środa, 31 sierpnia 2011

Juliusz - w pełnym rozkwicie.



Juliusz osiągnął już pełny stan rozkwitu. Cieszy me oczy i mam nadzieję, że jeszcze dlugo bedzie cieszył...


Hodowla roślinek dużo radosci daje...

"Sekretna córka" - Shilpi Somaya Gowda



Poruszająca historia adoptowanej dziewczynki i długiej drogi, jaką musiała przejść, by odnaleźć swoją tożsamość…

W małej indyjskiej wiosce Kavita wydaje na świat córeczkę. Jednak w kulturze preferującej synów jedynym sposobem na uratowanie nowo narodzonej dziewczynki jest oddanie jej do sierocińca. Decyzja ta będzie prześladować Kavitę i jej męża przez resztę życia, nawet po narodzinach upragnionego syna.
Po drugiej stronie globu Somer, amerykańska lekarka, dowiaduje się, że jest bezpłodna. Razem ze swym mężem Krishnanem decyduje się na adopcję. Wkrótce małżonkowie trafiają na zdjęcie dziecka z bombajskiego sierocińca – dziewczynki o niezwykłym spojrzeniu i przyjmują ją do swojej rodziny.

„Sekretna córka” w poruszający sposób przedstawia macierzyństwo, poczucie straty, poszukiwanie tożsamości oraz potrzebę miłości. To piękna historia dwóch rodzin – indyjskiej i amerykańskiej – oraz dziewczynki, która nierozerwalnie je połączyła.

„Sekretna córka” znalazła się na listach bestsellerów „NY Timesa”, „USA Today”, „IndieBound” i stała się międzynarodowym bestsellerem przetłumaczonym na 17 języków.



Widziałam, że wiele osób czytało „Sekretną córkę”. Dziś ja chciałam dołączyć do tej grupy i podzielić się swymi refleksjami. Waszych nie czytałam, jeszcze, albowiem zawsze najpierw chcę książkę przeczytać, żeby nie zaspojlerować się. Teraz spokojnie będę mogła wszystko nadrobić. I na pewno to uczynię, bo mam niedosyt.
Swego czasu był wysyp książek w podobnej tematyce. Książki opisujące egzotyczne, trudne życie w odległych krajach, budziły grozę, szokowały. Ta książka jest troszkę inna, może troszkę łagodniejsza… troszkę. Jednak nie zmienia to faktu, że świadomość takich tragedii nie jest miła, ale jest potrzebna, chociaż osobiście uważam, że nie bardzo możemy coś z tym zrobić, więc dochodzi poczucie bezsilności. A także radość, że nie urodziłam się w tamtych czasach w Indiach, bo pewnie mnie by nie było. Bo dziewczynki nie są ważne, są tylko potencjalnym wydatkiem a nie wnoszą nic w życie rodziny. A teraz przeskoczmy za ocean. Hindus i Amerykanka bardzo chcą mieć dzieci, oboje są lekarzami, starają się… okazuje się jednak, że Somer ma przedwczesną menopauzę. Nie będzie mogła urodzić… Dwa światy, dwa dramaty, tak skrajnie różne. Jedna dziewczynka, która stanie się ogniwem, łączącym te dwa światy.
Według mnie książka sygnalizuje wiele problemów, od problemów z narodzinami dziewczynek, poprzez problem adopcji, problem odnalezienia siebie, po problemy życia codziennego. Jest moim zdaniem świetną lekturą, dającą do myślenia, chociaż według mnie poza uświadomieniem problemu, który w naszym przypadku, ludzików którzy nie mają wpływu na losy wielkiego świata, tak naprawdę nic nie daje.
Wzruszyłam się kilkakrotnie przy tej książce, zasmuciłam, ale i rozczarowałam. Otwarte zakończenie, bo w sumie nie jest nic kategorycznie powiedziane, daje pole do imaginacji, ale też nie stawia tej przysłowiowej kropki nad i. Mi potrzebna była ta kropka. Oczekiwałam spotkania z biologicznymi rodzicami, chociaż najprawdopodobniej taki scenariusz zawiódłby mnie i nie byłabym zadowolona.
Wiem, ze książkę będę jeszcze kilkakrotnie przeżywać. Dlatego polecam ją wszystkim, którzy potrzebują dobrej lektury.


Za ksiażkę dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka

wtorek, 30 sierpnia 2011

"Zabawy z kotem. Najlepsze pomysły na zabawy dla domowych tygrysów" - Denise Seidl


Najlepsze pomysły na zabawy z domowym pupilem.

Denise Seidl to ceniona austriacka specjalistka od kocich zachowań. Jako właścicielka zwierząt, prowadząca specjalistyczne wykłady i występująca w radiu i telewizji, dobrze wie, w co najbardziej lubią bawić się koty i kiedy są najszczęśliwsze.

Drzemka na kanapie, sieganie po przysmak w misce, ścieranie ze znudzeniem pazurów na drapaku - dzień domowego kota może być dość monotonny i skłaniać do psot. Czas zatem na zorganizowanie dobrej zabawy, gier pobudzających do szukania i chwytania, testów na spryt, zadań rozwijających kocią zwinność i tężyznę. Dla każdego kota znajdzie się coś miłego:

- dla wysportowanych domowych tygrysów - slalom, squash i kocia piłka nożna,
- dla spokojnych mruczków - dotykowe kostki, ruchome torebki, zapachowe poduszeczki i grzechotki,
- dla bystrych kocurków - sztuczki z kapeluszem, gry zręcznościowe i łamigłówki

Chyba większość osób śledzących tego bloga wie, ze mam bzika na punkcie swojego dziecka. Kociego dziecka, gwoli ścisłości. Mela jest tym dla mnie, czym dla matki jest jej własne, wyczekiwane i ukochane dziecko. Darujcie sobie kiwanie głową z politowaniem. Mela jest moim kociątkiem, rozpieszczanym i kochanym. Dlatego z taka radością powitałam kuriera, który przywiózł mi do domu tą książkę. „Zabawy z kotem”. Książka ta miała przemienić mojego tygrysa, w aktywne zwierzątko z ładnie poukładanym planem dnia. Niestety odniosła fiasko. Nie chcę powiedzieć, że książka jest zła, czy nierzetelna. Przeciwnie! Tylko moja Mela kot w słusznym wieku ma w nosie w zasadzie moje dyrektywy. Robi co chce i nie chce zmieniać swojego trybu życia i grafiku podporządkowanego jej chceniom. Chociaż powiem Wam, że do mnie odtarło jak ważny jest regularny układ dnia, kiedy pracuję i chcę mieć tą chwilę na zabawę z Melą. Może ktoś wie gdzie kupię kocimiętkę. Bo już miałam okazję się przekonać, że krokieciki kocie mój Potwor wcina z zapałem.

Książka jest świetną pozycją dla wielbicieli tych uroczych czworonogów. Opatrzona wieloma, wieloma zdjęciami, dokazujących kociaków, roztkliwia każdego czułego na kocie wdzięki mola książkowego. W książce tej pokazano wiele ciekawych propozycji zabaw, które pomogą zaktywizować kota domowego. Moja bestia jest kotem domowym, ale mimo wszystko ma ładny teren do wybiegania się i polowania. Więc ja jej nie muszę sztucznego polowania organizować, małpiszon świetnie sobie daje radę. Jednak w miesiącach zimowych gdy i moje bydlątko będzie siedziało więcej w domu, na pewno wykorzystam wiele pomysłów, które nie wymagają ogromnego nakładu środków, przemeblowań, aby kot i osoba którą kot ma mogli się do siebie zbliżyć i wesoło spędzić czas z korzyścią dla obojga.
Jest to książka genialna dla tych którzy koty kochają i chcą dla futrzaków jak najlepiej. Jestem pewna, że zacznę regularnie stosować zabawy, bo już mamy rytuał, ze po powrocie z pracy bawię się z Malutką kuciakiem na wędce. Wszystko zgodnie z zaleceniami. Domownicy mają z tego kupę radości a Mela może poszaleć przed spaniem.
Książka jest podzielona na rozdziały w których tytuły określają jakiego typu zabawy tam znajdziemy. Wszystko napisane dobrym językiem, z wyczuwalną miłością do kotów. Dla mnie bomba!
Wiem, że jestem zakręcona, ale ja naprawdę tą mordkę biało-czarną traktuję niesamowicie sercowo i ważny dla mnie jest jej komfort. Więc polecam i innym kocio filom :)



Za książkę dziękuję wydawnictwu Muza

niedziela, 28 sierpnia 2011

"Harry Potter i Filozofia. Przewodnik po Hogwarcie dla Mugoli" - William Irwin


Świat wcale nie dzieli się na dobrych ludzi i śmierciożerców, bo wszyscy mamy w sobie tyle samo dobra, co zła. Tylko od nas zależy, jaką drogą pójdziemy
- Redakcja William Irwin, Gregory Bassham

Klucz do zaszyfrowanego świata filozofii

Opowieści o Harrym Potterze opanowały serca i umysły milionów dzieciaków na całym świecie. Nie oszukujmy się – również wielu dorosłych dało się zaczarować książkom J.K. Rowling. Dlaczego? Może to wspomnienie dzieciństwa, a może ta wszechobecna aura niezwykłości: ukryte komnaty, duchy, magiczne przedmioty kontrolujące umysły, mroczne tajemnice z przeszłości, wilkołaki, myślodsiewnia, a nawet kamień filozoficzny… Albo fakt, że kiedy wczytać się dokładnie, powieść ta ukazuje nam wielkie bogactwo bardzo kontrowersyjnych treści.
Przysięgam uroczyście, że knuję coś niedobrego.

