Rok 2020 miał być rokiem pozytywnych zmian, wiele osób w tym ja, obiecywaliśmy sobie, że naprawdę będzie inaczej, że w końcu kino i podróże i spotkania ze znajomymi i jakieś fajne imprezy. Pamiętam, że w styczniu Mama wspomniała, że fajnie gdybym kupiła żele do dezynfekcji, a ja chociaż lubię mieć tubkę w torebce, trochę się śmiałam, że daje się panice. W końcu jakaś tam choroba była groźna w Chinach, a wiadomo, gdzie Rzym, a gdzie Krym a gdzie dopiero Wuhan. Później ja wyjeżdżałam do Lwowa i na stronach MSZtu nie było słowa, no jak wróciłam to szaleństwo na całego, był koniec lutego. Groźna i tajemnicza choroba, gdzieś na Antypodach, w kilka tygodni wdarła się w centrum naszego życia i nas sparaliżowała. Skutki będziemy odczuwać zapewne dłuugo. Czy można to było przewidzieć i czy coś mogło pójść gorzej.
