niedziela, 29 lipca 2012

lipcowy stos




Ponad miesiąc stosu nie było.
Ciągle mi nie po drodze z aparatem. Na dodatek miałam malowanie(co widać na zdjęciu) w związku z tym dżajf jest niesamowity, książki rozpieprzone po całym domu. Sama myśl o tym mnie męczy.
A przez tą pogodę nawet nie chce mi się tego ułożyć… jak nie upał, że nie ma czym oddychać, to słota, że tylko spać się chce.
Zresztą ostatnio moje czynności życiowe ograniczyłam do spania i czytania.

Bo kontakty z ludźmi wpędzają mnie w depresję, później muszę kupić sobie książkę, później mam doła bo uświadamiam sobie że jestem uzależniona i że tyle tych książek a czasu mało.
Eh… błędne koło.

Zresztą zerknijcie sami.
Część recenzowanych. Już.
Recenzowana była „Czerwona księżniczka”, „Świat bez końca” nabyłam bo naprawdę podobały mi się filary ziemi. następnie mamy książki recenzyjne z których „Przyjaciółki” i „ Jeszcze jeden dzień” też już przeczytane.. „Sklepik z niespodzianka” również pochłonięte , ale to już zakup własny. „Ronaldo” i „Messi” recenzyjne i już przeczytane.
Później mój wyrzut sumienia, do księgarni poszłam pod Adelę a tu zobaczyłam ciąg dalszy „Władcy Barcelony” i pomyślałam sobie, że raz się żyje i skoro jestem aspołeczna taka, to muszę coś robić podczas samotnych staropanieńskich dni..
„Amerykańskie lato” bo lubiłam tą autorkę, przynajmniej zanim poznałam „Córkę Magdy”.

Następnie książka pasąca mojego konika, jakim jest Proces norymberski.
No i trzy Christie…. W ramach postanowienia przeczytania wszystkich książek z powrotem do końca roku.

I jeszcze na koniec pochwalę się moim storczykowym Juliuszem, który zakwitł już kolejny raz, cieszy me oko : )





sobota, 28 lipca 2012

"Jeszcze jeden dzień" - Fabio Volo

Trzydziestoletni Giacomo wiedzie rozrywkowe życie pełne krótkich romansów. Nie umie pokochać, a może boi się odrzucenia. Codziennie rano widuje w tramwaju dziewczynę lecz nie ma odwagi odezwać się do niej. Zaczyna wyczekiwać tych krótkich spotkań i ukradkowych spojrzeń, które stają się dla niego najważniejszym momentem dnia. Budzą się w nim uczucia, których się u siebie nie spodziewał. To Micheli, dziewczyna z tramwaju robi pierwszy krok proponując kawę. Okazuje się, że i dla niej te wspólne podróże są ważne. Niestety, zaproszenie na kawę jest jednocześnie pożegnaniem, ponieważ dziewczyna wyjeżdża do Nowego Jorku... Czy Giacomo zapomni o niej i pokona tęsknotę, czy odważy się i ruszy do Nowego Jorku na poszukiwanie swej miłości?

 Nie oceniaj książki po okładce… niby oczywiste, ale jednak czasami same skojarzenia i oceny się nasuwają. Znowu popełniłam ten błąd, ale tym razem, dla odmiany dobrze na tym wyszłam.

Autor jest(wg. Inskrypcji na okładce) ulubieńcem włoskich trzydziestolatków, co utwierdziło mnie w przekonaniu, ze faktycznie jestem już starą panną i zgryźliwą babą której niedługo bliżej będzie do trzydziestki, niż do dwudziestki. Bo książka mi się spodobała…

Nie dajcie się zwieść okładce, sugeruje ona kolejny prosty romans, bez głębszych przemyśleń, a tymczasem książka zawiera głębszy przekaz. Co ciekawe pisana jest z męskiej perspektywy, stosunkowo rzadko się to zdarza, a jeśli już dostajemy opowieść z licznymi, wulgarnymi wstawkami, bo wiadomo facet to tylko o seksie myśli i niewiele więcej robi.

A tu – książka pisana przez faceta, o męskim sposobie postrzegania, napisana ze smakiem i wyczuciem… Posłuchajcie.

Giacomo, włoski mężczyzna po trzydziestce, skacze z kwiatka na kwiatek, nie może w żadnym związku zagrzać miejsca, każdy, prędzej czy później rozpada się. Być może spowodowane jest to trudnym dzieciństwem, odejściem ojca, toksyczną matką, chłopiec jedyne oparcie miał w babci, która teraz z powodu demencji często bierze wnuka za swojego ukochanego męża, jednym słowem powoli odchodzi na drugą stronę. Giacomo przyjaźni się z Silvią, kobietą z którą kiedyś był, ale nie „pykło” na szczęście nie uciekł z podwiniętym ogonem tylko zawalczył o znajomość z kobietą, która go rozumie, akceptuje i pomaga mu zrozumieć kobiecy sposób postrzegania świata. A to mu się niebawem bardzo przyda.-

Giacomo od jakiegoś czasu w tramwaju widuje kobietę która przykuwa jego uwagę, mężczyzna tylko ją obserwuje, z biegiem czasu te „spotkania” stają się jedynym jasnym punktem jego dnia. Kilkakrotnie ma zamiar nawiązać z nieznajomą jakiś werbalny kontakt, ale zawsze w ostatniej chwili się wycofuje, aż w końcu ona robi pierwszy krok… i kiedy czytelnik już, już ma nadzieję, ze stworzą fajną parę dowiadujemy się razem z bohaterem że Michela, bo tak ma na imię nieznajoma, wyjeżdża za ocean do pracy, a Giacomo zachowuje się jak typowy facet, zawala sprawę na całej linii, że według wszelkiego prawdopodobieństwa skończy się na tej kawie…

I tak oto opisałam Wam sam początek książki, później będzie tylko lepiej. Tak jak na początku napisałam spodziewałam się płycizny a dostałam ciekawą książkę pełną głębszych przemyśleń z bohaterami z którymi można bez problemu się utożsamiać.

Naprawdę nie spodziewałam się tak przejmującej opowieści o miłości, o sile uczucia, które zmienia przyzwyczajenia, o przeznaczeniu, bo jak inaczej nazwać to które połączyło Ciacoma i Michelę.
Ktoś nazwie taką opowiastkę bajką, być może ale nie jest to bajka mdląco-słodka, bo gdyby tak było nie przeżywałabym tak nerwowo końca książki.

Na takie upały, gdy żyć się odechciewa i nie ma czym oddychać to idealna książka, czyta się ją szybko i bardzo przyjemnie.

Fajna odskocznia od szarej codzienności i tego depresyjnego otoczenia w którym coraz częściej się zanurzam.




Wybaczcie moją obniżoną aktywność ostatnio, czytam Wasze blogi, ale mam komentowanie utrudnione, część klawiatury mi nie działa, recenzję piszę na stacjonarnym, który po podłączeniu do Internetu świruje, więc dojrzewam do jakiejś decyzji dotyczących dalszych losów mej lapkowej klawiatury…

"Sklepik z niespodzianką. Adela" - Katarzyna Michalak

Dobra literatura kobieca! W ten śnieżny styczniowy wieczór miasteczko Pogodna, leżące gdzieś między Koszalinem a Kołobrzegiem, wyglądało niczym z bajki Andersena. Płatki śniegu wirowały w świetle pięknych, kutych przez miejscowego artystę-kowala latarni, opadały na strome dachy przedwojennych kamieniczek, na kasztanowce i świerki, rosnące wzdłuż alejek niewielkiego parku, na ławeczki okalające fontannę i lśniły we włosach spieszącej chodnikiem kobiety. Ta zatrzymała się przed drzwiami Sklepiku z Niespodzianką, zatupała czerwonymi kozaczkami i otrzepała z białego puchu długie srebrne futro. Nacisnęła klamkę i po chwili znalazła się w ciepłym jasnym wnętrzu, pachnącym herbatą Przy Kominku i szarlotką z cynamonem. Sklepik z Niespodzianką to wciąż miejsce spotkań kręgu zaprzyjaźnionych kobiet: uroczej właścicielki Sklepiku — Bogusi, pięknej i humorzastej tap madl — Konstancji, energicznej femme fatale — Adeli, zagubionej pani weterynarz — Lidki, dobrej duszy miasteczka — Stasi. Jednak w małej nadmorskiej miejscowości nastał czas zmian. Niespodziewany i tajemniczy powrót zaginionej Anny, żony Wiktora, wiele komplikuje. Pogodna i jej mieszkańcy zdają się skrywać więcej sekretów, niż Bogusia mogła przypuszczać. Między przyjaciółkami rośnie napięcie, do tego także kapryśny los ich nie oszczędza. Przyjaźń Bogusi, Adeli, Konstancji, Lidki i Stasi zostanie wystawiona na ciężką próbę. Oprócz barwnych losów mieszkańców Pogodnej autorka gwarantuje wzruszenia, emocje, miłość i nienawiść. Poszukiwanie własnej drogi i własnego miejsca w życiu. Problemy zwyczajne i niezwyczajne. Małe radości i smutki...


 Wiele jest plusów mieszkania na prowincji, minusów też są – jednym z nich są wieczne opóźnienia w docieraniu książek po premierach do księgarni. W bibliotekach się nie zaopatruję to nie wiem… w sklepach innego rodzaju premiery  mnie nie obchodzą… ale zrobiło mi się smutno gdy 26 rano zadzwoniłam do mojej ukochanej księgarni a tam „Adeli”  nie było. Ale później się zjawiła… i mogłam pobiec, nabyć, ucieszyć oka zieloną okładką, i zmacać roskoszując się miłą w dotyku okładką. Jednym słowem mogłam pofetyszyć.
Miałam czytelniczy kryzys, trzy ksiażki zaczęte, nawet cztery i żadna mnie nie pochłonęła. Wy mole wiecie o jakim pochłonieciu piszę…

Na „Adelę” długo nie czekałam, stosunkowo niedawno sięgnęłam po „Sklepik”, tylko ciut dłużej „przeprosiłam się” z K. Michalak. Nadal nie jestem drimerką, tylko twardo  stąpającą po ziemi zimną, wredną i złą babą. Ale lubię bywać w „Sklepiku”. Chociaż raczej łzy wzruszenia sączą mi się ze ślepych ócz i chociaż nie planuję wykorzystać żadnego przepisu na kąpiele i maseczki, bo szkoda mi czasu na takie rzeczy(i tak umrę i każę się spopielić,  a zresztą mi już nic nie pomoże, a moczenia w wodzie kąpielowej nie znoszę). Ale nie chodzi o wykorzystanie przypisów czy ryczenie ze śmiechu.
Moim zdaniem „Adela” to świetna powieść obyczajowa, niesamowicie ciepła, z dużym ładunkiem optymizmu, co chyba jest nam potrzebne, zawsze.

Nie jest to książka słodka w stu procentach, będzie zaprawiona nutami goryczy, o wiele bardziej niż „Bogusia”.

