czwartek, 17 marca 2011

"Excalibur" - Bernard Cornwell


Rebelia Lancelota zostaje stłumiona, a małżeństwo Artura chyli się ku upadkowi. Kolejną plagą nękającą Brytów, zwłaszcza tych, którzy nie chcą rezygnować z dawnych wierzeń, jest szerzące się niczym zaraza chrześcijaństwo. Wydaje się, że przejście starzejącego się Artura na nową wiarę jest tylko kwestią czasu?Nic już nie jest w stanie ochronić Brytanii przed zalewem wrogów. Merlin, Największy z Druidów, orzekł, że bogowie opuścili Królestwo, a Saksońscy władcy nie mogą zostać pokonani bez ich pomocy. Po raz trzeci Bernard Cornwell przenosi czytelnika w niespokojne czasy Brytanii, rządzonej przez magię i starożytnych bogów, którym zagraża nowa wiara.


Excalibur to ostatnia część trylogii arturiańskiej.
Historia zmierza ku końcowi. Ponieważ czytelnik poznaje całą historię jako retrospekcję, domyśla się jaki będzie koniec, ale uwierzcie mi i tak akcja i zakończenie były dla mnie totalnym zaskoczeniem, po prostu szczęka mi opadła. Książka trzyma w napięciu od pierwszej strony do ostatniej powieści. Zastanawiam się co napisać o tej książce, coś co wyróżnia ją od dwóch poprzednich, na pewno większy dramatyzm, więcej, więcej zwrotów akcji o 180 stopni. Wszystko poszło w kąt. Musiałam skończyć czytać. Niesamowicie autor stworzył klimat, mroczny i ponury…
Moim zdaniem ukoronowanie trylogii.
Nie mogę napisać więcej, bo zdradziłabym zakonczenie, opisała to co się dzieje w trakcie a zaskoczenie jest waznym elementem książki.


Za ksiązkę dziękuję wydawnictwu Erica

środa, 16 marca 2011

"Jak zostać królem" - Mark Logue, Peter Conradi


Prawdziwa opowieść z życia brytyjskiej rodziny królewskiej. Jest rok 1936. Edward VIII abdykuje, by związać się z ukochaną Amerykanką, panią Simpson. Królem – Jerzym VI – zostaje niespodziewanie jego brat. Nowy monarcha ma jednak wielki problem: jąka się. Do wystąpień publicznych przygotowuje go australijski terapeuta mowy Lionel Logue. Zawiązują niezwykłą przyjaźń… Książka, oparta na pamiętnikach Logue’a, odsłania kulisy życia osobistego i rodzinnego Jerzego VI, ojca obecnej królowej Elżbiety II. Frapujące!

O filmie „Jak zostać królem” było głośno, zbierał bardzo dobre recenzję. Przyznam się, że byłam pełna obaw gdy usłyszałam, że wychodzi książka o tym samym tytule. Bałam się, że będzie to film przeniesiony na karty książki, coś przeciętnego i książka nie wniesie nic nowego. Nie byłabym sobą gdybym się jednak nie napaliła na książkę… raz udało mi się zwalczyć pokusę, później chodziłam z kąta w kąt aż się złamałam.
Spodziewałam się kiepskiego czytadła.
A tu… totalne zaskoczenie. Książka zawiedzie tych, którzy szukać będą filmowych scen, autor książki, wnuk owego Lionela pisze książkę o dziadku, którego praktycznie nie znał, korzysta z obszernego domowego archiwum, jest to opowieść o dziadku, rodzinie księciu Yorku, a później Królu Wielkiej Brytanii i o czasach a jakich żyli. Bo wydarzenia historyczne miały ogromny wpływ na życie króla i nauczyciela. Książka to kronika lat w trakcie których miała miejsce owa słynna i owocna współpraca, poznajemy wydarzenia historyczne z perspektywy dworu, kulisy życia rodziny królewskiej. Poznajemy szczególną więź jaka łączyła władcę potężnego imperium z emigrantem. Może dalekim nietaktem byłoby nazywanie togo przyjaźnią, bo czy król wtedy mógł mieć przyjaciół z gminu? W każdym razem wzajemne dowody przywiązania są poruszające.
Z wielką przyjemnością czytałam „Jak zostać królem”, co jeszcze lepsze wcale się nie zawiodłam, dostałam swoiste uzupełnienie filmu, który miał swoje do pokazania i nic ponadto, książka uzupełnia białe plamy dopowiada wiele rzeczy.

Wszystkim, którym film się podobał oraz tym którzy lubią takie historyczno -obyczajowe pozycje polecam!

wtorek, 15 marca 2011

"Prawa człowieka i ich granice" -Wiktor Osiatyński


Niezwykła - kompletna i wyczerpująca, a zarazem pełna obrazowych przykładów - książka światowej sławy prawnika profesora Wiktora Osiatyńskiego pozwala na nowo odnaleźć sens sformułowania „prawa człowieka”. Autor żywo opisuje historię powstawania tej idei. Ciekawie konfrontuje zachodnią tradycję prawną z globalizującym się światem i jego wielokulturowością. Prawa człowieka i ich granice są też ważnym głosem w debacie o tym, czy można wymagać ich przestrzegania od krajów takich jak na przykład Chiny czy Białoruś.


Książka Wiktora Osiatyńskiego jak wszystkie prace traktujące o sprawach ważnych, nie jest pozycją łatwą. Nie da się jej czytać w autobusie, czy przy kawie z rana, jednym okiem w książce, drugim zerkając na telewizję śniadaniową. Jest to książka wymagająca od czytelnika pełnej uwagi. Prawa człowieka to temat często poruszany, już dzieci coraz częściej zasłaniają się prawami człowieka, jednak ilu z nas ludzi bez powiedzmy prawniczego wykształcenia potrafi powiedzieć coś więcej i ogólnie, bez wchodzenia na temat, który naszym zdaniem godzi w nasze, jakieś konkretne prawo? Ta książka jest okazją, żeby poszerzyć wiedzę o elementarnym temacie, będącym fundamentem systemu prawnego w którym żyjemy. Zaczynając zajęcia z jakiejkolwiek dziedziny prawa, zawsze rozpoczynaliśmy od praw człowieka, na których oparta jest Konstytucja, a więc fundament polskiego prawa. Czułam głód wiedzy mimo wszystko, bo nie sposób poznać praw człowieka, tak obfitego zagadnienia na jednych czy dwóch zajęciach, potrzeba na to czasu. Osiatyński dał mi okazję, poświęcając swoje wieczory mogłam przysiąść i się wgłębić w temat. Okazało się, że to co wiem jest wierzchołkiem góry lodowej.
Mam smutne przeczucie, że ta książka nie trafi na listę bestsellerów, bo moje pokolenie nie wie co to regularnie łamane prawa człowieka, te podstawowe, zaś pokolenia starsze niekoniecznie chcą wracać do przykrych wspomnień. Ja jednak namawiam, nie trzeba przecież czytać na jednym wdechu, może warto poświęcić chwilę na chociażby rozdział dziennie., żeby zapoznać się z naszym dziedzictwem. Autor bowiem, mimo że napisał pracę stricte naukową, uczynił to w sposób przystępny. Zaczął od historii, genezy praw człowieka, ewolucji tychże. Następnie przeszedł do problematyki praw człowieka w poszczególnych kontekstach, dziedzinach życia człowieka w społeczeństwie.
Po co czytać? Po to by być świadomym, jak pisze autor w liście, zamiast zakończenia.

Serdecznie polecam, dla mnie to była bardzo ważna nauka!


za ksiażkę dziekuję wydawnictu Znak

poniedziałek, 14 marca 2011

"Ksiądz Rafał" - Maciej Grabski


Ksiądz Rafał przywraca wiarę. W dobrych ludzi, w nas samych i w dobre zakończenia.

Gródek to wieś pachnąca rozgrzanymi przez słońce ziołami. Miejsce małych radości i niewielkich smutków, spokojne i harmonijne, gdzie czas odmierzają msze w kościele i wieczorne dysputy w barze. Ludzie żyją z dnia na dzień, a ksiądz może więcej niż wójt. Ten trwający od lat porządek burzy śmierć starego proboszcza. Do Gródka musi przyjść ktoś nowy! Gdy na plebanii pojawia się ksiądz Rafał, cała wieś huczy od plotek. Młody i przystojny proboszcz to w Gródku prawdziwa sensacja! Zdania parafian są podzielone, a na biurku biskupa ląduje coraz więcej donosów. Jednak mieszkańcy z zaskoczeniem zauważają, że od przybycia księdza Rafała coś się zmienia. Godzą się wrogowie, ludzie uznawani za przegranych odzyskują sens życia. Gdy dodać do tego nabożeństwo w intencji Elvisa Presleya - wniosek jest jasny. Nastają nowe czasy, które nie każdemu mogą się podobać.

Rzadko trafia mi się taka książka… Taka na której śmieję się w głos i płaczę jak bóbr.
Księdza Rafała kupiłam przez przypadek. Zupełnie, absolutnie przypadkowo. Owszem mam pewien dawny sentyment do tego imienia, śliczna zielona okładka też nie była bez znaczenia, ale mimo wszystko przypadek, lub przeznaczenie. Zaczęła czytać Mama i śmiejąc się w głos mnie zachęciła. Wydarłam Jej tedy książkę i zimnej niedzieli zakopałam się pod kocyk z książką. Jeden dzień i było po niej.
Książka opowiada o perypetiach księdza Rafała, młodego księdza, który awansuje na proboszcza i trafia na wieś. Zamknięte środowisko żyjące własnym rytmem, o poglądach bardziej konserwatywnych niż papież z połową kurii rzymskiej ma, żyjące tradycjami, w rytmie wyznaczanym przez naturę. Z pozoru sielanka, jednak wcale nie jest łatwo. Co jako mieszkanka wsi, mimo, że nie tak konserwatywnej i w innych czasach potwierdzam.
Nie mam słów żeby zachęcić Was do tej książki, moim zdaniem jest świetna, do śmiechu, do wzruszeń, do ponownego uwierzenia w dobro tlące się w każdym człowieku, nową szansę.
Przy okazji mamy studium kapłaństwa, życia Kościoła od podszewki, drugą stronę medalu bo z perspektywy księdza, co jest ciekawym pomysłem i warto poczytać, żeby się dowiedzieć czegoś nowego.
Przez pierwszą połowę śmiałam się w głos, coś a`la Ranczo, komedia ludzka napisana lekko i przyjemnie, później gdy komplikacje zaczęły rosnąć, płakałam jak bobr… ze wzruszenia. Często zdarza mi się zasmucić, ale popłakać udało mi się przy niewielu w sumie książkach. A tu łzy ciekły mi strumieniami….


Polecam z całego serca

"Nieprzyjaciel boga" - Bernard Cornwell


„A teraz brońcie się sami” – tak odpowiedział rzymski cesarz delegatom Brytów, którzy przybyli błagać go o pomoc w walce z najazdem Saksonów, Anglów, Jutów i Fryzów.
Brytania, na przełomie V i VI wieku po Chrystusie, najmroczniejszy czas w dziejach wyspy. Rzymianie odeszli, pogańscy bogowie ustępują nowej wierze – święte ognie gasną – nadchodzi era chrześcijaństwa…
Pogrążona w chaosie, podzielona na walczące ze sobą królestwa Brytania z trudem opiera się saksońskiej inwazji. Starzejący się władca, Uther, nie ma dziedzica w odpowiednim wieku – jedynym człowiekiem, który może sięgnąć po koronę i zjednoczyć kraj, jest podopieczny czarownika Merlina i nieślubny syn Uthera – Artur.
Uzbrojony w odwagę i honor, zdeterminowany, by ocalić Brytanie przed ostateczną klęską, musi stanąć do nierównej walki nie tylko ze zbrojną potęgą wroga, ale również z siłami, których nie sposób zrozumieć…
Kochany i zdradzany, wielbiony i znienawidzony, Artur jest nie tylko symbolem honorowej walki o ginący świat – jest przede wszystkim człowiekiem z krwi i kości


Drugi tom rewelacyjnie zapowiadającej się Trylogii Arturiańskiej. „Nieprzyjaciel boga” opisuje wydarzenia bezpośrednio po trwających w „Zimowym monarsze”. Artur jest bliżej upragnionego pokoju, wszystko zaczyna się układać. Pozornie.
Historię poznajemy, jak w pierwszym tomie, z opowieści przyjaciela Artura – Derfla, opowiada o tym co widział, co przeżył, prostuje to co było wymyślone, dopowiada szczegóły, odsłania kulisy zdarzeń. Jest świetnym gawędziarzem bo czyta się wspaniale. Mimo wielu, pojawiających się postaci, wszystko przedstawione jest w stopniu, który uniemożliwia pogubienie się.
Ze strony na stronę historia wciąga coraz bardziej. Wraz z Arturem i Derflem przeżyjemy sukcesy i porażki, radości i smutki. Nie piszę tego, tak o, naprawdę prawdziwie przeżywałam książkę, strach, irytacja, uśmiech wszystko to mi towarzyszyło.
A jak mimo całej sympatii klęłam nieraz głupotę i naiwność Artura…
Chyba o to chodzi dobrej książce, żeby czytając przeżywać, a nie tylko ślizgać się oczami po tekście…
Mimo ogromnego zmęczenia po wczorajszym dniu czytałam uparcie do drugiej w nocy nie wyobrażając sobie snu bez wiedzy, jak się kończy… przynajmniej ten tom.
Myślę, że jeśli ktoś przeczytał tom pierwszy nie trzeba namawiać na drugi. Tych którzy nie zaczęli pierwszego gorąco namawiam:)


Za ksiażke dziękuję wydawnictwu Erica

niedziela, 13 marca 2011

"Przestań całować żaby" - Madeleine Lowe


Jeśli chcesz znaleźć swojego księcia, przestań włóczyć się dookoła stawu!