Seria książek o młodocianym czarodzieju od samego początku budziła niezwykle silne emocje. Oskarżana o szerzenie magii i okultyzmu, była nawet ostentacyjnie palona, tak jak zakazane księgi w czasach Wielkiej Inkwizycji. Niektórzy uwierzyli w wykreowaną przez autorkę rzeczywistość, jeszcze inni uznali, że to po prostu świetna rozrywka. Jeśli Ty również jesteś fanem Harry”ego Pottera, jeśli ta magiczna rzeczywistość wciąż Cię pociąga i nęci, chcemy pokazać coś, co prawdopodobnie przeoczyłeś w trakcie lektury.

Zobacz świat Harry”ego z innej perspektywy. Odnajdź przekaz ukryty między wierszami. Niektóre z tych zagadnień czy idei wydadzą Ci się rewolucyjne, inne możesz uznać za niedorzeczne, jeszcze inne zafascynują Cię swoim geniuszem. Jedno jest pewne – powtórnie przeżyjesz niezwykłą przygodę, zanurzając się jeszcze głębiej w tę krainę czarów…
Komnata Tajemnic została otwarta!!!


Ostatnio nie mogę się wynieść ze świata Harrego Pottera. Film mnie wepchnął na nowo w ten świat magii i przygód i ciągle myślami do niego wracam. Roztrząsam różne zdarzenia, spekuluję. Dlatego nie mogłam się oprzeć tej książce tak uporczywie spoglądającej na mnie z półek. Nie wytrzymałam i wybłagałam na Mamie kupno jej. Czytałam w pracy, w domu i na ławce w parku.
Książka ta to zestaw artykułów wielu autorów, którzy zestawiają różne koncepcje filozoficzne z informacjami zawartymi w serii książek o młodym czarodzieju. Brzmi mądrze i… nudnie? Hm. Nie do końca tak jest, bo naprawdę książka ta otwiera oczy na wiele spraw, o których nigdy nie pomyślałabym w ten sposób. Bo czy zastanawialiście się, jak naprawdę jest z tą duszą w magicznym świecie. W końcu dementorzy ją wysysają, duchy zostają na ziemi jako ledwie materialne widma, a rodzice Harrego, Lupin i Syriusz wracają jako coś więcej niż duch, ale mniej niż człowiek, przywołani Kamieniem Wskrzeszenia. Jak jest z tym przeznaczeniem, dlaczego właściwie doszło do wielkiego pojedynku Voldemorta z Potterem czy to przez, czy dzięki przepowiedni nawiedzonej profesor wróżbiarstwa? Czy Hogwart to szkoła idealna? No i czy Rowling mogła oświadczyć, ze Dumbledor jest gejem? Aa może wierność swojemu hogwarckiemu domowi to przejaw nacjonalizmu. Te a także jeszcze wiele innych problemów zostało omówionych w tej niepozornej książeczce. Książka jest omówieniem wszystkich tomów, wiec jest to naprawdę kompleksowe omówienie problemu, okraszone cytatami(ale bez przesady) które lepiej ilustrują problem.
Naprawdę jestem zadowolona z lektury i mam materiał na przemyślenia na ładnych kilka dni.
Z drugiej strony obiecuję sobie, ze to ostatnia książka która wyrosła na bazie Pottera jaką kupiłam, bo nie mogę też dać się naciągnąć na wszystko co nawiązuje w jakiś sposób do Świata Magii. Do tej książki popchnęła mnie intuicja z czego się oczywiście bardzo cieszę, bo naprawdę wielu rzeczy nie dostrzegała, wiele rzeczy mnie gnębiło, teraz zaś – przestało.

Polecam Potteromaniakom.

Na koniec wakacji stos


O sile mojego nałogu naocznie przekonała się Natalia, ktora ze mną odwiedziła nowootwarty Empik i obie błąkałyśmy się po nim z nałogowym obłędem w oczach...
W sobotę miast zarabiać tylko wydawałam.
Mlutki stosik na koniec sierpnia.


Od dołu:
"Człowiek, który pokochał Yngvego" od wydawnictwa Akcent
"Harry Potter i filozofia" - od Mamy. Książka już przeczytana - zaraz recenzja
"Shirley" bo kocham klasykę
"Po zmierzchu" - bo Klaudyna tak namawiała i chwaliła Murakamiego, że było to kwestią czasu"
"Pólnoc Południe" - bo wydania jednotomowego nie było. A sama agitowałam za wydaniem tej ksiażki no i musiałam uzupełnić :)

czwartek, 25 sierpnia 2011

" Tajemnica panny Hamilton" - Candace Camp


Życie w wiktoriańskiej Anglii nie jest łatwe dla marzącej o ekscytujących przygodach panny z dobrego domu. Gdyby ktoś dowiedział się, że pod pseudonimem wydała awanturniczą powieść, wywiązałby się prawdziwy skandal. Priscilla Hamilton dobrze ukrywa swoje fantazje i pragnienia. Otoczenie uważa ją za oddaną, kochającą córkę, dla której najważniejszy jest jej owdowiały ojciec.

Niepokorna cząstka natury Priscilli nie pozwala jednak o sobie zapomnieć. Kiedy na progu domu dziewczyna znajduje rannego mężczyznę, postanawia mu pomóc. Przybysz nie wie, kim jest, skąd pochodzi i po co przyjechał do Anglii. Nie wie także, czemu ktoś usiłuje go zabić. Pozbawiony przeszłości nieznajomy intryguje Priscillę coraz bardziej. W poszukiwaniu prawdy wkracza ona w sam środek niebezpiecznej intrygi i odkrywa szokujące fakty z przeszłości...


Ciężko sobie wyobrazić Roman w epoce wiktoriańskiej. Romans przygodowy, jeszcze trudniej. W końcu epoka wiktoriańska jest purytańska, dewocyjna, skromna, aż do bólu. Więc jak w takich czasach umieścić historię burzliwej, pełnej przygód miłości? Wydaje się niemożliwe? A jednak!
Okładka jest cukierkowa. Sugeruje opowieść o jakiejś słodkiej idiotce, bo w dzisiejszych czasach tak słodki róż, na dorosłej kobiecie budzi jedno skojarzenie. Byłam w błędzie jak się okazuje. Panna Hamilton, nie jest głupia. Wręcz przeciwnie jest córką geniusza, który stąpa raczej w świecie swoich pomysłów, na ziemi bawiąc rzadko. Ona zaś pisze książki, żeby pomóc w utrzymaniu rodziny. Panna Hamilton pisze książki przygodowe pod pseudonimem, bo pannie z dobrego domu nie wypada zajmować się literaturą.
Pewnego późnego wieczoru znajduje ona na progu własnego domu, niespodziewanego gościa. Nagi mężczyzna, atrakcyjny fizycznie, niesie z sobą niebezpieczeństwo. Swoją obecnością zburzy spokój rodziny Hamiltonów.
Co myślę o tej książce? Idealna na odprężający wieczór po ciężkim dniu pracy. Mama była zachwycona, ja przeczytałam, bez znudzenia, wiec nie jest źle. Wprawdzie element zaskoczenie jeśli chodzi o losy głównych bohaterów nie istnieje, ale w treści jest kilka zagadek, którymi można się podręczyć i pozgadywać. Nie jest to ambitna lektura. Ot lekkie czytadeł ko. Mi się czytało bardzo dobrze w gruncie rzeczy dlatego polecam.


Za książkę dziękuje serdecznie Wydawnictwu Harlequin

środa, 24 sierpnia 2011

"Turcja. Półprzewodnik Obyczajowy" - Agata Bromberek , Agata Wielgołaska


Przewodnik po Turcji, pokazującą ten kraj inaczej niż można go zobaczyć w trybie "wycieczkowym". Poznajemy Turcję "od środka", jeszcze ciekawszą od tej "pocztówkowej".


Znacie to uczucie, że czasami ktoś opowiada świetną historię, albo opowiada o miejscu o którym marzyliście, ale robi to tak monotonnie i nudno, że normalnie aż Was mdli? Jak znacie to odetchnijcie z ulgą! W tej książce tego nie znajdziecie. Autorki ukochały Turcję. Tam jest ich serce, to ich pasja, którą czuć w każdym zdaniu. W opisywaniu wad i zalet. Chociaż sama nie byłam zapalona na wycieczkę w tamte rejony, teraz mam ochotę rzucić wszystko i załapać się na jakąś prace tam, na pracę lub życie. Wydaje mi się, że to szalenie fascynujący kraj i chciałam, żeby książka ta trwała i trwała.
Nie wiem za bardzo o czym pisać, bo po głowie mi kołacze, że i tak nie oddam swoich wrażeń, bo byłam zachwycona chociażby zdjęciami, tak pięknymi, intrygującymi, ze miałam ochotę rzucić pracę i pojechać hen, hen tam,, gdzie Europa łączy się z Azją. Sam ten fakt wydaje się tak intrygujący i fascynujący.
Autorki to dwie kobiety, które kochają Turcję, ta miłość jest wyczuwalna, w tym jak piszą, jak opowiadają ja osobiście byłam zachwycona. Książka to nie jest typowy przewodnik, który zabiera się w trasę, który mówi gdzie spać, gdzie jeść i co zobaczyć, to raczej podręcznik obsługi, obłaskawienie Turcji. Napisana przystępnym, pełnym pasji językiem piękna historia, której chciałoby się słuchać godzinami przy herbacie, tak lubianej przez Turkow.

