednych polubimy bardziej, innych mniej, ale Ci bohaterowie żyją!!
Polecam „Wielkie Nadzieje”, jak również inne powieści Dickensa, sama muszę się zabrać za „Samotnię” która ongiś nabyłam a już kilka lat stoi na półce.  Wydaje mi się, że jest to książka, dla każdego miłośnika klasyki, obowiązkowa dla miłośników filmów kostiumowych, bo zanim się oglądnie film lepiej przeczytać książkę. Ja jutro planuję urządzić sobie takowy seans  filmowy.  Wydaję mi się, że to będzie miłe doświadczenie, sądząc po spisie aktorów występujących w tej ekranizacji.

"Amore 14" - Federico Moccia

Carolina ma prawie czternaście lat. Jest wyjątkowa, jak wiele dziewczyn w jej wieku. To
magiczny okres. Są przyjaciółki, z którymi dzieli się dni i sekrety. Są pierwsze pocałunki skradzione w cieniu klatki schodowej. Jest szkoła, są żarty pod adresem nauczycieli i przygotowania do egzaminów. Jest cudowna babcia i superbrat, który pomaga jej marzyć. A miłość? Czy ma oblicze spotkanego przypadkiem Massimiliana? Amore 14 to podróż przez uczucia, entuzjazm, z jakim spotyka się pierwszą miłość, ból niespodziewanego rozczarowania, tego pierwszego, przyprawiającego o bezdech, to strata bliskiej osoby, to nagły miłosny gest, którego się nie spodziewałaś.

O tempora, o mores!! Zdanie które wypowiedział rzymski retor Cyceron, w mowie przeciwko Katylinie,  wyrażało potępienie upadku obyczajów, po Cyceronie pokolenia łączył ten pełen zgrozy okrzyk, kierowany zwykle w stronę młodszego pokolenia. Co powiedziałby Cyceron widząc czasy w których przyszło żyć Caro? Ponad dwa tysiące lat później, również w Rzymie rozgrywa się akcja kolejnej powieści słynnego pisarza Mocci „Amore 14”, mamy okazję poznać te czasy z perspektywy nastolatki w wieku trudnym, wieku pierwszych miłości, pierwszych rozczarowań. Muszę przyznać, że miałam obawy, do tej pory, o ile byłam zachwycona pomysłami na fabułę, o tyle styl mnie niezwykle męczył. Nie wiem czy to wina tłumacza, czy „Amore” jest po prostu lepiej napisana, bo czytało się po prostu genialnie. Piękna, mądra książka, o wakacyjnej okładce, idealna na leniwe popołudnia!

Carolina ma prawie czternaście lat, mieszka w Rzymie z rodzicami i dwójką rodzeństwa. Chodzi do szkoły, spotyka się z przyjaciółmi, odwiedza ukochanych dziadków. Jej życie z perspektywy człowieka dorosłego jest sielanką! Ma się tylko uczyć i zdawać egzaminy, tymczasem  życie nastolatka w Rzymie nie jest proste. Należy liczyć się z presją grupy, aby być dobrze ubranym, mieć modne i markowe gadżety, żeby chodzić do fajnych i modnych miejsc. Nauka schodzi na dalszy plan, bowiem hormony zaczynają buzować, pojawiają się pierwsze miłości, takie co to maja być na całe życie. Caro marzy o takim uczuciu jakie łączy jej dziadków, mimo upływu lat i starości, wciąż wystarczy spojrzenie na małżonka i pojawia się radość w oczach, a na twarzy uśmiech, dookoła czuć panującą miłość. Dziewczyna też tak chce i wydaje się, że los daje jej taką szansę styka ją z Massimem, nieco od niej starszym chłopakiem i to wydaje się być miłością od pierwszego wejrzenia! Jednak licho nie śpi, w drodze powrotnej Caro zostaje okradziona, traci komórkę z numerem do chłopaka, a on nie wziął numeru od niej, bo to do niej miała należeć decyzja czy chce się z nim widywać. Następne tygodnie, miesiące mijają na marzeniach o Massimie, próbach odnalezienia go w Wiecznym Mieście. Chociaż Caro nie cierpi na brak zainteresowania ze strony chłopców, uparła się na Massima i wytrwale go szuka. Także życie na innych niwach jej nie rozpieszcza, kłopoty w domu, wieczne kłótnie rodziców, kłopoty brata, kłótnie ze starszą siostrą, zawirowania szkolne i perturbacje z przyjaciółkami. Nie jest lekko mieć naście lat… jak skończy się ta historia.

czytanie w promieniach południowego Słońca
Moccia ma renomę jako autor książek o nastolatkach, które znajdują uznanie, również w oczach osób, które osiemnastkę, jakiś czas temu skończyli(teraz tylko Vat rośnie). „Amore 14”, teoretycznie powinna mnie znudzić, to książka pisana z punktu widzenia nastolatki, a te nawet w czasach, gdy ja walczyłam z gimnazjum wydawały mi się zbyt afektowane, zbyt infantylne i zbyt powierzchowne(osobiście utrzymuję, że urodziłam się staruszką, a okres buntu i młodzieńczego szaleństwa, nigdy do mnie nie przyszedł, a jeśli przyszedł to nie dostrzegł mnie za zwałami książek). Bałam się tej książki, Mocci czytałam wszystkie wydane w Polsce książki(z wyjątkiem „Trzech metrów nad niebem” i jeszcze nie przeczytałam „Mężczyzny, którego nie chciała pokochać”) i te książki mnie męczyły, chociaż chciałam poznać zakończenie, książka zwykle katowała mnie okrutnie. Tymczasem
Literacki wieczór, Pan Tadeusz i "Amore 14".  Czyli drink na koniec dnia
„Amore 14” jest napisana w stylu lekkim i przyjemnym, ale  nie jest pustym czytadłem, autor przemyca sentencje, zdania dające do myślenia, stawia nas przed wyborami, które nie są zastrzeżone, li i jedynie dla nastolatków, ale dotykają nas wszystkich. Chociażby ten dylemat, czy czekać na prawdziwą miłość, czy zadowolić się ochłapem, być z kimś kto darzy nas dużym uczuciem, ale z naszej strony nieodwzajemnionym, zadowolić się z lęku przed samotnością, który dotyka każdego z nas, w różnym stopniu.
Caro snuje swoją opowieść z humorem, z dystansem, ale oczywiście w stylu czternastolatki, dla której największą tragedią jest szlaban na wyjście z domu, czy gorszy model telefonu, ale dzięki Caro nastolatce można odkryć ciekawa muzykę, której Caro w każdym czasie słucha, ja dzięki tej książce odkryłam Jamesa Blunta, pewnie nie wiedziałabym o jego istnieniu gdyby nie ta książka!

Zdania które zapadły mi w pamięć:

„Lektura książki to szczególny moment, kiedy nagle ożywają jakieś postaci, a ty czytając to co mówią, czują, przeżywają  i jak cierpią, możesz się przekonać czy dany pisarz jest dobry. Bo każde jego słowo stało się częścią tych postaci, które tym samym ożyły. Ale tylko dla tych, którzy naprawdę o nich przeczytali, stają się one rzeczywiście żywe.”

„(…) życie należy do nas i nie dostajemy od nikogo niczego w prezencie, że to my je kształtujemy w oparciu o to, czego naprawdę pragniemy.”

„Moim zdaniem najpiękniejsza w życiu jest możliwość spojrzenia wstecz i uświadomienia sobie, jak źle nam było z powodu różnych rzeczy, o których potem zupełnie zapominamy, oraz jak bardzo byliśmy szczęśliwi dzięki tym, które zapamiętaliśmy na zawsze.”


Wydanie kieszonkowe, cena to tylko 14.99, nie rujnuje to portfela, a chociaż ociupinkę się czyta, przy odrobinie uwagi grzbiet się nie złamie, ale zmarszczenia, raczej nie da się uniknąć. 

poniedziałek, 8 lipca 2013

"Księżycowy Kamień" - Wilkie Collins

Księżycowy Kamień, klasyczna powieść detektywistyczna pełna dramatycznych zwrotów akcji, podobnie jak inne utwory Wilkiego Collinsa, charakteryzuje się perfekcyjnym odwzorowaniem realiów epoki oraz trafnością i śmiałością obyczajowych obserwacji, a przy tym kryminalna intryga nigdy nie schodzi na drugi plan. Tajemnicza historia skradzionego żółtego diamentu zwanego Księżycowym Kamieniem, zdobiącego niegdyś czoło posągu hinduskiego Boga Księżyca, splata się z dziejami pewnej angielskiej rodziny z wyższych sfer. Rachel Verinder, młoda Angielka, dziedziczy ów diament na swoje osiemnaste urodziny jako spadek po wuju, skorumpowanym brytyjskim oficerze, który służył w Indiach. Diament oczywiście jest niezwykle cenny i ma wielkie religijne znaczenie, a równocześnie ciąży na nim klątwa boga Wisznu i dla wszystkich zamieszanych w jego zniknięcie niebawem staje się przekleństwem. Dodatkowo jego śladem podążają hinduscy kapłani-strażnicy, którzy nie zawahają się przed niczym, by po wiekach święty kamień powrócił na czoło bóstwa…



Osobiście uważam, że doskonałym pomysłem na niedzielę z książką jest smażenie się na słoneczku z dobrym kryminałem. Od zamierzchłych czasów, gdy zaczynałam z tym blogiem, moje podejście do kryminałów zmieniło się radykalnie. Kiedyś byłam nastawiona raczej negatywnie, później neutralnie z dozą sceptycyzmu, po to, aby na waszych oczach zmienić się w fankę gatunków. Specyficzną fanką, o wiele bardziej lubię kryminały retro, spokojne w angielskim stylu.