Jak to możliwe, że tyle mądrych, atrakcyjnych dziewczyn umawia się z takimi beznadziejnymi facetami? Ile żab musisz pocałować, żeby w końcu odnaleźć księcia? A może trzeba się pogodzić z tym, że książęta występują tylko w bajkach, i pozwolić się poprowadzić do ołtarza komuś kto wydaje się „nie aż taki zły”?
Madeleine Lowe, autorka błyskotliwego poradnika Przestań całować żaby, udowadnia, że szczęśliwe zakończenia naprawdę się zdarzają. Wystarczy tylko nieco zmienić strategię...
Na świecie są tysiące fantastycznych facetów do wzięcia, ale nam, dziewczynom, najwyraźniej udaje się ich przegapić. Bardzo dobrze za to wiemy, gdzie szukać Pana Pomyłki. Znajdujemy go za każdym razem – bez pudła. Kłamca. Maminsynek. Domowy Terrorysta. Pasożyt… Brzmi znajomo? Czas rozejrzeć się za Księciem z Bajki!

Niebanalny poradnik Madeleine Lowe w dowcipny sposób porusza kwestie dla wielu kobiet bardzo istotną. Dlaczego, szukając mężczyzny swoich marzeń, nieustannie decydują się związać z kimś będącym jego absolutnym przeciwieństwem? Autorka w bajkowej, zabawnej formie odkrywa sekrety psychologii związku, uczy rozpoznawać ukryte motywacje damskich i męskich wyborów oraz podpowiada, jak mądrze (i wcale nie wbrew uczuciom!) szukać drugiej połówki.

Przestań całować żaby to oryginalny, zabawny i odważnie napisany poradnik randkowania – prawdziwy zastrzyk pozytywnej energii, którego każda z nas potrzebuje.

Poradniki jakie są większość z Was Wie…
Ja nie wiedziałam bo nigdy nie kupowałam. Nigdy nie miałam potrzeby szukania uniwersalnej recepty na szczęście. Trafiła się okazja, miałam Zrecenzować poradnik dla singielek. Uradowałam się bo stwierdziłam, że może czegoś się dowiem.
Wiele bajkowych wyrażeń weszło do słownika, szukamy księcia, liczymy na „żyli długo i szczęśliwie” autorka tego poradnika jest tego świadoma, co jest plusem, ma również świadomość, że sama lektura jej książki na nic się zda, jeśli nie zmienimy sposobu myślenia. Łatwo powiedzieć prawda? Mówić zawsze łatwo. Autorka opisuje swoje doświadczenia, przytacza przypadki kobiet, które na własnej skórze odczuły zgubne działanie „ropuch”, ma nadzieję nie tyle na radykalny przewrót w stosunkach damsko-męskich co na więcej myślenia ze strony Pań.
Podzielona na rozdziały poświecone blokom problemowym, od rozpoznania patologicznego gatunku, przez rady praktyczne, po owo „żyli długo i szczęśliwie”
Napisana przystępnym językiem i czyta się bardzo szybko. Niby zbiór banałów, ale pewne rzeczy warto sobie uświadomić. Ja sobie kilka uświadomiłam i przemyślałam.
Komu bym polecała… w sumie większości kobiet, bo większość z nas ma siebie, przyjaciółkę, siostrę z problemami notorycznymi w związkach. Nie liczę na to, że będzie rewolucja. Na pewno nie. Liczę że dokona się powolna zmiana sposobu myślenia, lub nastąpi uświadomienie sobie pewnych spraw.
Książka do przeczytania w jeden wieczór i nic się nie traci, a można zyskać 


Książke dostałam od wydawnictwa Esprit za co bardzo dziękuję

sobota, 12 marca 2011

"Mój Madryt" - Conrado Moreno


To kolejny - po "Mojej Toskanii" i "Moich Dolomitach" Witolda Casettiego i Agaty Jakóbczak oraz "Moim Paryżu" Elisabeth Dudy - subiektywny przewodnik po najpopularniejszych regionach turystycznych, napisany przez osobę publiczną i popularną. Conrado Moreno, Polak i Hiszpan jednocześnie, pisze wiele o specyfice miasta i okolicy, jego położeniu i ukształtowaniu, krajobrazach, historii, sztuce, smakach i zapachach, tradycyjnych potrawach i zwyczajach, magicznych zaułkach, wydarzeniach kulturalnych... Opisy popularnych miejsc turystycznych przeplata opowieściami o takich, które nie goszczą zwykle na stronach przewodników. Przewodnikowe informacje urozmaica anegdotami, wspomnieniami z dzieciństwa, świeżo zanotowanymi obserwacjami nastrojowymi opisami, dzięki czemu Madryt przedstawiony jest zarówno z perspektywy mieszkańca, jak i turysty. Conrado Moreno we wstępie pisze: Jeśli kochacie Barcelonę, z pewnością pokochacie Madryt. Jeśli chcecie poznać Hiszpanię, nie możecie ominąć stolicy. Madryt to niepowtarzalny styl życia, bogata kultura, niezliczona ilość barów i restauracji, uśmiechnięci ludzie, no i najlepsze muzea i wystawy na świecie. Madryt żyje dniem i nocą, a odpoczywa jedynie w upalne letnie popołudnie. W wieku dwunastu lat zamieszkałem w Polsce. Od tamtego czasu w stolicy Hiszpanii bywam regularnie, to mój dom, moje miasto. Miejsce, do którego wracam, by spotkać moją babcię - abuela - Carmen, siostrę Sisię oraz przyjaciół. W Madrycie odpoczywam, odkrywam na nowo siebie - i tę niezwykłą metropolię. Tutaj mój wzrok ma punkt zaczepienia, bo na horyzoncie zawsze widać otaczające stolicę pasmo Sierra de Guadarrama. Widok gór mnie uspokaja, ich trwałość daje ukojenie. Conrado Moreno Konferansjer, uczestnik programów Europa da się lubić, Taniec z gwiazdami oraz Gwiazdy tańczą na lodzie.

Większość Was wie, lub domyśla się mojej hiszpańskiej manii. Jestem takim klientem, który instynktownie wybiera książki o tematyce nawiązującej nawet tylko do Hiszpnii. A Madryt. To dopiero. Najchętniej w dziale przewodników siedziałabym i poprawiała różne nieścisłości.
Jednak czytanie przewodnika należy do mało przyjemnych zajęć, wszystko tak sucho, tak bezosobowo ten zabytek taki a ten inny. No średnia zabawa.
Dlatego będąc w księgarni i oglądając półkę z literaturą podróżniczą czyniłam to sceptycznie, bo te ładne wydania ze zdjęciami, albo drogie, albo niedostępne. Nagle oko moje z morza tytułów wyłoniło nazwę Madryt, żaróweczka się zapalił, pasjonat doszedł do głosu. Krótka lektura okładki i książka została zaadoptowana.

Autor znany i chyba lubiany Conrado Moreno, który w zamierzchłych czasach rozszerzał moją wiedzę o Iberach w programie „Europa da się lubić”. Urodzony w Madrycie pół-Polak pół-Hiszpan, zabiera nas w wycieczkę po Madrycie, wycieczkę osobistą, pełną ciekawostek, wspomnień, jedzenia : D i napojów.
Owszem rozczarowałam się, że tak mało jest o piłkarskim życiu stolicy, ale o tym mogę poczytać w innych miejscach. Conrado pokazuje nam życie w stolicy Hiszpanii, zabiera nas do miejsc wartych zobaczenia oraz takich, które trzeba zobaczyć KONIECZNIE opisuje historie, anegdotki, ciekawostki.

Za oknem jaka jest pogoda każdy widzi, ja proponuję kubek gorącej herbaty, lub lubianej przez mieszkańców Madrytu kawy z mlekiem(polecam gorąco) książka na kolanka i czytając przenosimy się do miasta które ogłasza stan klęski żywiołowej gdy na jezdni leży parę cm. Śniegu.

Spotkałam się raczej ze sceptycznymi opiniami dotyczącymi tej książki. Ja osobiście uważam, że jest ciekawie napisana, może za dużo o knajpach i jedzeniu, ale nie można żyć tylko zabytkami. Ciekawe przepisy, które mam zamiar wypróbować. I co najważniejsze opisane, przez kogoś kto nie jest „przelotem” ale zna miasto jak zły szeląg od pokoleń.
W tekście fotografie czarno-białe, ale jest też wklejka z ładnymi kolorowymi.

piątek, 11 marca 2011

Stosik z kawą w tle


Mówcie co chcecie, goździki i rajstopy swoją drogą, ale mi do szczęścia wystarczy taki widok.
Nazbierało się toteż się chwalę.
Jak dumna matka z dzieci ^^
[zdjęcie po kliknięciu się powiększa i można podziwiać szczątkowo kubek studenta, dar dniukobietowy]


Od boku
Bo nie wyobrażam sobie zacząć nie od Mistrza Tolkiena, upolowanego okazyjnie na allegro. "Dzieci Hurina" i "Niedokończone opowieści", cieszą oko pięknym wydaniem i cieszą portfel okazyjną ceną dwa za w sumie jedną.
I od dołu
"Prawa człowieka i ich granice" autorstwa Wiktora Osiatyńskiego, zainteresowały mnie tematyką, bo prawa czlowieka, ich ewolucja zawsze są tematem ciekawym i ważnym chociaż często lekceważonym,
"Wyzwanie Szczeniaki" - to oczywiście Llosa, którego jestem ciekawa, bo opinie czytałam różne,
"Nagi sad", pamiętam wzruszenie po przeczytaniu "Traktatu.." ciekawość mnie pali. Wszystkie trzy dostałam od Wydawnictwa Znak, za co dziękuję :)
"Obsesja" jest prezentem od wydawnictwa Harlequin, dzięki temu będe mogła przeczytać książke z gatunku tych które czytam rzadko, bo jestem strachliwa. Temat obsesji jest mi jako tako znany ;)
"Ostatnia noc jej życia" to pierwsza książka opowiadajaca o poczynaniach dedektywa Murdocha. Słyszałam mase pozytywnych recenzji od koleżanek z forum, więc Mama lubiąca kryminały, dostała taki prezent urodzinowy( z okazji dnia wczorajszego :) )
"merde! Rok w Paryżu" szukałam ksiażki do kupienia jak narkoman dzialki, a w tym mieście przed 9 nic nie kupisz normalnego, więc w Rossmanie przeczytałam opis okładki roześmiałam się(a to prawie niemożliwe przed 9 rano) i kupiłam.
Tu się zaczynają hojne dary od wydawnictwa Erica, ktroe sprawiły, że chodziłam jak na fazie.(są dla nas odwyki?)
"Dwa oblicza zdrady" coś co będzie miało okazję podsycić manię kolejną, historyczną.
"Zimowy Monarcha"(już recenzowany), "Nieprzyjaciel boga", "Excalibur" - czyli trylogia arturiańska, ktora mnie zachwyciła od pierwszego tomu.
"Ostatnie królestwo" przekonamy się czy autor piszę wszystko tak dobrze jak swoja arturiańską trylogię.
"Wschodzący księżyc" - okładka jest intrygująca. Wampiry i wilkołaki. Fantastyka dla nie-fanatyków.
"Ksiądz Rafał" - mój spontaniczny zakup.
"Mój Madryt" - tym razem hiszpanska obsesja.

To idę czytać :)

czwartek, 10 marca 2011

Prośba


Moja prywatna, ale gorąca prośba, jeśli ktoś nie wie co zrobić z 1% proszę o przekazanie na leczenie Asi Zakolskiej.

Osobiście nie jestem z Nią związana, więc nie jest to jakaś agitacja z ktorej będę miała jakieś korzyści, to po prostu dobry człowiek, ktorego dotknęło zło.

I każda złotówka jest na wagę złota, pomaga Asi wygrać walkę o normalne życie.


Dziękuję z góry

sobota, 5 marca 2011

"S@motnośc w sieci" - Janusz L Wiśniewski


Witold Adamek -scenarzysta, reżyser i operator filmu S@motność w Sieci, przygotowując filmową adaptację bestsellerowej powieści Janusza L. Wiśniewskiego, wykonał siedem tysięcy zdjęć plenerów i obiektów... Okazało się, że te piękne fotografie są nie tylko dokumentem owych poszukiwań, ale także zapisem nieuchwytnych, niemal magicznych emocji i nastrojów. Młodzi graficy , Dorota Jędrkiewicz i Robert Trojanowski ,wybrali najciekawsze z tych obrazów, dopełnili świetnymi fotosami Renaty Pajchel, rysunkami ze storyboardu, fragmentami scenariusza, cytatami z powieści, komponując album o filmie. Daje on pojęcie o pięknie tej filmowej adaptacji, a zarazem emanuje autentyzmem uczuć, które wypełniają stronice powieści Janusza L. Wiśniewskiego, kadry z filmu Witolda Adamka, a przede wszystkim serca setek tysięcy czytelników, którzy odnaleźli samych siebie w tej współczesnej opowieści o pragnieniu miłości.


Nie planowałam lektury „Samotności” dziś, szczerze mówiąc nie planowałam jej wcale. Książka stała wciśnięta w drugim rzędzie, przysłonięta czymś innym. Przecież czytałam dawno, byłam na premierze w kinie. Wszystko jasne.
Ale nie ma tak łatwo Futbolowa swoją notką mnie pchnęła do lektury. Wygrzebałam książkę i wsiąkłam.
Ciekawa, czy absolwentka LO miała inne refleksje niż prawie absolwentka studiów.
I wzruszyłam się głupia idiotka. Wzruszyłam się jak może tylko się wzruszyć sentymentalna kobieta słuchająca jazzu i głaskająca kota śpiącego na łóżku.

Z ręką na sercu, która z Was nie chciałaby takiego mężczyzny, takiego Jakuba, mądrego, delikatnego, czułego, kochającego Was każda komórką ciała.

Gdybym miała polecić tą książkę. Napisałabym, że czytając ją historia ta przenika Cie od stóp do głów czujesz motyle, ciepło dające energię. I snujesz marzenia.
Nie tylko wartościowa jest pierwszoplanowa historia Jej i Jego, zwróćcie uwagę ile tam jest historii pobocznych, pięknych często tragicznych. Ot lubię czytać historię ks. Andrzeja i Anastazji.