Serdecznie polecam, A dla Turkofili pozycja obowiązkowa. Tylko uwaga!! Jeśli jeszcze nie jest się zafascynowanym Turcją to po tej książce to grozi!!

wtorek, 23 sierpnia 2011

Kat z "Listy Schindlera" - Johannes Sachslehner


Wstrząsająca opowieść o kacie z Listy Schindlera, oprawcy, który własnoręcznie zabił ponad 500 ludzi.

"Kto najpierw strzela, ma więcej z życia". Takie zdanie zdobiło ścianę willi Amona Leopolda Götha i stało się mottem jego rządów w podkrakowskim obozie koncentracyjnym w Płaszowie. Podczas dyktowania stenografowi listów i rozkazów strzelał przez okno z myśliwskiego karabinu do pracujących przed barakami więźniów... Johannes Sachslehner opisał życie jednego z największych zbrodniarzy drugiej wojny światowej. Pałający sadystycznymi obsesjami, dokonujący bestialskich mordów Göth był uważany przez więźniów za ucieleśnienie zła. Kto raz spotkał Kata, ten już nigdy nie był w stanie wymazać go z pamięci.


Teraz chcę napisać o książce, która nie schodzi mi na minute z myśli i o której już wspominałam kilkakrotnie. Chodzi mi o „Kata z Listy Schindlera”. Jest to biografia komendanta płaszowskiego obozu Amona Leopolda Gothe. Urodzony pod koniec pierwszej dekady ubiegłego stulecia, Amon Goth był z pozoru normalnym facetem, ze zdjęć w książce spoglądają na nas ciepłe, roześmiane oczy rozkosznego chłopca, później zobaczymy go z żoną, z córką znajomych. Normalny facet. Grozę zaczynają budzić zdjęcia człowieka który nie rozstaje się ze strzelbą. Dodatkowo gdy zapoznamy się z treścią książki będziemy – przynajmniej ja się bałam spojrzeć na tą twarz, teraz szukając dodatkowych informacji na wikipedii zobaczyłam zdjęcie, które mimo, że przedstawia w miarę sympatyczną twarz, zmroziło mi krew w żyłach. Zapewne, Ci którzy widzieli film „Lista Schindlera” zrozumieją moje uczucia. W tym filmie, Ralpf Finnes wcielił się w postać, brak mi słów żeby określić to wystarczająco trafnie… może po prostu. Ralph gra Amona. Zapadł mi w pamięć w każdej scenie. Okrutnych, brutalnych.
Kiedy zobaczyłam promocje na tą książkę, niepomna tego że mi po prostu nie wolno czytać takich książek bo się boję, nie śpię po nocach, po prostu jestem za głupia i za bujną wyobraźnię mam, ale kupiłam. Zaczęłam prawie od razu czytać. Dzieciństwo i młodość Amona nie zabierają dużo miejsca, już w 1/6, lub 1/7 książki toczy się wojna, czyli mija 31 lat życia Amona. Jak tak teraz sobie uświadamiam, to zapytuję co musi się stać, by w tym wieku człowiek był tak zdeprawowany, po prostu zły? Nie znalazłam odpowiedzi w książce, nie znalazłam odpowiedzi, jak ten rozkoszny chłopiec ze zdjęcia na wklejce stał się katem setek, tysięcy ludzi? Nawet nie był zagorzałym nazistą, owszem nienawidził Żydów, żona Oscara Schindlera sugerowała nawet, że zakochał się w swej Żydowskiej służącej z Płaszowa, wprawdzie oglądając film miałam takie samo wrażenie, ale Amon nie mógł kochać Żyda. Emilia Schindler uważa, że katowanie służącej miało być karaniem samego siebie za to uczucie…
Co mnie w tej książce tak wstrząsnęło może zapytacie. Fakty. Zimne okrucieństwo. Warunki, które zmieniają człowieka w potwora. Nie napiszę słynnego homo, homini lapus Est. Bo podobno wilki są niesamowicie litościwymi i … humanitarnymi stworzeniami, jeśli maja zabić np. drugiego wilka, nie „bawią się ofiarą” a przegryzają tętnicę szyjną, śmierć prawie na miejsce. Podobno, bodajże gołębie, symbol pokoju i łagodności postępują bardzo okrutnie. Mniej więcej tak jak znajdziemy to w tej książce, powolne zadawanie bólu, zadawanie śmierci. Okrucieństwo, którego nie chcę opisywać.
Chcę was ostrzec, książka poraża, momentami ścina krew, tamuje oddech, sprawia że nie wiesz co się z Tobą dzieje. Bo czy książka o człowieku, który własnoręcznie zamordował +/- 500 osób a przyczynił się do śmierci tysięcy, likwidował getta może być inna?
Ale uważam, ze jesteśmy winni to tym którzy zginęli, bo tych których przeżyli trzymała przy życiu, zmysłach myśl, że ktoś musi przeżyć by to opowiedzieć. Wysłuchajmy ich historii. Wysłuchajmy historii matek, którym wydzierano z ramion dzieci i mordowano na ich oczach, wysłuchajmy ludzi, którzy tracili najbliższe osoby a nie mogły zdradzić bólu, nawet grymasem. Wysłuchajmy historii ich tragedii, wysłuchajmy opowieści o tym który był bogiem – jak sam się nazwał – Plaszowa. Panem życia i śmierci, który strzelał do ludzi jak do kaczek, przy czym nie uznawał okresów ochronnych.

Dlaczego warto czytać takie książki? By móc się modlić do Boga, zaklinać los by historia nigdy się nie powtórzyła. Przepraszam za to, że tak chaotycznie. Wciąż dochodzę do siebie po lekturze.

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

"Naga" - Izabela Szolc


Naga to literacka esencja kobiecości. Izabela Szolc, wyciągając z języka codziennego słowa takie, jak: matka, córka, kochanka, ale też: samotna, naga czy zgwałcona, stworzyła galerie postaci, które opowiadają o swoich próbach poszukiwania siebie, o wysiłku w zrozumieniu niuansów tych ledwo nazwanych uczuć, jakie pojawiają się między dwojgiem ludzi. Czasem chodzi o miłość, czasem o nienawiść. Choć tu akurat okazuje się, że te dwa bez siebie nie mogą istnieć. Izabela Szolc pisze również o tęsknocie, pożądaniu i samotności, którą można przeżywać, niekoniecznie będąc w pojedynkę.

Bohaterki Szolc mają swoje pragnienia. Niektóre rezygnują z nich. Jednakże to, co wyparte, nie zostaje wcale zapomniane. Tłumione potrzeby budzą się ze zdwojoną siłą. Rezultat takich przebudzeń może być nieprzewidywalny.

Naga to książka drapieżna i poruszająca. Wsysa emocjami, choć nie brak w niej leniwych marzeń i lepkich snów.


W stosie książek zapodziała mi się gdzieś „Naga”. Tylko przypomnienie z Wydawnictwa mnie zdyscyplinowało i wzięłam się za lekturę. Spać nie mogłam, więc zaczęłam czytać. I byłam zła na siebie, że tak długo ta książka na mnie czekała.
Książka to zbiór opowiadań. I chociaż do znudzenia powtarzam, że za opowiadaniami nie przepadam, te ogromnie mi przypadły do gustu. To historie różnych kobiet dotkniętych jakimś wydarzeniem, mającym położyć piętno na całym ich życiu. Wydarzenie, sytuacja, które sprawiają, że czują się nagie. Autorka w sposób umiejętny odmalowuje uczucia, czyli to w niesamowicie przejmujący sposób, że nie sposób od książki się oderwać. Wprawdzie czytając tak intymne przeżycia, czułam się jakbym podglądała kogoś przez dziurkę od klucza, tak realistyczną atmosferę stworzyła autorka.
Osobiście moim opowiadaniem ulubionym jest „Wdowa” czyli świat przeżyć Marii Curie. Autorka wykorzystała już powstałe o Skłodowskiej książki, jednak od siebie również sporo dodała, co sprawia, że cały ten dramat staje się tak prawdziwy, to cierpienie jest tak realistyczne, że niemalże można usłyszeć szloch. Naprawdę jestem pod wrażeniem!
Tak jak wspominałam, są to opowiadania a wiem, że wiele osób również czuje do nich awersję, jednak chciałabym uspokoić. Opowiadania były jedyną formą, która mogła to tak dobrze wyrazić. Zapadające w pamięć fragmenty. Każda kobieta może odnaleźć cząstkę siebie, swoich uczuć w tych opowiadaniach. Dlatego tym goręcej zachęcam do lektury!

