piątek, 27 stycznia 2012

"Saga Sigrun" - Elżbieta Cherezińska

"Saga Sigrun" to pierwsza część cyklu "Północna Droga".


"Saga Sigrun" to tętniąca energią życia wytrawna i porywająca narracja, wysmakowany wizerunek psychologiczny postaci, niezwykła uroda detalu. Opisowość jednak nie nuży, wręcz odwrotnie - wciąga wyobraźnię czytelnika, włada jego czasem i nie pozwala zapomnieć o sobie. To książka, która rozrasta się w czytelniku jak drzewo. Nie jest typową sagą z aurą sentymentalizmu w tle, ucieka od banału, stroni od uproszczeń nie tylko fabularnych, ale i filozoficznych.



Cherezińska ma u mnie wyjątkowo długie okresy nabierania mocy urzędowej, leżakuje jak dobre wino. O „Sadze Sigrun” było swego czasu bardzo głośno na forum na którym się udzielałam. Polecały osoby bardzo wiarygodne, odniosłam wrażenie, ze kobieta ma już niemalże grupę wyznawców, więc przy okazji postanowiłam nabyć. Leżała sobie książka przy łóżku, czekając aż się nad nią zlituję, nie kusiła okładką, gdyż ta jest wyjątkowo oszczędna, nie krzykliwa, nie obiecuje nawiązań do dzieł wybitnych twórców, tył zaś drobno zadrukowany każe się spodziewać dobrej skandynawskiej sagi. Po przykrych doświadczeniach z „Krystyną córką Lavransa”, która to zawiodła mnie okrutnie nie miałam zbyt dużo do czynienia z powieściami o tematyce skandynawskiej(bo książki Astrid Lindgren chyba się nie liczą :P ). A ksiażki z północy cieszą się ostatnio ogromną popularnością, mamy genialne kryminały, czyli potencjał niewątpliwie jest.
Polska autorka postanowiła wykorzystać ten potencjał, zimny, surowy, aby przenieść nas w czasy kiedy wyznawcy Odyna władali Północą, wyprawiali się na liczne wojny, aby wpaść w ramiona Walkirii i przenieść się do Walhalli. To czasy mężczyzn, niemalże dzikich, wokół nich unosi się atmosfera wiecznej walki, żądza krwi, silnych bitewnych emocji. To nie są czasy dla kobiet, które zostają w domu i czekają na powrót ojców, mężów, synów. Jak śpiewała Alicja Majewska:
„Bo męska rzecz być daleko, a kobieca - wiernie czekać


W takich czasach przyszło żyć Sgrun, głównej bohaterce, która opowiada nam swoją historię. Jedyna córka swojego ojca pana Północy, który na pewno wolałby mieć syna, aby ten mógł po nim przejąć władzę, ale nie dal tego odczuć córce, którą kochał nad życie i rozpuszczał ponad wszelką miarę, chociaż Sigrun jest tylko kobietą, może co najwyżej wzmocnić pozycję rodziny stając się kartą przetargową, wydanie za mąż może wzmocnić sojuszu, wiadomo nie rozsławi rodu w bitwie. Gdy staje się kobietą, ojciec zaczyna szukać jej męża, teoretycznie Sigrun ma obiecane, że może wybrać sobie męża, pójść za głosem serca, w praktyce, jak w życiu bywa inaczej. Jest córką pana, może wybrać tylko szlachetnie urodzonego, wiec daje ojcu sama z siebie wolną rękę, zdaje się na jego mądrość. Sigrun ubóstwia swojego Ojca, prosi go tylko, aby jej mąż był podobny do niego. Dziś pewnie zdiagnozowano by u niej kompleks Elektry.

Nadchodzi dzień gdy Sigrun ma poznać swojego przyszłego męża, to tylko formalność, uderzył mnie spokój kobiety, jednak ponad tysiąc lat które dzielą mnie i ją zrobiły swoje, nie wyobrażam sobie uczuć, negatywnych uczuć jakie by mną targały, przeważałaby zapewne chęć ucieczki. Tymczasem Sigrun ufa ojcu całkowicie, traktuje jako coś naturalnego, ze oto jest prowadzona na targ, aby kupiec mógł ją obejrzeć, aby formalnie przypieczętować przyszłą transakcję. Przecież to totalnie obcy człowiek!! Jednak Sigrun ma szczecie w ten nietypowy(dla mnie) sposób poznaje miłość swojego życia, mężczyznę, którego pokocha całą sobą z którym będzie kroczyć przez życie, które często będzie składało się tylko z czekanie i pożegnań a później oczekiwania na powrót a jej stałym towarzyszem będzie obezwładniający strach. Którego nie można jej okazać, bo strach kobiety zatruwa serce wojownika. Z Reginem przejdzie wszystkie etapy, od odkrywania własnej kobiecości, przez niepokoje i radość oczekiwania potomstwa, po radość macierzyństwa i dojrzałą miłość.

Nie wierzyłam, że dostanę tak świetnie napisaną książkę, że w trakcie lektury będzie targało mną tak wiele uczuć. Rzadko czytam książki rodzimych autorów, które są tak… nie bójmy się tego słowa – genialne. To przepiękna opowieść o życiu w trudnych, burzliwych czasach, gdy toczy się walka o panowanie w Norwegii. Na Północy pojawiają się również chrześcijanie i będziemy mieli okazje obserwowania jak wyznawcy Odyna będą odnosić się do wiary w nowego nieznanego Chrystusa, którego religia jest dla nich abstrakcyjna, niezrozumiała i jest przejawem słabości. A słabość to ostatnia rzecz która jest tolerowana w tej surowej krainie. Ach! Jak musiałabym się rozpisywać okrutnie, gdyż mamy niesamowitą mnogość ciekawych wątków w tej książce.

Jestem przekonana, że każdy miłośnik dobrej książki znajdzie w niej coś dla siebie. Ja niestety nie mogę u siebie w księgarniach znaleźć drugiego tomu, więc muszę zamówić i cierpliwie czekać. Bardzo mi to nie w smak. A tak chętnie bym się nie rozstawała z tymi krainami, niesamowicie malowniczo opisanymi, bo muszę nadmienić iż autorka posługuje się przepięknym, poetyckim językiem, który czyta się po prostu świetnie.
No książka ideał!! A i wzruszyć też się można ;)

czwartek, 26 stycznia 2012

koniec styczniowej posuchy stosowej

Długo łudziłam się, że nie kupię żadnej książki w styczniu bo mam przecież zaległości na pólkach. Niestety, złamałam się w Lublinie, to miasto wpływa na mnie fatalnie. łamię tam wszystkie moje postanowienia...



Od dołu ciąg dalszy biograficznej prenumeraty, wyczekiwane "Żony i córki", kupiona u Kreatywy książka Kreta, która będzie darem dla Mamy(która uwielbia go), następnie dwie ksiażki z lubelskiego Matrasu i później wydawnicze dary, więc najpierw dwie od Nova Res, później Prószyński(w tym recenzowana już Picoult) a na samej górze książki od Wydawnictwa Znak, a na samym szczycie zaległa wygrana w konkursie na LC(gdzie jak się dowiedziałam z FB wyróżniono moje recenzje co w połączeniu z nową fryzurą wprawiło mnie w euforię :D )


Klaudyna niesamowicie mnie zaskoczyła i obdarowała przepiękną zakladką tu moja Mela opiniuje



a tu już mizia sie o zakładkę na całego, mam nadzieję ze nie bedziemy się bić... Żebym ja tak umiała....

środa, 25 stycznia 2012

"Duma, uprzedzenie i gra pozorów" - Melissa Nathan


„Duma i uprzedzenie” w nowoczesnej wersji! Rozbrajająco zabawna, pełna sytuacyjnego komizmu powieść Melissy Nathan, autorki takich książek jak „Kelnerka”, czy „Niania w Londynie”.
Wygrana w castingu na rolę Elizabeth Bennet w scenicznej adaptacji „Dumy i uprzedzenia” wydaje się Jasmin Field, dziennikarce w czasopiśmie dla kobiet, prawdziwą gwiazdką z nieba. Przedstawienie ma być hitem sezonu – reżyserem i odtwórcą głównej roli jest gwiazdor Hollywood, zdobywca Oscara, Harry Noble. Szybko okazuje się, że czarujący na ekranie aktor, w rzeczywistości jest zadufanym w sobie arogantem. Jazz pociesza się, że dzięki koszmarnym próbom będzie miała sporo materiału do swojej kolumny… Niestety – problemy zaczynają się mnożyć. Przyjaciółka wystawia Jazz rufą do wiatru dla gościa, który utknął chyba w epoce kamiennej, rodzina przeżywa ciężki kryzys, a wielokrotnie nagradzana rubryka w gazecie okazuje się, wedle zwierzchnictwa, całkiem niepotrzebna. Gorzej być nie może? Może… Stojąc na scenie naprzeciwko swojego ciemięzcy, Jasmine odkrywa dwie rzeczy. Nie pamięta ani jednej swojej kwestii. Harry Noble jest naprawdę pociągającym mężczyzną… Nim wszystko w życiu Jazz trafi wreszcie na swoje miejsce i rozlegną się oklaski, ona sama będzie musiała na nowo przeanalizować swoje dotychczasowe życie. Happy end jest na wyciągnięcie ręki!


Pozwólcie i przywyknijcie do moich dygresji. Tu w tym miejscu chciałabym się usprawiedliwić, bo pisząc recenzję, zwykle opisuję książki historię, jak do mnie trafiła, gdzie ją kupiłam, dla mnie są to uczucia, które składają się na obraz książki, patrząc na te które kupiłam, lub sprowadziłam do domu o każdej mogę Wam opowiedzieć historie. I może gdzieś na dniach zaprezentuję via video :P

Ta książka o której piszę dziś trafiła do mnie tuż po obronie, pojechała ze mną do Lubina toczyć bój o kolejny etap edukacji. Jednak byłam tak zestresowana, że nie pamiętałam nic z lektury, nie mogłam się skupić, miast tego gapiłam się w okno słuchałam muzyki i się stresowałam. A wracałam z „Anią z Wyspy Księcia Edwarda”. Samą książką jestem oczarowana, najpierw napisze o szacie graficznej, która reprezentuje moją ulubioną kolorystykę morskie zielenie i niebieskości. Mnie takie książki wyciszają, uspokajają. Dlatego już na starcie książka miała plusa – za wygląd.

