Należę do osób bardzo strachliwych. Rzadko czytam thrillery, ale nawet ja przekonałam się do tego gatunku literackiego. Od czasu, do czasu w zdrowych granicach lubię podnieść sobie poziom adrenaliny we krwi i odrobinę się pobać. Thriller polityczny to dla mnie nowy gatunek, z tym większą ciekawością po niego sięgnęłam. Biały dom na okładce, a tytuł obiecuje wciągającą akcję z prezydentem najpotężniejszego mocarstwa na świecie. No jednego z najpotężniejszych. Powieść premierę miała nie tak dawno, a ja mało słyszałam o tej książce, jest jakby pomijana. Słusznie? A może to tylko przypadek i szersze grono powinno się dowiedzieć, że wyszła taka książcyna?
Prezydent to osoba na świeczniku, gdy więc wikła się w podejrzany układ momentalnie znajduje się na cenzurowanym. Gdy prezydent zostaje oskarżony o współpracę z szychą świata terrorystów, u progu Stanów staje chaos. Tak naprawdę okazuje się, że krajowi grozi największy w historii atak terrorystyczny, chodzi o cyberterroryzm, atak może sparaliżować kraj. Prezydent i CIA dokładają wszelkich starań by zdemaskować grupę przestępczą, ale nawet w najwyższych kręgach władzy zdarzają się konfidenci, którzy pełnią rolę piątej kolumny. Gra pozorów i wyścig z czasem. Jedno mogę wam obiecać, nudzić się nie będziecie.