„Sklepik z Niespodzianką. Bogusia” zakończył się przybyciem do Pogodnej zaginionej Anny Potockiej, żony Wiktora, matki Bartosza, wszystkim po głowie kołacze się pytanie, gdzie podziewałą się przez te lata.  Ale chyba nie wszyscy chcieliby poznać odpowiedź… przybycie Anny to tylko początek problemów. Przyjaźń Lidki, Bogusi i Adeli zostanie wystawiona na niejedną próbę, a jeśli myślicie, że koniec pierwszego tomu był gromem z jasnego nieba, to nie wiem jak zareagujecie na koniec tego.

To książka pełna niespodzianek, silnych emocji, ale jak już wspomniałam niesie z sobą dużo ciepła… i co najważniejsze – wciąga. Tak diabelnie, że Mama się na mnie obraziła, bo chciała mi coś powiedzieć, a ja cały roboczy dzień czekałam na powrót do domu i zatoniecie w lekturze…
Więc uważajcie :P

wtorek, 24 lipca 2012

"Messi. Historia chłopca, który stał się legendą" - Luca Caioli

Znany, podziwiany i szanowany, przez wielu uważany za najlepszego piłkarza w historii. Jego nazwisko znają wszyscy, ale niewielu zna jego życie. Dziennikarz i autor bestsellerowych książek Luca Caioli dotarł
 do wszystkich faktów i ciekawostek z życia młodej gwiazdy futbolu, rozmawiał z rodzicami, trenerami z dzieciństwa, przyjaciółmi i bliskimi w Argentynie i Hiszpanii, ważnymi postaciami w Barcelonie, 
a przede wszystkim z samym Messim. Z opowieści wyłania się historia wyjątkowego chłopca i mężczyzny, skromnego i oszczędnego w słowach, przemawiającego głośno i dobitnie na boiskach piłkarskich całego świata. Panie i Panowie: oto Leo Messi.


Messi to kolejny piłkarz, którego można lubić, nie lubić, ale trzeba obiektywnie przyznać mu, że w piłkę umie grać. Trzeba uszanować jego kunszt.  Wiele możecie o mnie powiedzieć, ale na pewno fanką Barcelony mnie nie nazwiecie, jednak lubię patrzeć jak gra Messi. Podobno jesteśmy świadkami czegoś niebywałego, na naszych oczach rozbłysła piłkarska gwiazda, być może za naszego żywota nie zobaczymy piłkarza grającego tak fenomenalnie. Na spotkanie z „Pchłą” zabiera nas Luca Caioli, biografię CR7, wielkiego rywala Lionela recenzowałam Wam onegdaj. Po gwieździe Królewskich czas na gracza blaugrany. Żeby nie było, że do szeregu mych wad, należy dodać stronniczość. Można sympatyzować z konkretnym klubem, drużyną, ale piękno piłki się podziwia, ponad podziałami.

„cudowne dziecko Barcelony”, zwinny, skromny – ideał.  A zaczęło się ćwierć wieku temu w Argentynie, targanej konfliktami, niespokojnej, w szpitalu któremu patronuje Garibaldi rodzi się chłopiec, nikt nie podejrzewa, że właśnie narodził się następca Maratony. Brzmi mitycznie? I tak powinno brzmieć, bo chociaż życie Lionela nie było usłane różami, przypomina mit o starożytnych herosach, niby realny, ale jednak nieprawdopodobny. Bo przecież do poziomu z którym on się urodził, dochodzi się latami.

Książka jest przeplatanką, autor rozmawia z Rodziną, przyjaciółmi, trenerami, osobami, które bliżej poznały Messiego starając się znaleźć przyczynę fenomenu chłopaka oraz odpowiedzieć jakim Messi jest naprawdę.

Podczas lektury budujemy sobie obraz normalnego chłopaka z sąsiedztwa, nieśmiałego, cichego, który odżywa gdy dostaje do nogi piłkę… Idol dla młodych chłopców, gwiazda, której nie zmieniły sława, pieniądze, to że osiągnął już niemalże wszystko, a osiągnął to wcale nie tak łatwo niski wzrost spowodowany niedoborem hormonu wzrostu stał się impulsem do przeprowadzki do Europy, Hiszpanii i Katalonii bo Barcelona interesując się młodzikiem zobowiązała się pokryć koszty leczenia.


Moim zdaniem pozycja niezbędna dla każdego miłośnika piłki nożnej, niekoniecznie fana Barcelony, bo jak wskazuje przykład niżej podpisanej, nie trzeba być kibicem „Dumy Katalonii” aby odczuwać radość z lektury. Ale nie polecałabym książki osobom które z piłką nożną nie mają po drodze, po prostu lektura ich znudzi, moim skromnym zdaniem, trzeba mieć za sobą chociaż „kilka” oglądniętych meczy, aby czytając o nad-naturalnych umiejętnościach Argentyńczyka, mieć przed oczami, jego występy.

A jak się jest dodatkowo takim starym zgredem jak ja, to już w ogóle super sprawa, bo się większość wydarzeń widziało na własne oczy…

Ciekawostka, książka ta powinna wpędzać w kompleksy6, przynajmniej mnie, chłopak jest w moim wieku i tyle osiągnął, ale nie bójcie się nie wpadniecie w depresję!! Raczej, co bardziej prawdopodobne rozpłyniecie się z zachwytu, bo w obliczu takiego talentu zawiść, czy zazdrość nie mają racji bytu.


Naprawdę serdecznie polecam… u progu rozpoczęcia kolejnego sezonu wielkiej rywalizacji Camp Nou i Santiago Bernabeu ;)  

sobota, 21 lipca 2012

"Zgubieni" - Charlotte Rogan

Grace Winter, lat 22. Od dziesięciu tygodni zamężna. Od ponad sześciu tygodni wdowa. Oskarżona o popełnienie przestępstwa zagrożonego karą śmierci. Latem 1914 roku popłynęliśmy z moim świeżo poślubionym mężem Henrym w podróż poślubną. Olśniewający pokład Cesarzowej Aleksandry stanowił zapowiedź czekającego na drugim brzegu domu. Nie przypuszczałam, iż ważniejsze od obiecanego luksusu, okaże się ekskluzywne miejsce w szalupie ratunkowej... Pan Hoffman jako pierwszy wypowiedział na głos to, o czym myśleliśmy wszyscy: łódź nie była przystosowana do przewozu tak wielu osób. Późnym popołudniem drugiego dnia powiedział: „Jeśli nie znajdą się ochotnicy, będziemy musieli ciągnąć losy”. Przyznaję, że przeszło mi przez myśl, jak łatwo byłoby wstać i, niby to próbując uspokoić Marię, wypchnąć ją z łodzi. Zgubieni to budząca niepokój historia, która zmusza do odpowiedzi na niebanalne pytania: Jak daleko jesteśmy w stanie posunąć się, aby ocalić swoje życie? I jak działa nasza pamięć, kiedy trzeba wydać wyrok we własnej sprawie? Zgubieni to wspaniały debiut Charlotte Rogan - do którego prawa autorskie zakupiło już 14 krajów - powstawał przez dziesięć ostatnich lat. Jako inspiracja posłużyły autorce jej własne, żeglarskie wspomnienia z dzieciństwa oraz książki znalezione na półkach jej męża-adwokata, zawierające opisy faktycznych procesów karnych osób sądzonych za czyny popełnione na szalupach ratunkowych w XIX wieku.


 Kiedyś, dawno temu, gdy dinozaury rządziły światem a ja pędziłam błogie dni w szkole w Turbi, przeczytałam gdzieś zdanie, aby nie oczekiwać szczęścia, jeśli bowiem nie przyjdzie – nie sprawi nam zawodu, jeśli przyjdzie zrobi nam niespodziankę.

Podporządkowałam tej filozofii niemal całe życie, pamiętając by nie oczekiwać cudów. Zapomniałam jednak aby zastosować ją jeśli chodzi o lektury. Onegdaj wpadła mi w oczy ulotka reklamując nowości o zapowiedzi wydawnictwa Znak, zainteresowała mnie jedna z książek o niesamowicie klimatycznej okładce, kiedy polskie wydanie okazało się różne od pięknie wydanego oryginały, pomyślałam o michałowym „nic to” i postanowiłam nabyć. Mimo, że obiecałam sobie bojkotować książki Znaku, bo wydawnictwo bardzo nieładnie obeszło się z Glogerami. Uznałam jednak, że chęć zapoznania się z dobrą, jak sądziłam, książką, powinna być silniejsza niż głupie uprzedzenia.

Jak się myliłam… jak wydawnictwo pójdzie tym tropem i wszystkie „hity” będą na takim poziomie rychło zaszkodzi sobie bardziej niż uczyniłby to najpopularniejszy Gloger.

Ale od początku… Książka ma być świetnym studium psychologii człowieka postawionego w sytuacji bezpośredniego narażenia życia… Kodeks karny depenalizuje w określonych sytuacjach zbrodnię zabójstwa, taką sytuacją jest chociażby kontratyp obrony koniecznej… ale udowodnienie, że miał on miejsce jest niezwykle trudne, wiele zależy od interpretacji setnych sekund, decydujących o czyimś być lub nie być.

Specyficzną sytuację mamy w tej książce, mamy w niej znaleźć odpowiedź na pytanie, na co stać człowieka, któremu życiu grozi niebezpieczeństwo, jak wiele jest w stanie zrobić, determinowany przez instynkt przetrwania. Bo oto statek „Cesarzowa Aleksandra”, ochrzczony tak na cześć Carycy Aleksandry, żony ostatniego Cara Rosji Mikołaja II tonie wskutek tajemniczej eksplozji, na statku wybucha panika, kto ma problem z wyobrażeniem sobie tego niech sięgnie pamięcią do analogicznych scen z filmu „Titanic”, wszyscy walczą o miejsce w szalupie, co jest równoznaczne z przeżyciem, ale czy na pewno?
Takich scen w Titanicu nie widzieliśmy szalupy zostały szybko wyłowione, tymczasem książka „Zgubieni” opisuje losy czterdziestu osób, które przeżyły katastrofę statku i dryfują po oceanie czekając na ratunek, wraz z upływem czasu powoli tracą nadzieję, ale instynkt przetrwania jest bezwzględny, a łódź jest przeciążona…

Możecie sobie wyobrazić co będzie dalej…


Czuję się oszukana… miałam mieć studium psychologiczne a dostałam przydługą, przynudną opowieść o czterdziestu ludziach w łódce, spodziewałam się dramatyzmu, tgo, że się przejmę… że będą przeżywać, a może nawet nie będę mogła usnąć z emocji…. Usnąć mogłam jak najbardziej… a nawet sprzyjała zasypianiu.

Szczerze mówiąc wynudziłam się jak mops… zero emocji, zazdrościłam wręcz osobom w łódce bezpośredniej bliskości akwenu i możliwości utopienia się… miałam szczerą ochotę utopić chociaż książkę…

Pomysł był świetny, dawał ogromne pole do popisu… ale wykonanie… moim zdaniem bardzo kiepskie.