Jakby w odpowiedzi na moje zachcianki na polskim rynku pojawił się „Księżycowy kamień” pióra Wilkie Collinsa, angielskiego pisarza epoki wiktoriańskiej, którego kilka książek zostało wydanych w Polsce, teraz do tego szacownego grona dołącza „Księżycowy kamień”, który bardzo dobrze świadczy o stylu autora, jeśli pozostałe jego książki są tak dobre, to czuję, że zawrę z nim bliższą znajomość!

Fabuła „Księżycowego kamienia” kręci się wokół ogromnego diamentu, który ongiś był świętym kamieniem hinduizmu, objawionym i zesłanym przez boga Wisznu, który zlecił swym wyznawcom aby go strzegli. Niestety gdy Indie padły ofiarą wojen, najazdów i kolonizacji diament został zabrany ze świętego miejsca, tylko że ciąży na nim klątwa, kto zlekceważy polecenie boga i podniesie rękę na kamień zginie, a klątwa spadnie na jego rodzinę.  Istnienie klątwy, zdają się potwierdzać tajemnice i mroczne wydarzenia, które idą krok, w krok za kamieniem.

Według mnie „Księżycowy kamień” to powieść raczej dla miłośników kryminałów w stylu Christie, niż wielbicieli tych współczesnych, ociekających krwią, gdzie dramat goni dramat, gdzie to zabili go i uciekł. „Księżycowy kamień”  to kryminał leniwy, ale w fenomenalnym, najlepszym angielskim stylu. Humor! Typowo angielski z sarkazmem, ironią ale wielkim smakiem i klasą wyziera z każdej strony. Piękny język, staranne tłumaczenie(dopatrzyłam się kilku literówek tylko). Tłumaczył Jerzy Łoziński, ten wyklinany za Władcę Pierścieni Bagoszów i Łazików, ale spotkałam się z opinią, że jego tłumaczenie oddaje ducha i melodię jaką nadał Tolkien swojej książce. Po lekturze „Księżycowego kamienia” jestem skłonna dołączyć do fanklubu pana Jerzego, który tłumacząc tworzy piękne zdanie i atmosferę sielskości – może to niewłaściwe określenie w kontekście kryminału, ale nie mogę się powstrzymać.

Bardzo pozytywnie mnie ta książka zaskoczyła, chociaż uważam, że jest to pozycja zdecydowanie, dla miłośników klasyki, Ci którzy wolą akcję, mogą się trochę wynudzić. Nie mogę się doczekać lektury kolejnych książek autora. Ta powieść zapewniła mi naprawdę fenomenalną niedzielę(z kawałkiem soboty i poniedziałku).

Bardzo polecam!

niedziela, 7 lipca 2013

"Druga strona szczęścia" - Seré Prince Halverson

Kto kocha dzieci mocniej: biologiczna matka, czy ta, która je wychowała? 


Życie niespełna trzydziestoletniej Elli Beene było pełne rozczarowań, dopóki na jej drodze nie stanął Joe – porzucony przez żonę młody fotograf, właściciel sklepu w małej kalifornijskiej miejscowości i ojciec dwójki dzieci. Wdzięczna losowi Ella buduje z Joem nowe życie, przejmując rolę jego żony oraz matki trzyletniej Annie i kilkumiesięcznego Zacha. Sielanka nie trwa długo: Joe ginie w tragicznym wypadku, a Ella zostaje wdową z dwójką dzieci. Na pogrzebie Joego zjawia się rodzona matka Annie i Zacha. Szybko okazuje się, że zamierza upomnieć się o prawo do opieki nad nimi…

Świat Elli rozpada się niczym domek z kart, a ona sama musi nie tylko stawić czoło bólowi po stracie ukochanego mężczyzny, lecz także – kierując się dobrem dzieci – podjąć trudną i bolesną decyzję dotyczącą ich przyszłości. 


 Nie wiem czy Prószyński wydaje te książki w jakiejś konkretnej serii, bowiem „Druga strona szczęścia” to kolejna po „Ogrodzie szczęścia”, „Dziecku do wzięcia”, powieść niebanalna, zmuszająca do refleksji, porywająca. Te książki wydawane w podobnym stylu, w podobnej szacie graficznej są gwarancją dobrej lektury. To nie są banalne czytadła, a książki, które niosą ze sobą treści mocne! Cieszę się, że trafiłam na „Drugą stronę szczęścia”. Ostrzegam lojalnie, wciąga, te niemalże trzysta stron, umyka w mgnieniu oka.

Ella Been wiedzie szczęśliwe życie, chociaż nie zawsze tak było. Obecnie jest w drugim, poważnym związku. Wcześniejsze małżeństwo rozsypało się, a głównym powodem były rozpaczliwe próby Elli, aby zostać matką. Planowanie ciąży, dramatyczna walka o utrzymanie kolejnej ciąży, rozpacz po stracie dziecka, to wielka próba dla miłości, dla związku, której to małżeństwo Elli nie wytrzymało. Swoją wymarzona rodzinę znalazła u boku Joe`go potomka włoskich emigrantów, którzy przybywszy do USA założyli tradycyjny włoski sklep, który miał być hitem wśród Włochów mających wciąż sentyment dla włoskiego, prawdziwego jedzenia. Joe`go porzuciła żona, zostawiła jego i dwójkę małych dzieci , gdy z powodu depresji poporodowej nie potrafiła poradzić sobie ze sobą i ze światem. Odeszła i zniknęła z ich życia. Pustkę po Paige, naturalnie wypełniła Ella, pokochała Joe`go i stała się matką Zacha i Annie. W czwórkę stworzyli kochająca się rodzinę. Życie Elli stało się bajką, która zamieniła się w horror, gdy jej mąż zginął. Ella została z dwójką pasierbów, długami, a jakby tego było mało powróciła Paige, która chce nawiązać wieź ze swymi dziećmi.

Ja widzicie zapowiada się książka na miarę Picoult, nie chcę przesadzać i nie mogę powiedzieć, że jest ona AŻ tak wgniatająca w fotel, jak najlepsze książki Jodi, ale trzyma poziom. Książka skupia się na problematyce relacji matka-pasierbowie. Walka o dzieci, które były dla Elli całym światem, a dla których w świetle prawa jest obcą kobietą. Dodatkowo do tego dochodzą problemy związane z przechodzeniem żałoby, z utratą ukochanego człowieka i wyjściem z kokonu bezpiecznego, idealnego życia do brutalnej rzeczywistości. Książka ta pokazuje, że każdy z nas dźwiga na grzbiecie mroczne sekrety, które mimo upływu lat tkwią jak okruch zwierciadła Królowej Śniegu w sercu, raniąc i odbierając radość życia.

Daje do myślenia, zwłaszcza w kontekście wyborów Elli, to jedna z tych książek, która stawia pytanie czy faktycznie na „wojnie” wszystkie środki są dozwolone! Czy przede wszystkim ważna jest moralność, uczciwość przed samą sobą. Czy świadomość, że postąpiło się „jak należy” wystarczy aby osłodzić gorycz porażki, a może świadomość tryumfu da radę stłumić wyrzuty sumienia?

Kolejny raz jestem pozytywnie zaskoczona poziomem tych książek, są pisane ładnym językiem, dobrze przetłumaczone, więc mamy dbałość o formę, ale nie kosztem treści. Moim zdaniem książka ta nie rozczaruje czytelnika, porusza, rozczula i wzrusza, wywołuje emocje, na pewno nie jest nijaka! To się ceni! Gorąco polecam, miłośnikom dobrej książki. Będzie to idealny sposób na spędzenie czasu, przy szklance czegoś orzeźwiającego na słońcu, lub przy ciepłej kawie w deszczu. Czekam na kolejną tak dobrą książkę!!

sobota, 6 lipca 2013

"Królowa. Nieznana historia Elżbiety Bowes-Lyon" - Colin Campbell

Opowieść o najsilniejszej monarchini od czasów Kleopatry
Fascynująca, ambitna, adorowana przez mężczyzn, skłonna do intryg. Elżbieta, praprababka dziecka księżnej Kate i księcia Williama była niezwykłą postacią. Plotki o tym, że urodziła ją kucharka, nie przeszkodziły Elżbiecie zostać wybranką króla Anglii, Jerzego VI. Po śmierci męża, wbrew tradycji nakazującej wdowie po monarsze usunięcie się w cień, wywalczyła sobie nienaruszalną pozycję na scenie politycznej. 
Skomplikowane relacje łączyły ją z księżną Dianą, którą wspierała na jej drodze do małżeństwa z księciem Karolem, ale po ich rozwodzie ostro potępiła.
W Anglii nazywano ją najsilniejszą królową od czasów Kleopatry.
Autorka, Lady Campbell, dzięki w swojej wiedzy historycznej, a także bliskim kontaktom z osobami, które świetnie poznały tajemnicy królewskiej rodziny (przyjaźniła się z Lady Dianą), opowiada o najniezwyklejszej kobiecie z dynastii Windsorów.
Barwną postać Elżbiety sportretowano w oscarowym filmie „Jak zostać królem”, w którym wcieliła się w nią wspaniała Helena Bonham Carter.



Niezmiennie przepadam za biografiami. Pasjami zaczytuję się w opowieściach o życiu ludzi których znałam z telewizji, którzy kiedyś władali wyobraźnią milionów, lub coś sprawiło, że jakiś detal w ich życiu mnie zafascynował. Po przeczytaniu kilku biografii Elżbiety II, gdy ujrzałam w zapowiedziach książkę o życiu jej matki, znanej i kochanej Królowej Matki, momentalnie wciągnęłam ją na listę „muszę przeczytać”.

