Odważna, pełna czarnego humoru, głęboko poruszająca opowieść o chłopcu, jego ciężko
chorej matce i niezapowiedzianym, potwornym gościu.Jest siedem minut po północy, gdy trzynastoletni Conor budzi się i odkrywa, że za oknem jego sypialni czai się potwór.Jednak to nie tego potwora Conor się spodziewał – sądził, że odwiedzi go raczej ten z dręczącego go koszmaru, powtarzającego się niemal każdej nocy od dnia, kiedy matka chłopca rozpoczęła leczenie.Potwór z jego podwórka jest inny. Sędziwy. I dziki. I chce czegoś od Conora. Czegoś niebezpiecznego i przerażającego.Żąda prawdy.Na podstawie ostatniego pomysłu wielokrotnie nagradzanej pisarki Siobhan Dowd – która zmarła na raka i nie mogła sama napisać tej historii – Patrick Ness stworzył mroczną, przejmującą powieść o nieszczęściu i stracie, a także o potworach: tych realnych i tych wyobrażonych.
Gdy przeczytałam, że jest to
książka na podstawie komiksu… złapałam się za głowę! Z tym gatunkiem nie miałam
do czynienia od ponad dekady, a nigdy nie byłam wielbicielką gatunku. Uznałam jednak, że nie warto się
uprzedzać. Książka, ze względu na wydanie
była bardzo poręczna, brałam ją do kieszeni polaru i czytywałam gdzie się dało…
ale jednak lubię się skupić na lekturze, więc w końcu zaszyłam się z nią w
łóżku…

Nastoletni Conor nie ma lekko.
Jakby nie wystarczyło ciężkie życia ucznia amerykańskiej szkoły i codzienne
spięcia z rówieśnikami, jakby nie wystarczyła ciężka choroba matki. Koszmar na
jawie – to za mało. I dlatego Conor ma
koszmary, od początku terapii jakiej jest poddawana matka. Jednak pewnej nocy o
godzinie 00:07 coś się zmienia koszmary się zmieniają, jakby ustępowały miejsca
czemuś nowemu. Czemuś tak staremu jak świat. Do Conora przychodzi… drzewo i
zwraca się do niego po imieniu. Nie przychodzi tylko na pogawędki. Ów Potwór
przychodzi opowiedzieć chłopcu trzy historii, w zamian za to Conor jemu opowie
jedną – swoją.
„Siedem minut po północy” to z
pozoru zwykła bajka z dreszczykiem, jednak według mnie to pełna metafor
historia o odkrywaniu prawdy i radzeniu sobie z samym sobą. Co, jak co, nie
jest to książka przegadana, chyba przez lakoniczność nabiera głębi i
paradoksalnie lepiej do nas przemawia.
Na pierwszy rzut oka widziałam
tylko chłopca, który śni koszmar, przyglądając się uważniej zobaczyłam chłopca,
dla którego wszystkie koszmary świata są fraszką, w porównaniu z tym co musi
przeżywać na jawie.

To jest książka z której wionie
bezgraniczny smutek. Conor jest jeszcze dzieckiem, trzynaście lat – cóż to
jest, a przeżył już rozwód rodziców, porzucenie przez ojca – a wszyscy wiemy
jak ważna jest dla chłopca osoba ojca. Tymczasem Tatuś ma nową, lepsza rodzinę
za oceanem. Conor teraz przechodzi najcięższą próbę, bo choroba matki to nie
jest problem, który kończy się w domu – przeciwnie, rozciąga się na wiele
aspektów życia chłopca. W jaki sposób trzynastolatek ma sobie poradzić z takim
ciężarem? Właśnie w tym celu przybywa do niego Potwór-Drzewo, które sobie
wyobrażam, jako coś na kształt tolkienowskiego Enta. Dzięki opowieścią Potwora
chłopiec zobaczy, że wszystko ma drugą stronę medalu, że nic nie jest tak
oczywiste, jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Dzięki tym opowieścią, Conor
odkryje swój lęk, który nie musi być kosmaty i błyskający ostrymi zębiskami.
Książka mimo swej niewielkiej objętości,
niesie ze sobą ważny przekaz, a także wiele silnych emocji. Nie spodziewałam
się, naprawdę nie spodziewałam się, że ta niewielka książeczka tak mnie ruszy.
Oczywiście polecam.
Ta książka jest na mojej liście marzeń od momentu kiedy zobaczyłam ją w zapowiedziach wydawnictwa, dlatego tym bardziej cieszy mnie każda pozytywna recenzja i tylko potęguje mój apetyt na nią :) co prawda obiecałam sobie, ze w maju nie kupię żadnej książki po wydaniu majątku w kwietniu, ale już mnie skręca i chyba złamię swoje postanowienie właśnie na "Siedem minut po północy" :)
OdpowiedzUsuńCzyli liczysz dni do jutra? Bo według LC jutro premiera :)
OdpowiedzUsuńRaczej nie będziesz żałowała zakupu, tak coś mi się wydaje... :D
Mam na nią wielką ochotę
OdpowiedzUsuńJa mam w planach! Zdecydowanie! :)
OdpowiedzUsuńJakby wiedziała, to szybciej bym czytała i Ci pożyczyła :))
UsuńNigdy nie czytałam książki na podstawie komiksu
OdpowiedzUsuńto dla mnie też byl pierwszy raz
Usuńo łał o łał :) Książka na podstawie komiksu, ciekawy pomysł :)
OdpowiedzUsuńAle sama treść wydaje się taka... wciągająca? Albo to Ty tak przekonująco nas czarujesz :))
pozdrawiam cieplutko!
Oj niestety to książka jest dobra, nic tu nie pomaga moja gadanina :D
UsuńCzytałam. Bardzo mi się spodobała. Wręcz oczarowała mnie ta historia. :)
OdpowiedzUsuńChyba jeszcze nie czytałam negatywnej opinii o tej książce. Zdecydowanie chcę ją przeczytać:)
OdpowiedzUsuńNie wiedziałam, że to na podstawie komiksu, musi być naprawdę świetny skoro powstała książka. Ponadto lubię książki, które mają metaforyczny wydźwięk i mają ważny przekaz dla czytelnika. Także i ja będę na nią polować. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTo ta powinna Ci się spodobać. Podobno w książce maja być ilustracje, ja miałam szczotkę więc komiks sobie wyobrażałam. Tylko.
UsuńWydaje się niezwykła! Myślę, że brakuje właśnie takich książek... A także takich ludzi, którzy wskażą nam właściwą drogę. Już czytając opis pomyślałam, że to książka niezwykła, ponadczasowa. Drzewo kojarzy się z czymś poczciwym, mądrym, dobrym. Na pewno sięgnę po tę książkę.
OdpowiedzUsuń