Historia ostatnich Romanowów to mój konik i straszna trauma Ponad dwadzieścia lat temu, przez kilka miesięcy musiałam spać z zaświeconym światłem lub grającym radiem, bo byłam pewna, że w rogu pokoju stoi car z rodziną, czekając na rozstrzelanie. Jak do tego doszło? Ano z moją Mamą robiłyśmy porządki w biblioteczce i Mama rzuciła mi cienką książkę w pożółkłej okładce, jakby poplamioną krwią. Rzuciła tekstem spodoba Ci się, ale mogłam się tego spodziewać, Tata kupił mi Hrabiego Monte Christo gdy miałam dziesięć lat i pilnował, bym czytała. Mogłam już wiedzieć, że mniemanie Rodziców o adekwatnych do wieku lekturach, rozjeżdża się. Książka zawierała dokładny opis uwięzienia i zabójstwa ostatnich Romanowów, wizje pooranej bagnetami podłogi, zwłok polanych kwasem, naprawdę gimnazjalistce musiało się to spodobać. W każdym razie w końcu mi przeszło, ale zainteresowanie ostatnimi Romanowami zostało. Bardzo wnikliwie przeczesywałam rynek wydawniczy i szukałam książek na ten temat. Dlatego kupiłam te, chociaż beletryzowane opowieści o tej rodzinie… no nie wychodzą autorom za dobrze.
