Dałam się porwać serialowi Off Campus i algorytm social mediów zaczął zasypywać mnie polecajkami książek w tym stylu. W oko wpadła mi książka Ice Princess i prędko okazało się, że jest na Legimi, a dodatkowo jest też w formie synchrobooka, więc wskoczyła jako mój towarzysz do spacerowania. I kolejny raz okazało się, że sponsorowane posty są wiarygodne jak polityczne obietnice. Rozumiem, że z gustem, jak z sempiterną, każdy ma własny, ale nie wierzę, że ktoś uzna fabularne banały, rozwiązania bez sensu za element dobrej powieści. Nie chodzi o to, że ta powieść jest zła, ale na pewno nie jest dobra i godna polecenia. Na pewno nie ma nic wspólnego z Off Campus no może prócz tego, że jest tam hokej, hokeista.
Corrine
Trembley od dziecka jeździ na łyżwach, ale na zawodach odniosła poważną
kontuzję, została jej blizna; na ciele i na umyśle. Dziewczyna nie chce wracać,
boi się jeździć, ale jej matka toksyczna do bólu, widzi w niej szansę na
spełnienie przede wszystkim swoich ambicji. Namówiona przez przyjaciółkę
Corrine wychodzi na lód i tak spotyka Masona, zderzają się, ona oczywiście
wpada mu w oko, ale Corrine, której partner i chłopak złamał serce(później dowiemy
się jak), ma dosyć facetów i raz po raz spuszcza Masona po brzytwie. Nie wie,
że jest nie pracownikiem technicznym lodowiska, ale zawodowym hokeistą. Z
jakiegoś powodu on to ukrywa i intensywnie próbuje poderwać Corrine, w końcu
udaje się jej zaprosić ją na randkę. Jego ciągnie do niej, ona ma skłonności autodestrukcyjne.
On ma problemy z rodzicami, a mieszka z siostrą i z malutką dziewczyną.
Strzelby Czechowa wiszą gęsto i naprawdę wystarczy mieć dwie komórki nerwowe z
drożnym połączeniem, aby wiedzieć co się będzie działo. Jedyne co może obronić
tak przewidywalne pomysły fabularne, to dobry styl, niestety styl broni tę
książkę, tak jak Polacy bronią tytuł mistrza świata w piłce nożnej, czyli wcale
i jeszcze długo nie.
Jestem
boleśnie zawiedziona tym, jak ta książka była polecana. Jak bardzo porównywano
ją do Układu, to naprawdę zupełnie różne książki, różny styl. Ubolewam,
że ta książka to gniotek. Chłopak, który ucieka się do kłamstw i niedomówień w
tylu sprawach. Corrine jest bezwolna, nie ma charakteru, tak naprawdę jest transparentna,
odbija ludzi dookoła. Jedyny raz, gdy pokazuje ikrę to lata temu, gdy staje w
obronie Aleksandra. I nie mówcie proszę, że ma traumę, jest stłamszona przez
matkę i ucieka się do autoagresji, ona nic sama z siebie nie robi. Już ten Adam
miał większy potencjał niż Mason. Szczerze, już jestem ciekawa następnej części,
o ile będzie opowiadała o siostrze Masona, bo ta para jest turbo nudna. Nie
polecam!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.
A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )
Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.
Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)
Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.
Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy
Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.
Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.