Tematyka… współczesna wersja Dumy i uprzedzenia, nienawidzę współczesnych wersji klasycznych powieści, zwykle to grubymi nićmi szyte i ni to zabawne ni ładne, ot jazda po nazwisku. I gdyby nie to, ze koleżanka na forum polecała to bym palcem nie tykała(jak Król Julian nakazywał), ale koleżance ufam i się skusiłam. Bałam się, że w brodę będę się pluła, że po co mi to, ze Austen jest jedna i nikt nie będzie umiał tego przenieść na grunt współczesny, żeby mi nie chrzęściło między zębami i nie trzeszczało w szwach(szytych grubymi nićmi). No ale zaplanowałam książkę do czytania, więc uznałam, że jak się na książce wynudzę to później wysmażę taką recenzję jadącą po książce z góry na dół, że padną wszyscy krytycy. Rozpoczęłam lekturę…

Któż nie zna historii Austen, jeśli nie z książki to z filmów(wiele ekranizacji), genialnego serialu z Colinem Firthem, którego Pan Darcy wszedł do kanonu popkultury. Współczesne wersje filmowe też mamy. Po prostu – Duma i uprzedzenie jest legendą literatury. Schemat jest prosty, On i ona. On bogaty, ona nie bardzo, spotykają się i zaczynają się darzyć antypatią. Bywa… skoro jest miłość od pierwszego wejrzenia, to bywa też i nienawiść. On jest przekonany o tym, że jest lepszy od otaczającego go świata, że jest ósmym cudem tegoż, ona też nie jest zakompleksioną gąską, ale bywa, ze widzimy u innych drzazgę a swoją belkę gubimy z oczu. I tak się zaczyna, historia stara jak świat, wiadomo w jakim kierunku Pojdzie, bo kto się czubi ten się lubi, jednak! W tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz. I tak za pomocą zgrabnych ludowych mądrości streściłam Wam o co grubsza chodzi. U Austen, co proponuje nam współczesna autorka? Mniej więcej to samo, ale fenomenalnie napisane!!
Ona jest felietonistką gazety średniej klasy, on hollywoodzkim gwiazdorem ze słynnej aktorskiej rodziny. Ona – raczej przeciętnej urody i figury, on jest gwiazdorem, pięknym, przystojnym, no po prostu gwiazdka. On reżyseruje teatralną wersję Dumy i uprzedzenia z dochodem przeznaczonym na cele charytatywne, więc grają tam aktorzy, ale i amatorzy, to ma być głośne przedsięwzięcie, a ona niewiadomo jak zostaje odtwórczynią Lizzy. Tak jak swoja bohaterka od pierwszego wejrzenia nie cierpi reżysera. Czy życie będzie naśladowało sztukę?

Nie chcę streszczać fabuły, gdyż jest to powtórzenie głównych wątków powieści-orginalu, przeniesionych na współczesny grunt, jednak fabuła jest tak ciekawie skonstruowana, autorka z ogromna fantazją i wyczuciem dokonała przekształcenia oryginału, że czyta się doskonale. Oczywiście, ze nie oczekiwałam wspaniałego, wiekopomnego dzieła o metafizyce, ale oczekiwałam komedii romantycznej w papierowej wersji. Nie zawiodłam się zupełnie. Miałam swoje motylki, piękne przeżycia, napięcie i dużo humoru.

Ta książka zadaje kłam stwierdzeniu, że czytadła, romanse to zło, wiem że wiele osób uważa taką literaturę jako coś gorszego rodzaju, wiadomo co się mówi o babskich książkach, ja jestem jednak mimo wszystko przedstawicielem gatunku homo ludens, potrzebuję takiej rozrywki po złym dniu, potrzebuję dobrej zabawy, ucieczki od myśli, tego szczęśliwego zakończenia dającego nadzieję, że większość historii naszego życia skończy się dobrze.

To jest czytadło napisane z fantazją, dobrym językiem, ale czytadło i chociaż oryginalną powieść znam na pamięć w wersji książkowej, ekranizowanej oraz uwspółcześnionej(zarówno bolly jak i holly) tak to bez wątpienia jest najlepsze przeniesienie oryginału do współczesności, nie dlatego tylko że tamte wersje były złe(bo wersja z Aishwarayą Rai była pięknym filmem) tylko dlatego, ze to dobra książka, czytadło, ale w swym gatunku jedno z najlepszych!

Chciałabym zobaczyć ekranizację tej książki…

poniedziałek, 23 stycznia 2012

"Pałac północy" - Carlos Ruiz Zafon

Kalkuta, 1932. Ben, wychowanek sierocińca St. Patrick, skończył już 16 lat - podobnie jak jego przyjaciele, będzie musiał opuścić dom dziecka i się usamodzielnić. W dniu pożegnalnej imprezy poznaje swoją rówieśniczkę Sheere i zabiera ją do Pałacu Północy na spotkanie tajnego stowarzyszenia, które założył wraz z przyjaciółmi. Gdy dziewczyna opowiada im tragiczną historię swojej rodziny, członkowie stowarzyszenia postanawiają jej pomóc w odnalezieniu legendarnego domu, który pojawia się w opowieści. Nie wiedzą, że właśnie natrafili na trop jednej z najpotworniejszych tajemnic Kalkuty. Płonący pociąg, dworzec widmo, ognista zjawa - to tylko niektóre elementy makabrycznej łamigłówki, którą przyjdzie im rozwiązać… Misja, która miała być niecodzienną przygodą, niebawem okazuje się śmiertelnie niebezpiecznym wyzwaniem.



Książka Zafona, która najdłużej przeleżała u mnie na półce. Wydębiłam ja na Dzień dziecka, później była obrona, praca, milion zaległych książek do recenzji. Później kolejna książka Zafona, która mnie oczarowała i wtedy zaczęłam odsuwać, świadomie w czasie lekturę „Pałacu północy”, aby nie mieć tej przykrej świadomości, że oto nie mam już nic tego fenomenalnego autora do czytania. Ale chodzą plotki, że jest już nowa książka, na razie w Hiszpanii, wiec z głodu zafonowskiego poczytam w oryginale a i Muza pewnie się uwinie i w 2012 poczytamy. Zabrałam się przeto do czytania.

Książka, jak wszystkie dzieła Zafona, ma przepiękną okładkę, hipnotyzującą, wzbudzającą niepokój, intrygującą, przykuwa wzrok, wielokrotnie ją kontemplowałam. Ale przecież nie kupuje się książki dla okładki, nawet tak pięknych, jak te zdobiące książki mojego(aktualnie chyba) najulubieńszego hiszpańskiego pisarza.

Autor przenosi nas do Kalkuty z początku wieku XX. Jest burzowa noc, niebo raz, po raz rozcinają błyskawice, leje, jednym słowem pogoda pod psem, mężczyzna z dwójką dzieci zawiniętych w mokry koc ucieka, kto go ściga i czego chce? Tego nie wiemy, oddychamy z ulgą gdy dzieci udaje się ocalić, okazuje się, że to tylko początek problemów, przy czym określenie problem to eufemizm, okazuje się, że ulice Kalkuty kryją mroczny sekret, sekret niosący śmierć wraz z ogniem zemsty. Ta zagadka może zostać rozwiązana po 16 latach od dnia w którym zaczyna się akcja… ale nie chciałabym zdradzać rozwiązania, ani fabuły, bo i tak nie znalazłabym słów takich jak Mistrz. Opis z okładki wystarczy żeby zaintrygować, a lektura wypełni luki, chociaż będzie wiele pytań, które odpowiedzi nie będą oczywiste, ani jednoznaczne, akcja będzie wartka i pełna napięcia.

Mamy kwintesencję Zafona, książka chociaż docelowo przeznaczona dla młodzieży straszy też bardziej dorosłe jednostki. Trzyma w napięciu i nie pozwala odłożyć książki nawet na sekundę, do ostatniej kropki. Moje odczucia SA mocno subiektywne ponieważ ja uwielbiam styl Zafona, to jak konstruuje akcje, owszem schematycznie, są powtarzane zabiegi, które można odnaleźć zarówno w „Pałacu północy”, „Światłach września” i „Księciu mgły”. Ale mimo tej wtórności czytelnik nie traci zainteresowania, może co najwyżej próbować odgadnąć zakończenie, a napięcie nie staje się przez to mniejsze. Sama cenię element zaskoczenia, właściwie jest on dla mnie In tenere, condtito sine qua non książki dobrej, dla której zarywam noce i lekceważę inne obowiązki. Ta książka mnie zachwyciła, sprawiła, że czas przestał istnieć. Czyta się ją niestety bardzo szybko, rach, ciach i po wszystkim, ale w trakcie lektury towarzyszyło mi swoiste oderwanie od rzeczywistości. Liczyli się bohaterowie, Kalkuta i tajemnica.

To nie jest tylko książka przygodowa, wyzwalająca adrenalinę, to piękna opowieść o przyjaźni, poświęceniu, miłości. O wpływie przeszłości na teraźniejszość i przyszłość. Zgoda, to opowieść z morałem dla dzieci i młodzieży, ale kto nie potrzebuje przypomnienia o tym, że warto mieć obok siebie kogoś o kim się wie, że wskoczy z nami w ogień?

Nie chcę być nudna, ale ja już czekam na najnowszą ksiażkę Zafona, bo okazuje się, że każda z nich jest odkryciem, jest fenomenalną wyprawą do świata wyobraźni.

Przecież nawet nie muszę polecać


A! zapomniałam napisać, ta ksiażka to też kopalnia mądrych zdań. Moj faworyt:


„Dorosłość nie jest niczym więcej niż tylko odkrywaniem, że wszystko, w co wierzyłeś, kiedy byłeś młody, to fałsz, a z kolei wszystko to, co w młodości odrzucałeś, teraz okazuje się prawdą.”



i inne:

„Diabeł stworzył po to młodość, byśmy popełniali błędy, a Bóg wymyślił dojrzałość i starość, byśmy mogli za te błędy zapłacić.”


„Życie, mój synu, to jakby pierwsza rozgrywana przez ciebie partia szachów. Kiedy zaczynasz rozumieć, o co w tej grze chodzi, okazuje się, że już przegrałeś.”


„Nauczyliśmy się, że niezależnie od tego, jaką drogę obierzemy, i tak nie będzie nam dane zadecydować o własnym losie.”


„To prawda, że miłość ma moc, ale ta moc ustępuje przed ogniem nienawiści”


„Zabijamy to, co najbardziej kochamy”

niedziela, 22 stycznia 2012

Top 10: ulubione postaci kobiece

Top10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień

Dziesięć ulubionych postaci kobiecych

Czytając książki często znajduję bohaterki, którymi chciałabym być, bo podobają mi się ich cechy, czuję zazwyczaj smutek, bo wiem że taka nigdy nie będę, czasami spotykam bohaterki podobne do mnie i do nich mam sentyment. Ale ciężko będzie mi wybrać 10, tylko dziesięć.

Melania Hamilton Wilkes. Moja absolutna faworytka. Pokochałam ją od pierwszej lektury „Przeminęło z wiatrem”. Zawsze chciałam być taka jak Mela, dobra, na wskroś prawa, z sercem na dłoni, ale i wolą walki o tych których kocham. Wiem, że niektórzy uważają ją za naiwną, bezbarwną, według mnie to jedna z najpiękniejszych postaci kobiecych w historii literatury. Oddana żona, kochająca matka, i wierna przyjaciółka. Lubi ludzi i mimo burzliwego okresu w historii nic sobie z tych zawirowań czasu nie robi. Jest wierna swoim ideałom w których została wychowana, nie uważa że zmiana warunków musi oznaczać wyplenienia z siebie człowieczeństwa, dobrych manier, dobra.


Hermiona Granger. Ciężko mi zliczyć ile razy byłam porównywana do niej. Przemądrzały dziobak z ręką wiecznie w górze, lub nosem w książce. Lubię tą dziewczynę, że idzie pod prąd za umiłowanie wiedzy i książek. Filmowa Hermiona drażni mnie dubbingowym głosem, książkowa rozwala mnie często ciętą ripostą. Sporo mi brakuje do Panny-Wiem-Wszystko, ale dążę do ideału :P


Basia Wołodyjowska.Hajduczek, nie mogę do dzis wybaczyć Henrykowi, że zabił jej męża i nie dał dzieci. Baśka to moja ulubiona postać u Sienkiewicza. Nie jest mdła, posągowa jak Krzysia, jest dzielnym człowiekiem i ma wielkie serce. Oraz ośli upór, który wpędza ją w kłopoty ale i ratuje Zycie. Kogo nie wzruszy jej brawurowa ucieczka od Azji i chociaż nie ma nadziei Basieńka ucieka co sił a później brnie przez śniegi, gdy już nie ma nadziei po to tylko by umrzeć ciut bliżej swojego Michałka?


