Fascynująca opowieść o wyjątkowym człowieku i poecie!
Krzysztof Kamil Baczyński, którego życie owiane jest legendą, był poetą o wielkiej wrażliwości i wyobraźni.Pełen niepokojów i mrocznych przeczuć, był jednym z najzdolniejszych i najbardziej obiecujących poetów pokolenia Kolumbów. Historię młodego twórcy, który odznaczał się ogromną dojrzałością i świadomością czasu i miejsca,które wyznaczyła mu historia, dopełniła śmierć w Powstaniu Warszawskim.
Książka Wiesława Budzyńskiego jest wynikiem wieloletniej wędrówki pisarza śladami Baczyńskiego. Autor dotarł do ludziz bliskiego otoczenia poety (w pewnym momencie zamieszkał nawet w tym samym domu), z podziwu godną rzetelnością zbierał czasami sprzeczne ze sobą relacje i sprawdzając je, dociekał prawdziwości faktów.
Jako pierwszy biograf zwrócił uwagę na przemianę ideową poety, przedstawił motywy, które skłoniły Baczyńskiego do walkio niepodległość, opisał jego rodzinne problemy, podał najbardziej wiarygodną i logiczną wersję śmierci.
MIŁOŚĆ I ŚMIERĆ KRZYSZTOFA KAMILA jest zapisem wielkiej ponadtrzydziestoletniej przygody literackiej autora.
Książka Wiesława Budzyńskiego jest namiętną opowieścią o życiu poety i jego bliskich. Wszystko – od rodzinnej historii, poprzez dzieciństwo, lata szkolne i małżeństwo z Barbarą, śmierć, którą badacz stara się odtworzyć nie zaniedbując żadnego szczegółu i nie bagatelizując sprzeczności – zostało w niej zrekonstruowane z zadziwiającą rzetelnością.(fragment recenzji w czasopiśmie „SUKCES")
Ciężko jest być nauczycielem,
ciężko być polonistą, to z jednej strony ogromna radość, ale i duża presja, bo
ucznia łatwo zrazić Łatwo można z poety zrobić nudziarza, wepchnąć go na cokół,
odebrać mu człowieczeństwo i sprawić, że nikt normalny, ani nie sięgnie po jego
wiersze, ani nie zainteresuje się jego życie.
Później uczeń dorasta i ma uraz, albo coś mu się w głowie zakodowało i
ciężko ze stereotypem własnym walczyć. Na szczęście, tylko krowa nie zmienia
poglądów.
Krzysztof Kamil Baczyński, poeta
Polski Walczącej, jeden z Kolumbów, ze straconego rocznika, przeklętego w dniu
narodzin. Pierwsze pokolenie które przyszło na świat w wolnej Polsce i którym
długo nie dane było cieszyć się niepodległością. Poszli w śmierć jak w dym. A
wśród nich. W szkole robi się z niego gipsowy posąg, albo omawia się tylko
kilka wierszy, wspominając półgębkiem, lub zostawiając uczniów z notkami
biograficznymi. Krzysztof Kamil Baczyński był normalnym chłopakiem. Autor
książki „Miłość i śmierć Krzysztofa Kamila” po dokładnej kwerendzie opowiada
nam kim był ten młody chłopak, budzi w nas ciekawość. Jak to się stało, że
razem z innymi poszedł do powstania, przecież różne były jego polityczne
losy. Pochodził z rodziny
inteligenckiej, ale nie idealnej, jego rodzicie rozstali się, a matka której
był synkiem wyczekanym i wychuchanym miała odegrać w jego życiu ogromną rolę. Bezdyskusyjnie
– synuś mamusi, czy można się temu dziwić? Chory na astmę, centrum życia matki,
która po ślubie syna stała się źródłem konfliktów z wybranką Krzysia. A
Krzysztof święty nie był, w szkole nie był prymusem, szukał swojej drogi,
ideologii która da mu odpowiedź. Był kochliwy i podbijał damskie serce,
wrażliwością, rysunkiem. Basia nie była jego pierwszym zauroczeniem, ale coś
miała w sobie ta kobieta co sprawiło, że się pobrali. Czy zajęła miejsce matki?
Wpatrzonej w Krzysztofa, ubóstwiającej jego talent? Większość pytań pozostanie
bez odpowiedzi, ale możemy nieco
zaspokoić ciekawość dzięki tej książce.
Wiesław Budzyński zabiera nas do
świata, który przeminął, powiedzie nas do Warszawy w okresie dwudziestolecia
międzywojennego i tej stolicy pod okupacją. Po książce widać, jaki ogrom pracy włożył
autor, aby publikacja była rzetelna. Starał się dotrzeć do wszystkich, którzy
mogliby móc coś powiedzieć o Baczyńskim, jeśli weźmiemy pod uwagę, jak PRL –
nieboszczka traktowała powstańców, ludzi niewygodnych dla propagandy jak poeta,
domyślimy jak było to trudne. Ta
książka jest smutna, unosi się nad nią duch tragedii całego pokolenia, duch
żołnierzy wyklętych. Melancholia, jaką
odczuwałam czytając tę książkę sprawia, że nie mogłam jej skończyć tak szybko
jak chciałam, czytałam ją powoli, nieuchronnie zbliżając się do końca.



