Nie polecam…

czwartek, 19 lipca 2012

"Ronaldo. Obsesja doskonałości" - Luca Caioli

Gdy młody, dobrze rokujący Portugalczyk pojawił się w Manchesterze United w 2003 roku, sir Alex Ferguson bez wahania ubrał go w koszulkę z numerem 7, którą kiedyś dumnie nosiły takie gwiazdy jak George Best, Eric Cantona czy David Beckham. Oczekiwania były ogromne, a Ronaldo nie rozczarował. Jako pierwszy piłkarz Premier League zdobył w 2008 roku tytuł Piłkarza Roku FIFA. W czasie prezentacji na Estadio Santiago Bernabéu 80 tysięcy kibiców przyszło oglądać swojego nowego idola. Od czasu słynnego transferu za 96 milionów euro do Realu Madryt, trwa jego dobra passa w zdobywaniu goli, która sprawia, że rywalizacja między nim a Leo Messim z FC Barcelona staje się jeszcze bardziej zaciekła. Król strzelców Primera División już teraz na stałe zapisał się złotymi zgłoskami w historii piłki nożnej. Luca Caioli w swojej książce opisuje historię Ronaldo nie tylko z perspektywy boiska, ale – jak nikt wcześniej – dociera do sekretów życia prywatnego, co w przypadku tak rozpoznawalnego piłkarza­‑celebryty nie jest sprawą łatwą. Zapraszamy w wyjątkową podróż, zaczynającą się na małych boiskach podwórkowych, a kończącą w blasku reflektorów największych stadionów świata, gdzie prowadzi tylko jedna droga: ciężka praca i obsesyjne dążenie do doskonałości. Polskie wydanie Ronaldo. Obsesja doskonałości, wzbogacone niepowtarzalnym wstępem napisanym przez Jerzego Dudka, jest światową premierą pełnej wersji książki. Dla fanów CR7 – pozycja obowiązkowa.


Nie wstydzę się kilku rzeczy, których kobieta wstydzić się powinna(jestem bezwstydna – wiem nie od dziś) nie wstydzę się, tego że kocham piłkę nożną, oraz tego że mam już swoje lata. Wiek bywa dla kobiet tematem wrażliwym, ale dzięki temu pamiętam coraz więcej rzeczy o których czytam w biografiach. Po tą opisującą fenomen CR7 wiedziałam, że sięgnę, było to li i jedynie kwestią czasu… Gwiazda… gwiazda mojego klubu za który oddałabym wszystko, wyjąwszy moją Rodzinę i książki…

Młodsi fani zapewne nie pamiętają kiedy zalśniła gwiazda Cristino Ronaldo… ja pamiętam. Bardzo dobrze. Wspomnienia mają słony smak łez, wielkiego rozczarowania…. Kiedy cały świat i wszystkie fanki zachwycały się młodym chłopaczkiem z błyszczącymi kolczykami w uszach. A później płakały razem z nim. Ja pamiętam, dla mnie Euro w Portugalii kojarzy się z gorącą modlitwą o sukces Hiszpanów, którzy w derbach Iberii odpadli z Mistrzostw już na etapie grupy. Przegrali właśnie z Portugalią i chociaż od tego czasu zdążyli to pomścić, ja wciąż pamiętam.

To po pamiętnym finale z Grecją, który Portugalia przegrała ekrany milionów telewizorów zdominowało oblicze Cristino Ronaldo. Wtedy „jakiegoś” Cristino, zapłakanego, młodziutkiego chłopaka. Moja Mama oczywiście była całym sercem za nim, bo „szkoda chłopaczyny”.

Czy naprawdę go szkoda? Kim jest ten facet o którym słyszał każdy, bo łypie na nas prawie z każdego kąta? Egocentryk, laluś?

Autor książki, z pochodzenia Włoch, który mieszka w Hiszpanii, a więc łączy w sobie dwa kraje, dla których piłka nożna to cały świat, podjął się trudnego zadania, pokazuje nam drogę, jaką ten chłopak, pochodzący z Madery pokonał, od gry na ulicy, a dzikich boiskach, do świątyń futbolu.

Nie pochodzi z zamożnej rodziny, jego życie rodzinne nie było sielanką, kiedy dostał szansę i mógł jako nastolatek jechać grać na Kontynencie, przez rok, szaleńczo tęsknił i płakał za matką… do dziś Jego relacja z Mamą jest bardzo bliska, dla jednych godne pochwały, dla innych objaw bycia Maminsynkiem, niedojrzałym facetem, pewnie z kompleksem Edypa. A może to oznaka przywiązania do rodziny, szacunku? Autor nie interpretuje stosunku CR7 do Rodziny, wystarcza, ze drobiazgowo go przedstawia(drobiazgowo, ale nie w nużący sposób), jak zinterpretuje to fan – zależy od czytelnika.

Autor skupia się na piłkarskiej karierze, może nie skupia, ale poświęca jej dużo miejsca, to normalne w końcu pisze o piłkarzu i to naprawdę nie byle jakim, dlatego ta książka może być niestrawialna dla tych którzy chcą tylko poczytać o swoim idolu, bo podoba im się ładna buzia, fryzura, czy sposób bycia Cristino Ronaldo, chociaż z drugiej strony rozdziały są tak klarownie podzielone, że nie będzie problemu z opuszczeniem tych „sportowych”, dla mnie bez sensu, ale może ktoś będzie chciał poczytać tylko o „przyjaciółkach” piłkarza, o słynnej sprawie z jego synkiem i tajemniczą matką.
Kulisy przejscia do Realu, występy na Turniejach, wielkie sukcesy, gorzkie porażki. Okresy niemocy, konflikty z trenerami, drużyną, mediami.

Ta książka to istnie kompendium wiedzy o piłkarzu, analizy, podsumowania.

Dla mnie dodatkowym atutem jest fakt, że ja to wszystko pamiętam, dla mnie ta książka była więc wehikułem czasu, aby wiele chwil przeżyć jeszcze raz, żeby niektóre zobaczyć w innym świetle, może lepiej zrozumieć?

Teraz, kiedy Mistrzostwa Europy są za nami, a rozgrywki ligowe dopiero mają ruszyć pełną parą, ta książka jest doskonałym sposobem na podtrzymanie ducha sportu w naszych sercach.

Osobiście polecam!!
Nie dlatego, ze jestem kibicem Realu Madryt, bo długo CR7 wręcz niecierpiałam, ale później uznałam, że klubowa lojalność zobowiązuje… polecam, bo można kochać Real, można go… no nie przepadać za nim, ale kunszt piłkarski Cristino Ronaldo trzeba uznać, również należy docenić jego, wręcz tytaniczny trud, pracę wkładaną by codziennie być lepszym, by bić rekordy i wygrywać…

Tytułową obsesję doskonałości, ten głód wygranych w książce się czuje… i to jest fenomenalne…

"Czerwona księżniczka" - Dariusz Kortko, Judyta Watoła

Ariadna Gierek-Łapińska. Towarzyszy jej legenda genialnej polskiej okulistki. Każdy chce leczyć oczy tylko u niej. Ale sławę wyprzedza plotka: synowa Edwarda Gierka musi przecież mieszkać w marmurach, jeździć na ciuchy do Paryża, kąpać się w kryształowej wannie oraz być córką Leonida Breżniewa. W marcu 2007 roku cała Polska ogląda w telewizji jej białą, koronkową bieliznę. Alkohol zabija jej karierę, ale ona zaprzecza, że pije. Traci prawo do wykonywania zawodu i szpital, który zbudowała w Katowicach. Słynna Gierkowa strącona z piedestału? - Nie-do-cze-ka-nie - mówi nam.


 Lubię od czasu do czasu poczytać biografię. Najwyraźniej mam to po Mamie, która, gdy usłyszała o biografii synowej Gierka, zażyczyła sobie w prezencie, bodajże na Dzień Matki. Pewnie z sentymentu… Mama ma dobre wspomnienia z epoki Gierka, żyło się nieźle, miało się te ponad trzydzieści lat mniej… ja mam troszkę inaczej.. epoka Gierka przyniosła mi Siostrę…. No ciężko z radością o tym mówić… bo więcej wspomnień osobistych z tym I Sekretarzem nie mam… w końcu jeszcze przez kilka lat najbliższych, byłąm szczęśliwą nieobecną, na tym łez padole…

Ale nie o tym chcę przecież pisać, nie o mojej Siostrze, ani o młodzieńczych latach mojej Mateczki, piszą autorzy „Czerwonej księżniczki”. A o czym?! I tu pojawia się pierwszy problem… ciężko sprecyzować… niby wszystko jasne, bohaterką biografii jest Ariadna Gierkowa, synowa I sekretarza KC PZPR, jej życie, praca, skandale jej dotyczące… ale nie tylko. Właściwie to książka o wszystkim co dotyczy Ariadny Gierek. A jak coś jest do wszystkiego… tak w końcu mówi przysłowie.

Mam kolejny dylemat… bo książkę się połyka, czyta jednym tchem, jak weźmie się ją w ręce nie można jej wypuścić, aż się przeczyta. A z drugiej strony treść.. ciekawa – nie powiem, ale… kolejny przykład, że o żyjących biografii się nie powinno pisać, zwłaszcza we współpracy z tymi osobami, chyba, ze książka ma być maszynką do zrobienia pieniędzy, ta ksiażka bez wątpienia ma zarobić, jak za nieco ponad 200 stron, cena 39.90 wydaje się wygórowaną, ale wydawnictwo Agora, wie jak zarobić, wie na czym. Wie, ze jest liczne grono osób, które będą chciały zaglądnąć za kulisy PRL poznać bliżej osoby, widziane na pierwszych stronach gazet, czy w TV, i kupi książkę o synowej Gierka, która powinna przecież obfitować w pikantne szczegóły, no i może w końcu dowiemy się czy została adoptowana przez Breżniewa.. Dowiemy się? Nie sądzę.
Nie poznamy prawdy z kart tej książki, ta biografia to relacja, opis zdarzeń, bez interpretacji, zapis zdarzeń, w większości mogących być uznane, jedynie za zasługi. Ciężko szukać głosu krytycznego.
Ariadna Gierek jest często dopuszczana do głosu, ale gloryfikuje swoją osobę, usiłuje się wybielić, pokazać w jak najlepszym świetle, jej słowa konfrontowane z wspomnieniami innych osób w większości nie znajdują pokrycia.
Książka jest zapisem ciekawego życia, ale jakoś obraz jest niepełny, brakuje czegoś, bo ja wiem,… opisu jakiegoś życia rodzinnego, przyjaciół, pasji? Bo niby wiem, że praca może być pasją, ale przecież to nigdy nie jest zajęcie na 24 godziny i  siedem dni w tygodniu. Pani Ariadna miała też rodzinę, ale o nich również jest najwyżej napomknięto

Ale dzięki tej książce będziemy mogli się przekonać ile prawdy było w  plotkach o niezwykle wystawnym stylu życia synowej I sekretarza, po części, chociaż dowiemy się ile z kariery zawdzięcza teściowi, a co zawdzięcza Ojcu i własnej pracy.