Eowina. Biała księżniczka Rohanu, kobieta żyjąca w kraju, który opuściła nadzieja, samotna, walcząca z demonami własnych myśli i wrogami na dworze króla Rohanu, opiekująca się wujem, którego opętała zła wola Sarumana, ale się nie poddaje mimo wszystko. Jest mężna, chce walczyć chociaż jej to nie przystoi. Zakochuje się w mglistym wyobrażeniu Aragorna, który jest przecież związany z Arweną. W tym kontekście rozumiem dlaczego rusza pod Minas Tirith, każdy mówi o braku szans na wygraną, jej uczucie zawiodło, nie ma szans na zdobycie miłości swojego życia, wiec z jeźdźcami Rohanu rusza aby zginąć, aby jej koniec wart był pieśni. I byłby, zabija Czarnoksiężnika z Angmaru i wydaje się być bliska śmierci od której ratuje ją Aragorn, bo ręce króla mają uzdrawiającą moc. I odnajduje szczęście, nie pocieszenie, ale znajduje miłość u boku człowieka, tak jak ona żyjącego do tej pory w cieniu próbującemu udowodnić całemu światu swoją wartość. Bo czy w Śródziemiu jest ktoś bardziej prawy niż Faramir?


Ania Shirley Blythe. Polubiłam ją od pierwszego spotkania z książką, ile razy przeczytałam wszystkie części – kto to zliczy? Rudowłosa Ania której życie nie szczędziło smutków, sieroctwo, strata osób które kochała, problemy materialne, utrata dziecka a ona mimo wszystko kocha ten świat. Nie poddaje się rozpaczy, walczy. Zaraża uśmiechem, szalonymi pomysłami, ma duszę która będzie zawsze młoda. Pokazuje jak nie poddawać się rozpaczy, która nieraz zdaje się sączyć z każdego kąta.


Emma Morley. Czytając „Jeden dzień” miałam wrażenie, że do pewnego momentu jest wzorowana na mnie. :P Niepewna, bez wiary siebie, stanowczo twierdząca, że nie zasługuje na szczęście, nie potrafi powiedzieć facetowi swojego życia, że go kocha, snuje się z kąta w kąt dusząc się w swoim świecie. Ale trwa przy Dexterze wierna tej pokręconej przyjaźni i w końcu zaczyna realizować siebie i swoje marzenia.


Eleonora Dashwood. Ta rozważna. Lubiłam ją i było mi jej żal. Ma serce którego nikt nie docenia, bo ona tak naprawdę nie ma kiedy mówić o swoich uczuciach, musi pilnować swojej lekkomyślnej siostry, matka w gruncie rzeczy zdaje się być pokrewną duszą raczej Marianny niż Eleonory, która cierpi w milczeniu i dba, żeby byt rodziny był jako tako zapewniony. W normalnym życiu nie miałaby happy endu, ale cieszę się, że Austen go jej podarowała.



Minerwa McGonagall. Bezbłędna! Świetna kobita! Idealny nauczyciel, błyskotliwa, przenikliwa, waleczna i umiejąca niesamowicie celnie dobierać słowa. Polubiłam ją za szmaragdową szatę id pierwszego wejrzenia i za to, że zamienia się w kota. I za obronę Hogwartu i za… jej się nie da nie lubić. Mój ulubiony typ nauczyciela, wymagająca, sprawiedliwa.


Margaret Hale. Bohaterka Gaskellowskiej powieści „Północ południe”. Zmuszona porzucić swoją Arkadię, swój raj na ziemi i przenieść się do miejsca o którym, jak można przypuszczać, Bóg zapomniał. Musi nauczyć się żyć w nowym miejscu, gdzie ludzie są inni niż Ci którzy otaczali ją od urodzenia. Ona jednak na przekór wszystkiemu nie traci serca i wewnętrznego dobra a tylko wyrabia swoją niezależność, której nie da sobie odebrać, pierwszymi czy drugimi oświadczynami. Do ciemnego Milton wnosi promyczek ciepła, czy darzy sympatią, czy antypatią robi to całą sobą, ale jest istotą sprawiedliwą potrafi zmienić zdanie. Na szczęście!


Scarlett O`Hara, moja imiennicza, bo w końcu nazywa się Katie Scarlett. Ciężko ją lubić, ciężko się z nią przyjaźnić, ale nie sposób odmówić jej swego rodzaju podziwu, potrafi się podnieść z każdego upadku, otrzepuje suknię i idzie twardo do celu, nie zważając na nic. Jest mi jej żal, jej postać jest mi przestrogą, że to za czym gonimy i tęsknimy jest obok, tylko trzeba się rozglądnąć, a nie wbijać ślepo wzrok w horyzont. W dzisiejszych czasach byłaby prezesem dużej firmy, w swoich czasach była dziwadłem, kimś kogo trudno sklasyfikować. Jej charakter stał w sprzeczności z wychowaniem które otrzymała, a jednak potrafiła znaleźć miejsce w świecie, chociaż konflikty wewnętrzne targały nią stale…

sobota, 21 stycznia 2012

"Tam gdzie ty" - Jodi Picoult


Gdy marzysz o dziecku za wszelką cenę…

Po dziesięciu latach małżeństwa i długotrwałych bezskutecznych staraniach o dziecko, Zoe i Max Baxter postanawiają się rozstać. Zoe, ku własnemu zaskoczeniu, znajduje szczęście u boku kobiety, Max szuka pocieszenia w kościele. Lecz marzenie o dziecku trwa, i to, co wydawało się być na wyciągnięcie ręki, przeradza się w starcie światopoglądów i przekonań religijnych, w którym nie ma miejsca na sentymenty.

„Tam gdzie ty” to powieść o trudnych, często bardzo bolesnych wyborach oraz o tym, że każdy ma prawo do szczęścia. Ale czy na pewno? Do książki dołączony jest prezent w postaci płyty – każda z piosenek odpowiada jednemu rozdziałowi powieści, ale jak sugeruje autorka, można dowolnie łączyć lekturę z muzyką.

Coś niezwykle ważnego dla książki, a przede wszystkim dla mnie samej, wydarzyło się w mojej rodzinie. Kiedy pisałam „Tam gdzie ty”, mój syn, Kyle, inteligentny i utalentowany nastolatek, przyniósł mi jedną ze swoich szkolnych prac do przeczytania. Był to esej na temat bycia homoseksualistą. Czy wiedziałam, że Kyle jest gejem? Pewne podejrzenia miałam już , gdy miał pięć lat. Ale to była jego osobista rzecz do odkrycia i ujawnienia. Nie byłam tym zaskoczona tylko bardzo się cieszyłam, że to akceptuje, że jest wystarczająco odważny, by być sobą i podzielić się tym z rodziną…
Jodi Picoult o książce "Tam gdzie ty"

Picoult stworzyła kolejny majstersztyk. Wnikliwie analizuje współczesna medycynę reprodukcyjną, pojęcie rodziny oraz najlepsze warunki dla wychowania dziecka.
„People”

Picoult daje nam wgląd w umysły, serca i dusze wszystkich swoich bohaterów i każdego z osobna: postaci z krwi i kości, których nadzieje oraz marzenia nie różnią się od naszych.
BookReporter.com

Powieści Picoult nie zbierają kurzu na nocnym stoliku, czytelnik pochłania je w mgnieniu oka i chce jeszcze. Picoult odważnie podejmuje trudny temat, dając czytelnikowi wiarę w wyższą instancję – nie prawo, Boga czy współczesną medycynę, a zwykłą, ludzką dobroć.
„LA Times”

Jedna z najbardziej oczekiwanych premier tego roku, nic nowego na każdą książkę Jodi Picoult oczekuję z wypiekami na twarzy. Jak każdy autor miewa książki lepsze i gorsze(chociaż te słabsze – ale i tak dobre są wyjątkami, bardzo nielicznymi), każda niesie za sobą dylemat, problem wobec którego nie można pozostać obojętnym. Wyczekiwałam, jakiego ćwieka zabije mi tym razem Picoult?
Na okładce najnowszej książki mamy stojącą plecami do czytelnika dziewczynkę, ubraną w przykuwającą oczy różową sukienkę. Sugestia, że będziemy mieli ulubiony temat Picoult, dziecko w roli głównej. Unikałam spojlerów jak ognia, więc książka od początku do końca była dla mnie zaskoczeniem, spodziewałam się kolejnej walki o prawa, nie wiedziałam jakiej, ach! Było tyle inspirujących niewiadomych, ze każde oderwanie od lektury traktowałam jako zbrodnię przeciwko ludzkości.
Książka dotyka kilku problemów, mniej lub bardziej wyraźnie. Bo oto mamy Maxa i Zoe, małżeństwo, kochającą się parę od wielu lat starających się o dziecko, niestety jak to w życiu bywa i dla niego i dla niej jest to bardzo trudne do osiągnięcia, nieszczęścia chodzą bowiem parami, oboje mają problem z płodnością co oznacza konieczność sięgnięcia po In vitro, jednak jakby wciąż nie dane było im osiągnąć sukcesu, Zoe ma jedno poronienie za drugim i gdy wydaje się że kolejna ciąża skończy się sukcesem, rodzi martwego synka. I to jest punkt wyjściowy, Max nie chce już próbować, nie rozmawia o tym z żoną, tylko komunikuje jej że ich małżeństwa już nie ma, wyprowadza się do brata i bratowej i składa pozew o rozwód. Każde idzie w swoją stronę. Jeśli mogę wtrącić coś od siebie, uważam to za szczyt podłości ze strony Maxa porzucenie żony na tym etapie, rozumiem, domyślam się że te doświadczenia były bolesne dla obojga, ale i tak jest to podłość. Przynajmniej dla mnie.
Max się nawraca, przez całe życie, w przeciwieństwie do braterstwa był daleko od Kościoła, to raczej brat z żoną byli bardzo religijni i silnie praktykujący, przypadek, przesadzenie z piciem odmienia Maxa staje się nowonawróconym i bardzo gorliwym członkiem lokalnej wspólnoty.
Zoe zaś zaprzyjaźnia się z… lesbijką Vanessą i odkrywa, że ten rodzaj związków jej odpowiada, że to Vanessa jest osobą przy której chce się codziennie budzić i że chce się z nią zestarzeć. Że to coś więcej niż przyjaźń i coś lepszego niż małżeństwo z Maxem.
I w ten sposób droga Maxa i Zoe zdaje się rozchodzić, Zoe w jego oczach jest upadłą kobietą, która nie chce się nawrócić i idzie w stronę wiecznego potępienia. Zoe nie chce rezygnować z miłości i szczęścia w imię zasad które odkrył jej mąż. I z pozoru wszystko byłoby idealnie, ot rozchodzą się i każde idzie w swoją stronę… pozornie.
Z zarodków przygotowanych do In vitro zostały trzy, Zoe i Vanessa pragną dziecka, gdy Zoe prosi byłego męża o zgodę, ten idzie poradzić się swojego guru, fanatycznego pastora, który sugeruje, że nie powinien pod żadnym pozorem oddawać dzieci lesbijkom, powinien oddać je bratu i bratowej, którzy również nie mogą mieć dzieci ale żyją po bożemu.
Rozpoczyna się walka. Tu wtrącę dygresję. Amerykański system prawa, system prawa common law jest różny od prawa polskiego, proces wygląda zupełnie inaczej, wystarczy włączyć jakikolwiek serial z wątkami prawniczymi i naszą rodzimą(chociaż proceduralnie i tak podkolorowaną) Annę Marię Wesołowską, czy Sąd Rodzinny. Uwielbiam obserwować przebieg amerykańskiego procesu, który przypomina spektakl w którym prawnicy wnoszą się na wyżyny interdyscyplinarnego artyzmu. Sędzia jest bogiem, zaś prawnicy to artyści, owszem sprawiedliwość, owo bonum et aequ czyli to co dobre i słuszne jest odsunięte w cień, liczą się umiejętności, pieniądze i nikt nie udaje że chodzi o sprawiedliwość. Jak w życiu wygrywa silniejszy. Nie jest to dobre, ale widowiskowo – genialne. Autorka chyba też tak uważa bo to kolejna książka w której przenosi nas na salę sądowa gdzie ważą się losy bohaterów.
Nie chcę zdradzać zakończenia, bo po książkę sięgnąć MUSICIE, według mnie daje niesamowicie do myślenia, porusza wiele tematów, In vitro, dziecko za wszelką cenę, homoseksualizm, fanatyzm religijny i jeszcze wiele, wiele innych, które wryją się w myśli i nie dadzą o sobie zapomnieć, a udzielenie jednoznacznej odpowiedzi jest bardzo trudne.
Gdzieś czytałam opinie, że to słabsza książka Picoult, oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania, ja osobiście bardzo ją polecam, wpisuje się w chlubą tradycję jej dobrych książek(a podkreślę, że nie czytałam tylko jednej wydanej w Polsce, mam nadzieję że szybko nadrobię, bo książka leży obok mnie). Są pytania które wymagają odpowiedzi, problemy wobec których trzeba zająć stanowisko, autorka nie podsuwa odpowiedzi, zostawia to – i w moim mniemaniu slusznie – czytelnikowi. Gorąco polecam zmierzenie się z tymi pytaniami, zwłaszcza że książka jest napisana dobrym językiem i trzyma do końca w napięciu.
Bohaterka jest muzykoterapeutką, więc tematycznie do książki dołączono płytę autorka napisała teksty zaprosiła do współpracy Ellen Wilber, która skomponowała muzykę i wykonała te piosenki, przed każdym rozdziałem mamy podpowiedź która z piosenek wyraża zawarte w danym fragmencie uczucia, ale nic nie stoi na przeszkodzie( i jak tak słuchałam) aby słuchać całej płyty. Piosenki nie są dziełami sztuki muzycznej, ale słuchanie nie sprawiało mi fizycznego bólu a niektóre kawałki zapadły mi w pamięć. Naprawdę fajny pomysł!


