Doskonale pamiętam kiedy czytałam Icebreakera, był sierpień 2023 roku, miałam wolne, wiozłam Mamę do endokrynologa, bo Tata miał swojego lekarza. Właśnie skończyłam czytać Oppenheimera, wróciłam z kina i byłam totalnie niewyspana. Był straszny upał, a Guderian nie miał klimy, bo byłam za skąpa, żeby ją naprawić(i dobrze, bo w mniej niż rok sprzedałam ten cud sztuki motoryzacyjnej). Spacerowałam po Parku Zimnej Wody i czytałam na ławce, a zdążyłam dużo przeczytać, bo co jak co, ale u endokrynologa były tłumy. Pamiętam, że ta książka mnie nie porwała, nie była zła, ale nie wspominam jej, jako najlepszy romans sportowy. Dlatego nie interesowałam się drugim tomem(już kupiłam – nadrobiłam). Nie skojarzyłam, że Daydream, to tom trzeci, ale to wydanie urzekło mnie okładką i szatą graficzną. Zaczęłam czytać i w noc zmiany czasu czytałam do pierwszej.


