Miałam dziś zrobić tyle rzeczy… dałam rade upiec ciasteczka i zaraz zabieram się za film na którym byłam kiedyś, dawno we Wrocławiu.
Polecam książkę każdej wrażliwej kobiecie, chociaż książka jest tak smutna, budzi niesamowitą tęsknotę i pragnienie takiej wyjątkowej wspaniałej miłości.


Ide oglądac film

wtorek, 1 marca 2011

"Żar Sahelu" - Agnieszka Podolecka


„Żar Sahelu” Agnieszki Podoleckiej to druga po „Za głosem sangomy” powieść autorki zafascynowanej Afryką. To doskonale osadzona w egzotycznych realiach historia kilku miesięcy życia żony i córki polskiego dyplomaty w niebezpiecznym Mali. W Zachodniej Afryce panuje susza, która zabija ludzi, zwierzęta i wszelką nadzieję. Krajem wstrząsa seria rytualnych morderstw. W atmosferze strachu i niepewności, Anna i Bella przyjeżdżają do Mali, by przeżyć nieoczekiwaną przygodę. W ich życie wkroczą szamani, tajemnice i wielkie namiętności. Co je łączy z tajemniczym ludem Dogonów, czy w wirze dramatycznych wydarzeń odnajdą siebie i prawdziwą miłość?

„Żar Sahelu” to świetnie napisana, trzymająca w napięciu książka z pogranicza przygody, romansu i New Age. Elementy ezoteryczne idealnie łączą się z afrykańską kulturą, z którą muszą skonfrontować się biali bohaterowie. Takiej książki jeszcze w Polsce nie było.


Na samym początku serdecznie dziękuję prowincjonalnej nauczycielce za książkę. Dzięki niej mogłam się przenieść w piaski Afryki, poczuć żar pustyni w samym środku zimy.

„Żar Sahelu” to historia silnych kobiet. Dwóch, matki i córki. Los rzucił je obie do Afryki, gdyż maż jednej a ojciec drugiej jest najpierw konsulem a później ambasadorem, wciąż na walizkach, bez swojego miejsca na Ziemi, spętane konwenansami i sztywną dyplomatyczna etykietą. Książka rozpoczyna się w momencie gdy Marek, mąż Anny – ojciec Belli dostaje awans na ambasadora Mali, a tam dzieją się straszne dla białego człowieka rzeczy. Nic więc dziwnego, że Anna i Bella nie są zachwycone kolejnym wyjazdem.

I tu przerwę opisywanie fabuły, bo niespodzianka to dla wielu istotny element książki.
Przejdę może do kwestii technicznej.
Książka jest przepięknie wydania. Naprawdę okładka hipnotyzuje swoim kolorem, intryguje maską umieszczoną na okładce. W środku znajdziemy dosłownie kilka zdjęć, moim zdaniem zdecydowanie za mało, niby jest informacja, ze więcej na stronie autorki się znajduje, ale nawet w dobie wszechobecnego Internetu nie każdy ma do niego dostęp, z drugiej strony nie jest to książka stricte podróżnicza, więc nie pretenduje do roli przewodnika z dziesiątkami zdjęć. A strona autorki, jest jak najbardziej dostępna i można się wybrać w wirtualną podróż po Afryce. Co jest dla mnie najlepszym wyjściem, bo aczkolwiek Afryka mnie intryguje, lubię ciepło, ale nie lubię robactwa i czarny Kontynent niekoniecznie jest miejscem dla mnie.

Byłam oczarowana wycieczką do Afryki, ale przeszkadzał mi styl autorki, oraz jednobarwna konstrukcja bohaterów, na Boga, świat nie dzieli się na czarne i białe, ludzie dobrzy mają swoje rysy, źli swoje zalety. Tutaj jeśli postać jest dobra to do końca… wręcz do idealności. Poza jedną postacią.
Druga sprawa, co do zasady stąpam twardo po ziemi, przekazywanie energii, telepatia i rozmowy z drzewami In tenere do mnie nie trafiają, zdaję sobie sprawę, ze są ludzie, którzy w to wierzą, ich prawo, mnie nic do tego. Ba! Nawet to szanuję i na swój sposób podziwiam

Jeśli pominąć te dwa drobiazgi, to historia, mimo przewidywalności jest interesująca i daje okazję do dowiedzenia się nowych rzeczy, co bardzo sobie chwale i zaliczam na plus.

I jeszcze raz dziękuję za książkę :)

poniedziałek, 28 lutego 2011

"Zimowy monarcha" - Bernard Cornwell


"A teraz brońcie się sami" - tak odpowiedział rzymski cesarz delegatom Brytów, którzy przybyli błagać go o pomoc w walce z najazdem Sasów, Jutów i Fryzów.

Brytania, V wiek po Chrystusie, najmroczniejszy czas w dziejach wyspy. Rzymianie odeszli, ich śladem podążają pogańscy bogowie. Święte ognie gasną - nadchodzi era chrześcijaństwa...

Pogrążona w chaosie, podzielona na walczące ze sobą królestwa Brytania z trudem opiera się saksońskiej inwazji. Los wyspy wydaje się przesądzony. Starzejący się władca, Uther, nie ma dziedzica w odpowiednim wieku, który po jego śmierci objąłby przywództwo w walce ze zdradzieckimi Sasami. Jedynym człowiekiem, który może sięgnąć po koronę i zjednoczyć kraj, jest podopieczny czarownika Merlina i nieślubny syn Uthera - Artur. Młody mąż stanu ma przeciwko sobie nie tylko saksońską furię, ale również zawistnych i nieprzychylnych mu ludzi. Uzbrojony w odwagę i honor, zdeterminowany, by ocalić Brytanię przed ostateczną klęską, musi stanąć do nierównej walki nie tylko ze zbrojną potęgą, ale również z siłami, których nie sposób zrozumieć... Nękany wątpliwościami, targany namiętnością, kochany i zdradzany, wielbiony i znienawidzony, Artur jest nie tylko symbolem honorowej walki o ginący świat - jest przede wszystkim człowiekiem z krwi i kości.

W serii "Trylogia Arturiańska" ukażą się również Nieprzyjaciel Boga i Excalibur.



Gdzieś w odmętach bloga pisałam, że zainteresował mnie serial Merlin. Jednak w temacie legend Arturiańskich jestem dosyć zielona, jakoś w Liceum nie poruszaliśmy dogłębnie tej tematyki. Przy najbliższym spotkaniu z polonistą, musze zapytać, czy może ma awersję jakową.
Tak czy siak, rozpuściłam wici o dobrą książkę o Arturach i Merlinach niekoniecznie przesyconą fantastyką, bo jeszcze nie jestem jasno zdeklarowana co do tego gatunku. I jak wspominałam w notce stosikowej, polecono mi właśnie tą trylogię.
Jak bywa z dobrymi książkami ciężko dostać ją… gdy chciałam nabyć w księgarni był tylko drugi tom. Ale zawsze allegro jest.
Upolowałam, mam przeczytałam.

Książka jest… chciałabym napisać, ze wciągająca od pierwszej strony. Mnie od pierwszej nie wciągnęła, musiałam przeczekać, parę kartek musiało upłynąć, żeby wrosła w mroźną Brytanię targaną zimnymi wiatrami i wewnętrznymi walkami. Wprawdzie chwile mi zajęło nim się wciągnęłam, ale już później byłam wściekła, że mieszkam tak blisko i musze już wysiadać z autobusu. Poleciało piorunem.
Wbrew pozorom nie poznamy Artura na pierwszej stronie, także Merlin nie będzie postacią tak wyraźną jak w serialu. Ha dla mnie to był problem, serial utrwalił mi obraz młodej pary :P a tu Merlin jest lubieżnym staruszkiem, Artur ma kochankę i dwójkę dzieci. Jednak książka jest napisana w tak ciekawy sposób, że mi to nie przeszkadzało. Chociaż Artur dla mnie będzie miał zawsze już twarz Bradleya, a Merlin rysy Colina, ale książka każe zapomnieć o cechach charakteru serialowych bohaterów. To zupełnie inne twory, po prostu inne, ale również da się ich lubić do tego stopnia, że nie orientujesz się w którym momencie zaczynasz przeżywać ich losy, kiwasz z uznaniem głową lub klniesz pod nosem na ich głupotę.
Dodatkowa zaletą przynajmniej dla mnie jest fakt, że jest to przyjaźnie napisana książka a`la historyczna, bardzo wyważona, nie ma w niej magii, czarów, więc osoby które nie czują się za dobrze w tych klimatach mogą sobie poczytać o królu Arturze, nie ma erotyki dającej po oczach, więc z lekkim sercem mogę dać do poczytania tą książkę zarówno mamie jak i Siostrzenicy.


Nie mogę się doczekać kolejnego tomu, też aktualnie poluję na allegro a z tego co się zorientowałam wyszedł również trzeci ostatni tom. Tak wiec tylko siadać i czytać

Księgarnie oferują bardzo ładne wydanie w jednakowej szacie graficznej całej Trylogii

pierwszy tom z taką okładką. W sumie żałuję, ze nie będę miała całej serii w jednakowym stylu...

"Silmarillion" - John Ronald Reuel Tolkien


Silmarillion został opublikowany w 1977 roku, w cztery lata po śmierci autora, w opracowaniu jego syna Christophera. W 1956 roku sam pisarz tak mówił o swojej nieistniejącej jeszcze książce: „Nie sądzę, aby zyskała popularność Władcy Pierścieni – ani śladu hobbitów! Masa mitologii, wszędzie elfy i podniosła stylistyka...” A jednak Silmarillion stał się najsłynniejszym obok Władcy Pierścieni dziełem Tolkiena.

Silmarillion to zbiór opowieści o Dawnych Dniach, czyli o Pierwszej Erze Świata, poprzedzającej epokę, w której rozgrywa się akcja Władcy Pierścieni. Legendy i mity sięgają zamierzchłych czasów, gdy pierwszy Władca Ciemności, Morgoth, przebywał w Śródziemiu, a Elfy Wysokiego Rodu toczyły z nim wojnę, by odzyskać Silmarile, trzy świetliste klejnoty, w których przetrwało światło Dwóch Drzew Valinoru.

Oprócz właściwej historii Silmarilów książkę wypełniają legendy o Ainurach, Valarach, upadku Numenoru i Pierścieniu Władzy. Razem składają się na niepowtarzalny obraz dziejów – od Muzyki Ainurów, z której zrodził się świat, aż do końca Trzeciej Ery, gdy powiernicy Pierścienia odpłynęli z Szarej Przystani...

Tolkien jest dla mnie Mistrzem. Autorem, którego nie trzeba zachwalać. O Tolkienie nie trzeba dużo mówić, wystarczy czytać. I oglądać, bo ekranizacje Władcy Pierścieni SA ważną częścią mojej egzystencji. Gdy skończyłam oglądać wzięłam się za czytanie dodatków do „Władcy” ale było mi mało. Pobiegłam więc do księgarni i nabyłam swój własny. Mój Sskarb. Czyli pięknie wydanie, w twardych oprawach, szyte ilustrowane wydanie Silmarillion.
Zaczęłam czytać.
Silmarillion nie jest książką, którą się czyta, tak o. To tak jak Mitologii nie czyta się jak leci, maratonem. Tolkiena się smakuje, dlatego przed snem miałam swoje wycieczki do Valinoru(a później bajkowe sny).
Czytałam pierwszy raz, więc wszystko było dla mnie zaskoczeniem, znałam tylko fakty podane później czy to w Hobbicie, czy we „Władcy Pierścieni”.
Tak głupio mi pisać recenzję książki, pisarza, którego umiejętność operowania słowem cenię tak wysoko. Może powiem tylko tyle, że czytając przenosiłam się do zupełnie innego świata, realnego niemalże tak jak ten w którym żyję, Tolkien niczego nie przeoczył, stworzył coś tak monumentalnego, pobudzającego wyobraźnie, że zastanawiam się jak mogłam tego nie czytać wcześniej.

Dla każdego kto lubi dobre słowo, bo niekoniecznie musi być przesiąknięty fantastyką.
Bardzo, Bardzo polecam.

niedziela, 27 lutego 2011

"W naszym domu" - Jodi Picoult


Kiedy twoje dziecko nie jest w stanie spojrzeć ci w oczy, czy oznacza to, że jest winne najgorszej zbrodni?
Nastoletni Jacob Hunt cierpi na zespół Aspergera, czyli łagodną postać autyzmu. Nie umie czytać sygnałów społecznych ani wyrażać swoich myśli i uczuć. Na pierwszy rzut oka to zupełnie normalny, inteligentny i elokwentny chłopak, jednak każde odstępstwo od codziennej rutyny, każda zmiana w ustalonym porządku dnia może wytrącić go z równowagi. Nieważne, czy chodzi o zbyt jasne światło, dotyk obcej osoby, szelest zgniatanego papieru, pomarańczowy kolor, czy nieodpowiednią konsystencję płatków śniadaniowych z mlekiem – Jacob potrafi wpaść w furię z byle powodu. Ma też, jak wielu młodych ludzi z zespołem Aspergera, obsesyjne zamiłowanie do jednej, specjalistycznej dziedziny – w jego przypadku jest to analiza kryminalistyczna. Chłopak pojawia się w miejscach, gdzie policja prowadzi śledztwo, instruuje detektywów, co należy robić… a do tego najczęściej ma rację.
Gdy policja znajduje zwłoki jego prywatnej instruktorki umiejętności społecznych, Jacob sam staje się obiektem zainteresowania detektywów. Wszystkie charakterystyczne cechy zespołu Aspergera: unikanie kontaktu wzrokowego, impulsywność, dystans fizyczny, w oczach policjantów mogą być równoznaczne z przyznaniem się do winy. Jacob niespodziewanie zostaje oskarżony o morderstwo.