Za ksiażkę bardzo dziękuję wydawnictwu Prószyński


piątek, 20 stycznia 2012

"Wszystkie marzenia świata" - Theresa Revay


Druga część opowieści o dramatycznych losach rosyjskiej arystokratki Kseni Ossolin i niemieckiego fotografa, antyfaszysty Maksa von Passau, obejmuje lata 1945–1955.
Ksenia wyjeżdża do Berlina, by odnaleźć Maksa: czy jej ukochany przeżył? Natasza, córka Kseni, wciąż nie wie, kto jest jej prawdziwym ojcem. Jak po koszmarze wojny będą żyć Lili i Felix, para Żydów ocalonych przez Ksenię? Co zrobi Axel, bratanek Maksa, wstrząśnięty faktem, że jego ojciec był nazistą? Rodzą się nowe problemy, ale i nowe miłości, a wszystko w doskonale oddanej atmosferze nadziei powojennego dziesięciolecia.



Druga część opisywanej poprzednio ‘Białej wilczycy”. Naznaczone wszelkimi wadami kontynuacji. Po pierwsze, skoro to druga część zakładam, że mało kto będzie ją czytał jako pierwszą, więc te akapity przypomnień mnie drażniły, zwłaszcza, że ja książkę czytałam dzień wcześniej, nie wiem czy to sposób na zapełnienie dodatkowych stron, czy autor nie wierzy, że masowo będzie to czytane z pominięciem pierwszej części. Jeśli ktoś tak czyni nie mój problem. :P

Książka to dalsze losy bohaterów pierwszej części. Wojna się skończyła, stopniowo odsłania się całokształt zniszczeń, ogrom cierpienia, bólu i strat. Ksenia postanawia jechać do Berlina aby odnaleźć Maksa, bo nie wyobraża sobie życia bez wiedzy czy on żyje czy nie… Nie zdaje sobie jednak sprawy, że wojenna zawierucha, którą ona przetrwała stosunkowo bezpiecznie i bezszkodowo na Maksie odcisnęła piętno nie do zatarcia, strata przyjaciół, ruina miasta, obóz koncentracyjny, najpierw za nazistów, po wyzwoleniu złapali go jeszcze Sowieci. Czy człowiek po takich przejściach może normalnie kochać, ufać, żyć tak po prostu? Czy zejdzie się z Ksenią, która przecież kiedyś go oszukała i parę razy odtrąciła?
Akcja pokazuje także dalsze losy Nataszy – córki Kseni, a także Lilli i Feliksa, dzieci Sary Lindner, najlepszej przyjaciółki Maksa, a także innych bohaterów mniej lub bardziej ważnych dla akcji pierwszej części. Obserwujemy świat w realiach powojennych, próby powrotu do normalnego życia. Zwykłe problemy i radości w cieniu wielkiej historii.

W teorii brzmi pięknie, w praktyce jest troszkę mniej uroczo, książka nie wciąga tak jak pierwsza cześć, momentami nuży, przytłacza nieprawdopodobnymi zbiegami okoliczności, nagłymi przemianami bohaterów. Tego jest za dużo, za słodko. Dookoła mamy grozę powojennego świata i całą masę pozytywnych bohaterów, autorka poszła raczej w stronę pozytywnych przemian i ukazania tego że nikt nie jest do końca zły, nie podaje powodów transformacji osobowości, po prostu je opisuje i pozostawia sprawę jako bezdyskusyjną.
Moim zdaniem ta książka miała duży potencjał a została spłycona, potraktowano wiele wątków po łepkach, za płytko i za szybko. Naprawdę tego żałuję bo taka książka byłaby gratką. A tak nie czuję się w pełni usatysfakcjonowana ani stroną historyczną ani fikcyjną.

Cieszę się, ze książkę pożyczyłam, więc nie płaczę nad wydanymi pieniędzmi. Zaś książka nie była tak fatalna, żeby żałować czasu, nie licząc kilku nużących fragmentów czytało się ją troszkę gorzej niż pierwszą cześć.

czwartek, 19 stycznia 2012

Nie miała baba kłopotu sprawiła sobie „wyzwanie”


Tak wiem, że lista wyzwań na które się zapisałam rośnie a liczba recenzowanych w ich ramach książek jest zastraszająco mała.
Ale to nie może się nie udać. Mam dwie książki Picoult w kolejce, więc na pewno je przeczytam. Dwie, bo tylko te mi zostały. Jestem jej wierną fanką, każda książka budzi we mnie pragnienie posiadania i czytania. Zaczęło się w roku 2008 przed świętami, gdy pochłonęłam i opłakałam „Bez mojej zgody”, później było polowanie na allegro oraz przepuszczanie pieniędzy właśnie na jej książki.
Sparksa czytywałam, ale nie kupuję, wiec jak złapię coś w bibliotece to przeczytam. Pisze takiego rodzaju książki że odstresować się przy nich lubię.

Dlatego z dniem dzisiejszym uroczyście zgłaszam akces do tego wyzwania. Oby się udało!!

środa, 18 stycznia 2012

"Biała wilczyca" - Theresa Revay


Jest rok 1917. Ksenia, piętnastoletnia Rosjanka, traci rodziców i ucieka z bolszewickiego Piotrogrodu do Paryża. Spotkanie z Maxem, czarującym, niemieckim fotografem odmieni życie obojga na zawsze.

Ta niezapomniana, wielowątkowa historia miłosna rozgrywa się na tle zdarzeń I połowy XX wieku. Czytelnik znajdzie tu grozę rosyjskiej rewolucji i luksus paryskiego „wielkiego świata”, szaloną dekadencję Berlina i narastający koszmar hitleryzmu, piekło wojny i nadzieję na lepszą przyszłość.


Ta książka była porównana do trzech książek z których jedną znam na pamięć – „Przeminęło z wiatrem”, średnio „Doktor Żywago” i której nie znam wcale „Jeździec miedziany”. Na dalsze porównania chyba nie starczyło już miejsca…

Owszem można wysnuć jakieś podobieństwa do dwóch pierwszych, ale to mgliste podobieństwa i naciągane porównania, albowiem zarówno „Przeminęło z wiatrem” jak i „Doktor Żywago” to powieści wielowątkowe i dotykające tak wielu problemów, że nietrudno szukać podobnych wątków we wszystkich książkach(no może poza naukowymi). To powieści silnie osadzone w konkretnej – historycznej rzeczywistości, ale nie ma porównania do delikatnego, lub tylko miejscami silniejszego historycznego tła, to tych rozbudowanych rozdziałów traktujących o wojnie secesyjnej.

„Biała wilczyca” to historia Kseni, arystokratki której szczęśliwe i beztroskie życie burzy rewolucja i dojście bolszewików do władzy. Ten wątek, mianowicie rewolucja i ucieczka z Rosji zajeżdżało mi analogią raczej do mojej „ulubionej” autorki Daniel Steel i jej książki pt: Zoja. Mimo wojny, śmierci i ubóstwa wszystko bohaterce układa się cudownie. Jest piękna, młoda, utalentowana, bystra i z silą przebicia. Brakuje tylko polewy z lukru. Koniecznie różowego. Ale i lukier się pojawia. Jest nim również arystokrata, taki jak Zoja, pfu Ksenia! Piękny, młody, utalentowany, dla odmiany zbuntowany. Spotykają się przypadkiem na francuskim bruku i od razu bach! Mamy fajną miłość(jak mawia mój pupil Sławomir Oborski :P )
Nie chcę psuć niespodzianki osobom które będą czytały tą książkę, która biorąc pod uwagę okres o jakim opowiada( od roku 1917 do 1945), ma tylko! Nieco ponad 400 stron. A historia dwudziestolecia międzywojennego nie była raczej ubogą. Problem autorki polega w dużej mierze na tym, że traktuje większość spraw po łebkach, nie zadaje sobie trudu aby rozbudować pewne sprawy.

Żeby nie było, że tylko narzekam, narzekam i nic więcej, powiem Wam dlaczego przeczytałam tą z pozoru słodką, przewidywalną i nie za mocną książkę w jeden dzień, kładąc się spać grubo po drugiej. Bo autorka ma niesamowity talent do dobierania słów, bohaterowie mówią o miłości tak pięknie, że momentami ściskało mi coś serce, motylki, wzruszenie i cała reszta też były. Są fragmenty, które wydobywały na wierzch moją romantyczną naturę. Pięknie to napisano, subtelnie i romantycznie.

W tej książce nie ma nic odkrywczego, o wszystkim już czytałam i zapewne Wy też, są to schematy znany, mniej lub bardziej oklepane, ale kiedy zacznie się czytać chce się skończyć, ta ciekawość zakończenia jest wprost obezwładniająca. I chociaż zawsze psioczę na cukierkowatość, zbiegi okoliczności z kosmosu tutaj mnie to AŻ tak nie raziło.