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu AMEA

niedziela, 21 sierpnia 2011

dożynkowy dzień


Jako, ze w mojej miejscowości jest lotnisko często mam okazję wpaść na mniejszą lub większą imprezę. rzadko z tego korzystam, ponieważ jak Zagłoba, nie lubie tloku(poza meczami). Dziś byyły Dożynki powiatowe i gminne więc oderwalam się od lektury "Kata" i wyciągnięta przez Mamę wyskoczyłam "na chwilę" która okazała się kilkoma ładnymi godzinami. W miedzyczasie załapałam się na pokaz różnych tańców, puszczanie balona i koncert zespołu disco polo> Jako, że niebawem mam wesele wprawiam się w rytmach disco. Mowcie co chcecie, ale jestem dziewczyna ze wsi i lubię pohulać przy disco polo. I wiem, że wiekszość uważa to za tandetę, ale lubię. Nie samym Bachem żyje człowiek. A dziś z siostrą potańczyłyścmy, pokrzyczałyśmy, ogólnie świetnie się bawiłyśmy :)


A i zamieszczam fotkę. Były czasy, ze całe niebo nad moją wsią bylo w balonach, gdy były zloty, czy inne imprezy. Niebo pełne kolorowych, szumiących kul. Dziś widziałam jeden wzbijający się w powietrze i jednen kosz dowożono.


mam sentyment do balonów. I do waty cukrowej. Do disco polo tyż. Czy znaczy, ze jestem tandeciarą? A zresztą :P

sobota, 20 sierpnia 2011

stosiątko


Nałóg jest nałogiem.
Przybył kurier z Muzy i obdarował mnie książką "Zabawy z kotem" i "Koty". Listonosz przyniosł "Sekretną corkę". A kurir ze Znaku obarował mnie przesyłką zawierająca okazje z ichniej ksiegarni. Przecenione o ponad połowę książki. Najwięcej zaoszczędziłam na "Kacie z Listy Schindlera", później na "Deweyu", "Wszystko co chcielibyście wiedzieć o niebie", "Stokrotkach w śniegu" no i na koniec dorzuciłam sobie "Wspomnienia wojenne" :)


Oj okropny nalóg.

"Life coaching. Jak porzucić złe nawyki i zacząć nowe, lepsze życie." -


Odkurz dawne marzenia i na nowo zachwyć się życiem!
Rozbij blokady hamujące Twój wewnętrzny rozwój
Zajmij się wreszcie tym, co uwielbiasz robić
Pokaż światu swoją prawdziwą twarz

Jeśli od dłuższego czasu dręczy Cię poczucie marnowania życia, jeśli zastanawiasz się, dlaczego zajmujesz się nie tym, czym chcesz, jeśli nie pamiętasz, jak to jest marzyć i realizować marzenia, najwyższa pora zmienić ten stan rzeczy. Nie chcesz chyba do końca życia tkwić w zaklętym kole niemożności i rutyny? Na pewno nie, skoro w ręce wpadła Ci ta książka. Dzięki niej lepiej poznasz własne możliwości i nauczysz się w pełni używać życia, a także do maksimum wykorzystywać tkwiący w Tobie potencjał.

Co naprawdę się dla Ciebie liczy? Co w Twoim własnym życiu stanowi największą wartość? Gdzie tkwi źródło Twoich lęków i ograniczeń? Może zazdrościsz innym i nie umiesz odnaleźć się w relacjach służbowych? Może skupiasz się na irytujących drobiazgach, by przykryć wewnętrzny niepokój? Może bezkrytycznie wierzysz w stereotypy i to utrudnia Ci funkcjonowanie? Rozwiązanie każdego z tych problemów — i wielu innych — znajdziesz właśnie w tej książce. Pozwoli Ci ona na nowo określić priorytety i wyzwolić energię potrzebną do dokonania pozytywnych zmian. Jej autorka, specjalistka od life coachingu, będzie towarzyszyć Ci w tych zmianach, nie próbując narzucać własnego zdania, lecz podsuwając interesujące pomysły.
Zrób bilans — co jest dla Ciebie ważne w życiu?
Lepiej za byle jakim płotem — czy doceniasz to, co masz?
Jak przetrwać w pracy?
Czy równowaga to brak nadwagi?
W jakie stereotypy jesteśmy uwikłani?
Jakie role odgrywamy w związkach?
Jak pozbyć się bagażu starych nawyków?
Jak żyć w zgodzie ze sobą i światem?
Zacznij wreszcie robić to, co naprawdę Cię kręci!


Chyba jeżyk polski został skazany na zagładę. A ustawa o ochronie tegoż, jest martwa jak mumie w Dolinie Królów. Nie ma już trenerów, mamy couch-ów, w pracy też nie wzywają mnie na trening, czy rozmowę a na couching. Także książka o której piszę nie ma tytułu „Życiowy trening”, tylko mamy modnie i współcześnie brzmiący tytuł. Ładną panią na okładce, kolory stonowane i miłe dla oka. Wszystko to razem manipuluje nami i obiecuje nowe życie. A podtytuł to już czysta manipulacja, bo kto by nie chciał porzucić złych nawyków i zacząć nowego życia?!
A co dostajemy w zamian? Nic. Przynajmniej według mnie. Niektórzy znają mój sceptycyzm dotyczący tego całego psychologicznego czarowania, wielkiego mitu uświadomienia sobie i nazwania emocji. Ja w to nie wierzę i uważam, ze to brednie.
Autorka co zrozumiałe nie daje gotowego rozwiązania. Ot operując ogólnika, każe nam uświadomić sobie całe mnóstwo rzeczy, nazwać cały nawał emocji, ba! Nawet mamy tabelki gdzie możemy sobie powpisywać różne rzeczy, co ma pomóc w uświadamianiu sobie tego i owego. Następnie mamy po prostu zmienić nastawienie. Nie napisano jak! Po prostu mamy Ziemnic nastawienie i w ten oto magiczny sposób nasze życie stanie się piękne i kolorowe.
Należę do ludzi wierzących, że na życie składa się cos więcej niż emocje zapisane na kartkach papieru i wciśnięte w tabelki. Chciałam spróbować, dać szansę zmianie, ale naprawdę uważam, ze książka jest tak niesamowicie płytka i irytująca, że ledwo dałam radę ją doczytać.
Zapewne jest to wina tego, że naprawdę jestem sceptyczna co do tego rodzaju książkom, ogólnie jestem na nie poradnikom, mającym w swym założeniu zmienić nas w kogoś kim nie jesteśmy.
Mnie książka znudziła i zirytowała. Uważam, ze autorka przytaczała problem, po czym nie omawiała go w sposób wyczerpujący, lub dawała tak ogólnikowe zalecenia, że już gimnazjalista z zacięciem psychologicznym poradzi sobie lepiej.
Ja odradzam. Cena z okładki 29 złotych… dużo jak za broszurkę, która tylko zirytuje…

Za książkę dziękuję portalowi SZTUKATER i wydawnictwu sensus.pl

Książka i kominek :)


Miło mi poinformować, że Sabinka jednak zmieniła zdanie i organizuje wymiankę

http://zksiazkaprzykominku.blogspot.com/

Przy poprzedniej przednio się bawiłam więc i w tej biorę udział do czego zapraszam :)

czwartek, 18 sierpnia 2011

"Od nauki do Boga” - Peter Russell


Podróż fizyka do Misterium Stworzenia

Od nauki do Boga to synteza podejścia empirycznego i duchowego opartego na mądrościach Wschodu i Zachodu. To historia naukowca i jego studiów nad naturą świadomości – historia zatwardziałego ateisty studiującego matematykę i fizykę, który dzięki zetknięciu z duchowością urzeczywistnił syntezę mistycyzmu i nauki. Autor połączył odkrycia naukowe w dziedzinie fizyki, psychologii i filozofii, docierając do nowej wiedzy o świecie, w którym świadomość jest fundamentalną cechą kreacji.

Peter Russell zabiera nas w podróż z sali wykładowej Uniwersytetu Cambridge, gdzie studiował ze Stephenem Hawkingiem, do buddyjskiego klasztoru u stóp Himalajów. Integrując głęboką wiedzę naukową z doświadczeniami medytacji, odnajduje wszechświat podobny do tego opisywanego przez wielu mistyków – w którym nauka i duch nie są już dłużej w konflikcie. Światło świadomości jest mostem łączącym oba podejścia.

Książka Od nauki do Boga zaprasza Cię do przekroczenia tego mostu i odnalezienia całkowicie nowej wizji siebie i wszechświata, w którym pojęcie „Bóg” nabiera nowej jakości, a praktyka duchowa głębszego znaczenia. Ta inspirująca wędrówka, podczas której odkryjesz nowe lądy i niezbadane obszary własnej istoty, pozwoli Ci dotknąć mistycznego doświadczenia: harmonii intelektu i intuicji, nauki i ducha.

Przedstawiając swoją drogę od fascynacji fizyką, poprzez psychologię i medytację, ku przebudzeniu, Russell wskazuje kierunek poszukiwania Boga istniejącego ponad wszelkimi podziałami kulturowymi, poznawalnego jedynie na poziomie najgłębszych praktyk duchowych. Jeśli chcemy odnaleźć Boga – stwierdza – musimy zajrzeć do wnętrza, do głębokiego umysłu – sfery, której zbadanie wciąż jeszcze pozostaje wyzwaniem dla zachodniej nauki.