Jodi Picoult nie trzeba przedstawiać. Jej nazwisko gwarantuje niesamowite chwile spędzone z książką.
Czy mogłoby zabraknąć tej pozycji na mojej półce? Absolutnie nie! Już w drodze z księgarni zaczęłam czytać.
Nie przeczytałam opisu z okładki, więc miałam absolutne zaskoczenie.
Początkowo myślałam, że problemem będzie „tylko” autyzm.
Książka opisuje z przerażającą miejscami dokładnością zespół Aspergera, czyli chorobę ze spektrum autyzmu. Jeśli nic Wam to nie mówi, nie zniechęcajcie się Picoult z charakterystyczną sobie dokładnością opisze wszystko w sposób chwytający za serce. Nie zrobi tego w sposób tak dokładny z zamiarem przerobienia nas na specjalistę z zakresu autyzmu i przy okazji usypiając skutecznie. Dzięki tej książce, normalny człowiek będzie miał okazję przekonać się jak wygląda życie chorego dziecka i jego najbliższych.
Książki Picoult mają to do siebie, że nie ważne co musisz robić, gdy zaczniesz czytać nie możesz przestać, tak ja odrzuciłam precz pisanie pracy, musiałam skończyć książkę. Dowiedzieć się co się naprawdę stało.

Książka jest wzruszająca, wrażliwsze osoby, muszą wyposażyć się chusteczki, przy okazji trzyma w napięciu jak najlepszy kryminał.
Polecam serdecznie!

Chociaż i przestrzegam, ja miałam refleksje anty-dzieciowe. Bo najpierw się cieszysz ciążą a tu później coś nie idzie jak powinno. I nie wiem kto cierpi bardziej. Matka czy dziecko.

Jedno jest pewne, obok książek Picoult nie da się przejść obojętnie, bez przeżycia ich każdym nerwem. I odrobina miłości też się znajdzie. I romantyzmu. 

"RockMann, czyli jak nie zostałem saksofonistą" - Wojcech Mann


Barwne wspomnienia znanego dziennikarza muzycznego i legendy polskiego radia.

Na początku był odbiornik radiowy AGA z mnóstwem tajemniczych świecących lamp w środku. Później pojawił się gramofon typu deck i pierwsze płyty odtwarzane z prędkością 33 i 1/3 obrotów na minutę. A wraz z nimi trąbka Louisa Armstronga, głos Elvisa Presleya czy dźwięk organów Hammonda. I tak narodziła się miłość Wojciecha Manna do muzyki... W tej pełnej ciepłego humoru i nostalgii książce Wojciech Mann opowiada o swoich przygodach z muzyką i muzykami. Dowiemy się z niej, czym były wtyczki typu bananki, jak można było odmłodzić kompletnie zajechane winyle i jak dostać się na koncert Rolling Stonesów w Sali Kongresowej. Poznamy również barwne opowieści o kulisach festiwali i koncertów gwiazd rocka oraz o wizytach w Polsce gigantów światowego jazzu, których Mann był tłumaczem, przewodnikiem, a niekiedy i zaufanym powiernikiem. To pięknie ilustrowana opowieść o niezwykłych, pionierskich dla polskiego rock and rolla czasach: kiedy słuchało się Radia Luxembourg, grupa The Animals bawiła się na warszawskich prywatkach, a sprzęt podczas koncertów podłączano do prądu za pomocą zapałek.

Od niepamiętnych czasów znam tego Pana z programu „szansa na sukces”. Będąc w księgarni, miałam wyjść z niej tylko z dwoma książkami, jednak przy kasie do płacenia kartą stała ta autobiografia. Ślicznie wydana. Kolor okładki jest tak radosny i pełen optymizmu jak Pan o którym traktuje ta książka. Czy można było się oprzeć zakupowi?
Absolutnie nie!!
Wydanie książki jest ogrooomną zaletą, jest wydana pięknie, w twardej oprawie w żywych barwach. Szyta!! I cena jak za takie ładne wydanie nie zabija.

Książka ta przedstawiła mi Autora jako człowieka muzyki, nie dobrotliwego Pana z kabaretu, ale człowieka, który tak jak ja, jak większość z nas ma swoje pasje, które są w aktualnych realiach mniej lub bardziej trudne w realizacji.
Świetnie jest to wszystko opisane, jak niby coś drobnego może stać się motorem naszego działania. Od rzeczy małej, pozornie do wielkich działań. Bo chyba nikt nie zaprzeczy, że rozwiniecie do takiego stopnia swoich zainteresowań w ponurych okolicznościach magicznych czasów realnego socjalizmu, było czymś wielkim.
I Dlatego ta książka tak mnie podbudowała, nie trzeba interesować się fizyką kwantową, żeby być KIMŚ, wystarczy kochać to co się robi realizować własne zainteresowania, aby zyć w zgodzie ze sobą i już jest się KIMŚ, kimś kto żyje tym co kocha.
Bo Pan Mann kocha muzykę, to wyraźnie odczytałam, opisuje jak to się zaczęło, jak z mniejszym czy większym trudem realizował swoją pasję. Co wzbudziło mój ogromny szacunek.

Przy okazji książkę się czyta fenomenalnie, bo nie ma w niej moralizatorstwa, podanych złotych środków, jak być seksi, czy jak się nie starzec, ani jak wytworzyć kamień filozofów. Wszystko to podane w bardzo ładnej formie, przy czym nie ma przerostu formy nad treścia(złoty srodek!), okraszone humorem spod znaku Manna.
I gdy skończyłam czytać(a szło błyskawicznie) miałam w głowie jedno pytanie.
Dlaczego tak mało?!

Bardzo gorąco polecam, wszystkim, którzy lubią powspominać tamte czasy. Ot Moja Mama przeczytała pierwsza i co rusz wybuchała śmiechem, na przemian ze snuciem wspomnień. Polecam molom książkowym, którym się wydaje, że są „inni” bo nie mają spektakularnego hobby typu skakanie na bungie.
I polecam takim jak ja, którzy PRL-u na własnej skórze nie zasmakowali, ale leżą w łóżku chorzy i zniechęceni i szukają czegoś co poprawi im humor, oraz sprawi, że chore godziny zlecą jak z bicza strzelił.

Mnich w suterenie – Tim Farrington


Pełna wzruszeń powieść o miłości i wierze, powieść, która daje nadzieję na pozytywne zmiany również w naszym życiu, jeżeli tylko wyjdziemy im naprzeciw i otworzymy własne serca.

Po dwudziestu latach kontemplacyjnego życia Michael Christopher występuje z zakonu. Zetknięcie ze świecką rzeczywistością okazuje się bardzo brutalne. Na szczęście po kilku dniach życia na ulicy udaje mu się wynająć mieszkanie w suterenie u rozwiedzionej młodej kobiety, Rebeki Lincoln, która samotnie wychowuje sześcioletnią córeczkę.

Dziewczynka szybko nawiązuje serdeczny kontakt z byłym zakonnikiem. Rebeka jednak, zagubiona i bezradna, początkowo odnosi się do niego z rezerwą. Ich poglądy niemal na wszystko są krańcowo różne i to, o dziwo, ich zbliża. Opieka nad chorą matką Rebeki jeszcze bardziej zacieśnia powstałą więź i sprawia, że oboje stają przed ważnymi wyborami, które mogą zmienić ich życie na lepsze

Tośka82 swoją recenzją zachęciła mnie niesamowicie do lektury „Mnicha w suterenie”. Wygrzebałam książkę i zabrałam się do lektury. Temat mnie zaintrygował, bo tak się składa, że księży znam kilku z zakonnikami też miałam do czynienia, jak również i z zakonnicami a jakoś nigdy nie zastanawiałam się nad tematem wystąpienia z klasztoru. Bo o odejściu od kapłaństwa się mówi często w formie społecznego niusa, który ma w skrócie przekonać, ze Kościół Katolicki jest przestarzały i w ogóle be!
Nie wiem czego oczekiwałam po tej książce… Na pewno opisów życia wewnętrznego, wątpliwości, walki myśli, oraz miłości, przez wielkie M.
Moim zdaniem książka napisana nieco na odczepnego, potraktowano dużo spraw po łepkach. Jest to owszem książka bardziej obyczajowa, nieśpieszna, chociaż co dziwne wszystko dzieje się w dosyć zastraszającym tempie.
Oto po dwudziestu latach w zakonie, mężczyzna w średnim wieku, opuszcza ochronne mury i zaczyna żyć brutalnym świecie, jak nowonarodzone- dorosłe dziecko. I ja w tym miejscu liczyłabym na opisy przeżyć związane z powrotem do świata po dwóch dekadach. Ok. miłość, zakochanie, nawiązanie przyjaźni są ważne, ale moim zdaniem są też inne rzeczy istotne, które tu zostały pominięte. Więc mimo, że historia mi się bardzo podobała, uważam, ze nie do końca wykorzystano potencjał.

Chociaż były mąż Rebeci działał mi na nerwy jak malo kto. Jestem złym czlowiekiem bo ja ani na kaucję bym mu nie dała. A i w sadzie powiedziałabym szczerą prawdę...

Poza tym uważam, ze tłumaczenie. Raz jest tłumaczony tytuł bajki (Mała Syrenka – banał), czy no bo to straszna filozofia, skoro się już używa cytatów z Pisma Św. Przetłumaczenie nazwy miejscowości z Bethany, które mało komu coś mówi, na Betania co jest częściej używane.

Książce daję tróję. Może z plusem.

sobota, 26 lutego 2011

Stosik :)

Pomyślicie pewnie, że dałam sobie spokój z nabywaniem książek i jestem tą której się udało pokonać nałog.
A gdzie tam!
Dlaej przepuszczam pieniądze w księgarni(teraz mam motywację, bo ciułam kwotę do karty stałego klienta, o której przypadkiem sie dowiedziałam)
No i dodatkowo wyzwanie 52 książki w roku (dla nas to pestka prawda?)
Mój Stosik

Po pierwsze i najważniejsze dziękuję!! Prowincjonalnej Nauczycielce za "Żar Sahelu" i piękną karteczkę. Wizyta listonosza ucieszyła mnie jak dziecko. A wcześniej losowanie, przekonujące mnie, że moje szczescie, gdzieś tam o mnie pamięta. Okazyjnie. Bardzo, bardzo dziękuję.
Recenzja wkrótce(przeczytam migiem mam nadzieję)
I dalej od góry
1. Mnich w suterenie - Właśnie się czyta
2. Zimowy monarcha - polecony przez właścicielkę TEGO bloga, pod wpływem serialu BBC "Merlin"
3.W naszym domu - bo nie mogę mieć tyłów z Picoult
4. Drugie spojrzenie - jw.
5. Święta, święta - chociaż już po świętach
6. Romans z trupem w tle - bo która singielka nie śni o dobrym romansie ;)
7. Księzniczki z Park Avenue
8. Rockmann - to już Wasza wina, bo namawiałyście a ja kupiłam w sumie dla Mamy, coby uciszyć wyrzuty sumienia Tolkienowskie :P
9. Silmarilion - No Mistrza Tolkiena reklamowac nie trzeba. mam swoje pięknie Amberowskie, ilustrowane wydanie. lakomię się na inne książki Mistrza

Mama podkradła mi jeszcze książkę "Zły" więc na fotografii nie ma. Na nastepny stos sie załapie. Oby ;)

niedziela, 20 lutego 2011

Buddenbrookowie. Dzieje upadku rodziny 2008 - Die Buddenbrooks


Epicka adaptacja słynnej powieści Tomasza Manna, która przyniosła mu rozgłos i literacką nagrodę Nobla. Ta wystawna produkcja, opowiadająca o czasach świetności, a potem upadku kupieckiej rodziny z Lubeki, odniosła ogromny sukces w niemieckich kinach, gdzie zobaczyło ją ponad milion widzów.

Ekranizacja sagi rodzinnej Thomasa Manna. Tak książka jak film opisują coś co zdaje się być niezniszczalne a co w końcu upada.
Początek filmu nie zapowiada niczego złego, ot dzieci bawią się i psocą, są szczęśliwe, żywiołowe, jak to dzieci. Następna scena to piękny wystawny bal, tutaj jednak jesteśmy wprowadzeni bardziej w fabułę, film opowiada o rodzinę Buddenbrooków, której głową jest konsul królewski Lubeki. Starszy jegomośc trzyma rodzinę twardą ręką, jest symbolem solidności, uczciwości, chce, aby rodzina nabrała jeszcze na wartości, dlatego dzieci muszą przede wszystkim wyjść dobrze za mąż. Miłość to kwestia drugo- jeśli nie trzeciorzędna. Więc Tonia, która obdarza uczuciem syna komendanta u którego spędza wakacje musi poślubić, wstrętnego sobie mężczyznę, Thomas, spotykający się z kwiaciarką, wyjeżdża i zapoznaje piękną i utalentowaną kobietę. Wszystko ku większej sławie rodziny. Tymczasem świat gna do przodu, wszystko się zmienia. Film opowie historię zwłaszcza Toni Thomasa, ale również ich brata Christiana, który ma w nosie rodzinę i żyje jak chce…

Tylko, że to wszystko nie może się tak skończyć.

Film bardzo polecam, są piękne zdjęcia kostiumy, takie, ze można się zapatrzec. No i dzięki filmowi można książkę odświeżyć sobie. Ja pamiętam, że w książce irytowała mnie Tonia a tymczasem tutaj było mi jej bardzo żal… Może to znak, że trzeba sobie przypomnieć książkę?

czwartek, 17 lutego 2011

Dzień Kota.


Nasze futraki, które mają nas, wylegują się na książkach, które aktualnie czytamy z miną niewiniątka. Dziś obchodzą swoje świeto.

