Dawno nie sięgałam sama z siebie po książkę autora nagrodzonego Noblem(pamiętam, gdy byłam młoda i zmanierowana i miałam ambicję, czytać książki podług noblowskiego klucza, dobrze, że w sumie teraz mam taki poziom samorozwoju, że kieruję się kluczem tego co chcę czytać, a nie to, co wypada). Niemniej, na DKK mamy drugiego noblistę w krótkim czasie. Widziałam okładkę tej książki swego czasu, dosyć często, ale jakoś mnie nie ciągnęło. No, ale jak to mówią, przyszła kryska na Matyska. Bardzo się cieszę, że po nią sięgnęłam, bo nawet nie chodzi o tego Nobla, ale o poszerzanie horyzontów, poszerzanie wiedzy o świecie, po to czytamy książki, prawda?
