Wprawdzie za oknem petardy tak strzelają, że zastanawiam się czy przypadkiem Sylwester nie jest dopiero przed nami, jednak kalendarz w telefonie i komputerze nie pozostawia złudzeń, nadszedł 2021 a koniec tego dnia przynosi też pierwszą przeczytaną książkę. Oczywiście zaczęłam ją w starym roku, ale już umknęło mi z pamięci, w którym roku przeczytałam więcej. W ubiegłym roku zachwyciłam się powieściami Wydawnictwa Lira, chciałam kontynuować tę, mam nadzieję udaną, passę. Niestety wpierw kupiłam Liliowe opium, a dopiero lektura recenzji dała mi do zrozumienia, że to niejako druga część, o czym portale milczały, nie chciałam psuć sobie niespodzianki, więc dla spokoju sumienia kupiłam Różany eter, zaczęłam go czytać nieco wcześniej, ale jakoś przerwałam, bo muszę przyznać, że specyficzna to lektura.