Mimo wszystko polecam, moim zdaniem jest nieco lepsza niż autopanegiryk p. Wałęsowej… 

Ciekawa historia, diabelnie wciąga, ale moim zdaniem do idealnej biografii jest jej daleko. Chociaż nigdy biografii idealnej nie czytałam, ani takiej nie szukam, postrzeganie danej osoby zależy w tak dużym stopniu od sympatii, lub jej braku autora… że cudów nie ma co oczekiwać.
Aczkolwiek autorzy w „dowcipny” sposób starają się nas o tym obiektywizmie przekonać…

wtorek, 17 lipca 2012

"Awantura na moście" - Marcin Hybel

Nograd to średniowieczny gród, w którym było tak błogo, że niektórych aż krew zalewała. Wszak jak długo można było czerpać satysfakcję z wiecznie urodzajnych plonów, tanich artykułów na bazarze, pięknej pogody, sprawiedliwych rządów czy zawsze chętnych małżonek. Wielu wierzyło, że to klątwa. Kara za dawne czyny lub ostrzeżenie przed czymś, co dopiero miało nadejść. Ludziom nie chciało się nawet chodzić do świątyni, bo i po co, a grabieże na gościńcach, jeśli już były organizowane, to raczej z pobudek czysto hobbystycznych. Chytry plan bogoboja Kumara, który miał zachęcić mieszczan do uczęszczania na jego homilie, miłość wojmiła do Aliwii, pogoń kasztelana za sławą oraz rabunek szykowany przez emerytowanych łotrzyków były wydarzeniami, które miały zmienić Nograd raz na zawsze. Awantura na moście jako komedia fantasy ma na celu przede wszystkim zapewnić dobrą rozrywkę, ubarwiając nudną i szarą rzeczywistość. Książka jest planowana jako pierwsza część cyklu i ma być niejako satyrą na wieki średnie, świat fantasy, a nawet kwestie wiary i nauki. Marcin Hybel urodził się w Krakowie w 1980 roku. Ukończył Politechnikę Krakowską na wydziale Inżynierii Środowiska. Jest miłośnikiem różnego typu literatury, w tym fantasy. Od piętnastu lat prowadzi towarzyskie sesje RPG. Jest realistą, ale życie traktuje z przymrużeniem oka.


 Są książki, które czyta się świetnie, zaś pisz się o nich topornie okrutnie… do takich, w moim przypadku należy „Awantura na moście”.

Sięgnęłam po nią, bo leżała u mnie na hałdzie książek piętrzących się obok łóżka. Chwyciłam ją idąc do pracy… w pracy znajomość z tą książką nie pykła… trzeba było czekać na drugie wrażenie. Na szczęście nie jestem jak pan Darcy, gdy raz powezmę złe zdanie o kimś…. Potrafię je zmienić.

Nograd, gdzie dzieje się akcja, to nudna miejscowość, teoretycznie, brak wiadomości, to dobra wiadomość, ale mieszkańcy wcale tak nie myślą. Szukają emocji, pragną jakichś zwrotów akcji. No bo czy Was by krew nie zalała gdyby dookoła Wa było, błogo, pięknie i żadnej chłosty, żadnych dramatycznych wydarzeń? To przecież zwariować można.

Jakoś nigdy nie byłam fanką wieków średnich, wiedza ogólna była, ale chemii jakoś nie czułam… bałam się, że w związku z tym książka będzie porażką miesiąca, na szczęście autor opisał ciemne wieki z  niesamowitym „Jajem” można się naprawdę świetnie bawić czytając, aczkolwiek spotkałam się z zarzutami, że język stylizowany w części na ówczesny, a w części będący jakąś dziwną hybrydą – męczy. Niestety z tym się muszę zgodzić.
Ale nie sądzę, że jest to przeszkoda odbierająca radość z czytania. W moim przypadku tak nie było.

Ciekawa jestem jak będzie w Waszym.


Coś biomet jest niekorzystny, bo z pól roku nie pisałam w takich bólach opinii.

Ale herbatka mandarynkowa w Ikerowym kubku, lóżko i ksiązka... no i może drzemka. I wracamy do żywych :)

sobota, 14 lipca 2012

"Córka Magdy" - Catrin Collier

Wojna, prawdziwa miłość i sekret z przeszłości... Tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej Magda Janek przybywa niemal bez środków do życia do walijskiego miasteczka Pontypridd, mając nadzieję na lepszą przyszłość dla siebie i swojej córki, Heleny. Wojna przekreśliła wszystkie jej zamierzenia, pragnie więc za wszelką cenę, by Helena osiągnęła to, o czym marzyła kiedyś ona sama. Pontypridd lat sześćdziesiątych jest miejscem dużych możliwości. Przed atrakcyjną, pewną siebie córką Magdy otwierają się szanse, o których jej matce nawet się nie śniło. Ma dwadzieścia jeden lat i szykuje się właśnie do ślubu z przystojnym Nedem, gdy dochodzi do największej tragedii w jej szczęśliwym dotąd życiu. Niespodziewanie odkrywa mroczną tajemnicę – sekret tak szokujący, że jej matka zdecydowała się zabrać go ze sobą do grobu…

 Jakieś dwa lata temu czytałam książkę tej autorki: „Ostatnie lato”, byłam zachwycona, pamiętam zdziwienie mojej współlokatorki, gdy obudziła się około drugiej a ja byłam zaczytana po uszy. Po prostu na Wszystkich Świętych pojechałam do domu i przywiozłam sobie książkę – wciągacza. Pisałam wtedy jeszcze bardziej beznadziejne recenzje niż dziś, więc czuję że powinnam zrecenzować tą książkę jeszcze raz.


Zapomniałam o tej autorce, i nie skojarzyłam autorki „Ostatniego lata” z „Córką Magdy” chociaż na LC dodałam „Córkę” do pozycji które chcę przeczytać, aż nabyłam „Głos serca” – Picoult a tam była zakładka reklamująca nową powieść autorki „Ostatniego lata” i!!! „Córki Magdy’ to przesunęło książkę na  szczyt listy priorytetów i dojrzałam do decyzji o nabyciu. Chociaż abym ją mogła przeczytać książka musiała swoje przeleżeć i przeżyć harce mojego kota i o! zgrozo wylanie kawy przez tegoż(za karę Mela nie dostała deseru).

Po tym przydługim wstępie czas na opis książki.
Akcja zaczyna się w Walii w latach sześćdziesiątych, Helena przygotowuje się do ślubu z Nedem. Helena jest Polką z pochodzenia, jej matka Magda, straciła ukochanego męża w czasie masakry rodzinnej wsi podczas wojny, została wywieziona do Niemiec na roboty, po zakończeniu wojny z obozu wysiedleńców trafiła do Walii, obawiając się komunistów nigdy nie wróciła do Polski. Kiedy Magda umiera, Helena postanawia pochować jej prochy w rodzinnej wsi, przy ukochanym mężu, podróż za żelazną kurtynę nie wydaje się być miłą wycieczką, ale dziewczyna uważa to za swój obowiązek, pokonuje obiekcje najbliższych i rusza w pełną zagrożeń podróż, ale sama droga to nic w porównaniu z tym co zastanie na miejscu.

 Nie mam zamiaru krytykować fabuły, bo ta jest faktycznie interesująca, chociaż wydaje mi się że ciekawiej tą samą problematykę poruszyła w swojej powieści „Matka wszystkich lalek” Monika Szwaja. Dla obcokrajowca, który nie zna Naszej historii, realiów, będzie to na pewno wciągająca, poruszająca i intrygująca historia.

Dla Polaka będzie irytująca. Nieznajomość realiów jest tak drażniąca, że nie uważam, że sprawę załatwia przypis tłumacza iż wszystkie błędy, nieścisłości wynikają z nieznajomości realiów. W moim odczuciu pisanie to praca, do każdej pracy trzeba się przygotować, zadać sobie trud sprawdzenia faktycznego staniu, chyba że piszemy powieść fantastyczną, o! ta książką może spokojnie pretendować do miana fantastyki. Będzie Wam ciężko odnaleźć Polskę jaką znacie z opowieści krewnych, czy starsi – Polskę w której żyli.
Znam realia bo Zamojszczyzna nie jest tak oddalona od miejsca w którym żyję obecnie i w którym żyli moi Rodzicie, będący tylko nieco młodsi od Heleny, jako historyk z pasji lubiłam słuchać opowieści o czasach „dawnych” i nagle w tej książce usłyszałam jakieś dziwne, nowe rzeczy które kazały mi się zastanowić czy autorka pisze o moim kraju.

Teoretycznie powinnam się przyzwyczaić, że Polska w oczach Zachodu jest krajem zacofanym, nietolerancyjnym, w kraju w którym króluje ślepa przemoc i nienawiść, w którym tylko się chleje na umór a ludzie są ciemni jak tabaka w rogu.
Powinnam! Ale się nie przyzwyczaję. Moim zdaniem to skandal, że ktoś pisze bzdurną książkę, niemającą nic wspólnego z sytuacją rzeczywistą, no może nic wspólnego, to za ostre stwierdzenie, książka nie jest kłamstwem od pierwszej do ostatniej kropki. Co to, to nie! I kreuje taki a nie inny obraz kraju, Obraz który idzie w eter. Obraz którego nikt nie zweryfikuje, tylko przyjmie za prawdziwy.
A My Polacy czytamy i gryziemy zęby.

Chociaż można to potraktować jako niezłą komedię… zamknięte na kłódkę kościoły, księża bez świeceń udzielający sakramentów, stare i dobrze znane przysłowia o których pierwszy raz słyszę. Przedwojenna wieś i chłopstwo bardziej przypominające klasę średnią, gospodarującą na włościach, popijającym kawę porankami w swoich dworkach i jeżdżący na zakupy do Krakowa i inszych większych miast.
To tylko kilka perełek, naprawdę, tylko kilka…

Chyba naprawdę pisać, każdy może.

Dlatego mam problem z oceną, czy oceniać pomysł czy sposób wykonania...

Pomysł był bardzo dobry, wykonanie fatalne.

piątek, 13 lipca 2012

"Zagadka Błękitnego Ekspresu" - Agata Christie

Katarzyna Grey, otrzymawszy imponujący spadek po swej pracodawczyni, postanawia wyruszyć na wycieczkę swoich marzeń. W czasie podróży Błękitnym Ekspresem staje się świadkiem niezwykłych zdarzeń – w pociągu w niejasnych okolicznościach zostaje zamordowana córka znanego milionera. Pomoc w rozwiązaniu zagadki oferuje niezawodny detektyw, Herkules Poirot. Sprawa dodatkowo się komplikuje, gdy pojawia się pytanie, czy to nie panna Grey była celem mordercy.

