Młoda pracownica ośrodka adopcyjnego zaczyna niebezpiecznie angażować się w życie adopcyjnych i biologicznych rodziców. Jak daleko odważą się posunąć, by osiągnąć swój cel? Chloe Pinter ma idealistyczne podejście do swojego zawodu. Wizja szczęśliwych par tulących adoptowane dzieci pomaga jej radzić sobie z wygórowanymi oczekiwaniami szefowej oraz biologicznych i adopcyjnych rodziców. Praca, która stanowi dla Chloe ucieczkę przed skomplikowanym życiem osobistym, zamienia się w pole walki pomiędzy trzema parami: zamożnym małżeństwem, które wcześniej miało problemy z płodnością, a teraz oczekuje narodzin dziecka; zapracowanym biznesmenem i jego zdesperowaną żoną, dla której adopcja jest ostatnią szansą na macierzyństwo; oraz parą z nizin społecznych, nieposiadającą niczego oprócz dziecka, po które wszyscy wyciągają ręce. Splot zaskakujących zdarzeń prowadzi do niebezpiecznego finału…
Po lekkim czytadle chwyciłam za
ebooka, który miałam na telefonie, akurat było to „Dziecko do wzięcia”,
tematyka od razu mnie zainteresowała chociaż przyznam się, że spodziewałam się
troszeczkę innego rozwoju akcji.
Ebook ten towarzyszył mi przez
mniej niż 24 godziny, podczas których przeżyłam naprawdę intensywne emocje. Tę
książkę mogę ustawić na półce razem najlepszymi książkami Jodi Picoult.
Książkę rozpoczyna opowieść o
Cloe, która jest pracownicą socjalną. Pracuje w agencji zajmującej się przeprowadzaniem
adopcji. W odróżnieniu od polskiego stanu prawnego, adopcje w USA wyglądają
nieco inaczej, zajmują się tym agencje, biologiczna matka wybiera rodziców dla
swojego dziecka, kręcą się dookoła tego różne biznesy, ale oczywiście sprzedaż
dzieci nie wchodzi w grę. Następnie
poznajemy dwie pary oczekujące dziecka. Eva i Paul są idealną parą, od wielu
lat kochają się, przeszli ręka, w rękę najtrudniejsze momenty w życiu. Później starali się o dziecko – nie wychodziło.
Zgodzili się adoptować. Również i adopcja się nie udała, biologiczna matka się
rozmyśliła. I gdy już stracili nadzieję, Eva zaszła w ciążę. Drugą parę jest
Francine i John, oboje są już w wieku, na pewno nie młodzieńczym, są jednak
bardzo dobrze sytuowani. Ze względu na stan posiadania zostali wybrani, przez
spodziewającą się dziecka parę, która wiele w życiu przeszła(mimo naprawdę
młodego wieku) i pogubiła się w życiu.
Równolegle do par czekających na
dziecko obserwujemy też biologiczne matki i ich najbliższych, borykających się
z mniejszymi większymi problemami dnia codziennego.
Jesteśmy świadkami, tego jak krok,
po kroku nadciąga dramat. Portrety psychologiczne bohaterów, nakreślone są
lakonicznie, w zdaniach oszczędnych, ale wstrząsają do głębi. Nie ma w tej powieści osoby szczęśliwej,
każdy z bohaterów skrywa w sobie jakąś tragedię, a autorka stopniowo je ujawnia, powoli
zapełniając płótno tej historii.
„Dziecko do wzięcia” wciąga, nie
da się oderwać od tej historii, bo chociaż w pewnym momencie zaczynamy domyślać
się jak rozwinie się akcja, to mimo wszystko do końca nie wszystko jest jasne,
pozostaje sporo niewiadomych, które
podtrzymują napięcie.
Ta książka wzbudzała we mnie nadzwyczajnie
silne emocje, sama próba wczucia się w sytuacje, uczucia bohaterów sprawia iż
czytelnik gęsiej skórki dostaje. Naprawdę serdecznie polecam. Nie jest to
książka lekka i przyjemna, raczej wymagająca zaangażowania, ponieważ nie da się
jej czytać obojętnie, bez przeżywania kolejnych kartek!
Bardzo polecam!!