„Królowa” przybyła do mnie w poniedziałek, ponad pięćset stron apetycznej lektury, faktów, ludzi i miejsc związanych z historią Wielkiej Brytanii, wielka historia spleciona z losami jednostek. Zaczęłam – co zrozumiałe – czytać natychmiast i stopniowo zagłębiałam się w trwające ponad wiek życie Królowej Matki, która – jak dowiemy się z książek – tylko wyglądała na ciepłą i łagodną babcię, w istocie miała być niezwykle apodyktyczną i egocentryczną jędzą.
Kim była kobieta, którą Hitler nazywał najniebezpieczniejszą kobietą świata? Pierwsza od wieków, żona króla Anglii, wywodząca się z ludu, bez królewskiego pochodzenia, majętna – przeciętnie, szkocka arystokratka, ani na kolana nie powalała urodą, ani nie kusiła fortuną?  Gdyby nie abdykacja jej szwagra – Davida, nie byłaby królową, zostałaby zapomnianą, zepchniętą w cień księżną Yorku, a gdyby wcale nie weszła do rodziny królewskiej? Autorka przekonuje, że osoba z temperamentem i ambicjami Elżbiety nie zniosłaby stania w kącie, jej barwna osobowość predestynowały ją do stania na świeczniku, co sama Elżbieta uwielbiała i jak mogła dążyła  do tego by stanąć znów na scenie.

Jakkolwiek całościowo książkę oceniam, jako niezwykle zajmującą – chociaż nie czyta się jej szybko, ja czytałam ją od poniedziałku wieczorem, do w sumie teraz- pochłania czytelnika wciąga w świat brytyjskiej arystokracji, wyższych sfer, to jednak mam zastrzeżenia do treści i stylu jakim książkę napisaną. Autorka nie lubi Królowej Matki, wyczuć to można w każdym zdaniu, zawsze przypisuje jej najgorszy, najniższy motyw. O ile przy jakiś pozytywnych cechach, zachowaniach podkreśla, że to nie do końca mogło być tak różowo, o tyle krytykując, oceniając negatywnie, nigdy nie pozostawia marginesu błędu. Nawet gdy czegoś nie jest pewna, podkreśla, domniemane złe intencje Elżbiety. Przyznam się szczerze, nie rzuciło mi się to w oczy od razu, jako człowiek ufny, sądziłam, że nikt nie porwie się na napisanie biografii matki aktualnej Królowej UK, aby wylać na nią wiadro podejrzeń. A autorka zaczyna od najwcześniejszego etapu życia Elżbiety, mianowicie od okoliczności jej narodzin, przygląda się każdej plotce i stara się udowodnić, że Elżbieta nie jest tą, za którą się podawała. Trzeba jednak przyznać, że autorka mnie zwiodła, dba o pozory obiektywizmu, przez co jej wywód wydaje się uczciwy.  Jednak im dalej w las – tym gorzej. Autorka sama siebie próbuje prześcignąć w przedstawianiu Królowej Matki w złym świetle. Zrozumcie mnie dobrze, nie jestem zagorzałą fanką zmarłej ponad dekadę temu królowej, wcale nie neguję złego charakteru matki Elżbiety II – najzwyczajniej w świecie nie dysponuję odpowiednią ilością faktów by tej oceny dokonać. Uważam jednak, że Lady Colin Campbell, popełniła największy błąd biografa, odebrała czytelnikowi  rozum i sama postanowiła dokonać oceny kobiety którą opisuje. Moim zdaniem wystarczyło przedstawić fakty, a czytelnik sam dokonałby oceny. Tymczasem Campell rzadko podaje fakty bez gotowej już oceny i interpretacji.
Odnoszę wrażenie, że nie jest to pierwsza w zamyśle tak skandalizująca książka jaką autorka napisała. W „Królowej” wspomniano dwie inne, które – jak sądzę – są utrzymane w podobnym tonie, mają wstrząsać, skandalizować, mają wycisnąć jak najwięcej pieniędzy z nazwiska autorki i jej powiązań. Bardzo mi się taki zabieg nie podoba. Tak jak nie podoba mi się, tak ostre ocenianie osoby, która nie żyje i nie może się obronić.


Bezdyskusyjnie „Królowa” jest bardzo ciekawą lekturą, obowiązkową dla miłośników Wielkiej Brytanii, zwłaszcza historii. Jeśli odetniemy się od tych ocen książka będzie interesującym studium fascynującej kobiety, zwłaszcza, że ta biografia porusza tematy na które milczą chociażby biografie Elżbiety II, więc będzie to doskonała okazja by czegoś się dowiedzieć, lub spojrzeć na dany problem z innej strony. Bardzo cieszę się, mimo wspomnianych niedostatków, że mogłam przeczytać tę książkę, wielu rzeczy się dowiedziałam, mało tego – skłoniła mnie ona do kilku refleksji, co jest cechą dobrej, poruszającej książki, jaką jest „Królowa”, chociaż mogłaby być lepszą biografią z punktu widzenia historyka, nawet amatora.

poniedziałek, 1 lipca 2013

podsumowanie czerwca

Dawno nie miałam tak marnego czytelniczego miesiąca.  Dwanaście przeczytanych książek. No nie za fajnie. Kiepścizna. Dodatkowo naprawdę nic nie kupowałam.
Zamiast siedzieć w księgarni i później się zaczytywać, znalazłam nowe hobby, kontakt z ludźmi. Po całonocnych kontaktach z ludźmi, trwającymi czasami dłużej niż jedną noc, należy odespać. I właśnie dlatego taki marny wynik Wam prezentuję.
Nawet mi nie wstyd, bo w czerwcu byłam bardzo szczęśliwa. Jestem bardzo szczęśliwą.

Nie prezentowałam, bodajże, żadnego stosu. Nie dlatego, że książek nie przybyło, ja  po prostu tonę w książkach, one po przybyciu do domu trafiają na odpowiednią kupke, w odpowiednie miejsce, nie chce mi się biegać, wyciągać, później odnosić. Bo później książki "po stosiku" zalegają mi w pokoju i mam jeszcze większy syf.
Jak mnie złapie natchnienie na stos, to coś będzie, ale bez spinki, bo ten blog ma mi dawać radość, a nie powodować, że obijam się o meble, potykając o hałdy książek.


Mam nadzieję, że w lipcu nadrobię i podgonię. Nie będę tak często jeździła do Lublina, ewentualnie, raz czy dwa do biblioteki, chociaż powiem Wam, że marzy mi się zabrać rower i pojeździć,  w ostatnim tygodniu wreszcie dotarłam nad Zalew i jestem zakochana. Po prostu jestem zakochana, chociaż wiało, było zimno, woda była cieplutka a ja szczęśliwa jak prosię w deszcz.
jak widać pogoda nie rozpieszczała
woda cieplutka

uwielbiam wodę, pływać, chlapać się


więc jest zaciesz

Ale zobaczymy co z tego wyjdzie, chwilowo planuję dzielić mój czas pomiędzy książki, bliskich No jeszcze jakiś serial, czy film i haft.
Wprawdzie dziś przeżywam smutek związany z blamażem, jaki zaliczyli Hiszpanie w Pucharze Konfederacji, ale jest i tak lepiej niż na ostatnim Pucharze.
Za tydzień może wyślę moją wesołą Ferajnę na jakiś wywczas i wtedy będę miała chwilę spokoju, żeby posiedzieć w bardziej profesjonalnych publikacjach.
Dziś sobie poczytam. Postaram się czytać więcej. Chociaż do ebooków się przekonałam już całkowicie.


Zimno dziś, jak na lipiec...
A! Najlepsza książka czerwca?

"Przygody Alexa w krainie liczb" - Alex Bellos


Zawodów książkowych miałam sporo. Czyżby to działało na zasadzie, dobry miesiąc prywatnie, pelen książkowych zawodów? Coś za coś?

niedziela, 30 czerwca 2013

"Do Santiago. O pielgrzymach, Maurach, pluskwach i czerwonym winie" - Emilia Sokolik, Szymon Sokolik

Lepiej iść z mężem czy z osłem? Ile dziewic składano w daninie Maurom? Jak medyk z Kordowy odchudził króla Sancha? Dlaczego rycerze z Zakonu Santiago byli żonaci? Jak byki egzekwują zakaz parkowania? Co jest gorsze: pluskwy czy nyktofobia? Co ślubował Krzysztof Kolumb? Jakie części ciała powinien obmywać pielgrzym?
Znacie odpowiedzi? Oni też nie znali, dopóki nie postawili pierwszego kroku na Camino de Santiago. Emilia i Szymon Sokolikowie postanowili na miesiąc przenieść swoje życie małżeńskie z Warszawy na górskie i polne ścieżki północnej Hiszpanii. Przeszli nimi osiemset kilometrów, podążając cały czas za żółtymi strzałkami w kierunku Atlantyku, do grobu jednego z trzech najbliższych uczniów Jezusa – świętego Jakuba Apostoła. 


 Niedziela, dzień Pański, jakoś tak ładnie zainspirowało mnie kazanie Wikarego i sięgnęłam po książkę, którą zaczęłam ponad rok temu. Może również dlatego, że do pielgrzymki już niedaleko, a mnie dokucza przeklęta stopa, a termin wizyty u ortopedy odległy. Prędzej stopa mi odpadnie, albo sama się wyleczy. Książki o pielgrzymowaniu do grobu św. Jakuba zbieram od jakiegoś czasu, na tą długo miałam ochotę, tylko że jak zabrałam ją w pewną ważną podróż do Lublina, czytając cały czas chlipałam a makijaż miałam. Ryzykowna sprawa.

Więc nie czytałam, żeby skończyć. Czytałam, żeby podnieść się na duchu, znaleźć ten spokój i otuchę jakie niesie pielgrzymowanie, żeby się wzruszyć i zapłakać. Żeby poczytać jak trud wędrówki odbierają inni wierzący ludzie. Kilka razy wspominałam, oficjalnie powtórzę, że jeśli napiszę i obronię doktorat sama udam się w drogę, nawet jeśli mi się nie uda(niezbadane są przecież Boże wyroki) to będę chciała pójść. Jak na razie chłonę atmosferę pielgrzymki, za którą tak tęsknię, z książek, czytam i tęsknię za słońcem piekącym w twarz, za wiatrem rozwiewającym włosy, za cudem wędrowania o brzasku, gdy mgła otula drzewa, a horyzont się czerwieni. Tęsknię do dnia gdy „usłyszę ruszaj, ruszaj!”