Nie jest to arcydzieło światowej literatury i nie wiem czy to wina tłumaczki, Czy autorka popełniła błąd na który mam alergię i który tępię tak żarliwie jak tępię tylko kilka błędów( tu pisze i rozwód kościelny) mam na myśli olimpiadę w Niemczech, nie wiem dlaczego ludzie wykształceni popełniają ten błąd, gdyż zakładam, że mieli kontakt z elementarną historią i tam wśród różnych rachub czasu podaje się sposób liczenia lat następujący – olimpiada to czteroletni okres pomiędzy Igrzyskami Olimpijskimi! Na litość boską. Nie mogę tego darować nie wiem komu, autorce/tłumaczce, literatura piękna bez dbałości o język przestaje być piękna… niestety…

W mojej opinii nie jest to książka genialna, raczej przeciętna, ale jest tym romansidłem, które czyta się bardzo dobrze, wiąże myśli i przywraca dobry nastrój, odstresowuje. A na pewno książka wciąga jak bagna, na których zbudowano Sankt Petersburg ;)

Jest to pierwsza część, drugą mam, i mam zaczętą :P

wtorek, 17 stycznia 2012

Tym razem film "Jeden Dzień" - One Day 2011


Emma (Anne Hathaway) i Dexter (Jim Sturgess) spotykają się po raz pierwszy w noc ukończenia szkoły - 15 lipca 1988 r. Ona jest dziewczyną z klasy robotniczej, ma ambicje, marzy o uczynieniu świata lepszym. On jest bogatym uwodzicielem, który pragnie, by świat układał się układał tak, jak on tego pragnie. Postanawiają spotykać się ze sobą każdego roku, 15 lipca, przez następne dwadzieścia lat. Opowiadają sobie wtedy o swych miłościach, złamanych sercach, sukcesach, ziszczonych nadziejach i niespełnionych marzeniach...


Wczoraj książka – dzisiaj film. Jako, że książka zrobiła na mnie spore wrażenie, natychmiast niema, zafundowałam sobie seans.

Ta książka jest piekielnie trudna to zekranizowania, ciężko przenieść na ekran tylko 1/365 roku pomnożoną razy ilość fragmentów, ciężkich fragmentów, gdyż piękno tej książki polega na opisaniu przeżyć bohaterów, ich życia wewnętrznego, które naprawdę trudno pokazać tak delikatnie i przejmująco na ekranie.

Przed seansem zastanawiałam się jak Anne Hathaway będzie pasowała do tej roli, nie widziałam jej jakoś jako Emmy, okazalo się, że nie mialam racji, pasuje bardzo dobrze, jest taką Emmą jak ksiażkowa, niepewną, zagubioną, wycofaną, bez wiary w siebie, w swoje piękno. Naprawdę trafny wybór!

Odtwórcy roli Dextera nie znałam wcześniej, nie zapadł mi w pamięć a w filmie się sprawdził, budzi irytację, ale też ogromne współczucie.

Reszta obsady też na plus, świetni rodzice Dextera, nawet Ramola, która zwykle mnie irytuje tutaj się sprawdziła. Przez cały film i długie godziny po zastanawiałam się skąd znam aktora grającego Iana, dopiero wizyta na film Webie uświadomiła mnie że grał w „Pokoju z widokiem” fajną postać, motylkową, aczkolwiek ciapowatą.

Do obsady nie mogę się doczepić, do muzyki też nie, bo Rachel Portman udowodniła kilkakrotnie, że muzyka do takich sentymentalnych, delikatnych historii to jej mocna strona. Tutaj też na pewno nie zawodzi i soundtrack musze nabyć!


Co zaś jeśli chodzi o cały film… jest bardzo nieśpieszny… robiłam kilka przerw, piekłam krakersy, piłam mój ulubiony ostatnio koktajl bananowy, miziałam kota i kłóciłam się z rodzicami. Książka – owszem też nie obfituje w nagle zwroty akcji, ale co wypada książce to na filmie może irytować. Jak to w filmie wiele wątków wycięto, wiele spłycono i tak naprawdę widz ma się prawo zastanawiać, jakim cudem ta znajomość przetrwała te 20 lat? Te pojedyncze dni też pozbawiono wydźwięku. Nie mając wglądu „w wnętrze” bohaterów, umyka subtelne piękno opowieści. Dexter też nie jest tak irytujący jak w książce, dlaczego wiec Emma go odstawia? A później dlaczego do niego wraca, dlaczego rzuca zapatrzonego w nią pianistę, sympatycznego(na pierwszy rzut oka) i biegnie jak na skinienie za Dexterem?

Owszem film jest przepiękny wizualnie, uczta dla oka i ucha, ale nie dla umysłu, owszem uroniłam łezki, ale to zasługa mojego tęsknego nastroju. Sama nie wiem czego chcę od tego filmu, ale mnie nie zachwycił, ot spędziłam czas, oglądnęłam, ale bez głębszych refleksji, które towarzyszyły książce.

To przekleństwo ekranizacji, mało która dorówna książce, o przewyższeniu można mówić tak rzadko, że to granica błędu statystycznego. Ale nie przestanę oglądać ekranizacji, zwłaszcza ekranizacji romansów, bo taka już jestem :P

A film warto oglądnąć ze względu na muzykę, nadzieję na katharsis, zbliżające się Walentynki czy wypadającą jutro ostatnią środę tygodnia :P
No i dla porównania z książką, aby zostać w tym świecie jeszcze chwilę.



(opis i plakat z filmweb)

poniedziałek, 16 stycznia 2012

"Jeden dzień" - David Nicholls


Zawsze 15 lipca...
Emma i Dex? Doprawdy, trudno o mniej dobraną parę. Ona – zakompleksiona idealistka w grubych okularach. On – superprzystojniak z poczuciem, że świat należy do niego. Ona na wszystko musi ciężko zapracować. Jemu natychmiast udaje się to, o czym zamarzy. Ona szuka miłości, on seksu... Jest rok 1988. Oboje dostają dyplomy uniwersyteckie i spędzają ze sobą noc, chociaż nie taką, jaką sobie wyobrażacie, bo... zbyt dobrze się rozumieją! Emma dostaje pracę w podrzędnej knajpie, Dex robi karierę w telewizji. Ich drogi będą się schodzić i rozchodzić, aż po zaskakujący finał.
Wspaniała powieść dla wszystkich – o tym, jak się zmieniamy: my sami, nasze marzenia, widzenie świata, priorytety, jak coś tracimy, by co innego zyskać. Cudowne dialogi, żywe jak... samo życie.


Po pół roku leżakowania książka wreszcie przeczytana. Wiem, że jestem jedną z ostatnich, bo właśnie czerwiec 2011 był okresem gdy recenzje tej książki pojawiały się masowo. Noe czytałam ich wnikliwie z obawy przed spojlerami, ale widać było, że bloggerzy uznali książkę za wspaniałą. Potwierdzały to późniejsze, różnorakie rankingi i zestawienia.

Wzięłam „Jeden dzień w podróż”. Zaczęłam czytać i pomyślałam sobie „o rany co za banał”. Normalnie już wiem jak potoczy się ta historia, bo ile mieliśmy książek/filmów o przeciwieństwach, które się zaprzyjaźniają a później zakochują. Owszem czyta się bardzo dobrze, dwoje ludzi, więc historia jest opowiadana z dwóch perspektyw. Dodajmy – dwóch skrajnie różnych perspektyw.

Mamy dwoje ludzi Emmę – skończyła studia z wyróżnieniem, jest bojującą o lepszy świat idealistką, z głową pełną marzeń, ale bez odwagi życiowej, siły przebicia i ze sporym pechem. Po drugiej stronie jest Dexter, złote dziecko, zamożnych rodziców, któremu przez całe życie wpajano, że może osiągnąć wszystko i on w to silnie wierzy, w przeciwieństwie do Emmy wierzy, że może i zasługuje na sukces, ale tak naprawdę on sam nie wie czego chce. A i uwielbia skakać z kwiatka na kwiatek, sypia z połową Londynu i innych miejsc w których przebywa.

Mimo to przyjaźń się rozwija, przez wiele lat obserwujemy ich jeden wspólny dzień, tak ja k na początku książki. Brzmi nudno? Nic bardziej mylnego, byłam przekonana, że będzie nudno i taka forma mi się nie spodoba. Zwykle patrzymy na tygodnie, miesiące, lata, mówimy „to był dobry rok”, lub „niech ten fatalny tydzień się już skończy”, zapominamy, że na te całości składają się pojedyncze dni, dni z pozoru podobne do siebie, nudne, jednostajne, a w istocie to każdy dzień jest inny to dni składają się na całe życie ze wszystkimi blaskami i cieniami. I takie dni możemy oglądać w tej powieści, między Emmą I Dexterem bywa różnie, bo Emma kocha Dextera, nie tylko jako przyjaciela, ale także po prostu, jako mężczyznę, to uczucie jest trudne i bolesne, bo Dextera ciężko jest kochać, to trudne obserwować korowód kobiet przetwierających się przez jego życie, a raczej łóżko, ciężko być przyjaciółką człowieka który się stacza. Papierosy, coraz więcej alkoholu, narkotyki. A Dexter kochając Emmę nie dostrzega tego, że tylko ona jest człowiekiem, kobietą z którą mógłby iść przez życie w zgodzie ze sobą i ze światem. Potwornie się rozmijają, gdy Emma jest gotowa zrobić TEN krok czar chwili pryska, a Dexter, Dexter jest facetem, upośledzonym uczuciowo i powoli staje się upośledzony społecznie życiowo, tak że nawet Emma mówi pass i odchodzi.

Brzmi banalnie? Być może. Ja jednak chłonęłam tą historię jak gąbka, odnalazłam siebie w Emmie, do pewnego momentu. To jest ogromna zaleta tej książki, bohaterowie są… normalnie, nie wyidealizowani, tacy jak Ci których spotykamy codziennie i wydaje mi się, że każdy możne znaleźć historię pewnego okresu swojego życia w tej książce, przez to może odnaleźć nadzieję, gdy wydaje się jej brakować.

Ale zapytacie gdzie niezwykłość tej historii, tu muszę odmówić zeznań, aby nie psuć niespodzianki, powiem tylko, że płakałam, chociaż się nie spodziewałam, czytając książkę podobała mi się historia, ale nie przypuszczałam, że spadnie coś na mnie jak grom z jasnego nieba i wyciśnie łzy z oczu.
Kolejny raz okazało się, że Blogerom można ufać, że jeśli 10 osób mówi, że popłaczę się na książce, trzeba kupić paczkę chusteczek.
Książkę skończyłam z żalem o 02.30 w nocy i nie mogłam spać do rana, bo wciąż siedziała mi w głowie. Teraz zaś rozglądam się za filmem i wkrótce możecie się spodziewać recenzji książki.