Moja Melania



Może historia Meli.
Lat temu 6 (minie pod koniec kwietnia) miałam ja pragnienia sprowadzenia kota do domu. Dom bez kota jest dziwny… zawsze mieliśmy jakiegoś kota, a wtedy jakiś zastój był . Przypadkowo zobaczyłam przechodząc ogłoszenie u weterynarza, że do oddania kociczki, wysterylizowane od zaraz. Pogadałam z mamą i następnego dnia weszłam. Okazało się, że jedna już poszła i SA dwie, w tym jedna dopiero po zabiegu i do zabrania za tydzień, ładna trójkolorowa i biało-czarny stwór, który po wzięciu na kolana zaczął udeptywać, wbijać pazurki i bość łepkiem. Głośno mruczał. Moja Mela. Wybrałam ją a to raczej ona mnie wybrała, chociaż tamta kocia tez była piękna(bo nie ma brzydkich kotów, naprawdę) i mam nadzieję, ze los się do niej uśmiechnął, jak do Melaska.
Bo Melon miał trudne życie i łzy mi w Okach stają jak sobie o tym przypominam, zabrałam ją do domu jak miała rok, wcześniej urodziła się gdzieś na klatce i błąkała to tu, to tam, miała kocięta, później jacyś ludzie ją wzięli, znudziła się to oddali, później znowu się to powtórzyło. Biedne kociątko, wyobrażacie sobie Jak wiozłam ją autobusem do domu w torbie czuć było jej strach, po „wypakowaniu w domu była przerażona, nie miauczała, otwierała pyszczek i nie wydawała dźwięku, przez pierwszy tydzień w nocy sypiała tylko owinięta wokół mojej siły, wsadzając mi ogon to do buzi to do nosa i chociaż nienawidzę spać na plecach to musiałam, usypiało mnie jej mruczenie, jej zdziwienie gdy ja mama, siostra i siostrzenica głaskałyśmy ja naraz, ze kota brakowało, jakby nie była przyzwyczajona do życzliwego gestu.
Później wrócił Tata i był zły i żądał odwiezienia Kota. Kot został i teraz Tata rozpieszcza go jak wszyscy.
Melon na początku bał się taty, widać było, ze mężczyzna jakiś musiał jej zrobić krzywdę. Bała się hałasu, do dziś ucieka przy gwałtownym ruchu. Ale znalazła swoją przysstań. I mam nadzieję, ze Koty nie pamiętają, że dla Melonka liczy się to co dziś, że jak śpi nie śnią jej się krzywdy, które ktoś jej kiedyś zrobił. Teraz jest rozpieszczanym władca domu, robi co chce prawie, śpi gdzie sobie wybierze i jeszcze dla rozrywki myszy sobie łowi w okolicy.
Gdy to pisze to łzy wzruszenia mi płyną strumykiem po twarzy. Bo wciąż nie mogę uwierzyć, że ktoś mógł skrzywdzić to słodkie stworzonko, że ktoś mógł pozwolić żeby się tułała i była odnoszona jak listy, który dotarł pod zły adres. Żywe stworzenie, twór tego samego Boga, który stworzył nas ludzi.
Krzywdzenie istoty tak bezbronnej, owszem niekiedy złośliwej, która bawiąc się potrafi nieźle chlasnąć pazurami, ale widać, ze kocha, odwdzięcza się, przychodzi wygrzać, wydeptać, I mimo wszystko jest dla człowieka piękną zagadką.

niedziela, 13 lutego 2011

Pączki z różą



600 g mąki pszennej + kilka łyżek do podsypywania
3 małe jajka
100 g margaryny Kasi, Masło będzie nawet lepsiejsze
1/2 łyżeczki soli
2 łyżki spirytusu
250 ml letniego mleka
70 g cukru z wanilią(w moim przypadku 7 dag cukru i połowa opakowania cukru waniliowego)
20 g świeżych drożdży lub 10 g suchych
olej, do smażenia
konfitura


Ja robiłam z połowy porcji na próbę. I dałam dwa deko drozdży.
I świeże były one.
Na początku zrobiłam rozczyn, stał przy samym piecu więc w górę poszedł piorunek(kochamy wieś i piece). Później kleput do miedniczki i zagniatać. Mleka dolewałam na czuja, więc na dni mi mleka zostało nie dałam całości. Na sam koniec dolałam, nie masło a margarynę Kasię. O spirytusie zapomniałam(nie mam rumu) i dolewałam na końcu.
Pod piec do rośnięcia, zeby podwoiło objętość.


No i ciepnąć na omączoną stolnicę i włakować. I tu się zaczyna "na oko". Roztropną grubość ok. 1 cm wywałkować.
I później sposobem babcinym, na oko :wink: kminimy ile pączka będzie z tego kawałka ciasta i wykładamy marmoladkę

drugą połową ciasta przykrywamy jak kołderką


wykrawamy szklanką, szklanka przyciska ładnie ciasto więc nic nam nie wypłynie. Szklanka nie może mieć jednak ostrych brzegów za bardzo, bo przetnie ciasto a nie ściśnie.



I tak wygląda po wszystkim:

Zostawiamy do wyrośnięcia. też na oko. Mają być puchate urośnięte, ale nie za bardzo.


Smażymy na oleju, oko. 175 stopni(łokciem sprawdzić czy temperatura dobra :wink: :-P )



Później staramy się opanować odruch natychmiastowego zjedzenia chociażby jednego(a pachną obłędnie, nic nie przesadzam), sposypujemy cukrem pudrem, lub polewamy lukrem(Babcia zawsze cukru pudru używała). I chociaż przepis bazowy był z mojewypieki, to smakują bardzo domowo




Smacznego :)

niedziela, 6 lutego 2011

"Złodziejka książek" - Markus Zusak


Rok 1939. Dziesięcioletnia Liesel mieszka u rodziny zastępczej w Molching koło Monachium. Jej życie jest naznaczone piętnem ciężkich czasów, w jakich dorasta. A jednak odkrywa jego piękno - dzięki wyjątkowym ludziom, których spotyka, oraz dzięki książkom, które kradnie. Od momentu wydania powieść znajduje się na szczycie listy bestsellerów „The New York Timesa”. Zyskała również ogromne uznanie krytyki literackiej.

...zasługuje na miejsce obok Dziennika Anny Frank oraz Nocy Elie Wiesela. Ma szansę stać się pozycją klasyczną.
„USA Today”

Poruszająca i do głębi przejmująca.
„Washington Post”

O tej książce było swego czasu głośno. Większość recenzji bardzo pozytywna z zastrzeżeniem, że bardzo wzruszająca i większość osób się popłakała. „Złodziejka książek” była prezentem urodzinowym. Skończyłam jednak dopiero teraz i muszę powiedzieć, że to była jedna z lepszych książek, jakie dostałam na urodziny. Faktycznie wzrusza, bardzo wzrusza. Bo jak może nie poruszyć historia małej dziewczynki, która bez winy cierpi przez wojnę. Można powiedzieć – nic nowego. Wiele było takich dzieci, które w czasie wojny straciły wszystko. Ale czy wiele było historii opowiadanych przez Śmierć?
Śmierć poznaje Złodziejkę książek w pociągu, gdy zabiera brata dziewczynki, która wraz z tym braciszkiem jest odsyłana do obcych ludzi, którzy za wychowywanie mają dostawać pieniądze. Losy matki Lisel(bo tak na imię ma Złodziejka książek) po tym jak oddaje córkę są nieznane, prawdopodobnie została zabrana do obozu, mamy bardzo mało informacji. Śmierć opowiada o życiu zwykłych Niemców w kraju rządzonym przez Hitlera. Niemców, którzy zmagają się z biedą, drżą o los bliskich, żyją w złowrogim cieniu obozu w Dachau, a przecież nie wszyscy są zaprzysięgłymi antysemitami, wszak przybrani rodzice Lisel ukrywają Żyda w piwnicy.
Wraz ze Śmiercią towarzyszymy Lisel we wszystkich ważnych dla niej wydarzenia, patrzymy jak kradnie książki, dorasta, wyzbywa się nocnych lęków zżywa się z miasteczkiem zawiera przyjaźnie po to, żeby wszystko stracić. Książka nie jest sentymentalna, temat ponury, ale czyta się bez uczucia wszechogarniającego przygnębienia. Jedynie pod koniec jest smutno… Ale też nie na długo.

Jeśli ktoś się jeszcze waha. Polecam!!

środa, 2 lutego 2011

"Siostra Jackie" - Nurse Jackie


Serial opowiada o nowojorskiej pielęgniarce, balansującej pomiędzy ciężką pracą w szpitalu, a dramatami prywatnego życia. Główną rolę gra gwiazda "Rodziny Soprano" Edie Falco.

Tyle słyszałam dobrego na temat serialu Nurse Jackie, więc w ubiegły czwartek gdy wróciłam z łagru do domu, a akurat zapowiadali, ze ma lecieć trzeci odcinek, myślę sobie dlaczego nie. Oglądnęłam nie zachwycił mnie, później cały weekend spędziłam oglądając dwa sezonu Nurse Jackie i dziergając na drutach(za to kocham lektora). I dalej nie wiem w czym tkwi fenomen tego serialu. Bo dr Hałsowi do piet nie dorasta. Fabuła marna, humor średni… Takie nasze „Daleko od noszy” tylko w ładniejszych wnętrzach.
Szczerze nie polecam.
Mamy pielęgniarkę, która wyłudza leki, ale jest uważana, za najlepszą pielęgniarką w szpitalu, jest miła, pomocna, serdeczna. Prowadzi podwójne życie. I wraz z rozwojem serialu to podwójne Zycie prowadzi do coraz większych kłopotów. Z tego co wiem trzeciego sezonu nie będzie. I dobrze.

niedziela, 30 stycznia 2011

Lady Jane (1986)


Lady Jane" to dramat historyczny o potędze miłości. Jest XVI wiek, Anglia. Następcą Henryka VIII zostaje jego jedyny syn, Edward VI. Chłopak jest chorowity i nikt nie spodziewa się, by długo rządził. Po jego śmierci na tronie ma zasiąść zagorzała katoliczka, księżniczka Maria. Ten pomysł nie podoba się księciu Northumberland, który chce, by to jego rodzina zajęła najwyższe stanowiska w królestwie. W tym celu zmusza 15-letnią Jane (Helena Bonham Carter), wnuczkę Henryka, by poślubiła jego syna Guilforda (Cary Elwes). Początkowo młodzi nie znoszą się, książę ma opinię hulaki, co nie podoba się Jane. Dopiero pobyt na wsi pozwoli obojgu poznać się, a nawet pokochać. Obdarzą się wielkim uczuciem. Tymczasem Edward umiera, a na swoją następczynię wyznacza Lady Jane. Jej rządy trwają zaledwie kilka dni, bowiem oto przybywa Maria, by rozprawić się z wyznawcami kościoła Anglikańskiego i z "fałszywą" królową.

Zaczęło się niewinnie od telefonu i rozmowy o filmach. Zeszło na „Jak zostać królem” oraz moje refleksje na temat Królowej matki w wykonaniu Bellatrix. Polecono mi Lady Jane. Siedziałam sama w domu i zachciało mi się oglądnąć jakiś film, bo jednak głownie piszę(czytaj – zbieram się), oraz oglądam seriale. Około pierwszej w nocy włączyłam film. Pełna sceptycyzmu, bo jakoś starych filmów nie lubię, miałam ochotę na coś motylkowego, kolorowego i miłosnego.
Taaa

Uwaga spojlery.
Jak w opisie sytuacja w Anglii nie jest ciekawa. Sytuacja historyczna, burze i wiatry zdają się oszczędzać młodą Jane, kuzynkę syna słynnego króla z wieloma żonami. Zyje sobie w chłodnej atmosferze rodzinnego domu i pilnie studiuje, uczy się i czyta Gdyby młody król był zdrowy pewnie wyszłaby za niego za mąż i była królową. Dobrą królową. Los chce inaczej, doradca króla Lord Dudlmy upatrzył sobie ją na przyszło królową i żonę swojego niebiesko ptaszkowanego synalka. Jane nie chce się zgodzić, różga matki i perswazja umierającego króla ostatecznie tryumfują. Pełna niechęci i lęku staje na ślubnym kobiercu. Pewnym pocieszeniem jest fakt, że mąż zgodził się na życie jak kuzyn z kuzynką. Chociaż czy to była ulga dla dziewczyny? W jej wieku kiedy śni się o miłości, uczuciu. A dostajemy człowieka, którego nie darzymy sympatią, który przechwala się podbojami miłosnymi.
Początkowo tak jest, żyją obok siebie kłócąc się i dogryzając. Jane mimo, ze jest wykształcona nie wie wiele o prawdziwym życiu, co mąż jej wytyka i od tego zaczyna się ich uczucie.
Film moim zdaniem świetny duża zasługa w tym aktorów, przede wszystkim genialnej Heleny Bonham Carter, która jako młoda aktorka świetnie odegrała postać Lady Jane, dziewczyny o niezłomnych zasadach, pełnej uczucia, ale jednocześnie zagubionej.
Film ma piękne krajobrazy, ładne stroje, muzykę. I przede wszystkim pięknie opowiedzianą historię, która w rzeczywistości wcale tak piękna nie była. Ale co nam szkodzi wierzyć, że Jane w czasie krótkiego życia naprawdę kochała i była równie mocno kochana, że szła na śmierć ze świadomością, ze spotka tego od którego na ten kluczowy moment ją oddzielono.

Ale ostrzegam. Film jest smutny, prawie 24 godziny minęły od oglądnięcia a mi wciąż smutno.

wtorek, 25 stycznia 2011

"Jak zostać królem" - Kings Speech 2010


Fascynująca opowieść o człowieku, który uratował królestwo i w przełomowym momencie historii mężnie poprowadził Anglików w walce przeciwko najeźdźcy. Po szokującej abdykacji Edwarda VIII książę Albert musi, mimo wielkich oporów, zasiąść na tronie Anglii jako Jerzy VI. Ogromną przeszkodą w wypełnianiu monarszych obowiązków jest dla niego... problem z wysławianiem się. Jedyną osobą, która może pomóc Jerzemu w odnalezieniu własnego głosu i stawieniu czoła groźbie inwazji hitlerowskiej, okazuje się australijski specjalista o wielce nieortodoksyjnych metodach pracy nad wymową. Wkrótce rodzi się przyjaźń, która odmieni życie dwóch niezwykłych ludzi i zadecyduje o losach największej z wojen.

Wyczekiwany przeze mnie film za który Colin Firth dostał Złotego Globa. Polski tytuł to „Jak zostać królem”.
Drugi syn króla Edwarda V – Albert ma problemy z wymową, jąka się nieludzko, kiedyś nie miałoby to wpływu na jego ewentualną karierę, ale teraz członek rodziny królewskiej musi przemawiać na żywo przez radio. A Bertiego takie zadanie przerasta. Procesja lekarzy nie przynosi rezultatu, kamyczki w ustach, palenie, nic nie działa. Żona – Elżbieta znajduje człowieka od wymowy, przyjmującego w obskurnym pokoju, będącego człowiekiem bezpośrednim i z tupetem. Lionek przełamuje opory Bertiego, powoli nawiązuje się przyjaźń, powoli rozpoczyna się najcięższa walka przyszłego króla Edwarda VI.