Ale nie o moich doświadczeniach i pielgrzymkowych trudach miało być! Polskie małżeństwo Szymon i Emilia ruszają na Camino, wychodzą z Francji, do przejścia mają jakieś osiemset kilometrów. Są wierzącymi, dobrymi ludźmi, jaki jest ich cel? Intencja? Różne, kto raz szedł, wie, że ciężko idzie się z JEDNĄ intencją, bo to ktoś z bliskich ma problem, to ktoś nas poprosi, jest tyle ludzi za których chcemy się modlić, za których chcemy podziękować. Wprawdzie między wierszami, a i kilka razy literalnie możemy wyczytać, że Emilia i Szymon będą się modlić o potomstwo, także. Zanim jednak pokłonią się i uścisną św. Jakuba, czeka ich wiele kilometrów, nie tylko łagodnej płaskiej mesety, za to spalonej słońcem, ale również stromych gór, dużych przewyższeń gdzie pogoda będzie się zmieniała z dnia na dzień. Pielgrzymka to nie tylko droga, to noclegi, to bąble, obtarcia, u nas w Polsce modna jest asfaltówka, ale pielgrzymka to LUDZIE!. Istoty często irytujące, wkurzające i zdawałoby się, że przeszkadzające w szczęśliwej egzystencji, na pielgrzymce zmieniają swoje przeznaczenie. Chociaż model hiszpańskiego pielgrzymowania jest różny, niż nasz polski. U nas idzie się sporym stadem, śpiewa się, macha, Camino pokonuje się samotnie, ewentualnie z małżonkiem, z przyjacielem, ludzi się spotyka na szlaku, nasze drogi się krzyżują, ale idziemy samemu. Samemu ze sobą, ze swoimi myślami, z Bogiem, aby lepiej wsłuchać się w to co ma nam do powiedzenia.  Tylko, że ludzie na Camino są inspiracją, natchnieniem, przywracają siły i pomagają odnaleźć sens, gdy opadnie na nas zwątpienie.
Przez kilkanaście dni towarzyszymy tej dwójce w wędrówce. Nie ograniczają się do zwykłego dziennika z podróży, przytaczają historię mijanych miejsc, legendy, tradycje obowiązujące na szlaku, dzięki temu dowiadujemy się wielu ciekawostek, uczymy się historii. Dlatego ta książka nie jest przeznaczona dla fanów tej formy spędzania urlopu jaką jest pielgrzymka, to gratka dla miłośników dobrej literatury podróżniczej.
Wprawdzie momentami historia jest monotonna, może nas chwycić znużenie, ale jednak całościowo zaliczam ją bardzo na plus. Towarzyszyła mi, jak już wspomniałam, ponad rok. Ciężko mi ze świadomością, że muszę ją odłożyć…
Tym ciężej, że z dużym prawdopodobieństwem, w tym roku nie będę pielgrzymowała. Niestety.
Ale  książka ma bibliografię, więc pokłonię się allegro i będę kompensować.

Jeszcze dopisze, że zwłaszcza wzruszyła mnie i dala do myślenia rozmowa z Javierem.
Javier pięknie mówi o relacji z Bogiem, zwraca uwagę, przypomina o bardzo ważnym aspekcie wiary i relacji ze Stwórcą! Mianowicie o ufności.  Cieszę się, że sobie to przypomniałam!

sobota, 29 czerwca 2013

"Magnolia" - Grażyna Jeromin-Gałuszka

Czasami dopiero na bieszczadzkiej wsi życie nabiera prawdziwego znaczenia.

Filip Spalski jest pilotem, kocha latać, robił to całe życie. Pewnego dnia wraca do domu po długim locie przez Atlantyk i dowiaduje się, że jego żona odeszła. Nie chciała dłużej czekać – na niego, dziecko, na wspólne życie. Filip nagle widzi, że nic mu nie zostało. Jest sam, nie ma przyjaciół ani rodziny. Wsiada w samochód i rusza przed siebie. Dojeżdża na koniec świata, do małej wioski w Bieszczadach, gdzie czas płynie tak wolno, że wszyscy kupują gazety sprzed tygodnia. Na nieczynnej poza sezonem stacji kolejowej spotyka mężczyznę, będącego w podobnej sytuacji. Kupuje od nieznajomego zaniedbany pensjonat o nazwie Magnolia. Pracuje tam kilka niezwykłych kobiet, które odmienią jego życie…


Pamiętacie czasy gdy nie było tu tak cicho i pusto, żeby nie powiedzieć martwo? Ja już tylko przez mgłę. Wszystko wskazuje na to, że kończy się rok akademicki i szkolny, koniec wyjazdów, koniec pracy, koniec jazd na egzaminy i wykłady. Mogę skupić się tylko na czytaniu. Szkoda z jednej strony, z drugiej – cieszę się bardzo. Ale ja w ogóle jestem ostatnio jakoś szczęśliwa :D

Wracając w czwartek z Lublina, nie byłam w stanie utrzymać książki, więc wyjęłam telefon z ebookiem. Wybrałam „Magnolię” nie wiem dlaczego, pamiętałam, że okładka mnie uwiodła.
Fabuła też wydawała się zachęcająca, nieco wtórna po tych wszystkich wielkich ucieczkach literackich ostatnich lat. Więc o ile okładka rozbudzała nadzieje, o tyle zapowiadana treść nieco je studziła.

Filip – mężczyzna w średnim wieku, pilot. Jednego dnia traci wszystko, pracę która była jego miłością i pasją oraz żonę. Małżonka, ma dosyć losu żony marynarza, ma dosyć czekania na męża, dosyć życia spod igły, chce dziecka i odrobiny szaleństwa. Trochę dużo, jak na jeden dzień, na jednego człowieka, Filip przechodzi zawał i te wydarzenia sprawiają iż wsiada w samochód i gna przed siebie. Przypadkiem trafia w Bieszczady, na opuszczonej stacji spotyka mężczyznę, który przechodzi coś podobnego. Filip kupuje od niego pensjonat, mieszczący się w starym budynku dla więźniów, mężczyzna ma szansę zacząć nowe życie.

taki cytat Autorka umieściła na początku - uwiódł mnie!
Tak, wiem fabuła która obfituje w „przypadki” i teoretyczną banalność, zgadzam się, można było „Magnolię” spartolić po całości, zrobić z tego męską wersję rozlewiska, żeby było mdło i nijako oraz do bólu schematycznie. Tymczasem „Magnolia” jest wyjątkowa, po pierwsze, to facet dostaje po kuprze, jest karma!! Chociaż te „przypadki” jakie natrafia na swej drodze odzierają nieco z realizmu historię, to jednak nie prawdziwość wydarzeń jest dla mnie największym atutem tej książki. Otóż autorka opowiada nam historie, nie jedną, ale kilka historii, które do czytelnika przemawiają. Do mnie najbardziej przemówiła historia Olgi, wciąż o niej myślę, wciąż staram się rozgryźć, dla mnie w tej kobiecie w jej życiu jest coś co przyciąga.
Gdyby tylko interesowała mnie Olga to książka na dobrą sprawę mogłaby mieć kilkanaście stron, ma nieco ponad dwieście, a na jej kartach żyją ludzie. Cieszą się, popełniają błędy, przeżywają dramaty i kochają.
Grażyna Jeromin-Gałuszka zaprasza nas do wysłuchania wyjątkowej opowieści, warto skorzystać z zaproszenia, wydaję mi się, że jednostka wrażliwa nie będzie żałowała!! 

poniedziałek, 24 czerwca 2013

"Lód w żyłach" - Yrsa Sigurdardóttir

Grupa Thory przybywa na wschodnie wybrzeże Grenlandii, gdzie zostaje odcięta od świata.
Ktoś uszkodził czasze anten satelitarnych, nie działają telefony komórkowe, w kampusie brak natrysków i jedzenia. Okolica uważana jest przez autochtonów za przeklętą i cały czas wydaje się, że ktoś obserwuje członków ekipy. Pierwsza noc jest niczym koszmar, a rankiem bohaterowie odnajdują zwłoki z ogromna dziurą między żebrami. Dziwnym znaleziskiem jest także figurka Tupilaka oraz ludzkie kości, poupychane w szufladach niektórych pracowników. Mieszkańcy pobliskiej osady nie zapuszczają się w te rejony, nie chcą rozmawiać z przyjezdnymi. Swoje śledztwo Thora zaczyna od przeczytania książki o miejscowych wierzeniach i historii wschodniej Grenlandii.


„Lód w żyłach” to trzecia książka islandzkiej pisarki Yrsy Sigurdardóttir, jaką miałam okazję przeczytać. Poprzednie dwie wgniotły mnie w fotel, podniosły poziom adrenaliny, toteż postanowiłam systematycznie skompletować resztę książek tej pisarki.  W sukurs przyszedł mi lubelski, empik który akurat obniżył cenę książki „Lód w żyłach” do zawrotnej 9.99. Grzechem byłoby nie kupić. Książka przeleżała swoje na półce, nabrała mocy urzędowej. Przyszły upały, długie dni. Nie ma bowiem lepszych okoliczności do czytania Yrsy niż ciepło za oknem i noc, która długo nie przychodzi. Jako, że akcja jej książek toczy się zwykle na dalekiej północy, dodatkowo te książki niesamowicie podnoszą adrenalinę, więc czytanie ich w  nocy, grozi zawałem serca.