Wyjątkowo książka, po której wiele oczekiwałam, nie zawiodła mnie, wzruszyła, wprawiła w zadumę i rozczuliła…



Ps. ja nie wiem skąd się biorą te literówki, piszę w Wordzie, jest ok. i później takie "cuda" wskakują.

piątek, 13 stycznia 2012

Biscotti vel cantucci z midałami, morelami i pomarańczą



Wiele niewiast gdy ma zły nastrój zajada się czekolada, wbrew pozorom nie praktykuję tego zwyczaju, ja piekę, wtedy najlepiej się odstresowuję i do anegdot należy już historia kiedy wróciwszy zła z Biura o godzinie 20 rozpoczęłam żmudny proces pieczenia. Wtedy to chyba były jakieś muffiny.
Dziś postanowiłam wypróbować przepis na włoskie podwójnie pieczone ciastka. Biscotti. Bazą byl dla mnie przepis z moichwypieków

Składniki:
1 duże jajko
90 g drobnego cukru
1 szklanka mąki pszennej
pół łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (lub z migdałów, jak wolicie)
100 g całych, obranych migdałów
70 g drobno posiekanej suszonej moreli

Jajko ubić mikserem razem z cukrem (bez rozdzielania na białko i żółtko). Dodać ekstrakt, mąkę wymieszaną z proszkiem, wsypać migdały, morelę, wymieszać.
Obsypując dłonie mąką uformować w podłużny chlebek o długości około 20 cm. Ułożyć na blaszce oprószonej mąką (ciasto będzie lepiące). Piec w temperaturze 175ºC przez 25 minut, aż będzie złotobrązowe i twardsze. Wyjąć, ostudzić.
Po wystudzeniu pokroić go nożem z piłką na 1 cm kromeczki, na ukos. Ułożyć je na blaszce (poziomo) i podpiekać, aż wyschną i zrobią się chrupiące (odwaracając w połowie pieczenia na drugą stronę), przez około 15 minut w temperaturze 180ºC.


Ja przepis przerobiłam. Odrobinkę, albowiem miałam tylko chyba 4dag moreli suszonych, więc resztę uzupełniłam skórką pomarańczową, którą staramy się zawsze mieć w lodówce, bo przydaje się do wielu wypieków a i w chwili głodu na coś pysznego i słodkiego jest jak znalazł. Dodałam chyba zamiast ekstraktu, aromat migdałowy i powiem Wam, że połączenie pomarańczy i migdałów jest oszałamiające. Coś tak pysznego, że aż ślinka cieknie.


Do kawy wprost idealne. Podobno cantucci spożywa się właśnie z kawą lub winem. U mnie wina niet. Ale kawa musi być :D


I powiedzcie mi czy wszyscy Mężczyźni mają taki małorozwinięty system rozumienia i przetwarzania tego na działanie? czy tylko moi poproszeni o zakup nowej kuchenki z porządnym piekarnikiem kupią blender?!

środa, 11 stycznia 2012

"Podróże małe i duże, czyli jak zostaliśmy światowcami" - Wojciech Mann, Krzysztof Materna


Wojciech Mann i Krzysztof Materna w podróży. Opowiadają o przygodach mrożących krew w żyłach, tragicznych i śmiesznych - jednym tchem.

Na przykład o tym, jak zostali potraktowani przez sycylijską mafię, albo o tym, jak otrzymali za przemycone trzy paczki papierosów zawrotną sumę pieniędzy. O psie przyklejonym do podłogi w ramach usług firmy European Decorating, o cłach nałożonych przez nich na holenderskie dywany... Opowiadają tak, że słyszymy absurdalną nutę cyklu Za chwilę dalszy ciąg programu, a także odzywa się w nas nostalgia za czasami, gdy postawienie stopy na pokładzie statku oznaczało otwarcie bram wielkiego świata. Ale PRL-u nie wymazywało z mentalności pasażerów: i płynął „Stefan Batory” w świat, a Polskę w sobie niósł... więc dumał o pokątnym handlu.

Nikogo nie trzeba przekonywać do tego, że obydwaj autorzy potrafią opowiadać. Że rozśmieszają bez specjalnego wysiłku - także nie. Proszę uwierzyć jeszcze w to, że nie od najmłodszych lat byli światowcami. Zostali nimi nie wiadomo dokładnie kiedy, ale na pewno w trakcie przygód opisanych w książce.

Kolejna książka Wojciecha Manna w Znaku po bestsellerowym RockMannie sprzedanym w 145 tys. egzemplarzy!

Książka znakomitego duetu, który współtworzył m.in. cykle Za chwilę dalszy ciąg programu, MdM, M kwadrat, a teraz znów pojawił się na ekranie telewizyjnym. Tym razem w pewnej szeroko komentowanej serii reklam.


Jakoś mniej więcej rok temu recenzowałam książkę p. Wojciecha Manna o tym jak nie został saksofonistą. Dziś historia zatoczyła koło. Dziś skończyłam czytać o tym jak panowie Materna i Mann zostali światowcami. Wspomnę, że jako dziecko uwielbiałam ich oglądać i już wtedy mnie bawili.

Wspominałam kilkukrotnie, że bardzo trudno rozbawić mnie słowem pisanym, zwykle potrzebuję mimiki, tonu głosy, kontekstu, żeby zaśmiewać się do łez. Płakać – bardzo proszę, nad książką mogę niemalże na zawołanie, ale roześmiać się… to już trudniejsza sprawa. Nie oczekiwałam, wiec wybuchów śmiechu podczas lektury, chociaż przecież nie nastawiłam się na traktat filozoficzny.
Patrząc na opakowanie mamy książkę, która jest pogodna, obiecuje dobrą zabawę, wszak Krzysztof Materna uśmiecha się z okładki w rozbrajający sposób, ale z drugiej strony towarzyszy mu lico Wojciecha Manna, pełne sceptycyzmu, rezygnacji, a może politowania? Tylna okładka dostarcza nam lakonicznych informacji, retoryczne pytania, rozbudzają ciekawość, ale bądźmy szczerzy w sposób umiarkowany. Krótka notka i pogodne barwy(lubię bardzo taki seledyn). Okładka zrobiona ze smakiem, nie przeładowana, zachowany złoty środek. Zacnie, ale nie kupujemy książki dla okładki(generalnie).

Otwieram książkę, przekręcam kartkę. Czytam pierwszy akapit, wybucham śmiechem, szczerym i radosnym i wiem, że chwile, które spędzę na lekturze tej książki będą warte każdej zarwanej nocy i zawalonej roboty.
Książka tak jak sugeruje tytuł opisuje podróże Male i dużo duetu M&M chociaż niekoniecznie razem, gdyż panowie, wbrew pozorom ślubu nie wzięli czasami wypuszczają się za Polską granicę bez połówki duetu.

Czytając o ich przeciekawych przygodach, człowiek może ubawić się do łez, nie jest to książka podróżnicza, Malo tam informacji o krajach, które odwiedzają, to mocno subiektywne przeżycia z wypraw do Stanów, Meksyku. Opowiedziane z perspektywy człowieka żyjącego w głębokim PRL-u, który musi zaufał PLL LOT i ich Iłom, a każdy w owych czasach znał powiedzenie „Chcesz być pyłem, lataj Iłem”, znając kontekst, warunki już historyczne, lepiej można te podróże przezywać, chociażby zrozumieć lęk Krzysztofa Materny przed podróżami podniebnymi.
Spędziłam bardzo wesołe chwile czytają o wojażach, naprawdę imponujących, nie tylko jak na owe czasy. Książka jest napisana w ciekawy sposób, czasami opowiada jeden Pan, czasami mówią na przemian, a czasami opowiada głównie jeden, ale drugi dopowiada jakieś drobiazgi.

Byłam bardzo pozytywnie nastawiona do tej książki, ale przerosła moje najśmielsze oczekiwania. In plus oczywiście.
Polecam, gwarantuję, że ta paskudna pogoda za oknem przestanie się liczyć, gdy zanurzycie się w morzu zabawnych anegdotek, upstrzonych wysepkami ciekawych i opatrzonych żartobliwymi komentarzami zdjęć!

Bezsprzeczny hit!

poniedziałek, 9 stycznia 2012

"Oblężenie" - Arturo Perez-Reverte


Kadyks, czas wojen napoleońskich. Hiszpania walczy o niepodległość, a równocześnie jej południowoamerykańskie kolonie walczą o swoją wolność. Na ulicach najbardziej liberalnego miasta Europy toczy się walka zupełnie innego rodzaju. Pojawiają się zwłoki młodych kobiet, zakatowanych knutem. W każdym z miejsc, gdzie znajdowane są zwłoki, wcześniej lub później spada francuska bomba. Wyznacza to złowrogi plan, nakładający się na mapę Kadyksu. Pod powierzchnią gwaru i zgiełku wielkiego miasta splatają się wątki sensacyjne, miłosne, łotrzykowskie, a nawet… botaniczne.

"Oblężenie" to smutna refleksją autora nad tym, co Hiszpania mogła mieć, a czego nigdy nie miała, i to z własnej winy. Kadyks uchwycony w powieści to miasto w momencie swojej świetności, to symbol doskonale prosperującej koniunktury; to nowoczesne miasto, mieszkańcami którego są ludzie obrotni, wykształceni, czytający gazety i książki, znający języki, podróżujący po świecie i umiejący zachować się w towarzystwie. I na własne życzenie Hiszpania się od tego kosmopolitycznego tłumu odcina w myśl idei, że obcy to wróg, a wroga należy zniszczyć.

Pérezowi-Reverte udało się to, co jest najważniejszym zadaniem autora powieści historycznej: opowieść o dawnych wiekach mówi nam coś o nas samych i o naszych czasach.


· Pérez-Reverte znów w swojej ulubionej formule - powieści historycznej
· każda opowieść musi trwać tyle, ile potrzebuje na to, by dać się opowiedzieć, a tej historii nie dałoby się zmieścić w krótkiej książce ukryj.


Po kilku latach przerwy miałam okazje wrócić do prozy Arturo Pereza-Reverte. Tym razem sięgnęłam po nowość, która mimo krótkiego stażu na polskim rynku już zdobyła wiele pozytywnych recenzji. Postanowiłam odciąć się od opinii na temat tej książki, aby nie mieć wygórowanych oczekiwań. Nie czytałam nic!

Zabrałam się za lekturę tej, pokaźnych rozmiarów, bardzo dobrze wydanej książki, twarda oprawa, szyte strony, okładka przykuwająca wzrok, ale nie monopolizująca uwagi. Opakowanie oceniłam bardzo pozytywnie i zostałam zachęcona do sięgnięcia do środka.

Autor przenosi nas do Kadyksu, w czasy gdy Hiszpania zmaga się z Napoleonem, który z Półwyspu Iberyjskiego pragnie uczynić kolejną francuską prowincję. Hiszpanie nie odnoszą spektakularnych sukcesów, ale oblężony przez Francuzów Kadyks, psuje krew Napoleonowi. A oblężone miasto? W zasadzie życie toczy się bez zmian, spokój mieszkańców od czasu do czasu zakłócają spadające tu i ówdzie bomby. Jednak to dopiero początek problemów, w mieście zaczyna grasować dziwny morderca, który w nietypowy sposób zabija młoda kobiety w miejscu gdzie spadła, lub ma spaść francuska bomba, co zaczyna robić z tego sprawę wagi państwowej. Bo skąd u licha ktoś w Kadyksie mógłby wiedzieć gdzie spadną bomby?!

Rzadko zdarza mi się to pisać, ale jeśli książka zainteresowała Was opisem z okładki to znajdziecie tam dokładnie to co napisano. Naprawdę przeniesiecie się do Kadyksu z początku XIX wieku, będziecie oddychać tym powietrzem, będziecie słyszeli szum morza i wiatr hulający między żaglami.

To nie tylko kryminalna zagadka osadzona w realiach innej epoki, to taki mix gatunkowy, aczkolwiek bardzo wyważony, wątki się uzupełniają, przeplatają, żaden nie dominuje w sposób który mógłby czytelnika znudzić.

Książka to również korowód ciekawych postaci, do moich faworytów należy inspektor policji, który jest dla czytelnika zgryzem, ja mam problem jak ocenić tego bohatera, bo niby policjant, walczy o sprawiedliwość, oddany swemu zawodowi, a z drugiej strony okrutny osobnik, relatywista moralny, uważający się za miarę wszechrzeczy. Zresztą zobaczycie, ze Autorowi daleko do idealizowania którejkolwiek z postaci, to są niemalże żywe osoby, nie przerysowane karykatury, ale bohaterowie mający zarówno wady i zalety, ciekawią, intrygują, bawią, czasami irytują.