Kiedy zobaczyłam ten tytuł wiedziałam, ze muszę ją przeczytać. Jestem na dziwnym etapie kiedy wiara walczy z racjonalizmem. W gruncie rzeczy całe moje życie podporządkowałam filozofii racjonalizmu, uważając to za jedyną słuszną teorię.
I ta książka okazała się czymś dla mnie. W pewnym sensie. Od małego słyszymy, ze naukowcy z Darwinem na czele zadali kłam Biblii. Gdy nawiasem mówiąc Darwin był bardzo religijnym człowiekiem i pewnie się w grobie przewraca.
Autor jest naukowcem. Jak mawia się w moich kręgach – giga mózgiem. Człowiek który studiował w Cambridge z wielkimi naszej epoki potrafił swój pęd do wiedzy wykorzystać do tego aby uwierzyć w Boga. Jan Paweł II napisał w swojej encyklice „Fides et ratio”(Wiara i rozum), że Wiara i rozum to jakby dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi sie ku kontemplacji prawdy. W pewnym sensie to mogłoby być mottem tej książki. Książki niełatwej, napisanej trudnym, naukowym językiem.
Nie przypuszczałam, ze będzie to język tak trudny, znaczenia niektórych słów musiałam wygrzebywać z odmętów pamięci zakurzonych już nieźle, bo od kiedy skończyłam wykład z logiki na I roku studiów przestałam ich używać. Zresztą! Autor kojarzył się mi z moim wspaniałym profesorem od logiki, człowiekiem wielkiego umysłu, ale i ogromnej skromności. Autor się nie przechwala swoja wiedzą, swoimi dokonaniami. Opowiada nam jak doszedł do punktu w którym się znajduje teraz. Mimo, że nie ufam filozofii Wschodu, uważam że na obecną chwilę wiem o tym za mało, żeby tak po prostu zabrać się na eksperymenty to jednak książka mimo wszystko jest wartościową pozycją, zapewne czytelnik posiadający umysł ścisły i pewne podstawy w naukach ścisłych na poziomie uniwersyteckim lepiej przyjmą książkę bo będzie dla nich zrozumiała.
Ale! Skoro ja zrozumiałam, ba! Nawet mi się spodobała to wydaje mi się, że mimo wszystko nie jest to jakiś bardzo wysoki poziom ;)


Za książką dziękuję wydawnictwu Biblioteka Nowej Ziemi i serwisowi Sztukater.

środa, 17 sierpnia 2011

wtorek, 16 sierpnia 2011

"Być zakochanym..." - Marek Warecki, Wojciech Warecki


Powiadają, że z miłością jest jak ze spacerem w deszczu. Wystarczy chwila, by przemoknąć do suchej nitki. Bo też dopada niespodzianie, kryjąc się zwykle za ukradkowymi spojrzeniami czy pytaniami bez odpowiedzi. I choć napisano o niej wiele, wciąż jednak nie dość. Ale na pewno – jak piszą autorzy tego tomiku – to nie „polukrowana lipa z telewizyjnych mydlanych oper” albo „forma wymiany usług szczególnych”. Dlatego o tym tu ani słowa. Dużo za to o znakach miłości prawdziwej, o jej umykającej słowom istocie i o tym, jak sprawdzić, czy nie jest tylko chwilowym zakochaniem.

„Prawdziwie kochasz wtedy – pisał Tołstoj – kiedy nie wiesz dlaczego”. To przekonanie zdają się potwierdzać psychologowie i tłumaczyć próbują miłość burzą hormonów i chemią. Jak jest naprawdę, wiedzą tylko zakochani, dla których jest cudem, który budzi się w dwóch sercach naraz…


Chyba każdemu zdarzyło się być zakochanym, czuć przyspieszony rytm serca, motylki i wszystkie te cudowne, słodkie sprawy. Byłam trochę zdziwiona, że ktoś napisał o tym książkę, bo to trudny temat, na pewno bardzo indywidualny, ale również trudny do ubrania w słowa. Z drugiej strony temat jest chwytliwy, wiadomo że jest wiele osób, które chcą podejść do tematu ze szkiełkiem i dowiedzieć się jak to jest naprawdę.
Nie wiem dokładnie czego się spodziewałam po tej książce, ale na pewno nie tego co dostałam. Bo dostałam cieniutką książkę z owszem ładnymi obrazkami, ale bardziej pasujących do książeczki z dowcipami niż dzieła traktującego o miłości. Obrazki bym przeżyła. Nie mam 4 lat, nie są najważniejsze. Chciałam treści, odpowiedzi. A co mam? Rozmowę dwójki ludzi. Dialogi podzielone SA tematycznie. Rozmawia kobieta i mężczyzna. Mieliśmy zapewne w założeniu dostać punkt widzenia płci obojga. Dostajemy zaś jakby potwierdzenie schematów. Kobieta częstuje nas niezjadliwymi sentymentalnymi wypowiedziami, którym kicz zarzuciliby nawet twórcy oper mydlanych. Facet zaś – moim zdaniem ogromnie infantylny, rzekomo sypie dowcipem i żartem jak z rękawa – moim zdaniem dziurawego bo nie bawiło mnie nic. Mamy scenki, które nie są zabawne, nie wyczerpują tematu, właściwie są tak beznadziejne, ze nie wiem co mogę napisać ponad to. Gdyby wnosiły coś do dyskusji, udzielały jakichś odpowiedzi, lub chociażby wyczerpywały jakiś temat, mogłabym być zainteresowana. Tymczasem zaczynają się z przysłowiowej ni gruchy nie Pietruchy i tak samo się konczą. Czytasz i nagle dostajesz jakby obuchem przez glowę, bo bach i koniec.
Nie chcę szukać na siłę zalet tej książki, bo podstawową zaletą była jej objętość i fakt, że nie musiałam się z nią długo męczyć. Podobały mi się jedynie cytaty na początku każdego rozdziału. Znalazłam kilka perełek, kilka fragmentów sobie przypomniałam.
I to dla mnie tyle na temat tej książki. Niestety utwierdziłam się w przekonaniu, że nie ma po co zajmować się zakochaniem od strony technicznej, bo nic wartego uwagi nie da się znaleźć.


Za książkę dziękuję serwisowi Sztukater i Wydawnictwu PROMIC

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

"Niewinność zagubiona w deszczu" - Eduardo Mendoza


Cóż grzesznego jest w miłości?
Gdy siostra Consuelo, młoda ambitna przeorysza, puka do drzwi starej rezydencji, nie wie, że spotka tam diabła. Jest nim don Augusto - przystojny utracjusz, Casanova z hiszpańskiej prowincji. W upalnym słońcu Katalonii namiętność bierze górę nad rozsądkiem, a nad okolicą rozpętuje się burza, jakiej nie widziano od lat.

"Niewinność zagubiona w deszczu" to wariacja na temat melodramatu - ckliwych schadzek, gorących nocy, ukrytych pragnień. Lekka lektura od mistrza słowa, który uwielbia puszczać oko do czytelnika.

Powieść wydana wcześniej pod tytułem "Rok potopu".

Wiele osób przyzwyczaiło się do Mendozy, jako pisarza dowcipnego, sypiącego żartem, lubującego się w absurdzie. Teraz mamy okazję poznać go od zupełnie innej strony. Przynajmniej ja tak to postrzegam.
Najnowsza książka, wcale nie taka nowa wprawdzie, ale dopiero co wydana w Polsce, odbiega od schematu. Oto Mendoza nie atakuje nas dowcipem a przedstawia zakonnicę, która jest o korczek od porzucenia swojego wyboru nadającego kształt jej egzystencji. Z dobrych pobudek spotyka człowieka, który odmieni na zawsze jej życie. Po treść zapraszam do książki. Natomiast ja chciałabym podzielić się moimi refleksjami z lektury.
Książka wywarła na mnie duże wrażenie, może w połączeniu z faktem, że dziś w kościele był Misjonarz i opowiadał o swojej pracy, którą to przemowę przeżywałam pół dnia. Zawsze darzyłam dużym szacunkiem zakonników i zakonnice. Tymczasem tu Mendoza pokazuje duchowy upadek jednej z nich, różne refleksje mi towarzyszyły. Ogólnie bardzo przeżywałam tą książkę, aby dojść do wniosku, że to wszystko jest bardzo ludzkie.
Nasuwa mi się pytanie, czy słusznym jest stwierdzenie, że kobieta spotyka diabła? Czy to, że zaczyna kochać i pożądać jest złe. Gdyby go spotkała przed złożeniem ślubów, byłoby to piękne i romantyczne. Gdyby była mężatką to byłby to tragiczny romantyzm. Skoro, zaś jest zakonnicą jest to niewątpliwie dzieło szatana. Nie chcę wdawać się w dywagacje z pogranicza teologii bo nie mam do tego kwalifikacji. Dodatkowo nie wyrobiłam sobie jeszcze zdania. Wciąż przeżywam, myślę i rozważam.
Niezbyt często trafiam na książki, które tak zaprzątają mi umysł, jeśli ktoś ma ochotę na trudniejszą, bardziej absorbującą myśli lekturę polecam. Dodam tylko, że książkę czyta się trudno, gdyż autor nie zastosował myślników w dialogach. Cały tekst jest napisany ciurkiem, co utrudnia czytanie i wymaga ogromnej uwagi.
Mimo to uważam, że warto. Książka jest cieniutka a jednak zapada w myśli…

niedziela, 14 sierpnia 2011

stresowo

Miała być dzisiaj notatka, ale jestem tak zestresowana, że nie mam siły pisać nic kontruktywnego.