Jedna książka mi nie siadła, wiec czekając aż pojawi się wdzięczny obywatel sięgnęłam po kolejne kieszonkowe wydanie Mistrzyni Kryminału. I muszę to z przykrością powiedzieć, nadeszła wiekopomna chwila, kiedy książka Agathy Christie mnie zmęczyła.

Najpierw długawe wprowadzenie… On i Ona mają zamiar się rozejść, żadne za dobrze się nie prowadzi, ale ona ma bajecznie bogatego ojca, który wszystko załatwi, a jak mężuś będzie fikał to tatuś go zniszczy. Ona postanawia jechać w podróż Błękitnym Expressem. Niestety jest to jej ostatnia podróż. Na scenę wkracza prawie tak genialny jak skromny ;] Herkules Poirot. I zabawa się zaczyna…

I tu mój zarzut, jaka zabawa? Dla mnie niestety nie było takich emocji jak w poprzednich książkach autorki. Wtedy z wypiekami na twarzy czytałam poszczególne wersje, układałam własne hipotezy, tutaj tego nie było, chciałam wiedzieć kto zabił, żeby odłożyć książkę i się nie męczyć… dziwne. Bo ja naprawdę jestem fanką Agaty i Herkulesa… i mam świetny okres na czytanie, bo połykam książki i wciąż mi mało.. Po prostu chemii między nami nie było

Ale oczywiście kto zabił nie zgadłam… Agata pod tym względem jest niezawodna…

Aczkolwiek jeden cytat mi przypadł do gustu:

Istnieje jedna rzecz, ktorej nie udalo sie dokonac zadnemu mezczyznie: zmusic kobiete, by posluchala glosu rozsadku.



 Jutro będzie kolejna krytyczna opinia... bo utrzymuję tempo 1 książka dziennie(czyli w na dzień dzisiejszy już pięć, ale chyba koniec dobrej passy), oj jeśli humor mi się nie zmieni to będę ostrzyć sobie jęzor na "Córce Magdy" Chętnych zapraszam :P

czwartek, 12 lipca 2012

"Przyjaciołki" - Lisa Verge Higgins

Trzy przyjaciółki wypełniają ostatnią wolę czwartej… Pełna wdzięku i mądrości powieść o sensie przyjaźni i pokonywaniu własnych słabości Prośby, z jakimi zwraca się do najbliższych przyjaciółek śmiertelnie chora Rachel, będą trudne do spełnienia. Sarah, pielęgniarka pracująca w Afryce, musi odnaleźć niegdyś kochanego mężczyznę. Kate, matka trojga dzieci cierpiąca na lęk wysokości, ma skoczyć z samolotu na spadochronie. A Bobbie, bizneswoman, powinna zaopiekować się Grace, osieroconą córeczką Rachel, choć w ogóle się do tego nie nadaje. Trzy kobiety i wyzwania, wymagające zrobienia czegoś wbrew sobie - przynajmniej z pozoru… Krzepiące!

 Książka dopiero niedawno do mnie dotarła, więc powinna być na dnie kolejki, ale nie mogłam się oprzeć, szata graficzna jest tak ciepła, pogodna… w kolorystyce którą uwielbiam… więc się za książkę wzięłam szybko i równie szybko się z nią uporałam… chociaż na początku myślałam, że będzie gorzej, ba! Że nie będę w stanie przez nią przebrnąć.

Na okładce widzimy cztery niewieście główki, tak w książce mamy cztery przyjaciółki, Rachel, Kate, Sarah  i Jo. Rachel umiera, przed śmiercią pisze listy do bliskiej jej osób, w tym oczywiście do swoich trzech przyjaciółek i zleca im zadanie, które w perspektywie odmieni ich życie.

Kate jest idealną kurą domową, wychowuje trójkę dzieci, jest idealną żoną. Jej życie jest do bólu poukładane i przewidywalne. Do czasu… Rachel każe jej skoczyć na spadochronie, wydaje się że bzdura, bo co to ma zmienić… okazuje się że zmienia wszystko, że z góry wszystko widzi się wyraźniej…

Sarah jest bohaterką naszych czasów, jeździ do krajów Trzeciego Świata, aby pomagać biednym i nieść ukojenie dzieciom, jednocześnie dziewczyna nosi w sercu miłość sprzed 1,5 dekady do Colina, lekarza robiącego obecnie błyskotliwą karierę, który w jej oczach jest wciąż bohaterem ratującym życie chłopcu. Rachel każe Sarah odnaleźć Colina i albo się z nim związać, albo definitywnie wyrzucić go z serca.

Jo jest kobietą sukcesu i pracoholiczką, pracuje w reklamie, nie ma praktycznie życia prywatnego, każdą sekundę zabiera jej praca. Ma pieniądze, ale na dobrą sprawę nie ma kiedy się nimi cieszyć. Rachel czyni ją opiekunem prawny Grace – swojej córki, którą urodziła dzięki sztucznemu zapłodnieniu i bankowi nasienia.

W trakcie lektury śledzimy poczynania trzech kobiet, których życie za sprawą listu się zmienia, podejmują nowe wyzwania, rzucają się w wir życia na główkę, ale nie zawsze uda im się uniknąć  muśnięcia dnia. Z powieści wyłania się także portret Rachel – kobiety młodej, pełnej życia i energii, która wydaje się znać swoje przyjaciółki lepiej niż one same, zdaje się że Rachel znała przyszłość, przewidziała wszystkie reakcje, które zależały przecież od tylu zmiennych.

Bardzo mnie poruszyła ta książka, jest prawdziwie wielowątkowa, o miłości, marzeniach, przyjaźni, rodzinie, podróżach, szukaniu siebie i o wielu aspektach życia które znamy. Na pewno atutem jest to iż bez problemu możemy się utożsamić z którąś z bohaterek, które są normalne, zwykłe z wadami jak każda z nas. Mówią naszym językiem, mają podobne do naszych problemy, błądzą, gubią się, gardzą tym wróblem w garści i rzucają się w pogoń za kanarkiem.

Z drugiej strony to książka dająca nam – kobietom, nadzieję nieważne w jakie bagno wpadniemy zawsze możemy z niego wyjść, zwłaszcza mając pokrewne dusze obok.

I chociaż pierwsze dwa rozdziały czytało mi się ciężko, nim złapałam rytm powieści, im dalej w las było lepiej, znowu od książki nie mogłam się oderwać… i później się ludzie dziwią że chodzę niewyspana…


No i popatrzcie na okładkę... czyż nie jest śliczna, taka optymistyczna i dodająca energii?

wtorek, 10 lipca 2012

"Szansa na życie" - Diane Chamberlain

Ile jest w stanie zrobić matka, by ochronić własne dziecko? Jedynym marzeniem ośmioletniej Sophie Donohue jest być jak inne dziewczynki. Jej matka Janine z ociąganiem zgadza się, by córka razem z zastępem zuchów pojechała na dwudniowy biwak. Dziewczynka z wyjazdu nie wraca. Wbrew swym pragnieniom Sophie nie jest jednak zwykłą ośmiolatką. Cierpi na rzadką chorobę, a Janine, podejmując ostatnią próbę uratowania jej życia, wpisała córkę na eksperymentalną terapię, pomimo ostrych sprzeciwów swoich rodziców i byłego męża. Bez leku Sophie długo nie przetrwa; matczyna intuicja podpowiada Janine, że jej córka żyje, ale czasu jest niewiele. Głęboko w lasach Wirginii toczy się inny dramat. Sophie znajduje schronienie w chacie Zoe, która walczy o uratowanie własnej córki, skazanej za morderstwo. Dręczona wyrzutami sumienia, że nie poświęcała Marti czasu, kiedy ta była mała, bo bez reszty zajmowała się własną karierą aktorską, teraz przygotowała plan ucieczki córki z więzienia, któremu poważnie zagraża pojawienie się Sophie. Obie matki, Zoe i Janine, z wielką determinacją dążą do uratowania swych córek, ale może się to udać tylko jednej z nich.

 Znowu książkowe plany czytelnicze poszły spać za sprawą Blogera… wczoraj przeczytałam recenzję tej książki, a że już kilka miesięcy leży u mnie na biurku pod stosem innych(do przeczytania jak najszybciej), a recenzja mnie zaintrygowała, pomyślałam, jak nie teraz to kiedy? I Sięgnęłam po książkę Diany Chamberlain, której „Prawo matki” wywarło na mnie spore wrażenie. Ciekawa byłam czy z tą książką będzie tak samo, zwłaszcza że do czynienia mamy znowu z tematem matczynej miłości, której jako bezdzietna panna, tak do końca nie ogarniam… Czy była chemia między mną a tą książką? Posłuchajcie ; )

Sophie cierpi na ciężką niewydolność nerek żyje tylko dzięki dializom, przeszczep nerki od matki został odrzucony, ale pojawia się nadzieja nowa ziołowa terapia która budzi sprzeciw konwencjonalnych lekarzy i rodziny Sophie. W terapię wierzy matka ośmioletniej dziewczynki Janine, dzięki temu leczeniu Sophie czuje się lepiej, codziennie nie musi być dializowana, może pojechać na skautowski obóz, pojawia się jednak problem – Sophie z tego obozu nie wraca. Rozpoczyna się walka o czas, Sophie musi poddać się dializie, musi wziąć dawkę leku – inaczej umrze, ale gdzie szukać dziewczynki, czy w ogóle jej szukać skoro wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że nie mogła przeżyć.
W kryzysowej sytuacji na wierzch wychodzą wszystkie wzajemne żale, pretensje, Janine znosi je pokornie, kocha córkę i zrobi wszystko by ją odnaleźć i uratować, wbrew rodzinie, światu i władzom.
To nie jest jedyny wątek tej książki, poznajemy jeszcze Zoe hollywoodzką gwiazdę filmową, która straciła męża, jej córka jest w więzieniu, skazana niesłusznie za morderstwo. Zoe starzeje się – co w Hollywood jest największą zbrodnią, nie daje sobie rady z życiem, które do tej pory pełne sukcesów zamienia się w kupkę popiołu. Losy małej dziewczynki i dojrzałej kobiety się skrzyżują.

Autorka w swojej książce porusza wiele problemów, głównie skupia się na relacji matka-córka, będziemy mieli okazję poznać dwa modele. Pierwszy gdy matka rezygnuje ze wszystkiego, by zaopiekować się dzieckiem, jest w stanie góry przenosić by to dziecko ocalić, by zapewnić mu komfort, aby żyło i było szczęśliwe. Drugi przypadek to matka, która decyduje się na dziecko „bo wszystkie koleżanki mają” a po porodzie oddaje córkę niańkom, posyła do szkól z internatem i nie zwraca na nie uwagi. Jest jeszcze matka Janine – Donna która jest najwredniejszą postacią w książce, obraża się na córkę, potrafi latami się do niej nie odzywać każąc za zły wybór.