To kolejna hiszpańska powieść historyczna, która mnie zachwyca dbałością o szczegóły, hiszpańscy autorzy niczym benedyktyńscy mnisi tkwią najwyraźniej w bibliotekach i przeprowadzają badania, aby jak najlepiej oddać nam realia czasów o których piszą, za każdym razem napawa mnie to mimowolnym szacunkiem i wzbudza mój zachwyt. Uwielbiam takie książki w których widać, że autor nie odwalił fuszerki, tylko włożył w powieść serce, pasję i dużo pracy. Lubię ludzi z pasją a książki tym bardziej : )

Aby odpocząć od poświątecznego zamieszania polecam Wam wyprawę do Kadyksu, gdzie od morza wieje ożywcza bryza, a w powietrzu unosi się mgła tajemnicy i jakowejś grozy.
Kryminał, romans, powieść szpiegowska i kilka innych gatunków splata się w tej książce tworząc ciekawą całość.

niedziela, 8 stycznia 2012

"Uczciey przekręt" - Leverage (serial TV 2008 - )


Nate Ford (Timothy Hutton), to uznany detektyw i specjalista w wykrywaniu oszustw ubezpieczeniowych, którego umiejętności nieraz pomogły w odzyskaniu skradzionych dóbr dla jego pracodawcy. Jednakże gdy jego firma odmawia mu wypłaty ubezpieczenia na leczenie umierającego syna, Ford decyduje się rozpocząć pracę jako wolny strzelec. Tym samym przeciwstawia się międzynarodowym korporacjom oraz wszystkim którzy wykorzystują swoją władzę i pieniądze do uciskania innych ludzi. Wkrótce zostaje zatrudniony przez szefa firmy aeronautycznej w celu odzyskania skradzionych planów lotniczych. Do pomocy Nate’owi zostają zatrudnieni: złodziejka Parker (Beth Riesgraf), haker Alec Hardison (Aldis Hodge), ekspert od ściągania długów i specjalista w dziedzinie walki Eliot Spencer (Christian Kane) oraz oszustka Sophie Devereaux (Gina Bellman). Gdy po udanej akcji drużyna nie otrzymuje wynagrodzenia wszyscy członkowie grupy decydują się kontynuować walkę z bezkarnymi oszustami, wielkimi korporacjami i wszechwładnymi instytucjami.



Wydawało mi się, ze przeszło mi uzależnienie od seriali, w nic nowego nie mogłam się wciągnąć a stare seriale… część porzuciłam i na bieżąco byłam tylko z Good wife, Bones i GA. Wsiąknęłam w książki i powtarzanie moich ukochanych filmów i seriali(w ciągu ostatnich miesięcy kilkakrotnie oglądnęłam całych Przyjaciół i wiele sezonów Allo Allo, o LOTRze nie wspomnę.
A tu niespodzianka wciągnęłam się w serial, który ma aktualnie cztery sezony, więc intensywnie nadrabiam. Mówię o serialu „Uczciwy przekręt” w oryginale „Leverage”, tłumaczenie jest… hm jak to często bywa co najmniej dziwne. Ale nie oglądam tego dla tytułu. A dlaczego?
Zacznijmy od początku, na początku poznajemy Nata Forda, byłego pracownika koncernu ubezpieczeniowego, który jest w rozsypce, kiedy jego syn zachorował na raka, jego firma odmówiła finansowania leczenia, w efekcie chłopiec zmarł, Nat wpadł w alkoholizm, rozstał się z żoną(ona go zostawiła) i najprawdopodobniej leżałby w rynsztoku, gdyby pewien cwany przedsiębiorca lotniczy nie zechciał wykorzystać jego dramatu, żeby nabić konkurencję w butelkę. Powiedział Natowi, ze jego własność intelektualna została skradziona, przez co on będzie miał ogromne kłopoty, namawia Nata, żeby je ukradł powrotem. Kusi go pieniędzmi(ogromnymi), a także gra mu na uczuciach tak aby Nat widział słuszną sprawę, pojedynek jednego biednego człowieka i ogromnego koncernu. Nat się zgadza, do tego przedsięwzięcia angażuje „genialnych” przestępców, Eliota, który świetnie walczy, pokonuje przeciwników bez pistoletu, a za pomocą sztuk walki i broni białej. Hardisona, który potrafi włamać się do każdego komputera, jest genialnym hakerem. I Parker, złodziejkę która jest niezrównana we włamaniach i ucieczkach.
Kradną te plany, jednak okazuje się, ze wcale nie działali w dobrej sprawie, po prostu ukradli i rujnują niewinnego człowieka, a ich zleceniodawca wcale nie jest ofiarą. Ba organizuje zamach na ich życie. Na szczęście nieudany, ale bardzo motywujący. Szajka postanawia się zemścić i do zespołu dołącza Sophie – oszustka, kobieta stu twarzy i tysiąca akcentów. I tak mamy już cały zestaw, przestępców, szukanych listami gończymi w wielu krajach, którzy stają się złymi w służbie dobra.

Ten serial to współczesną wersja historii Robin Hooda i jego szajki, którzy walczą ze złem tego świata, z bogiem współczesności, którym jest pieniądz. W starciu z wartościami materialnymi człowiek jako taki nic nie znaczy. Nat i jego gromadka starają się to zmienić, pomóc jednostce, zmieniając chociaż mały fragment świata.

Jak dla mnie nie chodzi o ten morał, że dobro zawsze wygrywa, według mnie ten serial jest naprawdę dobrym pomysłem na wieczorne oglądanie. Uwielbiam te chwile gdy przebieram się w piżamę, przygotuję sobie termofor, skończę czytać i przenoszę się do serialowego świata.

To nie tylko ciekawe historie/przypadki, bywają sytuacje wzruszające, ale też masa historyjek rozbawiających do łez. Oj już nie raz ktoś zaglądał mi do pokoju i pytał z czego się tak zaśmiewam. Dobrą zabawę gwarantują ciekawie napisani bohaterowie.

Polecam ten serial z całego serca i ostrzegam bo diabelnie wciąga i widzicie ile czytam „Oblężenie” bo gorliwie nadrabiam…
Ale skończyła się przerwa świąteczna i moje stare seriale też wracają...

Na razie jednak skupię się na II sezonie Leverage :D

sobota, 7 stycznia 2012

Droga książka czy tani czytelnik ?



Do tej notki zostałam zainspirowana w mijającym tygodniu, gdy dowiedziałam się, że pewne wydawnictwo wydaje kolejną książkę Gaskell „Żony i córki”, widziałam serial – przecudowny!! Ale kiedy zobaczyłam cenę przyznam, że mnie zmroziło. 50 złotych owszem za 800 stron, ale w miękkiej okładce(czyli książka jednorazowa), nie jest to kandydat na bestseller, nie będzie to książka aż tak oczekiwana, że będzie znikać z półek i czytelnicy zapłacą każdą cenę…
Za co płacimy? Nie za okładkę, nie za wydanie, nie za fikuśną szatę graficzną, prawa autorskie z tego co wiem wygasły, na pewno nie za reklamę. Podobna sytuacja była poł roku temu, gdy dwa wydawnictwa ścigały się w wystrychnięciu na dudka czytelników tejże Gaskell wydając po okresie posuchy tą samą książkę w niemalże tym samym czasie. Cena również oscylowała w granicach 50 złotych. Miałam te książki w ręku, jedno wydanie mam na półce, nie jest to szczyt marzeń fetyszysty książkowego.
I naszła mnie naprawdę smutna refleksja, że my nałogowi czytacze jesteśmy nabijani w butelkę, owszem wprowadzenie VATu na książki nie poprawiło sytuacji, ale Wydawnictwa też stosują dziwną politykę. Zaraz ktoś mnie okrzyczy, że każdy chce zarobić. I ja to rozumiem. Nie mam nic przeciwko spłukaniu się na książkę wydaną dobrze. Moim zdaniem od 400-500 stron powinien być co najmniej wybór twardej okładki i chociaż często wybieram opcję okładka miękka – z prozaicznej przyczyny, zwykle to ok. 10 złotych mniej. Tak mam również inny dziwny fetysz – nienawidzę wprost połamanego grzbietu a nie każdy margines pozwala by czytać poł-otwartą książkę. Gruba książka w miękkiej okładce to książka jednorazowa, czytasz jeden raz, masz połamany grzbiet i w perspektywie wypadające kartki. Koszmar! Przynajmniej dla mnie.
Chciałabym powiedzieć smuci mnie, nie! Mnie wkurza, ze ktoś żeruje na mnie, wyczuwa to, że wiedząc, czując, bądź zakładając, że będę chciała mieć te „Żony i córki” wciska we mnie książkowy bubel, książkę treściowo owszem na dobrym poziomie, ale wydawniczy prototyp, dostanę marny papier, książkę, która nim pociąg w którym będę ją czytała, dojedzie w okolice powiedzmy hmmm Zaklikowa, będzie już miała brzydkie zagięcia na grzbiecie. Okładka jest zerżnięta z brytyjskiego wydania, owszem tłumaczenie wiktoriańskiej powieści zapewne nie jest fraszką, te 800 stron to nie jest mało, ale mimo wszystko czuję się oszukiwana, a w tej sytuacji bojkot tego wydania pewnie na nic się zda…
Postanowiłam dać wyraz mojemu oburzeniu, bo nie przestanę z tego powodu kupować, czytać, nie planuję również oplakatowania się i strajku okupacyjnego. Po prostu czuję się manipulowana, a manipulować to ja, a nie mnie :P (mam na to nawet wpis w indeksie…)

piątek, 6 stycznia 2012

ciasteczka z maszynki


Absolutnie nie mam dosyć pieczenia mimo Świąt, ba! zainwestowałam w maszynerię do wyciskania ciastek i testuję :P Już wiem, że wydatku nie żałuję.
A ciastka kruche i można się kształtami pobawić

Przepis od koleżanki

50 dag mąki
1 margaryna
1 szklanka cukru pudru
2 żółtka
cukier waniliowy
3 łyżki śmietany
troszkę proszku do pieczenia

ciasto robi się jak kruche typowe, czyli sieka, to dla mnie najmniejulubione ciasto w robieniu, więc ja wrzuciłam do malaksera i maszyna mi posiekała... jak robiłam ciasto w środę miałam zły dzień nie chciało mi się jeszcze bawić dodatkowo.

