Dawno nie czytałam jakiejś książki tak długo. Tydzień. Ktoś mógłby uznać, że książka kiepska i nudna, ale po prostu nie miałam przestrzeni. A to nie siedziałam w kolejce do lekarza, a to rozłożyła mnie grypa i podsypiałam, a w tygodniu roboczym to miałam za dużo na głowie. A jednak czekałam na kolejny tom przygód Cormorana Strike`a z wypiekami na policzkach. Może będę miała teraz pretekst do tego, żeby nadrobić serial. Tym razem Rowling poszła jeszcze dalej. Książka ma ponad 900 stron i noszenie jej w torebce było wyzwaniem. Warto było czekać, chociaż po tym co się wydarzyło na końcu, no cóż czekam jeszcze bardziej.
Sprawa niezidentyfikowanej ofiary wystawi Robin i Cormorana na najwyższą próbę.Do kogo należą okaleczone zwłoki znalezione w skarbcu sklepu ze srebrem? Policja twierdzi, że zna tożsamość ofiary. Tymczasem kobieta, która zgłasza się do Agencji Detektywistycznej Strike i Ellacott, jest przekonana, że to ciało jej chłopaka, który zniknął, zostawiając ją z niemowlęciem. Prosi o pomoc w potwierdzeniu jego tożsamości. Początkowo Cormoran nie chce przyjąć zlecenia, ale zmienia zdanie, gdy orientuje się, że śledztwo może mu pomóc zbliżyć się do Robin.Fakt, że sklep specjalizuje się w srebrnych wyrobach masońskich, wnosi do sprawy nowe, tajemnicze wątki. Ponadto okazuje się, że do profilu ofiary pasuje kilku zaginionych mężczyzn.Dochodzenie staje się równie skomplikowane, co relacja Cormorana z Robin. Kobieta wydaje się coraz bardziej zaangażowana w związek ze swoim obecnym chłopakiem, a Strike dojrzewa do wyznania jej swoich uczuć.
Agencja
dostaje propozycję zlecenia, pochodząca z arystokracji Decima, chce zlecić im
sprawę, w sekrecie dużym, obwarowaną wieloma tajemnicami, swojego, sporo od
niej młodszego partnera. Podczas gdy krewni chłopaka uważają, że ona
histeryzuje, bo on po prostu wyjechał, mając dosyć starszej partnerki, która
nie była tak dobrym źródłem kasy jak zakładał, ona jest przekonana, że został
zamordowany i to do niego należą zwłoki znalezione w skarbcu, a powiązane z
kradzieżą srebra z masońskiej kolekcji. Cała ta kradzież już wygląda
podejrzanie, a każdy wydaje się być pewny co do tożsamości denata, nawet
Cormoran, jednak żal mu Decimy, która pewnie wynajmie kogoś bez skrupułów,
jeśli on zrezygnuje. Dlatego biorą tę sprawę, chociaż pojawia się coraz więcej
pytań a także nawet pogróżek, aby odpuścili. Podczas tej sprawy do Robin wrócą
demony z przeszłości. Cormoran będzie bił się z myślami, a my będziemy mogli obserwować
pracę detektywów, ponieważ agencja prowadzi równolegle kilka innych spraw,
aczkolwiek ja jestem największą fanką Pat, a Kim to miałam ochotę potelepać.
Dobrze zarysowani bohaterowie, którzy wzbudzili we mnie prawdziwe uczucia.
Lubię
grube książki, ponieważ obiecują długie przyjemne godziny spędzone na dobrej
przygodzie, ale uważam, że autorka idzie w skrajność i te książki powoli stają się
przegadane nieco za bardzo. Nie piszę tego dlatego, że czytałam tę książkę
tydzień, co obniżyło mi średnią lektur per day, ale przez tyle stron ciężko
chwytać wszystkie wątki, skupiać uwagę. Od dawna kibicuję z całego serca Robin
i Cormoranowi, mam nadzieję, że autorka zdecyduje się pójść w konkretnym
kierunku, zamiast, tak jak do tej pory, bawi się z nami w kotka i myszkę. Nie
jest to tom tak doskonały jak Żniwa zła, które do dziś są chyba moją
ulubioną częścią, ale będę tę książkę wspominała dobrze i oceniam ja jako
naprawdę niezłą. Podoba mi się, że mamy tak mocno zarysowane wątki życia
prywatnego bohaterów i to nie chodzi o romansowy życiu Robin sporo się dzieje,
a Cormoran też nie narzeka na nudę. Tydzień czytania, a teraz ze dwa lata
czekania na kolejny tom. Jestem załamana, uprzyjemnię sobie czas serialem. Z tego
co widziałam jest dostępnych sześć sezonów.

Mnie ta książka pokonała na 518 stronie. Przeczytałem w ciągu ostatniego miesiąca Jedwabnika i Wołanie Kukułki, były według mnie ciekawsze, lepiej pomyślane i bardziej pozytywne niż ten przeskok 6 lat później. Jako zaprawionemu graczowi singleplayer i komuś kto przez wiele lat starał się katalogować własne upodobania i argumenty za i przeciw w różnych dyskusjach, recenzjach - książka ta wygląda na napisaną tylko dlatego, że maszyneria działa i nikt nie mówi stop. Z tym zbijaniem z tropu jest taki problem, że jak widzisz iż ktoś próbuje Cię rozśmieszyć za wszelką cenę to nigdy nie działa. Tutaj jest kilku kandydatów na bycie ofiarą, może wszyscy zginęli, natomiast szukanie w tym sensu przestaje być fajne gdy Autor wsadza zboczeńca w zimie do metra, polującego na zdjęcia majtek dziewczyn czy też wyrzuca jakąś losową babkę z Googla, którą po pół litrze whiskey Robin uznała za ciekawą a 300 stron później się okazuje że to była technika pijanego mistrza! Za mało tej satysfakcji na długość czytania.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
PS: Sądzę, że Autor się szykuje żeby uśmiercić tragiczną śmiercią protagonistę/-kę. Obstawiam Robin