Bogatsza w doświadczenia powieści Yrsy, które wcześniej czytałam uznałam, że najdłuższe dni w roku to najlepszy moment na lekturę tych książek, które mrożą arktycznym powietrzem i po prostu przerażają.  Tym razem autorka wysyła swoją bohaterkę, prawniczkę Thorę na Grenlandię.  Prawniczka zostaje wynajęta przez bank, ma za zadanie znaleźć możliwość zawarcia ugody, bowiem wykonywanie odwiertów na Grenlandii, które zostało zlecone, nie idzie tak jak powinno. Okazuje się, że zaginęło trzech pracowników, znaleziono zwłoki a baza została odcięta od świata.
Co z całą sytuacją mają wspólnego pierwsi mieszańcy tych terenów, którzy wyginęli co do jednego, czy ziemia tam faktycznie jest przeklęta? Czy panuje tam bezlitosny Tupilaka, który upomina się o swój trybut? A może to wszystko, jak zwykle wina człowieka?

Przyznam się Wam, że nieco się zawiodłam na tej książce. W porównaniu ze „Spójrz na mnie” i „Pamiętam cię” książka ma o wiele mniejsze napięcie, chociaż autorka stosuje mniej więcej podobne chwyty, w podobny sposób  buduje napięcie. Nie wiem czy wina leży w moich zbyt wysokich oczekiwaniach, czy tez w tym, że „Lód w żyłach” jest wcześniejszą powieścią Yrsy i może jej kunszt jeszcze się nie rozwinął aż tak jak w czasach tych powieści, które czytałam. Poprzednie książki połykałam w jeden dzień, nie mogłam się oderwać i czytałam jak zahipnotyzowana. „Lód w żyłach” zaczęłam w piątek. W sobotę, czytałam troszkę przed pracą i porzuciłam, wczoraj – usnęłam. Pewnie dziś, gdyby nie burza i odwyk od kompa, tez bym jej nie dokończyła. Jestem zaskoczona takim stanem rzeczy i przyznam się że nieco zawiedziona.
Ale się nie zrażam, dalej jestem fanką tej autorki, tego w jaki sposób buduje napięcie i wzbudza lęk. Te książki są naprawdę świetnym sposobem na spędzenie upalnych dni. Mimo, że „Lód w żyłach” mnie zawiódł, nie uważam tej książki za złą, czy słabą. Nie genialną, ale do poziomu „poniżej przeciętnej” sporo jej brakuje. Bądź, co bądź, były momenty gdy autentycznie się bałam i wolałam nie czytać wieczorami, po ciemku.
Naprawdę dobry skandynawski kryminał!

niedziela, 23 czerwca 2013

"I że cię nie opuszczę"- The Vow (2012)

Żona Leo w wyniku wypadku samochodowego traci pamięć. Bohater robi wszystko, by znów się w nim zakochała.


Lubię sobie od czasu do czasu oglądnąć romans. Zwłaszcza gdy zasiadam z tamborkiem, lubię w tle puścić coś niezobowiązującego, coś co w pelni mnie relaksuje. Wprawdzie najczęściej zajeżdżam na śmierć „Władce Pierścieni”, ale jednak CZASAMI oglądam coś innego. Tym razem mój wzrok padł na film „I że Cię nie opuszczę”. Niewiele myśląc odpaliłam film, oglądałam bodajże na trzy raty(bo jednak film AŻ TAK do miejsca nie przykuwa) i dziś, przed chwilą skończyłam.

Film bazuje na prawdziwej historii małżeństwa. Żona, w filmie Page grana przez znaną miłośnikom gatunku Rachel McAdams traci w wypadku pamięć. Nie tak całkowicie, wie kim jest, ale zupełnie nie pamięta tego co zdarzyło się po tym jak zerwała kontakty z rodzina, tego faktu zresztą tez nie pamięta. Wyparowało z jej umysłu, że rzuciła studia prawnicze, że zmieniła styl życia oraz – co tragiczniejsze, że poznała, pokochała i poślubiła Leo(gra go Channing Tatum). Mężczyzna nie zraża się utratą pamięci ukochanej, postanawia walczyć o ten związek, najpierw czyni starania, aby pomóc żonie odzyskać pamięć. A gdy ta wraca do „starego życia”, chce ją w sobie rozkochać na nowo. Jednak to wszystko spełza na niczym. Paige wydaje się być szczęśliwa z powrotu do życia, które kiedyś porzuciła, jakby dostała od życia szansę, aby przywrócić system do stanu w którym ostatnio wszystko działało świetnie. Leo chce jej szczęścia, więc pozwala jej na to. Ale wiadomo – to romans. Wiemy, że wrócą do siebie, wiemy, że będzie ten happy end. Bo przecież wtedy byłby dramat, gdzie wiara w szczęśliwe zakończenia, wtedy by się podziała?

Jest to film jakich wiele. Ale mnie dodatkowo skłonił do myślenia, do refleksji, czy chciałabym też dostać od losu taką szansę. I na chwilę obecną doszłam do wniosku, że tak. Jest jedna osoba, której spotkania nie żałuję, bynajmniej! Cieszę się, że to wszystko mnie spotkało, że mnie spotyka, ale chyba chciałabym, teraz zapomnieć. Gdybym tak jak Paige straciła pamięć, nie chciałabym, żeby ktoś m i przypominał co się zdarzyło. Chociaż tak jak pokazuje ten film los jest kapryśny, możemy różne rzeczy odkręcać, a i tak znajdziemy się w takim samym punkcie końcowym. Tak jak stalo się to z Paige i Leo, tak jak stało się z małżeństwem, którego historia zainspirowała twórców filmu. Chociaż kobieta nigdy pamięci nie odzyskała. Przeznaczenie? Niezbadane Wyroki Opatrzności? Różnie można to nazywać. Efekt jest jeden, wydaje się jeden. Nasz los został gdzieś spisany, istnieje Plan, który jest realizowany, chociaż chwilami, poszczególne etapy są dla nas bezsensowne. Budzą lęk i poczucie beznadziei. Trzeba trwać w wierze, że w końcu wszystkie puzzle trafią na swoje miejsce.
Ten film przypomniał mi o tym. Chociaż nie jest to produkcja, która mnie zachwyciła, wbiła się w pamięć. Nie będę do tego filmu wracała. Ale nie żałuję czasu poświęconego na oglądnięcie.

sobota, 22 czerwca 2013

"Lalki z getta" - Eva Weaver

Przejmujący opis wojny widzianej oczami dziecka i jego prześladowcy. Porywające studium ludzkiej odwagi i siły przebaczenia. 
Żydowski chłopiec imieniem Mika na początku wojny dziedziczy po dziadku płaszcz, a wraz z nim kolekcję pacynek ukrytą w jego licznych kieszeniach. Lalki pozwalają mu choć przez chwilę zapomnieć o potwornościach wojny i pomóc zapomnieć innym. Talent Miki zostaje odkryty przez niemieckiego żołnierza, który zmusza go do rozpoczęcia podwójnego życia, walki o życie i honor. Chłopcu udaje się jednak znaleźć nowe zastosowanie dla lalkarskiego talentu i sekretnych kieszeni płaszcza.
Powieść opisuje też drugie oblicze wojny widzianej oczami niemieckiego żołnierza, Maxa, który później trafia do syberyjskiego gułagu. Łącznikiem między postaciami żydowskiego chłopca i hitlerowca staje się jedna z pacynek, która przekazywana z pokolenia na pokolenie symbolizuje trudne dziedzictwo wojny.


Za każdym razem gdy czytam książki o tematyce Holocaustu czuję się… czuję się wyczerpana, przerażona. Zawsze wtedy chciałabym zgromadzić wokół siebie wszystkie bliskie mi osoby. Powiedzieć jak bardzo je kocham, podziękować Bogu, za ich bliskość, za to, że są. Książki takie jak „Lalki z getta” sprawiają, że ogarniam miłością całą moją Rodzinę, chciałabym jak kwoka ogarnąć ich skrzydłami i nigdy nie spuszczać z oczu.  Zawsze ogarnia mnie ten charakterystyczny strach o tych których kocham. Tak wpływają na mnie takie książki. Dlatego po ich lekturze czuję się przybita.

Już sam tytuł „Lalki z getta” pełen paradoksu, zestawiający zabawkę, coś trywialnego, zabawnego z synonimem piekła, jakim było getto jest niezwykłym, bardzo trafnym zabiegiem. W oryginale tytuł brzmi(wybaczcie tłumaczę, zwykle na własny użytek li i jedynie) „Lalkarz z Warszawy”. Oryginalny tytuł nie umiejscawia książki w czasie, nie wzbudza żadnych mocniejszych uczuć. Ten polski tytuł jest zdecydowanie trafniejszy, pozwala wyłuskać książkę, z hałd nowości.

Książka wstrząsa, właściwie od pierwszych stron, opowiada historię nastoletniego chłopca, który żyje w Warszawie z ukochanym dziadkiem i matką(ojciec obumarł mu gdy chłopiec miał trzy latka) Ale akcja zaczyna się zupełnie inaczej, oto starszy pan, za oceanem, w USA, zabiera swego wnuka na niedzielny spacer, jeden plakat porusza całą lawinę wspomnień, które leżały pochowane pod gruzami niepamięci przez lata. I tak starszy człowiek wraca wspomnieniami do Warszawy do roku 1938, do ostatniego roku wolności, gdy jego dziadek, z okazji otrzymania profesury, obstalował u krawca elegancki płaszcz. Niedługo przyszło mu się cieszyć i profesurą i płaszczem. Minął rok, przyszedł wrzesień, na Warszawę spadły bomby. Waleczne miasto skapitulowało, a na dymiących gruzach tryumfował Hitler i jego siepacze, w których głowach już świtał diabelski plan. Idące coraz to dalej represje, w końcu getto, więzienie, miasto śmierci.  Jak napisałam od pierwszych stron tragedia tego nastoletniego chłopca wstrząsa, tym bardziej, że wydarzenia opowiada nam on sam, relacjonuje kolejne upokorzenia, dramat jakim było wyrzucenie ze szkoły jego, a dziadka z uniwersytetu, a później przeprowadzka do getta. Chłopiec wspomina, jak dziadek zamienił ów słynny płaszcz w Arkę, która przez spienione wody historii miała przewieźć to co dla niego cenne. Książki, listy do i od żony, zdjęcia. Nie zdążyła, broniąc honoru kobiety dziadek traci życie na ulicy getta. Schedę – płaszcz w ostatnich słowach przekazuje wnukowi. I ten płaszcz ocali Mice życie, ocali jego świat i nie tylko jego. Płaszcz i pacynki, które będą dla wielu jedynym światłem w mroku getta, dzieciom ze szpitala, z sierocińca Korczaka. Mika zostanie zmuszony do zabawiania Niemców, tych samych którzy na ulicy będą do niego celowali, którzy będą ładowali jego bliskich do bydlęcych wagonów. Jednak jestem żołnierz będzie inny i dopiero w osobie Maxa historia lalek z getta nabiera barw, zyskuje kształt, a historia zostaje spięta klamrą.