Wydaje mi się że Chamberlain to troszkę niższa polka niż Picoult, początkowo myślałam, to będzie ta sama broszka. Tak jednak nie jest, Diane Chamberlain pisze dramaty rodzinne, mniej skupia się na jakimś konkretnym problemie roztrząsając go i pozwalając nam wyrabiać sobie opinie poprzez spoglądanie na to samo z różnych perspektyw, Chamberlain przedstawia nam konkretną sytuację, pokazuje Nam życie konkretnej rodziny, która znalazła się w kryzysowej sytuacji, pokazuje nam sposoby zachowania, reagowania i jak zza sceny odkrywa nam ciemne karty historii, ludzi którzy są na rozdrożu.
Chociaż w połowie książki byłam zdziwiona, ze autorka ma zamiar ciągnąć tą historię przez tyle stron jeszcze, to jednak akcja mi się nie dłużyła, wręcz przeciwnie nowe fakty, wiadomości stale trzymały w napięciu a i skoki adrenaliny też były.
Bo naprawdę do samego końca nie wiedziałam jak to się skończy.

Polecam książkę, jako lekturę która zaabsorbuje Was bez reszty i nie będziecie mogli się oderwać.
Wiem już że muszę sięgnąć po kolejne książki autorki.

poniedziałek, 9 lipca 2012

"Czary w małym miasteczku" - Marta Stefaniak

Powieść zbyt realistyczna, by była magiczna, i zbyt magiczna, by była realistyczna. Mieszkańcy cichego, niewielkiego miasta na prowincji pozornie wiodą spokojne życie. W rzeczywistości borykają się z mniej lub bardziej skrywanymi problemami. Niektórzy z nich wikłają się w brudne interesy, inni nie potrafią się bronić przed prześladowaniem, a jeszcze inni muszą zmagać się ze wstydliwymi, domowymi troskami. Wszystko się zmienia, kiedy pewnego październikowego dnia do miasta przybywa starsza, nieznana tu nikomu, kobieta. Wkrótce po jej przyjeździe zaczynają dziać się dziwne i tajemnicze rzeczy. Każda z nich po części odmienia życie ludzi mieszkających w tym miejscu na lepsze. Jednak w ślad za starszą panią w miasteczku zjawia się ktoś jeszcze.



Nie wiem dlaczego wybrałam ta książkę, stąpam twardo po ziemi, nie wierzę w czary i cudowne odmiany, nie wierzę w magię. Ale chyba każda z nas potrzebuje cienia nadziei że może wszystko się zmieni, jak za dotknięciem czarodziejskiego kijaszka zwanego różdżką… I o tym, po części jest tak książka. Dokładnie tak jak ją opisano na okładce – zbyt magiczna by być realistyczna, zbyt realistyczna by być magiczną…

Zwykłe miasteczko, jakich wiele w Polsce, szarość, beznadzieja, korupcja, pijaństwo, brak perspektyw. Szara proza życia. Autorka przedstawia nam niektórych mieszkańców miasteczka, buduje z tych postaci fajny łańcuszek, jedną osobę poznajemy poprzez wcześniejszą. Jest urzędniczka znudzona i zmęczona swoją pracą, która ucieka w wypieki, jest Joasia która najpierw nie mogła się odnaleźć w nowej szkole, ale później znalazł ją gorszy problem, jest Łucja, młoda lekarka, samotna pracująca już taśmowo, bez przyjaciół, bez miłości, jest skorumpowany burmistrz i wielu, wielu innych. I pewnego dnia wszystko zaczyna się zmieniać, nikt nie łączy tego faktu z przybyciem do miasteczka starszej pani – Anny Kowalskiej. Tak jak w filmie i książce „Czekolada” miasteczko staje się przystanią ludzi szczęśliwych, rozkwita. Jakby dobra wróżka miała je w opiece. Chociaż nawet wróżce nie wszystko wychodzi. I nic nie trwa bez końca.
Nie spodziewajcie się że to będzie piękna, słodka bajeczka, oczywiście jest to powieść ze szczyptą fantasy, bo jednak takie cuda się nie zdarzają w prawdziwym życiu, ale nawet taka zagorzała realistka jak ja nie znalazła słowa pretensji przeciwko tak skonstruowanej fabule.

Jestem święcie przekonana, że książka spodoba się i realistkom i marzycielkom wierzącym w dobre wróżki, do niektórych bohaterów się przywiążecie mniej, do innych bardziej, jest szansa że zapłaczecie, że będą Wam mrówki po kręgosłupie chodziły. Na pewno w książkę silnie się wczujecie, bo nie da się za bardzo nie zaangażować, może dlatego że jest to rzeczywistość, którą każde z Nas zna ze swojego życia, byłego, lub obecnego, albo dopiero pozna. To jest Polska rzeczywistość opisana w prostych słowach w surowych obrazkach, bez ubarwień, groteski, kpiny i gdy czytamy o tej szarej, burej i ponurej rzeczywistości mamy okazję zobaczyć jak może być pięknie i mamy okazję chociaż na chwilę zapomnieć o tych ponurych kadrach, a kiedy piękno przemija my możemy mieć wciąż w pamięci jak było dobrze i nadzieję, że jeszcze to kiedyś wróci.

Musze przestać się uprzedzać do tego typu książek bo moje uprzedzenia były niesłuszne. A tu fabuła się nie dłuży, język jest ładny, nie dopatrzyłam się literówek, sformułowania są zrozumiałe dla przeciętnego Polaka. Jedyne do czego mam zastrzeżenie to nieprzygotowanie się w kwestii merytorycznej do tematów prawniczych. Wiem, że większości to nie przeszkodzi, ale sprzedaż alkoholu nie jest działalnością koncesjowaną, sprzedaż alkoholu wymaga zezwolenia, ale faktycznie zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu alkoholizmowi wydaje je wójt, burmistrz, lub prezydent miasta. Kilka zgrzytów miałam i nie wpłynęły one negatywnie na odbiór książki, to naprawdę drobne byczki, które zauważyłam bo to moja działka, innych nie dojrzałam bo nie znam się na wszystkim :P

Polecam książkę na upalne dni, może uda nam się przenieść do równoległego uniwersu i zobaczyć jak pięknie może być : ]


Mi czytało się tym przyjemniej, że autorka pochodzi z mojego województwa. Taki ze mnie wieczny Patriota Lokalny



PS. Bierzcie się do głosowania w II etapie tegorocznej edycji Złotej Zakładki.

niedziela, 8 lipca 2012

"Błękitny zamek" - Lucy Maud Montgomery

Pierwsze tłumaczenie książki na język polski - niepełne i ze spolszczonymi imionami. Ale właśnie taką wersję książki zna większość dzisiejszych trzydziesto- (i więcej) latek. Bohaterka książki, niepozorna, niezamężna dwudziestodziewięciolatka dowiaduje się, że został jej mniej niż rok życia. Postanawia wykorzystać go na całego, przeżyć prawdziwie, robiąc to o czym od dawna mogła tylko marzyć.


Jak zapowiedziałam w poprzedniej notce z powodu upału nie jestem w stanie skupić się na niczym. Postanowiłam przeto wrócić do starych, sprawdzonych książkowych przyjaciół. Wybór mój padł na zbierającą na półce kurz książkę Lucy Maud Montgomery „Błękitny zamek” zapomniałam o tej książce, a przecież onegdaj bardzo mi się podobało. Zaczęłam lekturę wczoraj, wsiąknęłam w nią ze wszystkich sił, a dziś dokańczałam ją nad wodą… Bardzo dobry to był wybór. Polecam wszystkim takie powroty do książek sprzed lat. Ileż tam można dostrzec rzeczy, które za pierwszym czytaniem się przegapiło.

Joanna zwana przez rodzinę Bubą budzi się w swe dwudzieste dziewiąte urodziny ze świadomością że nie żyje, a wegetuje. Jest starą panną zahukaną przez ekspansywną rodzinę. Wciąż traktowana jako dziecko, nie może podjąć żadnej decyzji, nie ma po co i dla kogo żyć. Wszystko się zmienia gdy z powodu dziwnego kłucia w sercu idzie do innego niż zwykle lekarza od którego dowie się później, że jest śmiertelnie chora i pozostaje jej góra rok życia. I wtedy postanawia wreszcie zacząć żyć, nie żałować ani chwili. Przeciwstawia się rodzinie, przez co dostaje łatkę obłąkanej, porzuca dom rodzinny i jedzie pielęgnować „zhańbioną” koleżankę z dawnych lat.
Wydaje się, że wreszcie ma w życiu sens, zaczyna się uśmiechać, cieszyć życiem, dostrzegać detale, które sprawiają że życie jest cudem. A jej życie się kurczy, dni nieubłaganie płyną, a śmierć może nadejść w każdej chwili. Miłość też.

To piękna historia, bardzo wzruszająca, dla osób w każdym wieku. Każdy z nas posiada kompleksy, zahamowania, każdego z nad coś ogranicza, mamy problem, żeby kichnąć w nieodpowiednim momencie. Nie chce przez to powiedzieć, że mamy żyć poza normami moralnymi, przestać przestrzegać przepisów i zasad, czy aby być szczęśliwymi mamy rozchorować się, lub być przekonanym o rychłym zejściu.
Przecież my jesteśmy, wszyscy chorzy na śmiertelną chorobę, każdego dnia nasz czas się kurczy, może warto pomyśleć, że jutra może nie być i w tej ostatniej sekundzie życia będziemy sobie wyrzucać, że zmarnowaliśmy czas.

Tak jak wspomniałam jest to piękna i poruszająca historia, napisana jak tylko Lucy Maud Montgomery potrafi, zabawnie, ciepło i w taki sposób, ze momentalnie wracamy do swoich najlepszych lat.
Dlatego bardzo, bardzo gorąco polecam.

I… pamiętajcie o Waszych Błękitnych Zamkach, tego nikt nam nie odbierze, więc sami tego nie niszczmy.

sobota, 7 lipca 2012

zakładeczka letnia

Może zastanawiacie się dlaczego mimo urlopu i sporej ilości czasu wolnego jest tak mało recenzji.
Euro przecież przestało mnie już usprawiedliwiać...

Otóż na wymiankę u Sabinki przygotowałam taką oto zakładeczkę.
Jest ona oczywiście in statu nascendi, muszę ją uprać, odprasować i dopieścić. Ale hafcik mnie uwiódł. Jest taki letni :)
Ale diabelnie pracochłonne jest toto
Hafcik nosi nazwę Greek Island, wyszywana muliną Anchor(podwójna nitka, połkrzyżykami) na bardzo, bardzo drobnej kanwie, co daje efekt jakby była tkana :)


Czy u Was też panuje taki wściekły upał?
Po tygodniu takiego życia mam ochotę przenieść się na łono Abrahama, mogę się prysznicować pięć razy na godzinę a i tak człowiek jest lepki od potu i skonany od gorąca...


