Każde z Was chciałoby pracować u mnie w firmie. Otóż z koleżanką(lub jak mawiają inni w firmie mawiają – znajomą) lubimy porno-romanse. Mało tego, lubimy o nich rozmawiać. Jakby tego było mało, lubimy opowiadać pikantne sceny, więc jak długo nie będę się tu odzywać, to możliwe, że zamknęli mnie za obrazę moralności. No i tak sobie polecamy te książki, no i tak gadałyśmy, no i pojawiła się rozmowa o książce „Na końcu świata”, dodałam na półkę na Legimi i pewnego deszczowego dnia, na spacerze z moim misiakiem Sajmonem, zaczęłam słuchać. Jeśli chodzi o pierwsze zdanie, to książka rozbija bank. No i umówmy się, że to tyle. Po co polskie autorki piszą uparcie książki, które dzieją się w Ameryce? Faktycznie, dziewczyna po przejściach na końcu świata to muszą być Stany…
On nie chce jej na farmie. Ona nie zamierza wyjechać.Samotna podróż po Stanach po zdradzie partnera miała być dla Phoebe Valentine czasem na odzyskanie samej siebie. Nie spodziewała się jednak, że wyląduje w łóżku charyzmatycznego kowboja i wywróci tym własne życie do góry nogami.Kiedy los sprawia, że ich drogi ponownie się przecinają, wszystko jeszcze się komplikuje. Rhett Wilder jest pewny siebie, gorący i niebezpieczny dla jej serca. Ado tego okazuje się jej nowym szefem.Im bardziej się zbliżają, tym bardziej on – poraniony w przeszłości–próbuje ją od siebie odsunąć. W końcu historia jego rodziny nauczyła go, że miłość zawsze równa się ucieczce. Ona zaś chce mu udowodnić, że ta historia nie musi się powtórzyć.Phoebe i Rhett muszą stawić czoła emocjom, które pojawiają się mimo strachu i przeszkód. Czy odważą się zaufać uczuciu, które narodziło się w najmniej oczekiwanym momencie?
„Chciałam tylko wymienić papier w
drukarce, a skończyło się na tym, że uprawiałam przygodny seks z kowbojem
jakieś dwa tysiące sześćset kilometrów od domu”, to jest pierwsze zdanie i jak
je usłyszałam to parsknęłam śmiechem i pomyślałam, że muszę je przeczytać
ludziom z biura, bo nigdy nie wiesz, jakie zagrożenia czekają w pracy, a instrukcja
BHP o takich milczy. Jak to bywa z romansami kowbojskimi, mamy Phoebe,
dziewczynę, która w swoje urodziny dowiaduje się, że jej chłopak ją zdradza. To
już jest hit. Zmieniając ten papier w drukarce, widzi bilety i jest pewna, że
jej gach kupił jej ten wyjazd na urodziny i gra głupiego, że niby nic, że ma
pracę i delegację. W dniu urodzin jedzie z walizką na lotnisko, dumna że chłop
ją pochwali że jest taka bystra i że odgadła ten sekret, ale zamiast tego widzi
swojego partnera jak migdali się z koleżanką, no i zamiast zrobić scenę,
sprzedać wiarołomnemu przynajmniej Plaskacza, to kupuje bilet i…. ląduje w Teksasie,
w barze. Tam poznaje Rhetta i oczywiście od słowa do słowa ląduje z nim w łóżku.
Jak pewnie się domyślacie jest cudownie. Ona się wymyka nad ranem i wraca do
siebie, a później dostaje pracę w tym samym miasteczku w którym wyrwała
kowboja, oczywiście jest pewna, że go nigdy nie spotka, bo małe miasteczka tak
działają. Okazuje się, że dostała pracę u niego na ranczu a on jest do niej
wrogo nastawiony, bo przecież tylko zalicza panny na jedną noc i się nie
angażuje. No kto by pomyślał.
Przez większość książki, powieść
przypomina szkic, jakieś sceny i cyk cięcie i wskakujemy w sam środek kolejnej
sceny. Byłam pewny, że to stary dobry motyw, on nie angażuje się w żaden
związek, bo kiedy, jakaś panna złamała mu serce, a on ją prawdziwie kochał,
więc teraz koniec z takimi uczuciami, tylko numerki na jedną noc. Okazuje się,
że nie, a wytłumaczenie jest denne i pokazuje, że facet jest ciągle dzieckiem a
Phoebe jest w sumie dziewczyną po toksycznym związku, więc jego uwaga jest dla
niego jak deszcz dla wysuszonej ziemi, ona to chłonie i uważa, że ta szczątkowa
atencja to złapanie Pana Boga za nogi. Matko fabuła jest sucha, jak wnętrze ust
na kacu, bohaterowie są papierowi i bez
jakiejkolwiek głębi. Fabuła, to po prostu zbiór stereotypów o Teksasie i
kowbojach. Nie marnujcie na tę książkę czasu. Wystarczy, że ja się męczyłam z
nią dwa tygodnie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
To dużymi literami: KAŻDY KOMENTARZ ZAWIERAJĄCY LINK - WYLATUJE- WIELOKROTNIE PROSIŁAM, NIE ODNOSIŁO SKUTKU, TERAZ Z AUTOMATU I BEZ CZYTANIA.
A teraz grzecznie i klasycznie ; ) bo bardzo Was przecież lubię : )
Witaj Gościu, cieszy mnie Twoja wizyta, cieszę się, że chcesz pozostawić ślad po tym, że przeczytałeś to miałam do powiedzenia.
Proszę :) komentuj, ale pamiętaj :)
Każdy głos w dyskusji jest dla mnie ważny. Każdy komentarz jest czytany, na komentarz każdego czytelnika staram się odpowiedzieć.
Jeśli chcesz coś powiedzieć, zwrócić uwagę, a komentarz pod danym postem będzie niewłaściwy - z boku podałam adres mejlowy
Nie spamuj, nie jestem nastolatką, więc nie pisz "Super, zapraszam do mnie". To właśnie jest spam, takie komentarze usuwam. Napisz coś merytorycznego, a na pewno zaciekawisz mnie i odwiedzę Twoją stronę.
Chcesz mnie obrazić? Wyzwać? Wyśmiać moje poglądy, czy mnie, jako mnie? Daruj sobie! Jesli szydzisz, lub obrażasz moich czytelników, lub po prostu naruszasz netetykietę, komentarz również wyleci.