Dawno nie było postów zapachowych. Tak jakoś się złożyło, że nie testowałam nic nowego, bo poszłam w książki, zamiast w wizyty w lubelskich zapachowych sklepach.
Przyszedł maj(maj dookoła maj jak śpiewa SDM), a jak maj to konwalie. Od kiedy byłam dzieckiem, w maju były konwalie, w lesie, w ogródku u babci. Jest to zapach nie do zastąpienia, Jeden z moich ukochanych, obok narcyzów, bzu i jaśminu, no i lilii. Niestety nie znalazłam wiernego, sztucznego zastępstwa tych kwiatowych zapachów. Nie ustaję jednak w szukaniu