Nawet lektura do głowy nie chce wchodzić, więc aby nie mieć problemów z odbiorem przypominam sobie "Błękitny zamek"
Recenzja wkrótce :P

"Dom w Riverton" - Kate Morton

Lato 1924. W wieczór hucznego przyjęcia z udziałem brytyjskiej śmietanki towarzyskiej, nad brzegiem jeziora sąsiadującego z ogromną wiejską rezydencją, pewien młody poeta odbiera sobie życie. Siostry Hannah i Emmeline Hartford, które jako jedyne są świadkami tego wydarzenia, nigdy więcej się nie zobaczą. Zima 1999. Dziewięćdziesięcioośmioletnią Grace Bradley, która w młodości pracowała jako służąca w rezydencji Riverton, odwiedza młoda reżyserka filmu o samobójstwie poety. Obudzone duchy przeszłości i wspomnienia zepchnięte w najdalsze zakamarki umysłu Grace ponownie wypływają na powierzchnię. Istnieje niebezpieczeństwo, że wyjdzie na jaw wstrząsająca tajemnica: wydarzenia zapomniane przez historię, których Grace nigdy nie zdołała wymazać z pamięci.

 Książka, którą połyka się błyskawicznie, chociaż akcja płynie spokojnie jak leniwa rzek. Narratorką jest Grace mająca 98 lat wieloletnie służąc Rodziny z Riverton, u kresu jej życia odwiedza ją Ursula – kobieta która kręci film o wydarzeniach które rozegrały się w Riverton w latach dwudziestych – samobójcza śmierć utalentowanego poety. Ursula chce aby grace skonsultowała całość. Te konsultacje są pretekstem dla Grace aby nagrać na kasety opowieść o życiu w Riveroton, sekretach, radościach, troskach, a kulminacyjnym wydarzeniem będzie śmierć nad jeziorem pewnego letniego wieczoru, Grace tą opowieść nagrywa dla wnuka, który przebywa za granicą, a nikt dokładnie nie wie gdzie.

Akcja powieści toczy się dwutorowo z jednej strony poznajemy obecne życie Grace, ale głównie zanurzamy się z nią we wspomnieniach. Począwszy od pierwszego dnia w pracy, kiedy pierwszy raz przekracza progi domu w Riverton, aż po tragiczny finał.
Grace zostaje wysłana do rezydencji w Riverton przez swoją matkę, która wiele lat temu też tam pracowała, po zajściu w ciążę odchodzi z pracy aby już nigdy tam nie wrócić. Młoda Grace otrzymuje posadę w Wielkim domu. Tam poznaje wnuki  pracodawców: Davida, Hannaj i Emmeline, zwłaszcza Hannah będąca jej rówieśniczką przypada jej do gustu, odczuwa że nawiązuje się między nimi metafizyczna więź.
I wojna światowa, problemy finansowego sprawiają że nad Riverton zaczynają nadciągać czarne chmury. Los rodziny z Riverton idealnie wpasuje się w losy świata od początki I wojny światowej i próbę odnalezienia nowego sensu po zakończeniu tejże.
Nie chcę zdradzam Wam zbyt wielu szczegółów bo mimo że, jak wspomniałam, akcja jest niespieszna, nie znaczy że jest nudna, dzieje się sporo. Niekoniecznie dobrze

Książka przypomina mi swoim klimatem serial „Downton Abbey”, podobna tematyka, niemalże te same czasy. I książka i film przenoszą nas w czasy które dawno przeminęły, po których zostały wnętrza pełne pięknych zbytkownych mebli.

Osobiście spędziłam świetne chwile podczas lektury tej książki, mnóstwo przeżyć, współprzeżywanych z bohaterką książki, a zwłaszcza z jej panią. Na pewno nie będzie to  moje ostatnie spotkanie z tą autorką, która tak świetnie oddaje klimat, konstruuje intrygę i pozostawia człowieka z gonitwą myśli.

Polecam na te upalne dni, do poczytania w cieniu ze szklanką mrożonej herbaty, tudzież kawy w łapce.

Książka, niestety trudno dostępna, mi się udało po długich polowaniach na allegro.

środa, 4 lipca 2012

"Zapach drzewa sandalowego" - Laila El Omari

Bombaj, 1753 rok. Impulsywna i pełna życia Elisza przeciwstawia się wszelkim konwenansom. Zamiast uczestniczyć w kurtuazyjnych konwersacjach przy herbatce, woli oglądać barwne życie portowe, podziwiać różnorodność kolorów i zapachów na miejscowym bazarze lub zgłębiać kunszt kaligrafii. Poznaje lekarza Damiena i, zafascynowana wiedzą mężczyzny, zostaje jego uczennicą. Niebawem ich rozmowy przestają się ograniczać do tematyki zawodowej – zaczyna łączyć ich coś więcej. Jednak Damien, ulegając namowom ojca, już wcześniej zaręczył się z bardzo posażną kobietą… Egzotyczny świat Indii i trudne wybory w znakomitej powieści urzekającej nastrojowym tłem historycznym.




Książka przez którą poszłam spać o drugiej w nocy, bo MUSIAŁAM skonczyć, musiałam wiedzieć jak skończy się ta historia. „Zapach drzewa sandałowego” objętościowo spore, ale diabelnie wciągające.

Bombaj połowa osiemnastego wieku do miasta przybywa lekarz Damien, syn nieprawego pochodzenia, którego matkę zhańbiono a jednak jej ówczesny narzeczony poślubił ją i wychowywał dziecko hańby. Pozwolił chłopakowi wyjechac do Anglii, uczyć się na lekarza. Postawił jeden warunek, ma ożenić się z córką jego przyjaciela Jane… chłopak składa obietnicę i wyjeżdża do Angli, później nad swój rodzinny Madras wybiera Bombaj. Tam pod swój dach przyjmuje go krewny Jack ojciec trzech, zupełnie różnych córek. Charlotta jest uderzająco piękna, ma tego świadomość i wykorzystuje to okrutnie, Elisza mniej w oczy rzuca się jej uroda, bardziej otwarty umysł i pęd do wiedzy. May najmłodsza, bardzo nieśmiała i potulna.
To właśnie Elisza zakochuje się szaleńczo w Damienie, co wydaje się być związkiem niemożliwym, on jest zaręczony i jeśli cenny jest mu honor to powinien dotrzymać obietnicy złożonej ojczymowi i kobiecie która od wielu lat czeka aby zostać jego żoną.

Przyznam się że na początku lektury zastanawiałam się o czym autorka chce się rozpisać na ponad pięćset stron, skoro zasadniczy wątek został wyłuszczony na samym początku, obawiałam się telenoweli, nudnych opisów, lub zbytniego nagromadzenia wulgarnej erotyki. Na szczęście moje obawy okazały się bezpodstawne, o ile na początku faktycznie książka może nie sprawiać wrażenia wciągającej to jednak szybko się to zmienia, czytelnik spieszy po ścieżkach literek aby dowiedzieć się jak cały ten ambaras może się zakończyć.
 Książka ta była nie tylko fajnym romansem, mnie przede wszystkim zainteresowała jako studium życia i obyczajów połowy osiemnastego wieku, zapewne każdą kobietę wstrząsną tamtejsze obyczaje, małżeństwa aranżowane, zepchnięcie kobiety na margines życia, nie mialy dostępu do nauki, książek, nie mogły o niczym decydować, wydawane za mąż do ostatnich chwil nie wiedziały jakie obowiązki małżeńskie je czekają. W książce jest pewna poruszająca scena, zresztą jest ich wiele, a na pewno poruszą nie jedną kobietę gdy uświadomi sobie jak wielki przewrót mimo wszystko się dokonał, otóż w książce jest scena gdy do konca nieświadoma dziewczyna w noc poślubna ucieka od swojego męza przerażona zapędami i zamyka się w pokoju piastunki, mąż pisze do teścia i ten przybywa, biedna dziewczyna ma nadzieję, że ojciec przybył jej z odsieczą, tymczasem on przyjechał umożliwić swojemu zięciowi wyegzekwować swoje prawa.
Od razu  uprzedzę że w książce nie znajdziemy pchającej się nam przed oczy alkowy, mimo iż sprawy ludziek seksualności w osiemnastym wieku są w książce zasygnalizowane, czy wywołane do tablicy to jednak wszystko jest ze smakiem opisane i pozostawione, raczej jako niedomówienia.

Gorąco polecam tą książkę, poruszająca i wciągająca a i na pewno dla wielu będzie okazją do wzruszeń, do katharsis… spodziewałam się zwykłego, lekkiego i przyjemnego romansu a tu taka książka… Naprawdę świetna fabuła, „żywi” bohaterowie!


wtorek, 3 lipca 2012

podróżnicza wymianka

Naszedł mnie listonosz z wielką i cieżką paką.
Najpierw myślę - o! wreszcie kogoś porządnie wkurzyłam i wysłał mi tą bombę co mi się już długi czas należała.
Ale nie to paczuszka wymiankowa.
Od kogo?
A od Madzi


Patrzcie i zazdrośćcie.
Same cuda.
Książki cudowne, piękne a slodycz..... nie wiem jak Madzia mogła mieć wątpliwości że w paczuszce się nie zakocham.
Zakochałam się
I w dziełach scrapbookingowych tyż.



poniedziałek, 2 lipca 2012

niedziela, 1 lipca 2012

czerwiec już za nami


Czerwiec się skończył, więc czas na tradycyjne podsumowanie.
Biorąc pod uwagę chałtury i inne przerywniki np. haft krzyżykowy i co najważniejsze mecze, liczba przeczytanych książek cieszy : )
Książek przeczytałam 12 czyli jest spadek o trzy sztuki. Ale za to jest panorama gatunku, kryminały, felietony, romanse, obyczajówki. Ładna statystyka pół na pół… czyli połowa książek rodzimych autorów, połowa zagranicznych. A więc nie jest tak że cudze chwalę… nie nie.

Książek przybyło wiele co każe mi podjąć setny raz postanowienie o zaprzestaniu masowego nabywania… bo dom z gumy nie jest i w końcu fundamenty nie wytrzymią…

O ile książka miesiąca jest bezsprzecznie biografia Ikera, tak kolejny raz nie mogę wskazać książki najsłabszej…


Pogoda sprzyja zalegnięciu w cieple z dobrą książką i zimnym piwkiem obok….  Chociaż moje piwko chłodzi się na wieczorny mecz, który już przeżywam oczywiście…

Ten miesiąc upłynął w cieniu Euro… kurczę dopiero się zaczynało a tu już dziś emocje się skończą….


