Stosikowe losowanie w lipcu było dosyć przewrotne. Padło na tytuł, który mam jesieni, a który kupiłam przed urlopem ponieważ liczyłam, że będzie nieskończony i przeczytam na nim setki książek, w tym dziesiątki reportaży. Jak możecie się spodziewać urlop się skończył, a ja zostałam z jeszcze dłuższą listą. Alice Lugen napisała już jedną książkę dotykającą tajemnic Związku Radzieckiego, opowieść o Przełęczy Diatłowa to głośny temat, a hipotezy dotyczące tego co się tam wydarzyło zapełniają terabajty w internecie. Nieco inaczej jest z zamkniętymi miastami w Rosji, tutaj znajdziecie opowieści o których wcześniej mogliście nie słyszeć.
Ponad milion obywateli Federacji Rosyjskiej mieszka w miastach zamkniętych (w skrócie: ZATO). Patroluje je wojsko, otacza płot z drutem kolczastym, monitorują kamery. Do środka można się dostać tylko po okazaniu przepustki, którą uzyskać niełatwo.To dziedzictwo Związku Radzieckiego – pierwsze ZATO powstawały w czasach stalinowskich i aż do 1992 roku zaprzeczano oficjalnie ich istnieniu. Najwybitniejsi naukowcy, ukryci przed światem, prowadzili tam badania nad bronią jądrową i biologiczną. Trwał wyścig zbrojeń i nie można było dopuścić do tego, by kraj został w tyle, bez względu na cenę, a ta bywała wysoka. Informacje o tragicznych w skutkach awariach czy katastrofach ekologicznych skrzętnie ukrywano.Choć przez lata wiele się zmieniło, miasta zamknięte wciąż rozpalają wyobraźnię ludzi na całym świecie. Alice Lugen odkrywa przed nami ich sekrety, a prawda bywa ciekawsza niż najbardziej spektakularne fantazje. Chyba tylko amerykański wywiad mógłby opowiedzieć o ZATO więcej.
Jeśli
interesowaliście się kiedyś tajemnicą śmierci studentów na Przełęczy Diatłowa,
to na pewno słyszeliście też o Majaku i katastrofie Kysztymskiej, która do
czasów Czarnobyla była największą katastrofą jądrową no i właśnie Majak jest
jednym z kombinatów, miast zamkniętych, które powstały w okresie Związku
Radzieckiego. Autorka przeprowadza nas w genezę ZATO czyli miast zamkniętych,
które miały zająć się kluczowymi gałęziami gospodarki wojennej. Związek
Radziecki nie zajmował się takimi tematami jak odbudowa kraju zniszczonego
wojną, to nie ochrona zdrowia była priorytetem. Od razu po zakończeniu II wojny
światowej Stalin przygotowywał się do kolejnego konfliktu. Wtedy zaczęto
tworzyć zamknięte miasta, powstało ich kilkadziesiąt, często powstawały tam,
gdzie dźgnął w mapę Beria. Rosja jest wielka, więc znalezienie odludnych
miejsc, z zapleczem darmowej siły roboczej w postaci więźniów z łagrów.
Oczywiście dobrze byłoby mieć infrastrukturę jakąś, w stylu woda, która
przydaje się w każdym przemyślę, ale z drugiej strony jeziora, rzeki pomagają
szpiegom, więc trzeba uważać. Alice Lugen zabiera nas do Związku Radzieckiego w
okres zimnej wojny, przez upadek tego mocarstwa, aż po czasy współczesne. Masa
ciekawych informacji, ale widać, że pomimo upadku Związku Radzieckiego to nadal
miasta zamknięte były pilnie strzeżoną tajemnicą, nawet gdy mieszkający tam
ludzie żyli bez pensji i w biedzie. Historie państwa w państwie, narzeczony nie
mógł przyjechać w odwiedziny do przyszłych teściów, bo nie dostałby przepustki
do ZATO, mnie urzekły opowieści o działaniach kontrwywiadowczych, które miały
zmylić szpiegów, odwrotna numeracja, czy numery bram zaczynające się od 3, żeby
szpieg marnował czas na szukanie tych wcześniejszych. Ciekawa książka.
Dwieście
parę stron opowieści o machinie wojennej najpierw ZSRR, teraz Rosji(niby w
mniejszej skali), to w zamkniętych miastach testowano broń biologiczną(wąglik
to nie jest wynalazek, który kojarzy się z początkiem XXI wieku), pracowano nad
bronią atomową, wykorzystywano naukę, aby wygrać wyścig zbrojeń. Wszystko to
jest w rosyjskim stylu, czyli robione na wariata, bez patrzenia na logikę i
ludzi, liczył się cel wyższy(dobro partii i kraju). ZATO były ogrodzonymi
płotem ogromnymi terenami, strzeżonymi o ograniczonej wolności, przemieszczania
się. Mieszkali tam ludzie zaangażowani w te wyścigi zbrojeń, a ludziom żyło się
świetnie, mieli importowane towary, nie znali niedoborów, ale przeszli bardzo
boleśnie transformację ustrojową. Borys Jelcyn nie rozumiał skali problemu, ale
Władimir Putin już inaczej to rozegrał.
Czytając
o tym jak pracowano nad różnymi rodzajami broni, naprawdę nie mogę wyjść z
podziwu, że ten świat nadal istnieje. Katastrofy jądrowe zdarzały się często,
bo ahoj przygodo i zobaczymy co się stanie, ale prace nad bronią biologiczną,
niby testowane na wyspie, ale ta wyspa przestała być wyspą, ponieważ, ktoś przekierował
rzeki zasilające jezioro i ono wyschło. To wszystko byłoby zabawne, ale jednak
jest straszne.
Ciekawa
jest to historia, o wielu tematach nie miałam pojęcia, książka utrzymuje wysoki
poziom, chociaż naprawdę mam wrażenie, że mamy sporo powtórzeń, a książka jest
zlepkiem informacji, które są jawne, a prawdziwe oblicze ZATO jest ciągle
ukryte. Mimo wszystko jestem zadowolona z lektury.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.
A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )
Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.
Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)
Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.
Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy
Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.
Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.