W świecie, którym rządzą dwa żywioły, Ogień i Woda, rodzi się nowa siła. Właśnie następuje przebudzenie Ziemi. Żądne podbojów Imperium Koralu, będące pod opieką samej Pani Wody, porządkując własne prowincje, jest ślepe na nowe zagrożenia. W tym samym czasie na odległym kontynencie czciciele nadejścia bogini Ziemi wyruszają na świętą pielgrzymkę do opanowanego przez potwory, mistycznego Epicentrum. Rodzą się kolejne wielkie siły, a to wszystko, to dopiero początek...
Fantastyka
jest gatunkiem po który rzadko sięgam i stosunkowo najsłabiej się na nim znam,
rzadziej – a raczej wcale, czytam tylko horrory. A jednak fantastyka ma w sobie
jakiś czar, taką magię, epickie historie, nowe światy, przedwieczne siły.
Dlatego od czasu do czasu daję się skusić i sięgam po ten gatunek, tak przeze
mnie po macoszemu traktowany. Bywa oczywiście różnie, raz człowiek się
zachwyci, raz uśnie – ryzyko zawodowe. Ta książka to mnie odpychała- bo jednak
objętość, to przyciągała, bo fabuła brzmi po prostu świetnie!
