Boy-Żeleński to postać fundamentalna dla przedwojennej literatury. Od dziecka w domu miałam książki w jego tłumaczeniu. Chociaż o zakupie tej biografii zadecydowały; po pierwsze świetne recenzje, a po drugie to, że kojarzy mi się ze Lwowem. Może to nie jest najweselsze skojarzenie, ale to w jaki sposób skończył życie i jak długo musiał czekać na sprawiedliwość, naprawdę sprawiło, że mam do niego sentyment. Z tej książki dowiemy się mnóstwa ciekawostek o nim, o tym jak ciekawą postacią był. Ech, dwudziestolecie międzywojenne, jaki to był okres pełen barwnych postaci, A, że to wszystko działo się przy oceanach alkoholu, jednej wielkiej imprezie i ogromie skandali? No cóż…
Historia mężczyzny, który wyprzedzał swoje czasy. Fascynująca podróż po różnych epokach.Co właściwie wiemy o Tadeuszu Boyu-Żeleńskim? I dlaczego powinniśmy wiedzieć więcej?Tadeusz Boy-Żeleński, jedna z najważniejszych postaci Młodej Polski i dwudziestolecia międzywojennego. Wpływowy krytyk teatralny i zaciekły polemista. Kampanie publicystyczne o prawa kobiet (stworzył hasło: „Piekło kobiet”),świadome macierzyństwo, rozdział Kościoła od państwa przysporzyły mu wrogów na wielu stronach sceny politycznej.Pisarz uwielbiany przez rzesze czytelników, dla przeciwników – „notoryczny demoralizator”. Tłumacz i wydawca; zawdzięczamy mu polskie wydania Niebezpiecznych związków, Dziejów Tristana i Izoldy oraz cyklu W poszukiwaniu straconego czasu. Mistrz literackich prowokacji i autopromocji.Prywatnie melancholik i introwertyk. W licznych romansach szukał przyjaźni i więzi intelektualnej. Taki związek stworzył z publicystką Ireną Krzywicką.Monika Śliwińska odkrywa nieznane dotąd fakty z życia Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Z doświadczeń, konfliktów wewnętrznych i niejednoznacznych wyborów rekonstruuje biografię, którą czyta się jak wciągającą powieść.
Urodził się w inteligenckiej
rodzinie, jego matka była pisarką, zafascynowaną Narcyzą Żmichowską, ojciec był
kompozytorem. Był spokrewniony z Tetmajerami. Od najmłodszych lat interesował
się literaturą, chadzał do teatru, ale gdy przyszło do wyboru ścieżki zawodowej
wybrał bardzo rozsądnie, bo medycynę, podczas gdy jego starszy brat poszedł na
prawo. Studia nie szły mu bezproblemowo. Młody Boy kilkukrotnie je przerywał,
ale finalnie studia skończył, nawet pracował nad habilitacją, chociaż autorka
nie znalazła dowodów na otwarty przewód. Już w czasie studiów zaprzyjaźnił się
z artystami z tamtej epoki, bardzo dużą rolę w jego życiu odegrała znajomość z
Przybyszewskim, który wraz z żoną prowadził dom bardzo otwarty. A że Stasiu
miał lekką rękę do pieniędzy, to i Boy mu dopomagał, zresztą to w tym okresie
sam przesadzał z kartami i z fascynacją do Dagny – żony Przybyszewskiego.
Wprawdzie Żeleński kojarzy nam się głównie z literaturą, ale był utalentowanym
lekarzem, pisał artykuły, ale także działał społecznie w spółdzielni Kropla
mleka na rzecz karmienia niemowląt, co jak na owe czasy było nowatorskim
pomysłem. W międzyczasie wyjeżdżał na zagraniczne stypendia, w tym oczywiście
do Francji. Czytając tę biografię poznajemy świat bohemy, artystycznego Krakowa
i Warszawy. To nie tylko opowieść o jednym człowieku, ale o intelektualnym środowisku
barwnych umysłów. Czyta się rewelacyjnie.
Takie książki jak ta, przypominają
mi dlaczego lubię czytać biografie, dlaczego lubię historię. Długie życie
Żeleńskiego było bogate w wydarzenia. Urodził się niedługo po klęsce powstania styczniowego,
ale dorastał w Polsce pod zaborami, pod berłem Franciszka Józefa, jeszcze
służył w c.k. armii, ale doczekał odzyskania niepodległości. Później brał
udział w całym tym chaosie, odbudowie kraju, nie uciekał od tematów trudnych,
jak chociażby temat antykoncepcji, kontroli urodzeń, co było tematem burzliwych
dyskusji. Nawet losy Żeleńskiego po wybuchu wojny nie są wolne od kontrowersji,
dziś nieźle by oberwał za pracę na sowieckiej uczelni. Chociaż nam kojarzy się
z literaturą, w końcu to dzięki niemu mogliśmy poznać wybitne dzieła
francuskiej literatury, to jednak zginął z lekarzami, skończył w bezimiennym
dole, a jego żona musiała sądownie dochodzić uznania za zmarłego.
Nie wiem, czy lubię Tadeusza Boya
Żeleńskiego, trochę hulaka, ale człowiek tytanicznej pracy, wielkiego
intelektu, wielowymiarowa postać. Warto było ją poznać bliżej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.
A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )
Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.
Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)
Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.
Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy
Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.
Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.