Niestety nie udało mi się nic z Poirotem przeczytać, za to kilka książek kupiłam, wiec w lipcu mam zamiar przybliżyć się do zrealizowania tegorocznej misji przeczytania wszystkich książek o bystrym detektywie :) 


(moje futrzane stwory mają chyba dosyć upału, ja jeśli jesteśmy już przy meczach jestem spalona :P ) 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wg. Autorów ( w trakcie tworzenia)

Agata Christie (51) Agata Pruchniewska (1) Agatha Christie (16) Agnieszka Kaluga (1) Agnieszka Krakowiak-Kondracka (1) Agnieszka Lingas-Łoniewska (10) Agnieszka Wojdowicz (3) Aleksander Jażwiński (1) Aleksander Makowski (1) Aleksandra Szarłat (2) Alex Bellos (1) Alice Hoffman (1) Alina Białowąs (2) Aly Cha (1) Alyson Richman (1) Ałbena Grabowska (3) Ałbena Grabowska-Grzyb (4) Amy Hatvany (2) Andrzej Andrusiewicz (2) Andrzej Chwalba (1) Andrzej Grembowicz (1) Andrzej Kępiński (1) Andrzej Markowski (2) Angele Lieby (1) Angelika Kuźniak (1) Ann Brashares (1) Ann Wroe (1) Anna Bikont (1) Anna Fincer-Ogonowska (1) Anna Gavalda (1) Anna Herbich (3) Anna J. Szepielak (2) Anna Jean Mayhew (1) Anna Moczulska (1) Anna Nejman (1) Annabel Pitcher (1) Anne Brontë (2) Anne O'Brien (1) Anne Tyler (1) Antoni Słonimski (1) Antonina Kozłowska (2) Arael Zurli (1) Arthur Conan Doyle (1) Astrid Lindgren (4) Barbara Mutch (1) Barbara O`Neal (4) Barbara Sęk (1) Barbara Wachowicz (1) Becky Wade (1) Bill Bryson (1) Bolesław Prus (2) Bożena Keff (1) Brenda Reid (1) Brigitte Hamann (1) Brygida Grysiak (1) Carla Montero (1) Carlos Ruiz Zafón (3) Carrie Snyder (1) Cat Patrick (1) Cecelia Ahern (1) Cecilia Samartin (1) Cesarina Vighy (1) Chandra Hoffman (1) Charles Dickens (4) Charles Frazier (1) Charlotte Brontë (5) Cheryl Strayed (1) Chesley McLaren (1) Chris Columbus (1) Chris Fabry (1) Chris Grabenstein (1) Christian Jacq (1) Christina Baker-Kline (2) Chufo Llorens (1) Claire North (1) Clara Sanchez (1) Claude Quétel (1) Clive Staples Lewis (2) Colin Campbell (1) Colleen Hoover (2) Colleen McCullough (1) Conor Grennan (1) Consilia Maria Lakotta (2) Dan Brown (2) Daniel Silva (2) Danielle Steel (1) Danuta Awolusi (1) Danuta Pytlak (1) Dario Fo (1) Debbie Macomber (2) Denis Brian (1) Denis Diderot (1) Denise Hildreth Jones (1) Dennis Lehane (1) Diana Gabaldon (7) Diane Chamberlain (12) Doda Około-Kułak (1) Dodie Smith (1) Donald Spoto (2) Dorota Combrzyńska-Nogala (1) Dorota Gąsiorowska (2) Dorota Golińska (1) Dorota Ponińska (1) Dorota Terakowska (2) Dorothea Johnson (1) Dorothy Rowe (1) Dörthe Binkert (1) Douglas Smith (1) E. Lockhart (1) Edward Rutherfurd (2) Eileen Goudge (1) Eliza Orzeszkowa (2) Elizabeth Cooke (3) Elizabeth Gaskell (5) Elizabeth Haran (3) Elżbieta Cherezińska (4) Emilia Sokolik (1) Emily Jane Brontë (1) Emma Donoghue (1) Eowyn Ivey (1) Eric Lomax (1) Erin Morgenstern (1) Eugen Ruge (1) Eva Weaver (1) Ewa Bauer (2) Ewa Stachniak (2) Ewa Wróbel (1) Federico Moccia (4) Fern Britton (1) Fern Michaels (1) Florian Illies (1) Francine Rivers (3) Francis Hackett (1) Francis Scott Fitzgerald (1) Francoise Giroud (1) Gardner Raymond Dozois (1) Gavin Extence (2) George Orwell (1) George R.R. Martin (7) Georgia Bockoven (1) Gigi Buffon (1) Giovannino Guareschi (5) Glenys Carl (1) Grażyna Jeromin-Gałuszka (1) Greg King (1) Gregg Olsen (1) Grzegorz Sokołowski (1) Grzegorz Strzelczyk (1) Håkan Nesser (1) Hanna Cygler (3) Harper Lee (1) Helen Fielding (2) Helen Rappaport (1) Helena Mniszkówna (1) Helga Hoškova-Weissowá (1) Hellmut Andics (1) Henning Mankell (2) Henryk Sienkiewicz (1) Holly Peterson (1) Horacio Verbitsky (1) Ibn Warraq (1) Igor Sokołowski (3) Ismet Prcić (1) Iwona J. Walczak (3) Izabela Jung (1) Izabela Sowa (1) Izabella Frączyk (1) J.J. Renert (1) Jacek Dehnel (2) Jacek Hugo-Bader (1) Jacek Lusiński (1) Jadwiga Czajkowska (1) Jakub Puchalski (1) Jan Łoziński (1) Jan Miodek (2) Jan Paweł II (1) Jan Wróbel (1) Jane Austen (7) Janina Fedorowicz (1) Jaroslav Hašek (1) Jaume Cabré (2) Jaume Collel (1) Jean des Cars (2) Jean-Christophe Brisard (1) Jean-Jacques Sempé (1) Jean-Paul Roux (1) Jeannette Kalyta (1) Jennifer Kaufman (1) Jennifer Teege (1) Jennifer Worth (1) Jerzy Bralczyk (4) Jerzy Niemczuk (2) Jerzy Sosnowski (1) Jewgienij Wodołazkin (1) Jill Barnett (1) Jill Mansell (1) Joanna Konopińska (1) Joanna Marat (1) Joanna Szczęsna (1) Joanne Harris (1) Joanne Kathleen Rowling (13) Jodi Picoult (22) John Borrell (1) John Boyne (2) John Carlin (1) John Curran (1) John Green (1) John Grogan (1) John Ronald Reuel Tolkien (7) John Seeney (1) Jojo Moyes (6) Jolanta Król (1) Jolanta Kwiatkowska (1) Jon Ronson (1) Jonathan Littell (1) Jordi Pons Salas (1) Joyce Maynard (1) Józef Witko (2) Julia Alvarez (1) Julia Child (1) Julia P. Gelardi (1) Julian Tuwim (2) Julie Lawson Timmer (1) Julie Orringer (1) Jürgen Thorwald (6) Justin Go (1) Justin Peacock (1) Justyna Wydra (2) Ka Hancock (1) Kamil Janicki (2) Kard. Jorge Mario Bergolio (2) Karen Dionne (1) Karen Karbo (1) Karen Mack (1) Karolina Frankowska (1) Karolina Lanckorońska (1) Katarina Mazetti (2) Katarzyna Archimowicz (3) Katarzyna Bonda (6) Katarzyna Kołczewska (2) Katarzyna Kwiatkowska (5) Katarzyna Michalak (14) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (5) Kate Lord Brown (1) Katherine Webb (3) Kathryn Taylor (1) Keith Lowe (1) Kerstin Ekman (1) Kiera Cass (5) Kristina Sabaliauskaitė (1) Krzysztof Sadło (1) Krzysztof Ziemiec (2) ks. Jan Twardowski (1) Laila El Omari (1) Laurens van der Post (1) Leah Fleming (1) Lena Najdecka (1) Leslie Carroll (1) Levi Henriksen (1) Lily Koppel (1) Linda Green (2) Lisa Genova (3) Lisa Kleypas (1) Lisa Scottoline (1) Liv Tyler (1) Louisa May Alcott (1) Louise Walters (1) Lucy Ferriss (1) Lucy Maud Montgomery (8) Lucyna Olejniczak (1) Ludwig Winder (1) Ludwik Stomma (1) Łukasz Maciejewski (1) Łukasz Orbitowski (1) M.L. Stedman (1) Maciej Karpiński (1) Maciej Stuhr (1) Magda Gessler (1) Magdalena Grzebałkowska (3) Mag­da­lena Knedler (1) Magdalena Kordel (4) Magdalena Kulus (1) Magdalena Tulli (1) Maja Łozińska (1) Małgorzata Gutowska - Adamczyk (4) Małgorzata Halber (1) Małgorzata Hayles (1) Małgorzata Łukowiak (1) Małgorzata Maj (1) Małgorzata Musierowicz (15) Małgorzata Szejnert (1) Małgorzata Tusk (1) Małgorzata Warda (2) Mandy Hale (1) Marc Llewellyn (1) Marcin Górka (1) Marcin Mastalerz (2) Marcin Prokop (2) Marcin Wilk (1) Marcin Zaremba (1) Marek Aureliusz (1) Marek Grechuta (1) Marek Ławrynowicz (1) Marek Rybarczyk (2) Margaret Dilloway (1) Margaret Mitchell (1) Maria Dąbrowska (2) Maria Kruger (2) Maria Krüger (1) Maria Sveland (1) Maria Ulatowska (3) Marilyn Brant (1) Marina Stepnova (1) Mariola Pryzwan (1) Marion Zimmer Bradley (1) Mariusz Szczygieł (4) Mariusz Urbanek (6) Mariusz Wilka (1) Mariusz Ziomecki (1) Marta Kisiel (2) Martha Grimes (1) Martin Sixsmith (1) Matthew Quick (1) Melchior Wańkowicz (1) Melissa Hill (1) Meredith Goldstein (1) Mhairi McFarlane (2) Michał Heller (1) Mieczysław Mokrzycki (1) Mike Carson (1) Mira Suchodolska (1) Miriam Karmel (1) Mitch Albom (3) Monika A. Oleksa (6) Monika Szwaja (10) Nadine Gordimer (1) Natasha Walker (1) Ned Vizzini (1) Olle Lönnaeus (1) Papież Franciszek (2) Patrick Ness (1) Patrick Pesnot (1) Paul Arden (1) Paullina Simons (3) Penny Jordan (1) Peter Heller (1) Peter Kreeft (1) Platon (1) Pola Kinski (1) Priscille Sibley (1) Rachel Hauck (2) Rebecca Johns (1) Regina Brett (5) René Goscinny (1) Richard Paul Evans (6) Richard Phillips Feynman (3) Robert Galbraith (3) Robert J. Woźniak (1) Roma Ligocka (3) Ryszard Legutko (1) Sally Bedell Smith (1) Sam Pivnik (1) Samantha Hayes (1) Samantha van Leer (1) Sarita Mandanna (1) Seré Prince Halverson (1) Shelley Emling (1) Stanisław Zakościelny (1) Stephanie Evanovich (1) Stephenie Meyer (2) Sue Eckstein (1) Sue Woolmans (1) Sylwia Chutnik (1) Szymon Hołownia (12) Szymon Sokolik (1) Terry Pratchett (2) Trygve Gulbranssen (4) Tullio Avoledo (1) Victoria Twead (2) Walter R. Brooks (2) Wiesław Myśliwski (2) Wilkie Collins (2) Yrsa Sigurdardóttir (5) Zośka Papużanka (1)

Pogoda w mojej okolicy