Boję się i nerwy mnie jedzą... ups chyba odgryzły mały palec u lewej stopy, tej od serca...

sobota, 13 sierpnia 2011

Stosinek




Teraz tylko czekać będę na ewentualną paczuszkę z Muzy i zakupy w Znaku, bo po wypłacie się tam udałam, skuszona promocją.
Te oto powyższe cuda to efekt wizyt listonosza(Sztukater i Nowy Świat), kuriera(Znak - recenzyjnie), wizyty w księgarni(Słodki świat) i prenumeraty(Wielkie Biografię, jako prezent dorzucili album, nawet nawet)

Teraz trzy dni urlopu i będę czytać. Klikniecie w zdjęcie pozwoli dokładne oglądnięcia. Uprzedzę pytanie, tak w oknie mam koc, bo słonce na szczescie przypieka :P. Tradycyjnie przepraszam za bałagan, ale nadal nie mam czasu posprzątać :P\A jutro chyba sobie porozmawiamy o klasyce, ale zobaczę co mnie natchnie :P


a tutaj zdjęcie bez lampy

piątek, 12 sierpnia 2011

"Teoria zbrodni uprawnionej" - Marek Gaszyński


Marek Gaszyński, znany dziennikarz, napisał powieść korespondującą ze "Zbrodnią i karą". Raskolnikowem Gaszyńskiego jest Piotr Pawłowicz, peerelowski ubek a potem esbek, prześladujący przeciwników politycznych w imię wyższych racji. Dopiero jako bardzo stary człowiek zaczyna mieć on wyrzuty sumienia. Akcja powieści toczy się od roku 1945 do 2006.


Opis książki mnie zaintrygował, chociaż tytuł zastanowił. Już tłumaczę. Tytuł nasuwa skojarzenia iż będzie to książka poświęcona rozważaniom właśnie na temat zbrodni i kary, że będzie to książka dla pasjonatów prawa karnego filozofii. Ale opis mnie zaintrygował. Treść książki był żywą reklamą. Zapowiadała się świetna książka z dynamiczną akcją. Książka o życiu ze wszystkimi dramatami doprawionymi łyżeczką szczęścia.
Bo mamy Norberta, studenta trzeciego roku polonistyki. Mądry, rozsądny chłopak, po przejściach nie ma nikogo poza dziewczyną z którą niedługo planuje ślub. Przypadek, ułamek chwili i wszystko się sypie.
Nie chcę zdradzać fabuły, bo mimo, że można się domyślić, to jednak dochodzenie do tego i to zaskoczenie jest ważnym elementem książki.
Książka to historia burzliwych, lub jak kto woli, ciekawych czasów, ludzie giną, zmieniają tożsamość bez śladu. Dzieją się wielkie dramaty człowieka, które pozostają w cieniu tak zwanej historii. I tak dwoje przeznaczonych sobie ludzi z winy tego a nie innego ustroju zostaje na całe życie rozłączonych. Bardzo mi żal Kasi i Norberta, Norbert wiele wycierpiał, ale osiągnął coś w życiu, zaś Kasia opuszczona przed ołtarzem, wyszła za mąż za kogoś kto jej nie kochał i chyba żyła samotnie. Zasmuca mnie to. Jest to powieść wielowątkowa, ale Kasi i jej dalszym losom poświecono moim zdaniem za mało miejsca. Zwłaszcza, gdy później jest sucho i lakonicznie wspominana jako „żona” nawet jej imię nie pada.
Czasami można się pogubić w gąszczu postaci, raz akcja przyspiesza, raz jest powolna i spokojna jak bieg rzeki w dolinie, ale zawsze towarzyszy jej cień tajemnicy i tragedii, nie ma tu ludzi doskonale szczęśliwych, książka ciekawie oddaje realia ludzkiego życia.
Kolejną zaletą tej książki, dla mnie nie do przecenienia jest język. Autor operuje przepiękną polszczyzną, buduje niesamowicie melodyjne zdania, które czyta się z prawdziwą przyjemnością. Czuć, że Autor jest postacią, która doskonale włada piórem. W obecnych czasach wulgaryzmów, zapożyczeń i kolokwializmów, taka książka jest niczym oaza na pustyni.
Książka jest naprawdę wciągająca, wczoraj wieczorem zostało mi do końca jakieś 200 str. Bo niestety będąc na wyjeździe nie miałam okazji a i praca nie sprzyja pochłonięciu przez lekturę, jednak dotarłam do takiego miejsca, że po powrocie do domu jak złapałam za książkę tak musiałam ją wykończyć, bo ciekawość wykończyłaby mnie. Dlatego naprawdę polecam, bo skoro wczoraj przy tak niskim ciśnieniu, z bolącą głową i padnięta na twarz MUSIAŁAM skończyć tą książkę, to znaczy, że naprawdę jest wciągająca.


Za ksiazkę dziękuję Wydawnictwu NOWY ŚWIAT

środa, 10 sierpnia 2011

Kosmetyczny łańcuszek



Dziękuję Natalii z nominację. Bardzo jest mi miło z tego powodu, ze wróciwszy do domu zastałam tak miłą niespodziewajkę :)

Zasady:
Zasady:
-napisz kto przyznał Ci nagrodę
-napisz 7 faktów o sobie
-przekaż tag kolejnym 15 blogerkom


7 Faktów
- Pełny mejkap zaczęłam robić na czwartym roku studiów. Dostałam wtedy od Wspołlokatorki kredkę i tusz. Początkowo jedno oko malowałam jakieś 10 minut, dlatego, że boję się zbliżać czegokolwiek do gałki ocznej. Siostra musiała malowac oko jedno moje kwadrans. Bo uciekalam głową. Później trafiły się moje urodziny i nie wypadało nie używać prezentu. Teraz zamiast kredki używam raczej eyelinera. Maluję tylko górną powiekę, bo mam długie rzęsy i mi nic pod rzęski na dolnej powiece nie wlozie.
- Dopiero rok temu zaczęlam malować paznokcie. Wcześniej uważałam, ze mam tak brzydkie paznokcie, że lepiej nie przykuwac do nich uwagi. Nadal uważam, ze paznokcie mam paskudne, ale jest tyle pięknych kolorów...
- Mam ciemną karnację i łatwo się opalam więc w lecie nie używam pudru, ani podkładu bo bardzo cięzko dobrać kolor.
- nie przechodziłam w młodosci fazy opryszczenia oblicza, wiec nie wiem jak się posluguje korektorem...
- Większość cieni do powiek na moich oczach sprawia wrażenie, ze zostalam pobita na meczu, ewentualnie właśnie wyszłam z Pawiaka. Mogę używac dosłownie kilku
- Uzywam najczęściej błyszczyków, najcześciej w różnych odcieniach brązu. Ale uwielbiam podkradać Mamie szminki.
- Obecnie przechodzę fascynację pękającym lakierem do paznokci :)


Nie mam kogo nominować no!! :( Może ktoś sie sam przyłączy?



A przy okazji chciałabym serdecznie podziękować Futbolowej za przemiłe popołudnie. Mam nadzieję, że nie zagadałam i nie zanudziłam :*

sobota, 6 sierpnia 2011

"Cudowne życie Staśka i innych aniołów" - Teresa Anna Aleksandrowicz


Zadziwiająca historia o prawdziwych uczuciach w świecie, w którym ludzie często nie potrafią odróżnić dobroci od głupoty.

Kiedy miłość wdziera się do skrajnie różnych światów, a los sprawia podarek uchylając równocześnie drzwi przepychu i niedostatku, to niemożliwe staje się możliwym, a prawdziwe anioły wkraczają do akcji.

Natalia, Marysia i Wanda wiodą spokojne życie ubogich acz szalenie energicznych emerytek. Każda z nich ma własne problemy, które pomaga zwalczyć wieloletnia przyjaźń i poczucie humoru. Wszystkie dają oparcie Staśkowi – zdegradowanemu filozofowi ulicy, wszystkie każdego dnia toczą bój ze skrzeczącą rzeczywistością. Niespodziewane pojawienie się Michała w życiu Natalii i przypadkowe znalezisko Staśka zmienia reguły ich codziennej egzystencji. Na światło dzienne wychodzi tajemnica z przeszłości, a przyjaźń poddana jest najwyższej próbie.

Piękna opowieść o tym, jak tłumaczyć sercem, to czego nie możemy pojąć rozumem, jak wbrew okolicznościom wzniecać w sobie ogień i podawać go dalej.