Film jest jeden z lepszych jakie widziałam, może nie porwę się na stwierdzenie, że z lepszych jakie widziałam w ogóle. Na pewno lepszy z oglądniętych ostatnio. Zawdzięcza to przede wszystkim świetnym aktorom, wprawdzie wszyscy mają w moich oczach imiona postaci z którymi je kojarzę, więc Colin to Pan Darcy, jednak tutaj pełen ciepła, bez wyniosłości, ba raczej z ogromną dawką pokory. Królowa Elżbieta to nie kto inny tylko Bellatriks, ponieważ aktorkę widywałam głównie w rolach kobiet na skraju obłąkania nie do końca mi pasowała jako ciepła królowa Elżbieta – coś w oczach mi nie pasowało. Ale całokształt oceniam bardzo pozytywnie. No i rewelacyjny wprost kapitan Barbossa.
Film jest pełen bardzo ładnych, wzruszających scen, każda scena gdy Bertie próbuje coś mówić i niemalże dławi się szczęką była dla mnie wzruszająca, nie miewam raczej problemów z mówieniem, ale wyobrażam sobie jak to jest chcieć coś powiedzieć a nie móc.
Były też sceny wzruszające, cała kuracja Lionela wyciskała łzy ze śmiechu.

Mogłabym dużo pisać. Film jest swietny!!

niedziela, 23 stycznia 2011

The Social Network 2010


To kolejny film najciekawszego reżysera ostatnich lat, twórcy takich obrazów jak "Siedem", "Podziemny krąg" czy "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona". Historia opowiada o powstaniu portalu Facebook. Jedną z głównych ról gra Justin Timberlake. Pewnego październikowego wieczoru w 2003 roku, po zerwaniu z dziewczyną, Mark (Jesse Eisenberg) włamuje się do uniwersyteckiej sieci komputerowej i tworzy stronę internetową będącą bazą studentek Harvardu. Następnie umieszcza obok siebie zdjęcia dziewcząt i zadaje użytkownikom pytanie o to, która z nich jest atrakcyjniejsza. Strona otrzymuje nazwę Facemash i staje się niezwykle popularna wywołując jednocześnie mnóstwo kontrowersji. Mark zostaje oskarżony o celowe złamanie zabezpieczeń, pogwałcenie praw autorskich i naruszenie prywatności. Jednak to właśnie wtedy rodzi się zarys Facebooka. Wkrótce potem Mark zakłada stronę thefacebook.com, która gości na monitorach komputerów na Harvardzie, uniwersytetów Ivy League oraz Doliny Krzemowej, a potem dosłownie w każdym zakątku świata.

Więcej, lub mniej, ale używam facebooka a ponieważ ostatnio głośno było o filmie pokazującym okoliczności powstania tego jakże popularnego portalu, skusiłam się i ja. Miałam pewne obawy, bo moim zdaniem minęło za mało czasu, żeby kusić się na ekranizację początków strony, która teraz łączy miliony.
I już wiem, wiem jak to się zaczęło i wiem, ze największy kompleks kobiety i tak jest mniejszy od najmniejszego kompleksu mężczyzny, bo oto Mark, zostaje rzucony przez swoją dziewczynę, czy można się jej dziwić, że nie chce być z robotem. Mark mimo, ze genialny jest emocjonalnie okaleczony. Zachowuje się mniej ludzko niż komputery w które namiętnie jest wpatrzony. Po tym jak dziewczyna go zostawia, wraca do akademika i umieszcza stosowną notkę na swoim blogu. I postanawia się zabawić. Boże chroń nas przed fantazyjną zabawą informatyków, chłopak w ciągu nocy przeciąża sieć Harvardu i tworzy stronkę porównującą zdjęcia studentek. Studenci klikają i oceniają.
Wybucha mała afera, Mark awansuje na najbardziej niepopularnego, ale budzi zainteresowanie i intryguje. Między innymi dwóch braci którzy wspólnie z Markiem i kolegą Hindusem chcą stworzyć stronkę, która będzie hitem. I do tego potrzebny im Mark. Chłopak się zgadza. W międzyczasie jednak sam wpada na genialny pomysł. Wraz z jedynym przyjacielem zakładają firmę, Mark od myślenia Eduardo od pieniędzy.
I tu początek mają dwa procesy, które zostaną wytoczone twórcy Facebooka,
Chłopak jest społecznym inwalidą, jest najmłodszym milionerem, ale jest upośledzony robi krzywdę innym i nie jest mu przykro, on po prostu nie widzi, ze robi coś złego jest zapatrzony w swojego idola i w ekran komputera. Oraz wciąż pcha go chęć zaimponowania dziewczynie która go kiedyś odrzuciła. Mi najbardziej żal było Eduarda, naprawdę, chłopak wpakował w to kasę, którą stracił, ale ważniejsze, ze stracił zaufanie pokładanie w kumplu. Nawet rozważam usunięcie konta z Pejsa w ramach protestu.

Film nie ma porywającej akcji, nie ma wzruszającej historii miłosnej, są ludzie. Po prostu i aż.

piątek, 21 stycznia 2011

Czarny łabędź - Black Swan 2010



Film nawiązuje do jednego z najsłynniejszych na świecie przedstawień baletowych - "Jeziora Łabędziego". Opowiada historię Niny (Natalie Portman), baleriny występującej na deskach teatrów w Nowym Jorku. Balet całkowicie pochłania jej życie i jest gotowa wiele dla niego poświęcić, aby spełnić swoje marzenia i grać w jak najlepszych spektaklach. Jej ambicje są podsycane przez matkę, Erikę (Barbara Hershey), która nieustannie kontroluje życie córki. Wkrótce Ninie trafia się niesamowita okazja. Dyrektor teatru, Thomas (Vincent Cassel), decyduje się zastąpić kimś nowym primabalerinę Beth MacIntyre (Winona Ryder), która występowała w "Jeziorze Łabędzim". Jako pierwsza przychodzi mu na myśl Nina, jednak baletnica ma konkurencję - nową, bardzo zdolną tancerkę Lily (Mila Kunis). Rola księżniczki Odetty jest bardzo trudna do zagrania. Baletnica musi sobie poradzić zarówno z rolą Białego, symbolizującego niewinność i grację, jak i z rolą zmysłowego i uwodzicielskiego Czarnego Łabędzia. Nina doskonale pasuje do roli Białego Łabędzia, natomiast Lily do jej przeciwieństwa - Czarnego. Pomiędzy dziewczynami rodzi się rywalizacja. Na dodatek Nina pada ofiarą brutalnego gwałtu i zaczyna miewać omamy. Odkrywa w sobie ciemniejsze strony charakteru i czuje, że dzięki temu może lepiej zagrać Czarnego Łabędzia.

Jezioro Łabędzie jest jednym z popularniejszych baletów, chyba każdy w miarę wykształcony człowiek o nim słyszał. Widziało pewnie mniej, ale we fragmentach zbierze się już spora grupka. Widok mężczyzn w rajtuzach średnio mnie kręci więc balet o ile w wersji kobiecej mnie urzeka, o tyle w męskim wykonaniu nieco mniej. Ale muzykę Czajkowskiego cenię wysoko. Ale przede wszystkim o tym filmie jest głośno, trąbią media, mówią ludzie. Znajomi się zachwycają, bądź krytykują, ale mówią. Więc dałam się ponieść i postanowiłam oglądnąć coby na bieżąco w miarę być z kulturą wielkiego świata.

Film jest momentami makabryczny, wyobraźnia miesza się z rzeczywistością. Z drugiej strony to co czytałam o tym filmie się nie do końca mi sprawdziło. Muzyka jest faktycznie bajeczna. Ale to raczej zasługa Czajkowskiego, niż twórców. Ja nie przepadam za Portman, ona w większości filmów gra podobnie, te same skrzywienia, że mam ochotę ją potelepać. Tutaj dodatkowo w niektórych scenach patrzenie na jej prześwitujące pojedyńcze kosteczki na plecach dodatkowo aż bolało.
Co nie odbiera jednak wszystkich walorów jakie posiada ten film. Jedną z zalet jest mój powrót do Czajkowskiego . Inny to uświadomienie sobie ile niekiedy nasze marzenia i ambicje kosztują, ze jesteśmy jak ten ptak z ciernistego krzewu, który śpiewa gdy w serduszko wbija mu się cierń i go zabija. Składamy siebie na ołtarzu naszych ambicji, czasami nie są to nawet nasze ambicje. Bo Nina została przez matkę pchnięta na scenę i nie wiem czy aż tak to kochała, czy po prostu nie miała innej drogi do wyboru.

piątek, 14 stycznia 2011

Krakersy

Składniki na około 8 tuzinów:
2 szklanki mąki pszennej chlebowej lub mąki pszennej
2 łyżeczki cukru
1 łyżeczka soli
3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
75 g masła
120 g startego na małych oczkach sera żółtego, np. cheddar
1/2 szklanki zimnej wody
sól, do oprószenia


Wszystkie składniki umieścić w mikserze i zmiksować (najlepiej hakiem do ciasta drożdżowego lub w malakserze). Ciasto powinno wyjść gładkie, elastyczne, miękkie. Przykryć je folią spożywczą i umieścić w lodówce na godzinę.

Po tym czasie ciasto rozwałkować na nienatłuszczonej blaszce (lub na papierze do pieczenia) na grubość około 1 mm (miejscami może nawet prześwitywać papier); im ciasto cieniej rozwałkowane, tym krakersy smaczniejsze i bardziej chrupiące. Można lekko podsypywać mąką, jeśli to konieczne. Okrągłym nożem do pizzy (najlepszy do tego) lub zwykłym pokroić ciasto na kwadraty lub prostokąty, ponakłuwać każdy krakers widelcem.*Przed pieczeniem oprószyć solą.

Piec w temperaturze 220ºC przez 5 - 10 minut, w zależności od grubości krakersa lub upodobań. Powinny się zezłocić.


Malakserem robi się błyskawicznie, i nie brudzi się nic prócz malaksera, ja nim tarłam ser i wszystko mieszałam. Doslownie 5 minut.
Następnie podzieliłam ciasto na papierze wymierzonym pod moją blachę rozwałkowałam na cienko posypałam solą i kminkiem po czym przejechałam dosyć mocno wałkiem, zeby kminek i sol nie spadały, podziobałam widelcem i pocięłam ząbkowanym nożykiem takim okrągły, przeniosłam na blachę i upiekłam.
Przypadkiem odkryłam, ze są bardziej kruche, jeśli po upieczeniu nie wyjmuję ich od razu, tylko zostawiam w piekarniku(to był przypadek bo akurat sasiadka przyszła) świetnie się wysuszyły i chrupają aż miło.
Tak miło, że nawet Tata nie powstrzymał słów aprobaty :D
No i znikają jak sen złoty :P

niedziela, 9 stycznia 2011

Fabryka klamek

Nowa płyta Grzegorza Turnaua



Klimatyczna, zresztą cała płyta bardzo dobra jest :)



Z czytaniem i filmamy chwilowy zastój spowodowany styczniem, pisaniem pracy, oraz powtórkami serialu Merlin.

Słucham muzyki, piszę, czytam, znowu piszę, chociaż jak mawiają u mnie na uczelni, najpierw się czyta, później się myśli, a na końcu piszę. Nigdy nie odwrotnie :P
U mnie różnie bywa.

Od czasu do czasu eksperymentuję w kuchni, zarywam noce i jestem wiecznie niewyspana.
Z recenzjami muszę wyhamować :|

piątek, 7 stycznia 2011

"Uciekinierka z San Benito" - Chufo Llorens


Znakomita powieść historyczna hiszpańskiego pisarza, autora bestsellerowego, wydanego w Polsce w 2009 roku „Władcy Barcelony”. „Uciekinierka z San Benito” to pełna przygód, napisana z epickim rozmachem i wsparta historycznymi faktami opowieść o niezwykłej kobiecie, której życie zostało zbudowane na kłamstwie. Madryt, XVII wiek. Martína Rojo e Hinojosa, ubogi rolnik, pragnie mieć wreszcie syna, dziecko, któremu przekaże schedę po sobie. Gdy jego żona rodzi kolejną dziewczynkę, mężczyzna zwraca się do swej siostry, przeoryszy klasztoru San Benito i z jej pomocą podmienia nowonarodzoną dziewczynkę na porzuconego w przybytku chłopca. Catalina dorasta wśród sióstr, nie znając swojej tożsamości – o tym, kim naprawdę jest wie tylko kilka osób. Jej pochodzenie zdradza również odziedziczone po ojcu znamię… Przez trzynaście lat prawda pozostaje w ukryciu. Dopiero knowania Sor Gabrieli i ojciec Rivandeiry, którzy, chcąc wykorzystać Catalinę do własnych celów, oskarżają ją o konszachty z diabłem, prowokują dziewczynę do ucieczki. Od tej pory, przebrana za mężczyznę, Catalina będzie musiała uciekać przed nieprzyjaciółmi, radzić sobie w świecie, którego dotychczas nie znała i walczyć o własne życie. Na swojej drodze spotka zarówno wrogów, jak i przyjaciół, a pośród nich tego jedynego – młodego arystokratę, Diego de Cárdenasa, którego pokocha od pierwszego wejrzenia… Czy jednak uda jej się zdobyć jego serca, skoro oficjalnie stała się mężczyzną? I czy będzie miała dość sprytu i hartu ducha, by uciec przed depczącą jej po piętach Świętą Inkwizycją?

Jestem hiszpanofilką, lecę jak mucha do miodu, usłyszawszy o książce dziejącej się w Hiszpanii, czy hiszpańskiego autora. A tu miałam dwa w jednym. Pamiętam, że „Władca Barcelony” bardzo mi się podobał, więc skoro usłyszałam tylko o planach wydania kolejnej książki tego autora, wiedziałam na co wydam pieniążki urodzinowe.