Pomimo niewielkich rozmiarów(nieco ponad 300 stron) książka jest niesamowicie poruszająca, tak zapewne wpływa na to ogólna tematyka książki, która daje dużo na początek, zapewnia dramaturgię, zapewnia przeżywanie całej gamy silnych uczuć. To mają do siebie książki z holocaustem w tle. Ale w „Lalkach z getta”, holocaust jest, co brzmi nieco dziwnie, zsunięty na dalszy plan, przy zachowaniu należnego szacunku ofiarom i oddaniu hołdu, tym którym próbowano odebrać człowieczeństwo. Tutaj na pierwszy plan wysuwają się starania młodego chłopaka, który chce w tym piekle na ziemi, ocalić nieco normalności. Na ile może chce pomóc dzieciom w przeżyciu tego koszmaru, zachowania jakiejś namiastki dzieciństwa. Ale nie tylko bawi się pacynkami, ratuje życie dzieciom, bardzo ryzykując życiem.

I z jednej strony mamy żydowskiego chłopca, który stara się ocalić życie, przeżywa swoją młodość w anormalnych warunkach, przeżywa pierwszą miłość i ciągle jest ofiarą i zwierzyną łowną, a z drugiej strony mamy niemieckiego żołnierza z którym los go styka. Najczęściej Niemiec, to Niemiec, zły, świnia i ścierwo. Tutaj autorka przełamuje schemat, pokazuje losy Maxa po wojnie, gdy role się odwracają, gdy to on jest zwierzyną, gdy jemu odbiera się człowieczeństwo, gdy to on zostaje odarty z godności. Po prostu role się odwracają. Dzięki temu książka jest pełniejsza, prawdziwsza. Bardziej daje do myślenia, niż dziesiątki powieści, które ukazywały Niemców, jako rzeszę bez twarzy, jako bezimienną machinę do zabijania. Świetnie to autorce wyszło. Książka zyskuje na autentyczności również poprzez wprowadzenie do niej historycznych postaci, chociażby Korczaka.

To jest bardzo prawdziwa i wstrząsająca książka, ale autorka porusza serca, nie epatuje przemocą, ona w tak interesujący sposób dobiera słowa i konstruuje obrazy, że bez zalania czytelnika krwią potrafi poruszyć duszę.

Nie spodziewałam się takiej gamy emocji po, bądź co bądź, kolejnej książce o Holocauście. Myliłam się. Dostałam książkę, która przeczytałam w popołudnie. Książkę która mnie poruszyła i znowu zmasakrowała.
Bardzo polecam!!


Ufff, myślałam, że nie napisze tej recenzji. Moja Mela urządziła sobie na klawiaturze spacerniak...

Według Wydawnictw

Czarna Owca (16) Dom Wydawniczy Rebis (12) Replika (2) Wydawnictwo Psychoskok (2) Wydawnictwo Agora (25) Wydawnictwo Aktywa (2) Wydawnictwo Albatros (25) Wydawnictwo Bellona (6) Wydawnictwo Bukowy Las (5) Wydawnictwo Czarna Owca (24) Wydawnictwo Czarne (67) Wydawnictwo Czerwone i Czarne (1) Wydawnictwo Czwarta Strona (46) Wydawnictwo Czytelnik (3) Wydawnictwo Dobra Literatura (1) Wydawnictwo Dolnośląskie (13) Wydawnictwo Dowody na Istnienie (7) Wydawnictwo Dragon (4) Wydawnictwo Edipresse Książki (16) Wydawnictwo Erica (1) Wydawnictwo Esprit (2) Wydawnictwo Feeria (1) Wydawnictwo Filia (37) Wydawnictwo Franciszkanów "Bratni Zew" (1) Wydawnictwo Hachette (2) Wydawnictwo Harper Collins (16) Wydawnictwo Insignis (18) Wydawnictwo Iskry (12) Wydawnictwo J. Przeworskiego (1) Wydawnictwo Jaguar (17) Wydawnictwo JanKa (2) Wydawnictwo Kobiece (92) Wydawnictwo Książnica (21) Wydawnictwo Kwiaty Orientu (2) Wydawnictwo Lira (20) Wydawnictwo Literackie (57) Wydawnictwo MAG (1) Wydawnictwo Manufaktura Tekstów (1) Wydawnictwo Marginesy (109) Wydawnictwo Media Rodzina (18) Wydawnictwo Mg (30) Wydawnictwo Muza (70) Wydawnictwo Młodzieżówka (1) Wydawnictwo Nasza Księgarnia (4) Wydawnictwo Noir Sur Blanc (9) Wydawnictwo Nova Res (10) Wydawnictwo Nowa Proza (1) Wydawnictwo Otwarte (43) Wydawnictwo PWN (3) Wydawnictwo Pascal (31) Wydawnictwo Planeta (1) Wydawnictwo Poradnia K (6) Wydawnictwo Poznańskie (45) Wydawnictwo Prozami (1) Wydawnictwo Prószyński (95) Wydawnictwo Replika (41) Wydawnictwo SQN (16) Wydawnictwo Sic! (3) Wydawnictwo Smak Słowa (3) Wydawnictwo Sonia Draga (5) Wydawnictwo Szara Godzina (9) Wydawnictwo Szelest (1) Wydawnictwo Szósty Zmysł (7) Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego (10) Wydawnictwo Uroboros (7) Wydawnictwo Vesper (2) Wydawnictwo W.A.B (67) Wydawnictwo WAM (6) Wydawnictwo WM (1) Wydawnictwo WasPos (3) Wydawnictwo Wielka litera (5) Wydawnictwo YA (3) Wydawnictwo Young (10) Wydawnictwo Znak (176) Wydawnictwo Zwierciadło (4) Wydawnictwo Zysk i s-ka (88) Wydawnictwo superNOWA (3) Wydawnictwo Świat Książki (35) Wydawnictwo Święty Wojciech (2) wydawnictwo Stara Szkoła (3)

Categories

2016 przeczytane (259) 2019 czytam (263) 2020 (216) 2020 trup (6) 2021 (155) 2021trup (21) 2022 lektury (137) 2023 czytam (137) 2023 trup (31) 2025 lektury (172) 52 filmy w 2014 (22) 52 filmy w 2015 (6) Angielski ogród (8) Cmentarz Zapomnianych Książek (2) Euro 2012 (4) Mundial RPA (1) Real Madryt (3) akcje (27) amor vincit omnia (10) audiobook (16) autobiografia (16) biografia (123) bolly (9) candy (2) czytam przeleżałe trupy z półek (277) czytane 2018 (244) dzienniki (5) fantastyka (20) felietony (6) historia (80) kkd (4) klasyka (48) klasyka literatury popularnej (24) kolorowe czytanie (4) komedia (1) koty (5) kryminał (164) kucharzę (53) listy (1) literatura na peryferiach (4) muzycznie (47) naturalnie (2) nie samą książką (141) oglądnęłam (189) ogrodowo (5) oscarowe wyzwanie (2) pachnące (129) planowanie i zagospodarowanie(niekoniecznie przestrzenne) (8) plany (7) podaj cegłę (14) podróże (10) podróże w czasie (15) podsumowanie (96) podsumowanie 2015 (12) podsumowanie 2016 (11) podsumowanie 2017 (14) podsumowanie 2018 (12) poezja (8) prawdziwe historie (47) projekt - nobliści (5) prywatne (75) prywatnie (9) przeczytane w 2010 (1) przeczytane w 2011 (1) przeczytałam (3067) przeczytałam 2015 (243) recenzja książki (2034) recenzyjne (1698) religia i duchowość (35) reportaż (101) retro (6) robótki (24) roczne podsumowanie (7) romans (344) saga rodzinna (57) seriale (33) sportowo (27) stosik (102) test (1) top10 (12) turystycznie (1) village candle (12) w 2017 przeczytałam (226) woski (126) wymiana (8) wyzwanie - Agatha Christie (54) wyzwanie Picoult/Sparks (2) wyzwanie czytelnicze (69) wyzwanie filmowe (31) wyzwanie w centymetrach (1) yankee candle (94) z półki 2015 (3) zakupy (1) zapowiedź (11) łańcuszek (20)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wg. Autorów ( w trakcie tworzenia)

