W pewnym wieku człowiek mając do wyboru hobby i spanie najczęściej wybiera spanie, naprawdę musi się wydarzyć coś nadzwyczajnego, jak bardzo ważny mecz, długi spacer, albo nader wciągająca książka, aby sen zszedł na dalszy plan. Dawno nie było tak, abym wracając do domu po północy, zamiast zapakować się do łóżeczka, otwierała książkę. A jednak książka jednej z moich ulubionych autorek tak mnie wciągnęła, że uznałam pięć godzin snu za wystarczająca ilość. Nie mogłam się oderwać. Ta książka zrobiła mi tak niesamowicie dobrze na serduszku.



