Fakt, że zaczęłam czytać w bardzo gorącym okresie, miałam czas na kilka stron przed snem. Pewnie zwalczyłabym senność gdyby akcja mnie porwała, a ja czytałam, czytałam i czekałam kiedy się zacznie, kiedy będą emocje, zaskakujące zwroty akcji. Czekałam i do końca się nie doczekałam.
Moim zdaniem autor nie popisał się tym razem. A materiał, fabułę miał świetną. Przyłożył się raczej do wkurzających przypisów niż do treści. Tak przypisy mnie denerwowały, sama tworzę pracę naukową i robię tych przypisów nieziemskie ilości, ale autora nie przebiję, poza tym nie znoszę gdy przypisy są na końcu, że musisz się odrywać od treści i szukać o co chodzi.
Bohaterka to istna Mery Sue, jest piękna, inteligentna,, nieszczęśliwa z takim urokiem osobistym, że każdy dobry człowiek którego spotka okaże się jej przychylny, nieważne co dziewczyna zrobi kochają ją i tak. Dobrzy w tej książce są idealni nie mają złych rys charakteru. Źli to źli bez pozytywów. Sztuczność tych bohaterów razi i utrudnia czytanie.
Wszystko jest napisane tak po łepkach na odczepnego, żeby dać czytelnikowi cos jakby na odczepnego.

Zawiodłam się na tej książce…

czwartek, 6 stycznia 2011

Muffinki z marmoladą

- 1,5 szklanki mleka

- 1 szklanka cukru

- pół szklanki oleju

- szczypta soli

- łyżeczka proszku do pieczenie

- 2 jajka

- 1,5 łyżeczki ekstraktu waniliowego

- 3 i pół szklanki mąki

- mały słoiczek dżemu w ulubionym smaku ( ja dałam marmoladę wieloowocową)niebo!

1. Suche i mokre składniki (oprócz dżemu)mieszamy w oddzielnych miskach.Następnie łączymy wszystkie składniki.

2. Wypełniamy ciastem do połowy foremki no i nakładamy dżemik,następnie przykrywamy ciastem.

3. Wstawiamy do piekarnika na około 25 minut i pieczemy w 200 stp. na złoty kolor. Można posypać cukrem pudrem.



Po muffinkach serowych, które robią furrorę zamarzyły mi się marmoladowe.

Zrobiłam, zniknęły tak szybko, że nie miałamm jak zdjęcia zrobić.

Z książkami/filmami mam zastój.

Piszę pilnie pracę, więc dopóki nie przebiję się przez ten rozdział, czytać będę tyle co kilkanaście stron przed snem... :(

Według Wydawnictw

Czarna Owca (16) Dom Wydawniczy Rebis (12) Replika (2) Wydawnictwo Psychoskok (2) Wydawnictwo Agora (25) Wydawnictwo Aktywa (2) Wydawnictwo Albatros (25) Wydawnictwo Bellona (6) Wydawnictwo Bukowy Las (5) Wydawnictwo Czarna Owca (24) Wydawnictwo Czarne (67) Wydawnictwo Czerwone i Czarne (1) Wydawnictwo Czwarta Strona (46) Wydawnictwo Czytelnik (3) Wydawnictwo Dobra Literatura (1) Wydawnictwo Dolnośląskie (13) Wydawnictwo Dowody na Istnienie (7) Wydawnictwo Dragon (4) Wydawnictwo Edipresse Książki (16) Wydawnictwo Erica (1) Wydawnictwo Esprit (2) Wydawnictwo Feeria (1) Wydawnictwo Filia (37) Wydawnictwo Franciszkanów "Bratni Zew" (1) Wydawnictwo Hachette (2) Wydawnictwo Harper Collins (16) Wydawnictwo Insignis (18) Wydawnictwo Iskry (12) Wydawnictwo J. Przeworskiego (1) Wydawnictwo Jaguar (17) Wydawnictwo JanKa (2) Wydawnictwo Kobiece (92) Wydawnictwo Książnica (21) Wydawnictwo Kwiaty Orientu (2) Wydawnictwo Lira (20) Wydawnictwo Literackie (57) Wydawnictwo MAG (1) Wydawnictwo Manufaktura Tekstów (1) Wydawnictwo Marginesy (109) Wydawnictwo Media Rodzina (18) Wydawnictwo Mg (30) Wydawnictwo Muza (70) Wydawnictwo Młodzieżówka (1) Wydawnictwo Nasza Księgarnia (4) Wydawnictwo Noir Sur Blanc (9) Wydawnictwo Nova Res (10) Wydawnictwo Nowa Proza (1) Wydawnictwo Otwarte (43) Wydawnictwo PWN (3) Wydawnictwo Pascal (31) Wydawnictwo Planeta (1) Wydawnictwo Poradnia K (6) Wydawnictwo Poznańskie (45) Wydawnictwo Prozami (1) Wydawnictwo Prószyński (95) Wydawnictwo Replika (41) Wydawnictwo SQN (16) Wydawnictwo Sic! (3) Wydawnictwo Smak Słowa (3) Wydawnictwo Sonia Draga (5) Wydawnictwo Szara Godzina (9) Wydawnictwo Szelest (1) Wydawnictwo Szósty Zmysł (7) Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego (10) Wydawnictwo Uroboros (7) Wydawnictwo Vesper (2) Wydawnictwo W.A.B (67) Wydawnictwo WAM (6) Wydawnictwo WM (1) Wydawnictwo WasPos (3) Wydawnictwo Wielka litera (5) Wydawnictwo YA (3) Wydawnictwo Young (10) Wydawnictwo Znak (176) Wydawnictwo Zwierciadło (4) Wydawnictwo Zysk i s-ka (88) Wydawnictwo superNOWA (3) Wydawnictwo Świat Książki (36) Wydawnictwo Święty Wojciech (2) wydawnictwo Stara Szkoła (3)

Categories

2016 przeczytane (259) 2019 czytam (263) 2020 (216) 2020 trup (6) 2021 (155) 2021trup (21) 2022 lektury (137) 2023 czytam (137) 2023 trup (31) 2025 lektury (172) 52 filmy w 2014 (22) 52 filmy w 2015 (6) Angielski ogród (8) Cmentarz Zapomnianych Książek (2) Euro 2012 (4) Mundial RPA (1) Real Madryt (3) akcje (27) amor vincit omnia (10) audiobook (16) autobiografia (16) biografia (123) bolly (9) candy (2) czytam przeleżałe trupy z półek (278) czytane 2018 (244) dzienniki (5) fantastyka (20) felietony (6) historia (80) kkd (4) klasyka (48) klasyka literatury popularnej (24) kolorowe czytanie (4) komedia (1) koty (5) kryminał (164) kucharzę (53) listy (1) literatura na peryferiach (4) muzycznie (47) naturalnie (2) nie samą książką (141) oglądnęłam (189) ogrodowo (5) oscarowe wyzwanie (2) pachnące (129) planowanie i zagospodarowanie(niekoniecznie przestrzenne) (8) plany (7) podaj cegłę (14) podróże (10) podróże w czasie (15) podsumowanie (96) podsumowanie 2015 (12) podsumowanie 2016 (11) podsumowanie 2017 (14) podsumowanie 2018 (12) poezja (8) prawdziwe historie (47) projekt - nobliści (5) prywatne (75) prywatnie (9) przeczytane w 2010 (1) przeczytane w 2011 (1) przeczytałam (3068) przeczytałam 2015 (243) recenzja książki (2035) recenzyjne (1698) religia i duchowość (35) reportaż (101) retro (6) robótki (24) roczne podsumowanie (7) romans (344) saga rodzinna (57) seriale (33) sportowo (27) stosik (102) test (1) top10 (12) turystycznie (1) village candle (12) w 2017 przeczytałam (226) woski (126) wymiana (8) wyzwanie - Agatha Christie (54) wyzwanie Picoult/Sparks (2) wyzwanie czytelnicze (69) wyzwanie filmowe (31) wyzwanie w centymetrach (1) yankee candle (94) z półki 2015 (3) zakupy (1) zapowiedź (11) łańcuszek (20)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wg. Autorów ( w trakcie tworzenia)