Zaczynam wierzyć od nowa w moją intuicję. Wyczuwam dobre książki. Nawet gdy okładka i owszem jest magiczna, ale nie przykuwa wzroku. Gdy tytuł nie elektryzuje, nie wskazuje o czym będzie. Poczułam, że to książka, która mi się spodoba. I tak się stało. Chociaż nie ukrywam, że według mnie jest bardzo smutną opowieścią. Mimo, ze z tak zwanym relatywnym happy Endem, to mimo wszystko w trakcie lektury towarzyszyło mi uczucie przejmującego smutku.
Książka to historia ludzi na emeryturze. W większości. Starsze panie z trudem wiążą koniec z końcem, mimo, że skrajnie różnych charakterów są, to dogadują się w miarę sprawnie. Każda ma jakieś hobby, jedna jest niepoprawną Matką Teresą, druga hipochondryczką zakochaną w reklamach leków, trzecia kocha książki i muzykę poważną. Wszystkie dopomagają Staśkowi, filozofowi ulicy i nałogowemu alkoholikowi. Żyją biednie, ale w sumie szczęśliwie.
Do czasu, gdy tuż po wizycie w księgarni Natalia zostaje porwana. Wtedy, tego dnia ich życie zaczyna się odmieniać, wszystko przez przypadek, ale jak brzemienne w skutki.
Dlaczego książka jest smutna… bo opisuje życie takim jakie ono jest, a za wesołe co do zasady nie jest. Zwłaszcza dla ludzi skazanych na życie za groszową emeryturę, borykającymi się ze wspomnieniami wojny, walczących z samotnością, gdy Ci których kochaliśmy odeszli. Dla mnie to smutne.
Książka jest poprawnie napisana. Owszem realizm miesza się z bajką co nie każdemu może się podobać. Mi się książkę bardzo, bardzo dobrze. Mimo smutnych momentów. Książka jest w większości momentów, taka prawdziwa, zwykła o normalnym życiu z jaśniejszymi i ciemniejszymi momentami.
Naprawdę polecam, może nie jest to najbardziej optymistyczna lektura, ale może rozbawić i natchnąć nadzieją jeśli się naprawdę chce dostrzec, że każda ciemna chmura ma srebrny brzeg.
Ta książka pokazuje, że c i którzy mają najmniej, najlepiej potrafią dawać. Według mnie dodatkowo książka ma również ciekawe, otwarte zakończenie pozwalające rozbujać się wyobraźni w dopisywaniu w dalszych losów :)
Naprawdę polecam.

Za ksiażkę dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka

piątek, 5 sierpnia 2011

Na marsowa minę - marsowe muffiny!


Koleżanka na forum podyktowała przepis. Zapragnęłam spróbować, bo i dawno muf finów nie piekłam. I dawaj :) Kupiłam Marsy i do roboty.

2 szklanki mąki
2 jajka
Łyżeczka cukru waniliowego
Łyżeczka proszku do pieczenia
¾ szklanki jogurtu naturalnego( w oryginale był kefir)
23 jabłka
10 dag masła lub margaryny
Szczypta soli
3 batoniki Mars
3 łyzki cukru i cukier do posypania. W przepisie doradzano posypać trzcinowym. Ja posypałam tuż przed wstawieniem do piekarnika zwykłym kryształem
Cynamon
W przepisie była mowa o imbirze, ale nie miałam i się obyło.


Więc tak. Uprażyć jabłka z cynamonem. Ja miałam już prażone jabłka bez cynamonu, wiec rozbełtałam z cynamonem  Masło roztopić. Jajka rozbełtać z jogurtem, a suche składniki wymieszać. Później Wymieszać mokre z suchymi. Na w miarę gładką masę. Mogą być grudki. Dodać jabłka i marsy pokrojone uprzednio w kosteczkę.
Napełniać papilotki do ¾ wysokości. I moja uwaga, lepiej dać ciut mniej bo burtuje. Oraz warto skorzystać z silikonowych foremek, bo te papierowe ciężko się odklejają.

Ale uwierzcie mi warto.

Brak słów jakie dobre. Idealne do gorącej herbaty El grey
Pieczemy na oko. W przepisie było 20 minut w 210 stopniach

Kupiłam dodatkowo książkę kucharską. Będzie wiecej pieczenia!

czwartek, 4 sierpnia 2011

"Za oknem cukierni" - Sarah-Kate Lynch


Połączenie miłości, zdrady i włoskich słodyczy, któremu nie można się oprzeć, utrzymane w smakowitej konwencji „Czekolady”.

Gdy gwiazda korporacji Lily Turner przypadkiem się dowiaduje, że jej „idealny” mąż, Daniel, ukrywa drugą rodzinę wśród wzgórz Toskanii, porzuca sale konferencyjne na Manhattanie dla stromych uliczek Montevedovy. Kiedy się tam pojawia, jej historię koniecznie chce poznać Tajna Liga Owdowiałych Cerowaczek, prawie niewidzialna armia, dyskretnie pociągająca za sznurki, by kojarzyć w pary samotnych i nieszczęśliwych. Wkrótce założycielki Ligi, Violetta i Luciana, obmyślają plan, by uleczyć złamane serce Lily... i pozyskać jej pomoc dla swojej walczącej o przetrwanie pasticcerii.

Bujna zieleń, wspaniałe toskańskie lato, nęcące zapachy świeżo upieczonych cantucci. „Za oknem cukierni” przedstawia współczesną receptę na szczęśliwe życie

Ostatnio bawiłam dłuższą chwilę w Toskanii. Za sprawą dwóch książek. Dziś chciałabym opowiedzieć o wrażeniach z lektury „Za oknem cukierni”, która przyciąga letnią okładką, kusi jakimś nienazwanym ciepłem. I ta okładka mnie zaniepokoiła, bo przestraszyłam się, że będzie to kolejna książka ze śliczną okładką, ale treściowo miernota. Zasiadłam wiec do niej ze sceptycyzmem.
Od pierwszych stron wiedziałam, że się pomyliłam, że książka atakuje humorem, ale i mądrością rodem z Toskanii. Na kartach książki miesza się gorycz łez ze słodyczą włoskich ciasteczek.
Historia zaczyna się, gdy życie pewnej kobiety obraca się w perzynę za sprawą zdjęcia, pięknie zalaminowanego, upchniętego do buta. Kobieta widzi drugą rodzinę swojego męża, włoską żonę, dwójkę dzieci. Przeżywa dramat. Sama jest bezpłodna, kilka razy próbowała, usilnie próbowała zajść w ciąże i bezskutecznie. Traciła ciążę za ciążą, nawet adopcja nie pozwoliła jej zostać matką. Brak dzieci to jej wielki dramat, tymczasem widzi męża, będącego ojcem dwójki dzieci. Jej do tej pory poukładane życie się rozsypuje. Bez względu na to co zrobi, nic dla niej nie będzie takie samo. Pod wpływem alkoholu rezerwuje bilet do Włoch, rezerwuje miejsce w hotelu i jedzie. A po co jedzie to sama do końca chyba tego nie wie.
Brzmi tandetnie? Pustowato? Nie dajcie się zwieść. Raz, że jestem kiepska w opowiadaniu treści, a dwa, że opisane jest naprawdę sympatycznie. Czyta się płynnie, a sama książka tak wciąga, że jak w pracy się do niej przyssałam, tak zostałam upomniana przez Bossa. Strasznie mnie wciągnął klimat. Każda z postaci ma swój czar. Są zabawne, wzruszające, poprzez swoją różnorodność.
Mimo, że klimat Florencji ostatnio atakuje nas dosłownie zewsząd, tak ta książka nie przytłacza tą tematyką. Klimat, kuchnia, piękno są obecne, ale tak jakoś dyskretnie, można się bez przeszkód wgłębić w historię bohaterów.
Jestem pewna, ze Wam się spodoba, bo nie da się tej książki nie lubić. Jest ciepła i klimatyczna i czyta się tak lekko i przyjemnie!!

Ksiązkę mogłam przeczytać dzięki uprzejmosci Wydawnictwa Prószyński i S-ka
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wg. Autorów ( w trakcie tworzenia)