Agata Christie (51) Edyta Świętek (38) Jodi Picoult (24) Lucy Maud Montgomery (21) Joanne Kathleen Rowling (19) Małgorzata Musierowicz (18) Colleen Hoover (17) Agatha Christie (16) Diane Chamberlain (16) Szymon Hołownia (16) Agnieszka Lingas-Łoniewska (15) Katarzyna Michalak (15) John Ronald Reuel Tolkien (13) Jojo Moyes (12) Agata Czykierda-Grabowska (11) Camilla Läckberg (11) Emily Giffin (11) Katarzyna Bonda (11) Barbara Wysoczańska (10) Bernard Cornwell (10) Monika Szwaja (10) Regina Brett (9) Ali Hazelwood (8) Amy Harmon (8) Ałbena Grabowska (8) Ałbena Grabowska-Grzyb (8) Elżbieta Cherezińska (8) George R.R. Martin (8) Jane Austen (8) Mariusz Urbanek (8) Monika A. Oleksa (8) Robert Galbraith (8) Abby Jimenez (7) Ada Tulińska (7) Anna Kańtoch (7) Diana Gabaldon (7) Elizabeth Gaskell (7) Elżbieta Rodzeń (7) Jacek Dehnel (7) Małgorzata Gutowska - Adamczyk (7) Jerzy Bralczyk (6) Jürgen Thorwald (6) Katarzyna Kwiatkowska (6) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (6) Mariusz Szczygieł (6) Richard Paul Evans (6) Beata Majewska (5) Charles Dickens (5) Charlotte Brontë (5) Giovannino Guareschi (5) Katarzyna Archimowicz (5) Kiera Cass (5) Lisa Genova (5) Magdalena Grzebałkowska (5) Wiesław Myśliwski (5) Yrsa Sigurdardóttir (5) Anna Herbich (4) Astrid Lindgren (4) Barbara O`Neal (4) Bianca Iosivoni (4) Cecelia Ahern (4) Corinne Michaels (4) Dorota Gąsiorowska (4) Edward Rutherfurd (4) Elisabet Benavent (4) Ella Maise (4) Evžen Boček (4) Federico Moccia (4) Gabriela Gargaś (4) Igor Sokołowski (4) Magdalena Kordel (4) Marek Rybarczyk (4) Marta Kisiel (4) Mhairi McFarlane (4) Trygve Gulbranssen (4) Adam Kay (3) Agata Sawicka (3) Agnieszka Pajączkowska (3) Agnieszka Wojdowicz (3) Alina Białowąs (3) Andrzej Sapkowski (3) Aneta Jadowska (3) Anna J. Szepielak (3) Anna Kamińska (3) Anna Sakowicz (3) Antonina Kozłowska (3) Barbara Sęk (3) Carlos Ruiz Zafón (3) Charlotte Link (3) Dagmara Leszkowicz-Zaluska (3) Daisy Goodwin (3) Demet Altınyeleklioğlu (3) Denise Grover Swank (3) Dominika Smoleń (3) Elisabeth Herrmann (3) Eliza Orzeszkowa (3) Elizabeth Cooke (3) Elizabeth Haran (3) Francine Rivers (3) Gard Sveen (3) Hanna Cygler (3) Iwona J. Walczak (3) Jean-Jacques Sempé (3) John Boyne (3) Katherine Webb (3) Mag­da­lena Knedler (3) Marcin Wilk (3) Maria Ulatowska (3) Małgorzata Warda (3) Mitch Albom (3) Paullina Simons (3) René Goscinny (3) Richard Phillips Feynman (3) Roma Ligocka (3) Stephenie Meyer (3) Wilkie Collins (3) Adrianna Michalewska (2) Agata Puścikowska (2) Agnieszka Krakowiak-Kondracka (2) Alek Rogoziński (2) Aleksander Dumas(ojciec) (2) Aleksandra Szarłat (2) Aleksandra Zaprutko-Janicka (2) Alexa Lavenda (2) Alice Lugen (2) Amy Hatvany (2) Andrew Morton (2) Andrzej Andrusiewicz (2) Andrzej Markowski (2) Angelika Kuźniak (2) Anna Fincer-Ogonowska (2) Anna Langer (2) Anna Rohóczanka (2) Anna Wolf (2) Anne Brontë (2) Anne Jacobs (2) Anne Tyler (2) Anthony McCarten (2) Beata Pawlikowska (2) Beth Reekles (2) Bill Bryson (2) Bogdan Lach (2) Bogna Ziembicka (2) Bolesław Prus (2) Carrie Elks (2) Cezary Łazarewicz (2) Christina Baker-Kline (2) Clive Staples Lewis (2) Colin Campbell (2) Consilia Maria Lakotta (2) Dan Brown (2) Daniel Silva (2) Danuta Awolusi (2) David Levithan (2) Debbie Macomber (2) Diana Palmer (2) Dinah Jefferies (2) Dominika Buczak (2) Donald Spoto (2) Dorota Terakowska (2) Elena Armas (2) Elżbieta Jodko-Kula (2) Emilia Kiereś (2) Erin Morgenstern (2) Eva García Sáenz de Urturi (2) Ewa Bauer (2) Ewa Stachniak (2) Ewa Winnicka (2) Ewelina Dobosz (2) Ewelina Dyda (2) Gavin Extence (2) Grzegorz Strzelczyk (2) Helen Fielding (2) Henning Mankell (2) Jacek Hugo-Bader (2) Jan Miodek (2) Jaume Cabré (2) Jean des Cars (2) Jerzy Niemczuk (2) Julian Tuwim (2) Justyna Wydra (2) Józef Witko (2) Kamil Janicki (2) Kard. Jorge Mario Bergolio (2) Katarina Mazetti (2) Katarzyna Kołczewska (2) Kristina Sabaliauskaitė (2) Krzysztof Ziemiec (2) Linda Green (2) Lisa Scottoline (2) Louisa May Alcott (2) Magda Gessler (2) Marcin Mastalerz (2) Marcin Prokop (2) Margaret Mitchell (2) Maria Dąbrowska (2) Maria Kruger (2) Małgorzata Hayles (2) Michał Heller (2) Papież Franciszek (2) Rachel Hauck (2) Terry Pratchett (2) Victoria Twead (2) Walter R. Brooks (2) A. Scott Berg (1) Abby Johnson (1) Adam Higginbotham (1) Adam Leszczyński (1) Adam Mickiewicz (1) Adam Szustak OP (1) Adam Węgłowski (1) Adam Zamoyski (1) Adriana Rak (1) Adrianna Trzepiota (1) Agata Jakóbczak (1) Agata Napiórska (1) Agata Passen (1) Agata Polte (1) Agata Pruchniewska (1) Agata Suchocka (1) Agnieszka Dydycz (1) Agnieszka Kaluga (1) Agnieszka Krawczyk (1) Agnieszka Litorowicz-Siegert (1) Agnieszka Markowska (1) Agnieszka Meyer (1) Agnieszka Nabrdalik (1) Agnieszka Olejnik (1) Agnieszka Przybysz (1) Agnieszka Siepielska (1) Agnieszka Wolny-Hamkało (1) Aileen Orr (1) Alberto S. Santos (1) Aleksander Jażwiński (1) Aleksander Makowski (1) Aleksandra Borowiec (1) Aleksandra Julia Kotela (1) Aleksandra Kardaś (1) Aleksandra Klich (1) Aleksandra Skrzypietz (1) Aleksandra Tyl (1) Aleksandra Wójcik (1) Aleksandra Zbroja (1) Alessio Puleo (1) Alex Bellos (1) Alex North (1) Alfredo Relaño (1) Alice Hoffman (1) Allison Pataki (1) Aly Cha (1) Alyson Richman (1) Amor Towles (1) Amy Medling (1) Andrea Wulf (1) Andreas Baumgarten (1) Andrzej Chwalba (1) Andrzej Fedorowicz (1) Andrzej Grembowicz (1) Andrzej Kępiński (1) Andrzej Pilipiuk (1) Andrzej Rzepliński (1) Andrzej Zając (1) Andrzej Zawistowski (1) Andrzej Zoll (1) Andrzej Łapiński (1) André Aciman (1) Andrés Ibáñez (1) Andy Jones (1) Angele Lieby (1) Angie Thomas (1) Anika Stelmasik (1) Ann Brashares (1) Ann Wroe (1) Anna Arno (1) Anna Bailey (1) Anna Bellon (1) Anna Bikont (1) Anna Brzezińska (1) Anna Dan (1) Anna Dembowska (1) Anna Dutkiewicz (1) Anna Dymna (1) Anna Gavalda (1) Anna Janko (1) Anna Jean Mayhew (1) Anna Kaszuba-Dębska (1) Anna Klara Majewska (1) Anna Klejzerowicz (1) Anna Kołodziejska (1) Anna Krystyna Bikont (1) Anna Laura Rucińska (1) Anna Lewicka (1) Anna Mateja (1) Anna Mieszkowska (1) Anna Moczulska (1) Anna Nejman (1) Anna Piwkowska (1) Anna Przedpełska-Trzeciakowska (1) Anna Płowiec (1) Anna Sulińska (1) Anna Szafrańska (1) Anna Szczęsna (1) Anna Todd (1) Anna Tomiak (1) Anna Trojanowska (1) Anna Wolff-Powęska (1) Anna Zamojska (1) Anna Śnieżka (1) Annabel Pitcher (1) Anne B. Ragde (1) Anne O'Brien (1) Anne-France Dautheville (1) Annejet van der Zijl (1) Annette Christie (1) Annette Hess (1) Annie Barrows (1) Annie Proulx (1) Anton Czechow (1) Antoni Słonimski (1) Antonina Żabińska (1) Arael Zurli (1) Arkadiusz Stempin (1) Arkadiusz Szaraniec (1) Arne Lynch (1) Arrowood Brothers (1) Arthur Conan Doyle (1) Artur Rolak (1) Atul Gawande (1) Audrey Carlan (1) Augusta Docher (1) Ava Dellaira (1) Ayaan Hirsi Ali (1) Banana Yoshimoto (1) Barack Obama (1) Barbara Gaweł (1) Barbara Mutch (1) Barbara Seidler (1) Barbara