Naprawdę bardzo lubię romanse, nie mam nic przeciwko bardziej pikantnej akcji, ale jakoś do tej pory omijałam powieści z wątkiem mafii. Nie chcę wychodzić na sztywniarę, ale ciężko mi zgrać romans i mafię w spójną całość, może problemem jest to, że do tej pory nie trafiłam na udany mariaż tych tematów. Zwykle autorki sięgają po tę tematykę wychodząc z założenia, że mafia to tylko strzelanina i mnóstwo pieniędzy. Mafia jest także domeną południowców. Trudno faktycznie o jakieś głębsze doświadczenia, więc autorki opierają się na stereotypach i chyba na filmach, ale tu mogę domniemywać, bo ja raczej takich produkcji nie oglądam. Byłam ciekawa w którą stronę zawędruje autorka książki Konstandin. Grzechy mafii.