Agata Christie (51) Edyta Świętek (38) Jodi Picoult (24) Lucy Maud Montgomery (21) Joanne Kathleen Rowling (19) Małgorzata Musierowicz (18) Colleen Hoover (17) Agatha Christie (16) Diane Chamberlain (16) Szymon Hołownia (16) Agnieszka Lingas-Łoniewska (15) Katarzyna Michalak (15) John Ronald Reuel Tolkien (13) Jojo Moyes (12) Agata Czykierda-Grabowska (11) Camilla Läckberg (11) Emily Giffin (11) Katarzyna Bonda (11) Barbara Wysoczańska (10) Bernard Cornwell (10) Monika Szwaja (10) Regina Brett (9) Ali Hazelwood (8) Amy Harmon (8) Ałbena Grabowska (8) Ałbena Grabowska-Grzyb (8) Elżbieta Cherezińska (8) George R.R. Martin (8) Jane Austen (8) Mariusz Urbanek (8) Monika A. Oleksa (8) Robert Galbraith (8) Abby Jimenez (7) Ada Tulińska (7) Anna Kańtoch (7) Diana Gabaldon (7) Elizabeth Gaskell (7) Elżbieta Rodzeń (7) Jacek Dehnel (7) Małgorzata Gutowska - Adamczyk (7) Jerzy Bralczyk (6) Jürgen Thorwald (6) Katarzyna Kwiatkowska (6) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (6) Mariusz Szczygieł (6) Richard Paul Evans (6) Beata Majewska (5) Charles Dickens (5) Charlotte Brontë (5) Giovannino Guareschi (5) Katarzyna Archimowicz (5) Kiera Cass (5) Lisa Genova (5) Magdalena Grzebałkowska (5) Wiesław Myśliwski (5) Yrsa Sigurdardóttir (5) Anna Herbich (4) Astrid Lindgren (4) Barbara O`Neal (4) Bianca Iosivoni (4) Cecelia Ahern (4) Corinne Michaels (4) Dorota Gąsiorowska (4) Edward Rutherfurd (4) Elisabet Benavent (4) Ella Maise (4) Evžen Boček (4) Federico Moccia (4) Gabriela Gargaś (4) Igor Sokołowski (4) Magdalena Kordel (4) Marek Rybarczyk (4) Marta Kisiel (4) Mhairi McFarlane (4) Trygve Gulbranssen (4) Adam Kay (3) Agata Sawicka (3) Agnieszka Pajączkowska (3) Agnieszka Wojdowicz (3) Alina Białowąs (3) Andrzej Sapkowski (3) Aneta Jadowska (3) Anna J. Szepielak (3) Anna Kamińska (3) Anna Sakowicz (3) Antonina Kozłowska (3) Barbara Sęk (3) Carlos Ruiz Zafón (3) Charlotte Link (3) Dagmara Leszkowicz-Zaluska (3) Daisy Goodwin (3) Demet Altınyeleklioğlu (3) Denise Grover Swank (3) Dominika Smoleń (3) Elisabeth Herrmann (3) Eliza Orzeszkowa (3) Elizabeth Cooke (3) Elizabeth Haran (3) Francine Rivers (3) Gard Sveen (3) Hanna Cygler (3) Iwona J. Walczak (3) Jean-Jacques Sempé (3) John Boyne (3) Katherine Webb (3) Mag­da­lena Knedler (3) Marcin Wilk (3) Maria Ulatowska (3) Małgorzata Warda (3) Mitch Albom (3) Paullina Simons (3) René Goscinny (3) Richard Phillips Feynman (3) Roma Ligocka (3) Stephenie Meyer (3) Wilkie Collins (3) Adrianna Michalewska (2) Agata Puścikowska (2) Agnieszka Krakowiak-Kondracka (2) Alek Rogoziński (2) Aleksander Dumas(ojciec) (2) Aleksandra Szarłat (2) Aleksandra Zaprutko-Janicka (2) Alexa Lavenda (2) Alice Lugen (2) Amy Hatvany (2) Andrew Morton (2) Andrzej Andrusiewicz (2) Andrzej Markowski (2) Angelika Kuźniak (2) Anna Fincer-Ogonowska (2) Anna Langer (2) Anna Rohóczanka (2) Anna Wolf (2) Anne Brontë (2) Anne Jacobs (2) Anne Tyler (2) Anthony McCarten (2) Beata Pawlikowska (2) Beth Reekles (2) Bill Bryson (2) Bogdan Lach (2) Bogna Ziembicka (2) Bolesław Prus (2) Carrie Elks (2) Cezary Łazarewicz (2) Christina Baker-Kline (2) Clive Staples Lewis (2) Colin Campbell (2) Consilia Maria Lakotta (2) Dan Brown (2) Daniel Silva (2) Danuta Awolusi (2) David Levithan (2) Debbie Macomber (2) Diana Palmer (2) Dinah Jefferies (2) Dominika Buczak (2) Donald Spoto (2) Dorota Terakowska (2) Elena Armas (2) Elżbieta Jodko-Kula (2) Emilia Kiereś (2) Erin Morgenstern (2) Eva García Sáenz de Urturi (2) Ewa Bauer (2) Ewa Stachniak (2) Ewa Winnicka (2) Ewelina Dobosz (2) Ewelina Dyda (2) Gavin Extence (2) Grzegorz Strzelczyk (2) Helen Fielding (2) Henning Mankell (2) Jacek Hugo-Bader (2) Jan Miodek (2) Jaume Cabré (2) Jean des Cars (2) Jerzy Niemczuk (2) Julian Tuwim (2) Justyna Wydra (2) Józef Witko (2) Kamil Janicki (2) Kard. Jorge Mario Bergolio (2) Katarina Mazetti (2) Katarzyna Kołczewska (2) Kristina Sabaliauskaitė (2) Krzysztof Ziemiec (2) Linda Green (2) Lisa Scottoline (2) Louisa May Alcott (2) Magda Gessler (2) Marcin Mastalerz (2) Marcin Prokop (2) Margaret Mitchell (2) Maria Dąbrowska (2) Maria Kruger (2) Małgorzata Hayles (2) Michał Heller (2) Papież Franciszek (2) Rachel Hauck (2) Terry Pratchett (2) Victoria Twead (2) Walter R. Brooks (2) A. Scott Berg (1) Abby Johnson (1) Adam Higginbotham (1) Adam Leszczyński (1) Adam Mickiewicz (1) Adam Szustak OP (1) Adam Węgłowski (1) Adam Zamoyski (1) Adriana Rak (1) Adrianna Trzepiota (1) Agata Jakóbczak (1) Agata Napiórska (1) Agata Passen (1) Agata Polte (1) Agata Pruchniewska (1) Agata Suchocka (1) Agnieszka Dydycz (1) Agnieszka Kaluga (1) Agnieszka Krawczyk (1) Agnieszka Litorowicz-Siegert (1) Agnieszka Markowska (1) Agnieszka Meyer (1) Agnieszka Nabrdalik (1) Agnieszka Olejnik (1) Agnieszka Przybysz (1) Agnieszka Siepielska (1) Agnieszka Wolny-Hamkało (1) Aileen Orr (1) Alberto S. Santos (1) Aleksander Jażwiński (1) Aleksander Makowski (1) Aleksandra Borowiec (1) Aleksandra Julia Kotela (1) Aleksandra Kardaś (1) Aleksandra Klich (1) Aleksandra Skrzypietz (1) Aleksandra Tyl (1) Aleksandra Wójcik (1) Aleksandra Zbroja (1) Alessio Puleo (1) Alex Bellos (1) Alex North (1) Alfredo Relaño (1) Alice Hoffman (1) Allison Pataki (1) Aly Cha (1) Alyson Richman (1) Amor Towles (1) Amy Medling (1) Andrea Wulf (1) Andreas Baumgarten (1) Andrzej Chwalba (1) Andrzej Fedorowicz (1) Andrzej Grembowicz (1) Andrzej Kępiński (1) Andrzej Pilipiuk (1) Andrzej Rzepliński (1) Andrzej Zając (1) Andrzej Zawistowski (1) Andrzej Zoll (1) Andrzej Łapiński (1) André Aciman (1) Andrés Ibáñez (1) Andy Jones (1) Angele Lieby (1) Angie Thomas (1) Anika Stelmasik (1) Ann Brashares (1) Ann Wroe (1) Anna Arno (1) Anna Bailey (1) Anna Bellon (1) Anna Bikont (1) Anna Brzezińska (1) Anna Dan (1) Anna Dembowska (1) Anna Dutkiewicz (1) Anna Dymna (1) Anna Gavalda (1) Anna Janko (1) Anna Jean Mayhew (1) Anna Kaszuba-Dębska (1) Anna Klara Majewska (1) Anna Klejzerowicz (1) Anna Kołodziejska (1) Anna Krystyna Bikont (1) Anna Laura Rucińska (1) Anna Lewicka (1) Anna Mateja (1) Anna Mieszkowska (1) Anna Moczulska (1) Anna Nejman (1) Anna Piwkowska (1) Anna Przedpełska-Trzeciakowska (1) Anna Płowiec (1) Anna Sulińska (1) Anna Szafrańska (1) Anna Szczęsna (1) Anna Todd (1) Anna Tomiak (1) Anna Trojanowska (1) Anna Wolff-Powęska (1) Anna Zamojska (1) Anna Śnieżka (1) Annabel Pitcher (1) Anne B. Ragde (1) Anne O'Brien (1) Anne-France Dautheville (1) Annejet van der Zijl (1) Annette Christie (1) Annette Hess (1) Annie Barrows (1) Annie Proulx (1) Anton Czechow (1) Antoni Słonimski (1) Antonina Żabińska (1) Arael Zurli (1) Arkadiusz Stempin (1) Arkadiusz Szaraniec (1) Arne Lynch (1) Arrowood Brothers (1) Arthur Conan Doyle (1) Artur Rolak (1) Atul Gawande (1) Audrey Carlan (1) Augusta Docher (1) Ava Dellaira (1) Ayaan Hirsi Ali (1) Banana Yoshimoto (1) Barack Obama (1) Barbara Gaweł (1) Barbara Mutch (1) Barbara Seidler (1) Barbara Taylor Bradford (1) Barbara Wachowicz (1) Barry Gifford (1) Bartek Dobroch (1) Bartosz Brożek (1) Beata Biały (1) Beata Kost (1) Becky Wade (1) Bellamy Creek (1) Ben Judah (1) Benjamin Balin (1) Bernadette McDonald (1) Biblioteka Słów (1) Bill Clinton (1) Blaža Popović (1) Boel Westin (1) Bożena Fabiani (1) Bożena Gałczyńska - Szurek (1) Bożena Keff (1) Bratni Zew (1) Brenda Reid (1) Brigitte Hamann (1) Brooke McAlary (1) Bryan Cairns (1) Brygida Grysiak (1) Camilla En (1) Camille Perri (1) Carla Montero (1) Carlo Maria Martini (1) Carmen Santos (1) Carole Matthews (1) Carolyn V. Murray (1) Carrie Snyder (1) Casey McQuiston (1) Cat Patrick (1) Catherine Banner (1) Catherine Isaac (1) Catherine Lowell (1) Catherine Mayer (1) Catherine Whitlock (1) Cecil Scott Forester (1) Cecilia Samartin (1) Celeste Ng (1) Cesarina Vighy (1) Chandra Hoffman (1) Charles Belfoure (1) Charles Bock (1) Charles Frazier (1) Charlotte Browne (1) Charlotte Gordon (1) Charlotte Lucas (1) Cheryl Strayed (1) Chesley McLaren (1) Chris Cander (1) Chris Columbus (1) Chris Fabry (1) Chris Grabenstein (1) Chris Niedenthal (1) Christer Mjåset (1) Christian Jacq (1) Christine Breen (1) Christopher Kelly (1) Christopher W. Gortner (1) Chufo Llorens (1) Claire Guest (1) Claire North (1) Clara Sanchez (1) Claude Quétel (1) Colin O`Brien (1) Colleen Faulkner (1) Colleen McCullough (1) Colson Whitehead (1) Conor Grennan (1) Consolation Duet (1) Corban Addison (1) Craig Storti (1) Cristina Caboni (1) Cristina Morato (1) Cristina Sánchez-Andrade (1) Cyceron (1) Damian K. Markowski (1) Dan Abnett (1) Daniel Defoe (1) Daniela Lamas (1) Danielle Steel (1) Danuta Pytlak (1) Daphne du Maurier (1) Dario Fo (1) Dariusz Janiszewski (1) Darynda Jones (1) David Ebershoff (1) David Hunter (1) David Icke (1) David Mccullough (1) David Mitchell (1) Davis Bunn (1) Dawid Krawczyk (1) Dawid Ratajczak (1) Dawn Barker (1) Debora MacKenzie (1) Deborah Feldman (1) Delia Owens (1) Denis Brian (1) Denis Diderot (1) Denise Hildreth Jones (1) Dennis Lehane (1) Dhonielle Clayton (1) Dianne Freeman (1) Doda Około-Kułak (1) Dodie Smith (1) Dominik Dán (1) Dominik Szczepański (1) Dorota Combrzyńska-Nogala (1) Dorota Golińska (1) Dorota Masłowska (1) Dorota Ponińska (1) Dorota Sumińska (1) Dorota Świątkowska (1) Dorothea Johnson (1) Dorothy Rowe (1) Douglas Adams (1) Douglas Smith (1) Dörthe Binkert (1) E. Lockhart (1) E. O. Chirovici (1) E.T.A. Hoffman (1) Eco Redonum (1) Ed Young (1) Edith Wharton (1) Edward Brooke-Hitching (1) Edward Carey (1) Egon Caesar Conte Corti (1) Eileen Goudge (1) Elena Ferrante (1) Elizabeth Adler (1) Elizabeth Chadwick (1) Elizabeth Craft (1) Elizabeth Kolbert (1) Elizabeth Letts (1) Elizabeth O'Roark (1) Elizabeth O`Roark (1) Elizabeth von Arnim (1) Ellen Alpsten (1) Ellis Peters (1) Elvira Baryakina (1) Elyse Douglas (1) Elżbieta Wichrowska (1) Emil Zola (1) Emilia Sokolik (1) Emilia Szelest (1) Emily Jane Brontë (1) Emma Dmochowska (1) Emma Donoghue (1) Emma Lord (1) Emmanuel Macron (1) Enola Holme (1) Eowyn Ivey (1) Eric Lomax (1) Esther Singer Kreitman (1) Eugen Ruge (1) Eugène Ionesco (1) Eva Weaver (1) Evie Dunmore (1) Ewa Bagłaj (1) Ewa Curie (1) Ewa K. Czaczkowska (1) Ewa Madeyska (1) Ewa Pirce (1) Ewa Popławska (1) Ewa Wolkanowska-Kołodziej (1) Ewa Wróbel (1) Ewa Zdunek (1) Ewa Żarska (1) Ewald Arenz (1) Ewelina Karpacz-Oboładze (1) Fabien Grolleau (1) Fern Britton (1) Fern Michaels (1) Florian Illies (1) Francis Hackett (1) Francis Scott Fitzgerald (1) Francoise Giroud (1) Gabriella Contestabile (1) Gabrielle Zevin (1) Gail Honeyman (1) Gardner Raymond Dozois (1) Garrard Conley (1) Garri Kasparow (1) Gary Susman (1) Gary W. Small (1) Gena Showalter (1) Genevieve von Petzinger (1) George Orwell (1) Georgia Bockoven (1) Gigi Buffon (1) Glenys Carl (1) Grażyna Jeromin-Gałuszka (1) Greg King (1) Gregg Olsen (1) Grzegorz Sokołowski (1) Harper Lee (1) Helen Rappaport (1) Helena Mniszkówna (1) Helga Hoškova-Weissowá (1) Hellmut Andics (1) Henryk Sienkiewicz (1) Holly Peterson (1) Horacio Verbitsky (1) Håkan Nesser (1) Ibn Warraq (1) Ismet Prcić (1) Izabela Jung (1) Izabela Sowa (1) Izabella Frączyk (1) J.J. Renert (1) Jacek Lusiński (1) Jadwiga Czajkowska (1) Jakub Puchalski (1) Jan Paweł II (1) Jan Wróbel (1) Jan Łoziński (1) Janina Fedorowicz (1) Jaroslav Hašek (1) Jaume Collel (1) Jean-Christophe Brisard (1) Jean-Paul Roux (1) Jeannette Kalyta (1) Jennifer Kaufman (1) Jennifer Teege (1) Jennifer Worth (1) Jerzy Sosnowski (1) Jewgienij Wodołazkin (1) Jill Barnett (1) Jill Mansell (1) Joanna Konopińska (1) Joanna Marat (1) Joanna Szczęsna (1) Joanne Harris (1) John Borrell (1) John Carlin (1) John Curran (1) John Green (1) John Grogan (1) John Seeney (1) Jolanta Król (1) Jolanta Kwiatkowska (1) Jon Ronson (1) Jonathan Littell (1) Jordi Pons Salas (1) Joyce Maynard (1) Julia Alvarez (1) Julia Child (1) Julia P. Gelardi (1) Julie Lawson Timmer (1) Julie Orringer (1) Justin Go (1) Justin Peacock (1) Ka Hancock (1) Karen Dionne (1) Karen Karbo (1) Karen Mack (1) Karolina Frankowska (1) Karolina Lanckorońska (1) Kate Lord Brown (1) Kathryn Taylor (1) Keith Lowe (1) Kerstin Ekman (1) Krzysztof Sadło (1) Laila El Omari (1) Laurens van der Post (1) Leah Fleming (1) Lena Najdecka (1) Leslie Carroll (1) Levi Henriksen (1) Lily Koppel (1) Lisa Kleypas (1) Liv Tyler (1) Louise Walters (1) Lucy Ferriss (1) Lucyna Olejniczak (1) Ludwig Winder (1) Ludwik Stomma (1) M.L. Stedman (1) Maciej Karpiński (1) Maciej Stuhr (1) Magdalena Kulus (1) Magdalena Tulli (1) Maja Łozińska (1) Mandy Hale (1) Marc Llewellyn (1) Marcin Górka (1) Marcin Zaremba (1) Marek Aureliusz (1) Marek Grechuta (1) Marek Ławrynowicz (1) Margaret Dilloway (1) Maria Krüger (1) Maria Sveland (1) Marilyn Brant (1) Marina Stepnova (1) Mariola Pryzwan (1) Marion Zimmer Bradley (1) Mariusz Wilka (1) Mariusz Ziomecki (1) Martha Grimes (1) Martin Sixsmith (1) Matthew Quick (1) Małgorzata Halber (1) Małgorzata Maj (1) Małgorzata Szejnert (1) Małgorzata Tusk (1) Małgorzata Łukowiak (1) Melchior Wańkowicz (1) Melissa Hill (1) Meredith Goldstein (1) Mieczysław Mokrzycki (1) Mike Carson (1) Mira Suchodolska (1) Miriam Karmel (1) Nadine Gordimer (1) Natasha Walker (1) Ned Vizzini (1) Olle Lönnaeus (1) Patrick Ness (1) Patrick Pesnot (1) Paul Arden (1) Penny Jordan (1) Peter Heller (1) Peter Kreeft (1) Platon (1) Pola Kinski (1) Priscille Sibley (1) Rebecca Johns (1) Robert J. Woźniak (1) Ryszard Legutko (1) Sally Bedell Smith (1) Sam Pivnik (1) Samantha Hayes (1) Samantha van Leer (1) Sarita Mandanna (1) Seré Prince Halverson (1) Shelley Emling (1) Stanisław Zakościelny (1) Stephanie Evanovich (1) Sue Eckstein (1) Sue Woolmans (1) Sylwia Chutnik (1) Szymon Sokolik (1) Tullio Avoledo (1) Zośka Papużanka (1) dr Stefanie Green (1) ks. Jan Twardowski (1) Éric-Emmanuel Schmitt (1) Łukasz Maciejewski (1) Łukasz Orbitowski (1)

Pogoda w mojej okolicy