Taylor Bradford (1) Barbara Wachowicz (1) Barry Gifford (1) Bartek Dobroch (1) Bartosz Brożek (1) Beata Biały (1) Beata Kost (1) Becky Wade (1) Bellamy Creek (1) Ben Judah (1) Benjamin Balin (1) Bernadette McDonald (1) Biblioteka Słów (1) Bill Clinton (1) Blaža Popović (1) Boel Westin (1) Bożena Fabiani (1) Bożena Gałczyńska - Szurek (1) Bożena Keff (1) Bratni Zew (1) Brenda Reid (1) Brigitte Hamann (1) Brooke McAlary (1) Bryan Cairns (1) Brygida Grysiak (1) Camilla En (1) Camille Perri (1) Carla Montero (1) Carlo Maria Martini (1) Carmen Santos (1) Carole Matthews (1) Carolyn V. Murray (1) Carrie Snyder (1) Casey McQuiston (1) Cat Patrick (1) Catherine Banner (1) Catherine Isaac (1) Catherine Lowell (1) Catherine Mayer (1) Catherine Whitlock (1) Cecil Scott Forester (1) Cecilia Samartin (1) Celeste Ng (1) Cesarina Vighy (1) Chandra Hoffman (1) Charles Belfoure (1) Charles Bock (1) Charles Frazier (1) Charlotte Browne (1) Charlotte Gordon (1) Charlotte Lucas (1) Cheryl Strayed (1) Chesley McLaren (1) Chris Cander (1) Chris Columbus (1) Chris Fabry (1) Chris Grabenstein (1) Chris Niedenthal (1) Christer Mjåset (1) Christian Jacq (1) Christine Breen (1) Christopher Kelly (1) Christopher W. Gortner (1) Chufo Llorens (1) Claire Guest (1) Claire North (1) Clara Sanchez (1) Claude Quétel (1) Colin O`Brien (1) Colleen Faulkner (1) Colleen McCullough (1) Colson Whitehead (1) Conor Grennan (1) Consolation Duet (1) Corban Addison (1) Craig Storti (1) Cristina Caboni (1) Cristina Morato (1) Cristina Sánchez-Andrade (1) Cyceron (1) Damian K. Markowski (1) Dan Abnett (1) Daniel Defoe (1) Daniela Lamas (1) Danielle Steel (1) Danuta Pytlak (1) Daphne du Maurier (1) Dario Fo (1) Dariusz Janiszewski (1) Darynda Jones (1) David Ebershoff (1) David Hunter (1) David Icke (1) David Mccullough (1) David Mitchell (1) Davis Bunn (1) Dawid Krawczyk (1) Dawid Ratajczak (1) Dawn Barker (1) Debora MacKenzie (1) Deborah Feldman (1) Delia Owens (1) Denis Brian (1) Denis Diderot (1) Denise Hildreth Jones (1) Dennis Lehane (1) Dhonielle Clayton (1) Dianne Freeman (1) Doda Około-Kułak (1) Dodie Smith (1) Dominik Dán (1) Dominik Szczepański (1) Dorota Combrzyńska-Nogala (1) Dorota Golińska (1) Dorota Masłowska (1) Dorota Ponińska (1) Dorota Sumińska (1) Dorota Świątkowska (1) Dorothea Johnson (1) Dorothy Rowe (1) Douglas Adams (1) Douglas Smith (1) Dörthe Binkert (1) E. Lockhart (1) E. O. Chirovici (1) E.T.A. Hoffman (1) Eco Redonum (1) Ed Young (1) Edith Wharton (1) Edward Brooke-Hitching (1) Edward Carey (1) Egon Caesar Conte Corti (1) Eileen Goudge (1) Elena Ferrante (1) Elizabeth Adler (1) Elizabeth Chadwick (1) Elizabeth Craft (1) Elizabeth Kolbert (1) Elizabeth Letts (1) Elizabeth O'Roark (1) Elizabeth O`Roark (1) Elizabeth von Arnim (1) Ellen Alpsten (1) Ellis Peters (1) Elvira Baryakina (1) Elyse Douglas (1) Elżbieta Wichrowska (1) Emil Zola (1) Emilia Sokolik (1) Emilia Szelest (1) Emily Jane Brontë (1) Emma Dmochowska (1) Emma Donoghue (1) Emma Lord (1) Emmanuel Macron (1) Enola Holme (1) Eowyn Ivey (1) Eric Lomax (1) Esther Singer Kreitman (1) Eugen Ruge (1) Eugène Ionesco (1) Eva Weaver (1) Evie Dunmore (1) Ewa Bagłaj (1) Ewa Curie (1) Ewa K. Czaczkowska (1) Ewa Madeyska (1) Ewa Pirce (1) Ewa Popławska (1) Ewa Wolkanowska-Kołodziej (1) Ewa Wróbel (1) Ewa Zdunek (1) Ewa Żarska (1) Ewald Arenz (1) Ewelina Karpacz-Oboładze (1) Fabien Grolleau (1) Fern Britton (1) Fern Michaels (1) Florian Illies (1) Francis Hackett (1) Francis Scott Fitzgerald (1) Francoise Giroud (1) Gabriella Contestabile (1) Gabrielle Zevin (1) Gail Honeyman (1) Gardner Raymond Dozois (1) Garrard Conley (1) Garri Kasparow (1) Gary Susman (1) Gary W. Small (1) Gena Showalter (1) Genevieve von Petzinger (1) George Orwell (1) Georgia Bockoven (1) Gigi Buffon (1) Glenys Carl (1) Grażyna Jeromin-Gałuszka (1) Greg King (1) Gregg Olsen (1) Grzegorz Sokołowski (1) Harper Lee (1) Helen Rappaport (1) Helena Mniszkówna (1) Helga Hoškova-Weissowá (1) Hellmut Andics (1) Henryk Sienkiewicz (1) Holly Peterson (1) Horacio Verbitsky (1) Håkan Nesser (1) Ibn Warraq (1) Ismet Prcić (1) Izabela Jung (1) Izabela Sowa (1) Izabella Frączyk (1) J.J. Renert (1) Jacek Lusiński (1) Jadwiga Czajkowska (1) Jakub Puchalski (1) Jan Paweł II (1) Jan Wróbel (1) Jan Łoziński (1) Janina Fedorowicz (1) Jaroslav Hašek (1) Jaume Collel (1) Jean-Christophe Brisard (1) Jean-Paul Roux (1) Jeannette Kalyta (1) Jennifer Kaufman (1) Jennifer Teege (1) Jennifer Worth (1) Jerzy Sosnowski (1) Jewgienij Wodołazkin (1) Jill Barnett (1) Jill Mansell (1) Joanna Konopińska (1) Joanna Marat (1) Joanna Szczęsna (1) Joanne Harris (1) John Borrell (1) John Carlin (1) John Curran (1) John Green (1) John Grogan (1) John Seeney (1) Jolanta Król (1) Jolanta Kwiatkowska (1) Jon Ronson (1) Jonathan Littell (1) Jordi Pons Salas (1) Joyce Maynard (1) Julia Alvarez (1) Julia Child (1) Julia P. Gelardi (1) Julie Lawson Timmer (1) Julie Orringer (1) Justin Go (1) Justin Peacock (1) Ka Hancock (1) Karen Dionne (1) Karen Karbo (1) Karen Mack (1) Karolina Frankowska (1) Karolina Lanckorońska (1) Kate Lord Brown (1) Kathryn Taylor (1) Keith Lowe (1) Kerstin Ekman (1) Krzysztof Sadło (1) Laila El Omari (1) Laurens van der Post (1) Leah Fleming (1) Lena Najdecka (1) Leslie Carroll (1) Levi Henriksen (1) Lily Koppel (1) Lisa Kleypas (1) Liv Tyler (1) Louise Walters (1) Lucy Ferriss (1) Lucyna Olejniczak (1) Ludwig Winder (1) Ludwik Stomma (1) M.L. Stedman (1) Maciej Karpiński (1) Maciej Stuhr (1) Magdalena Kulus (1) Magdalena Tulli (1) Maja Łozińska (1) Mandy Hale (1) Marc Llewellyn (1) Marcin Górka (1) Marcin Zaremba (1) Marek Aureliusz (1) Marek Grechuta (1) Marek Ławrynowicz (1) Margaret Dilloway (1) Maria Krüger (1) Maria Sveland (1) Marilyn Brant (1) Marina Stepnova (1) Mariola Pryzwan (1) Marion Zimmer Bradley (1) Mariusz Wilka (1) Mariusz Ziomecki (1) Martha Grimes (1) Martin Sixsmith (1) Matthew Quick (1) Małgorzata Halber (1) Małgorzata Maj (1) Małgorzata Szejnert (1) Małgorzata Tusk (1) Małgorzata Łukowiak (1) Melchior Wańkowicz (1) Melissa Hill (1) Meredith Goldstein (1) Mieczysław Mokrzycki (1) Mike Carson (1) Mira Suchodolska (1) Miriam Karmel (1) Nadine Gordimer (1) Natasha Walker (1) Ned Vizzini (1) Olle Lönnaeus (1) Patrick Ness (1) Patrick Pesnot (1) Paul Arden (1) Penny Jordan (1) Peter Heller (1) Peter Kreeft (1) Platon (1) Pola Kinski (1) Priscille Sibley (1) Rebecca Johns (1) Robert J. Woźniak (1) Ryszard Legutko (1) Sally Bedell Smith (1) Sam Pivnik (1) Samantha Hayes (1) Samantha van Leer (1) Sarita Mandanna (1) Seré Prince Halverson (1) Shelley Emling (1) Stanisław Zakościelny (1) Stephanie Evanovich (1) Sue Eckstein (1) Sue Woolmans (1) Sylwia Chutnik (1) Szymon Sokolik (1) Tullio Avoledo (1) Zośka Papużanka (1) dr Stefanie Green (1) ks. Jan Twardowski (1) Éric-Emmanuel Schmitt (1) Łukasz Maciejewski (1) Łukasz Orbitowski (1)

Pogoda w mojej okolicy