Agata Christie (51) Agata Pruchniewska (1) Agatha Christie (16) Agnieszka Kaluga (1) Agnieszka Krakowiak-Kondracka (1) Agnieszka Lingas-Łoniewska (10) Agnieszka Wojdowicz (3) Aleksander Jażwiński (1) Aleksander Makowski (1) Aleksandra Szarłat (2) Alex Bellos (1) Alice Hoffman (1) Alina Białowąs (2) Aly Cha (1) Alyson Richman (1) Ałbena Grabowska (3) Ałbena Grabowska-Grzyb (4) Amy Hatvany (2) Andrzej Andrusiewicz (2) Andrzej Chwalba (1) Andrzej Grembowicz (1) Andrzej Kępiński (1) Andrzej Markowski (2) Angele Lieby (1) Angelika Kuźniak (1) Ann Brashares (1) Ann Wroe (1) Anna Bikont (1) Anna Fincer-Ogonowska (1) Anna Gavalda (1) Anna Herbich (3) Anna J. Szepielak (2) Anna Jean Mayhew (1) Anna Moczulska (1) Anna Nejman (1) Annabel Pitcher (1) Anne Brontë (2) Anne O'Brien (1) Anne Tyler (1) Antoni Słonimski (1) Antonina Kozłowska (2) Arael Zurli (1) Arthur Conan Doyle (1) Astrid Lindgren (4) Barbara Mutch (1) Barbara O`Neal (4) Barbara Sęk (1) Barbara Wachowicz (1) Becky Wade (1) Bill Bryson (1) Bolesław Prus (2) Bożena Keff (1) Brenda Reid (1) Brigitte Hamann (1) Brygida Grysiak (1) Carla Montero (1) Carlos Ruiz Zafón (3) Carrie Snyder (1) Cat Patrick (1) Cecelia Ahern (1) Cecilia Samartin (1) Cesarina Vighy (1) Chandra Hoffman (1) Charles Dickens (4) Charles Frazier (1) Charlotte Brontë (5) Cheryl Strayed (1) Chesley McLaren (1) Chris Columbus (1) Chris Fabry (1) Chris Grabenstein (1) Christian Jacq (1) Christina Baker-Kline (2) Chufo Llorens (1) Claire North (1) Clara Sanchez (1) Claude Quétel (1) Clive Staples Lewis (2) Colin Campbell (1) Colleen Hoover (2) Colleen McCullough (1) Conor Grennan (1) Consilia Maria Lakotta (2) Dan Brown (2) Daniel Silva (2) Danielle Steel (1) Danuta Awolusi (1) Danuta Pytlak (1) Dario Fo (1) Debbie Macomber (2) Denis Brian (1) Denis Diderot (1) Denise Hildreth Jones (1) Dennis Lehane (1) Diana Gabaldon (7) Diane Chamberlain (12) Doda Około-Kułak (1) Dodie Smith (1) Donald Spoto (2) Dorota Combrzyńska-Nogala (1) Dorota Gąsiorowska (2) Dorota Golińska (1) Dorota Ponińska (1) Dorota Terakowska (2) Dorothea Johnson (1) Dorothy Rowe (1) Dörthe Binkert (1) Douglas Smith (1) E. Lockhart (1) Edward Rutherfurd (2) Eileen Goudge (1) Eliza Orzeszkowa (2) Elizabeth Cooke (3) Elizabeth Gaskell (5) Elizabeth Haran (3) Elżbieta Cherezińska (4) Emilia Sokolik (1) Emily Jane Brontë (1) Emma Donoghue (1) Eowyn Ivey (1) Eric Lomax (1) Erin Morgenstern (1) Eugen Ruge (1) Eva Weaver (1) Ewa Bauer (2) Ewa Stachniak (2) Ewa Wróbel (1) Federico Moccia (4) Fern Britton (1) Fern Michaels (1) Florian Illies (1) Francine Rivers (3) Francis Hackett (1) Francis Scott Fitzgerald (1) Francoise Giroud (1) Gardner Raymond Dozois (1) Gavin Extence (2) George Orwell (1) George R.R. Martin (7) Georgia Bockoven (1) Gigi Buffon (1) Giovannino Guareschi (5) Glenys Carl (1) Grażyna Jeromin-Gałuszka (1) Greg King (1) Gregg Olsen (1) Grzegorz Sokołowski (1) Grzegorz Strzelczyk (1) Håkan Nesser (1) Hanna Cygler (3) Harper Lee (1) Helen Fielding (2) Helen Rappaport (1) Helena Mniszkówna (1) Helga Hoškova-Weissowá (1) Hellmut Andics (1) Henning Mankell (2) Henryk Sienkiewicz (1) Holly Peterson (1) Horacio Verbitsky (1) Ibn Warraq (1) Igor Sokołowski (3) Ismet Prcić (1) Iwona J. Walczak (3) Izabela Jung (1) Izabela Sowa (1) Izabella Frączyk (1) J.J. Renert (1) Jacek Dehnel (2) Jacek Hugo-Bader (1) Jacek Lusiński (1) Jadwiga Czajkowska (1) Jakub Puchalski (1) Jan Łoziński (1) Jan Miodek (2) Jan Paweł II (1) Jan Wróbel (1) Jane Austen (7) Janina Fedorowicz (1) Jaroslav Hašek (1) Jaume Cabré (2) Jaume Collel (1) Jean des Cars (2) Jean-Christophe Brisard (1) Jean-Jacques Sempé (1) Jean-Paul Roux (1) Jeannette Kalyta (1) Jennifer Kaufman (1) Jennifer Teege (1) Jennifer Worth (1) Jerzy Bralczyk (4) Jerzy Niemczuk (2) Jerzy Sosnowski (1) Jewgienij Wodołazkin (1) Jill Barnett (1) Jill Mansell (1) Joanna Konopińska (1) Joanna Marat (1) Joanna Szczęsna (1) Joanne Harris (1) Joanne Kathleen Rowling (13) Jodi Picoult (22) John Borrell (1) John Boyne (2) John Carlin (1) John Curran (1) John Green (1) John Grogan (1) John Ronald Reuel Tolkien (7) John Seeney (1) Jojo Moyes (6) Jolanta Król (1) Jolanta Kwiatkowska (1) Jon Ronson (1) Jonathan Littell (1) Jordi Pons Salas (1) Joyce Maynard (1) Józef Witko (2) Julia Alvarez (1) Julia Child (1) Julia P. Gelardi (1) Julian Tuwim (2) Julie Lawson Timmer (1) Julie Orringer (1) Jürgen Thorwald (6) Justin Go (1) Justin Peacock (1) Justyna Wydra (2) Ka Hancock (1) Kamil Janicki (2) Kard. Jorge Mario Bergolio (2) Karen Dionne (1) Karen Karbo (1) Karen Mack (1) Karolina Frankowska (1) Karolina Lanckorońska (1) Katarina Mazetti (2) Katarzyna Archimowicz (3) Katarzyna Bonda (6) Katarzyna Kołczewska (2) Katarzyna Kwiatkowska (5) Katarzyna Michalak (14) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (5) Kate Lord Brown (1) Katherine Webb (3) Kathryn Taylor (1) Keith Lowe (1) Kerstin Ekman (1) Kiera Cass (5) Kristina Sabaliauskaitė (1) Krzysztof Sadło (1) Krzysztof Ziemiec (2) ks. Jan Twardowski (1) Laila El Omari (1) Laurens van der Post (1) Leah Fleming (1) Lena Najdecka (1) Leslie Carroll (1) Levi Henriksen (1) Lily Koppel (1) Linda Green (2) Lisa Genova (3) Lisa Kleypas (1) Lisa Scottoline (1) Liv Tyler (1) Louisa May Alcott (1) Louise Walters (1) Lucy Ferriss (1) Lucy Maud Montgomery (8) Lucyna Olejniczak (1) Ludwig Winder (1) Ludwik Stomma (1) Łukasz Maciejewski (1) Łukasz Orbitowski (1) M.L. Stedman (1) Maciej Karpiński (1) Maciej Stuhr (1) Magda Gessler (1) Magdalena Grzebałkowska (3) Mag­da­lena Knedler (1) Magdalena Kordel (4) Magdalena Kulus (1) Magdalena Tulli (1) Maja Łozińska (1) Małgorzata Gutowska - Adamczyk (4) Małgorzata Halber (1) Małgorzata Hayles (1) Małgorzata Łukowiak (1) Małgorzata Maj (1) Małgorzata Musierowicz (15) Małgorzata Szejnert (1) Małgorzata Tusk (1) Małgorzata Warda (2) Mandy Hale (1) Marc Llewellyn (1) Marcin Górka (1) Marcin Mastalerz (2) Marcin Prokop (2) Marcin Wilk (1) Marcin Zaremba (1) Marek Aureliusz (1) Marek Grechuta (1) Marek Ławrynowicz (1) Marek Rybarczyk (2) Margaret Dilloway (1) Margaret Mitchell (1) Maria Dąbrowska (2) Maria Kruger (2) Maria Krüger (1) Maria Sveland (1) Maria Ulatowska (3) Marilyn Brant (1) Marina Stepnova (1) Mariola Pryzwan (1) Marion Zimmer Bradley (1) Mariusz Szczygieł (4) Mariusz Urbanek (6) Mariusz Wilka (1) Mariusz Ziomecki (1) Marta Kisiel (2) Martha Grimes (1) Martin Sixsmith (1) Matthew Quick (1) Melchior Wańkowicz (1) Melissa Hill (1) Meredith Goldstein (1) Mhairi McFarlane (2) Michał Heller (1) Mieczysław Mokrzycki (1) Mike Carson (1) Mira Suchodolska (1) Miriam Karmel (1) Mitch Albom (3) Monika A. Oleksa (6) Monika Szwaja (10) Nadine Gordimer (1) Natasha Walker (1) Ned Vizzini (1) Olle Lönnaeus (1) Papież Franciszek (2) Patrick Ness (1) Patrick Pesnot (1) Paul Arden (1) Paullina Simons (3) Penny Jordan (1) Peter Heller (1) Peter Kreeft (1) Platon (1) Pola Kinski (1) Priscille Sibley (1) Rachel Hauck (2) Rebecca Johns (1) Regina Brett (5) René Goscinny (1) Richard Paul Evans (6) Richard Phillips Feynman (3) Robert Galbraith (3) Robert J. Woźniak (1) Roma Ligocka (3) Ryszard Legutko (1) Sally Bedell Smith (1) Sam Pivnik (1) Samantha Hayes (1) Samantha van Leer (1) Sarita Mandanna (1) Seré Prince Halverson (1) Shelley Emling (1) Stanisław Zakościelny (1) Stephanie Evanovich (1) Stephenie Meyer (2) Sue Eckstein (1) Sue Woolmans (1) Sylwia Chutnik (1) Szymon Hołownia (12) Szymon Sokolik (1) Terry Pratchett (2) Trygve Gulbranssen (4) Tullio Avoledo (1) Victoria Twead (2) Walter R. Brooks (2) Wiesław Myśliwski (2) Wilkie Collins (2) Yrsa Sigurdardóttir (5) Zośka Papużanka (1)

Pogoda w mojej okolicy