Na urlop miałam jeden plan książkowy. Dwanaście książek, uważałam że to takie przyzwoite tempo. Myślałam o jakimś wyzwaniu pod wezwaniem konkretnego autora, ale uznałam że to bez sensu. Jedna książka mnie zhamowała, a po ciężkiej tematyce uznałam, że pora na coś lżejszego i wpadł mi w ręce romans Penelope Ward, dawno nie czytałam żadnej jej książki a ona pisze naprawdę przyjemne w odbiorze książki.