Później wkłada się porcjami ciasto(jak najzimniejsze, dlatego odrywamy porcje a reszta do chłodu) eksperymentujemy nakładkami do formowania ciach i w drogę, później do nagrzanego piekarnika, wyjmując i przekręcając blachę, żeby równo się opiekło. Mam badziewny piekarnik, wiec nie powiem do ilu nagrzać i na jak długo, bo ja robię na oko.
Z dodatkami też można poeksperymentowac, mak mi wyszedł, ale cukier, marmolada, wszystko dozwolone :D

Smacznego :D
Chętnych zapraszam na kawę z ciastkami, bo po południu idę obdzielić Siostrę i nie wiem co zostanie :P


A ostatnio jestem tak padnięta(wczoraj czekałam z 6 godzin na księdza który w końcu nie przyszedł, ani nic nie piszę, mało czytam, coś przed snem tylko oglądam ;/ ) zastój.

wtorek, 3 stycznia 2012

grudzień 2011 - podsumowanie zaległe


Wszyscy zrobili podsumowanie roku, a zapomnieliśmy o grudniu, skoro wzięłam się za podsumowania to ni miesiąca braknąć nie może!
W grudniu przeczytałam 12 książek, od tego roku to jest bezwzględne minimum. Mniej wałkonienia się przed komputrem, więcej lektury!! Był to miesiąc naprawdę dobrej książki mam problem z wyborem, bo wyłączywszy jeden tytuł(którego nie wspomnę, coby nie być posądzoną o bezlitosne pastwienie się) to czytałam książki dobre, które zajmowały moją uwagę i przypominały jak kocham spędzać ten czas. Z rozrzewnieniem wspominam godziny w pociągach, busach i autobusach spędzone na lekturze, zarwane noce i wylane łzy.
Oby więcej takich miesięcy!
Niestety wyzwania leżały i kwiczały, nie ruszyłam ani niedzielnej klasyki(może dlatego, że większość niedziel tego miesiąca odsypiałam wycieczki na wschód), ani wyzwania z Agathą Ch. W styczniu daję tym wyzwaniom pass. Od lutego zastanowimy się co z tym zrobić.
Książek w stosiku prezentowałam 16. Przyjmijmy, ze tyle przyszło, bo te których nie pokazałam w grudniu pokażę pewnie niedługo.
Nie jest źle, ale wciąż dużo do poprawy!!

poniedziałek, 2 stycznia 2012

"*REC centrum Sterowania Wszechświatem" - Domin Stefan Essimurg


*REC – Centrum sterowania wszechświatem to składająca się z 20 niezależnych opowiadań powieść szkatułkowa. Nawet w kanonach fantastyki są one nietuzinkowe i oryginalne.

Opatrzona solidną dawką humoru i trafnymi refleksjami dotyczącymi życia codziennego, będzie nie lada gratką dla każdego mola książkowego!

Opowieść pierwsza: NARODZINY TALENTÓW – akcja rozpoczyna się w Urzędzie Gminy w Wielkich Oczach. Jadwiga Szmatka dzięki lekturze powieści „Sekrety” autorstwa Dominy odkrywa w sobie ogromną moc, która sprawia, że staje się Babą od Talentów. Moc pomaga jej w pokonaniu Xiędza Szatana, zamieszkującego wnętrze jej osobistej Szefowej. W nagrodę przeprowadza się do wyimaginowanego miasta – Medigroveru…


Wspominałam kiedyś, że łatwiej mnie doprowadzić do płaczu, niż do śmiechu. Oczywiście mówię o książkach, w życiu codziennym częściej się śmieję. Na szczęście(lub dlatego, że jestem wyprana z uczuć ;) ). I oto jest książka która dołączyła do grona cudotwórców, książek, które na niemalże każdej stronie wywoływały przynajmniej uśmiech, jeśli nie wybuch radości.
A sceptycznie podchodziłam do tej książki, po pierwsze fantastyka, po drugie – o wiele istotniejsze – opowiadania. Nie jest to moje ulubione połączenie. Bałam się opowiadań, bo to są za krótkie dla mnie formy, abym mogła skupić na nich uwagę, także ta fantastyka w tym kontekście mi zgrzytała. Bo i okładka taka z gatunku nieprzykuwających uwagi. I już zaczynałam żałować, że tą książkę zaplanowałam na początek roku, kiedy raczej powinnam przyjemnymi lekturami motywować się do czytania.
Nie wierzę zwykle w to, ze autorzy książek potrafią się wpasować w moje chore poczucie humoru, wiele żartów na papierze, w oderwaniu od tonu głosu, mimiki wygląda sztucznie i drętwo, jak wymuszony kawała… A ta książka jest inna, miałam ciągle skojarzenia z „Zemstą” Fredry przez nazwiska… Raptusiewicze niech się schowają, autor ma niesamowity talent do nazywania swoich bohaterów.
Ta książka to fenomenalny teatr absurdu, czysta groteska, niby na co dzień nie jestem zwolenniczką takich zabiegów, ale tutaj jakoś tak umiejętnie to zastosowano, że bawiłam się przednio i książkę przeczytałam i prześmiałam błyskawicznie.
Duch humoru w narodzie nie ginie. Książka napisana świetnym stylem, nie kolejna pozycja z Seri „przeczytam i zapomnę” ale lektura gwarantująca świetną i moim zdaniem na niezłym poziomie zabawę.
Polecam!

niedziela, 1 stycznia 2012

"Gdy nie nadejdzie jutro" - Paweł Skawiński


Gdy nie nadejdzie jutro to reporterska opowieść o współczesnych Indiach i Nepalu. Żadna pocztówka z egzotycznej wyprawy czy kolorowy folder. Nie będzie cukierkowego Tadż Mahalu ani romantycznych zamków Radżastanu i monumentalnych Himalajów. Autor zabierze was do bombajskich burdeli, slumsów, na głęboką prowincję i w sam środek cichej wojny. Poznacie skromnych bohaterów, którzy mimo wielu przeszkód uparcie walczą o lepszy świat wokół siebie.


To co wiem o Indiach w większości wyniosłam z seansów Bollywoodzkich filmów. Nie widziałam jakiejś zatrważającej ilości tych filmów, chociaż owszem głośne współczesne tytuły nie są mi obce. Cała moja wiedza o tym kraju, kulturze, religiach, ludziach pochodzi z tych bajecznie kolorowych, roztańczonych i rozśpiewanych filmów. Azja jest dla mnie białą plamą, także jeśli chodzi o literackie podróże, chociaż owszem po jakieś tam książki oprowadzające po tamtych regionach sięgałam.
Dlaczego sięgnęłam po tą niepozorną z wyglądu książeczkę o tytule, który kojarzy mi się ze słynną produkcją bolly „Gdyby jutra nie było”? bo ciekawi mnie to co nowe, zresztą jeśli kogoś zaczaruje kino indyjskie ciężko później uciec przed Indiami. Nie oczekiwałam…. Książki tak wstrząsającej, napisanej prostym, czasami kolokwialnym językiem, ale słowami które zapadają w umysł, drążą duszę jak kropla skałę. To nie są Indie jakie znamy z filmów, nawet nie takie jakie znamy z telewizji i książek, pełne zapachu przypraw, tęczowych kolorów, gdzie bieda, slumsy są traktowane raczej jak miejscowy folklor. Takich Indii nie zobaczycie w mediach.
Okazało się że wybrałam sobie ciężką książkę na przełom Starego i Nowego Roku, to książka pokazuje prawdziwy kraj, autentycznych ludzi. Nie zdajemy sobie sprawy z tego co posiadamy, dopóki nie weźmiemy w ręce takiej książki, która opisuje kilkunastoletnie dziewczynki sprzedawane do burdeli, nieprawość w majestacie prawa, permanentną okupację, wyścig zbrojeń w obliczu głodującego Narodu. Po raz kolejny pojawiły się smutne refleksje o bezdennych apetytach niektórych i słabości jednostki wobec siły pieniądza.
Cieszę się, że polskie wydawnictwo wydało książkę tak odbiegającą od współczesnych książek podróżniczych, słodkich, kolorowych, lukrowanych różowym lukrem, książkę która nie poprawia humoru, nie każe wierzyć, że wszystko magicznie się ułoży. To jest jedna z książek prawdziwych, prawdziwych opisów, których autor, młody człowiek, który widział to na własne oczy, nie piszę pełnym patosu językiem, nie wpycha na pierwszy plan ideologii, polityki! Niezwykle plastycznie, jakby ze wszystkich sił chciał nas na kartach tej książki przenieść na subkontynent, abyśmy zobaczyli, poczuli. Niesamowite doznanie. Książka która wzbudza refleksje, szacunek do autora i niestety we mnie wzbudziła poczucie beznadziei, chociaż ludzie w Indiach jej nie tracą, kują swój los, pracują jak mrówki w syzyfowym trudzie.
Nie jestem znawcą, ani koneserką reportaży, ale w moim odczuciu jest to jedna z lepszych książek reporterskich jakie czytałam. Zabiera nas w podróż nie do tych Indii, które chcielibyśmy widzieć, ale pokazuje kraj prawdziwy, wiele fragmentów zrobiło na mnie duże wrażenie, ale wstrząsem było zestawienie Kaszmiru – Arkadii znanej mi z pięknego filmu „Unicestwienie” w którym nasze Tatry odgrywały rolę Kaszmiru właśnie, w tym filmie przedstawiono tą krainę jako niemalże Ziemie Obiecaną… zresztą… mam niesamowity chaos w głowie te Indie które oglądałam i te o których przeczytałam, jakby dwa różne światy, na pewno ta lektura będzie mi inspiracją do dalszych poszukiwań, drążenia.
Wada książki? Zdecydowanie za krótka, za szybko mignęła mi ostatnia kropka.

Według Wydawnictw

Czarna Owca (16) Dom Wydawniczy Rebis (12) Replika (2) Wydawnictwo Psychoskok (2) Wydawnictwo Agora (26) Wydawnictwo Aktywa (2) Wydawnictwo Albatros (26) Wydawnictwo Bellona (6) Wydawnictwo Bukowy Las (5) Wydawnictwo Czarna Owca (24) Wydawnictwo Czarne (68) Wydawnictwo Czerwone i Czarne (1) Wydawnictwo Czwarta Strona (47) Wydawnictwo Czytelnik (3) Wydawnictwo Dobra Literatura (1) Wydawnictwo Dolnośląskie (14) Wydawnictwo Dowody na Istnienie (7) Wydawnictwo Dragon (4) Wydawnictwo Edipresse Książki (16) Wydawnictwo Erica (1) Wydawnictwo Esprit (2) Wydawnictwo Feeria (1) Wydawnictwo Filia (37) Wydawnictwo Franciszkanów "Bratni Zew" (1) Wydawnictwo Hachette (2) Wydawnictwo Harper Collins (16) Wydawnictwo Insignis (18) Wydawnictwo Iskry (12) Wydawnictwo J. Przeworskiego (1) Wydawnictwo Jaguar (17) Wydawnictwo JanKa (2) Wydawnictwo Kobiece (92) Wydawnictwo Książnica (21) Wydawnictwo Kwiaty Orientu (2) Wydawnictwo Lira (21) Wydawnictwo Literackie (58) Wydawnictwo MAG (1) Wydawnictwo Manufaktura Tekstów (1) Wydawnictwo Marginesy (111) Wydawnictwo Media Rodzina (18) Wydawnictwo Mg (30) Wydawnictwo Muza (70) Wydawnictwo Młodzieżówka (1) Wydawnictwo Nasza Księgarnia (4) Wydawnictwo Noir Sur Blanc (9) Wydawnictwo Nova Res (10) Wydawnictwo Nowa Proza (1) Wydawnictwo Otwarte (43) Wydawnictwo PWN (3) Wydawnictwo Pascal (31) Wydawnictwo Planeta (1) Wydawnictwo Poradnia K (6) Wydawnictwo Poznańskie (45) Wydawnictwo Prozami (1) Wydawnictwo Prószyński (96) Wydawnictwo Replika (41) Wydawnictwo SQN (16) Wydawnictwo Sic! (3) Wydawnictwo Smak Słowa (3) Wydawnictwo Sonia Draga (5) Wydawnictwo Szara Godzina (9) Wydawnictwo Szelest (1) Wydawnictwo Szósty Zmysł (7) Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego (10) Wydawnictwo Uroboros (7) Wydawnictwo Vesper (2) Wydawnictwo W.A.B (69) Wydawnictwo WAM (6) Wydawnictwo WM (1) Wydawnictwo WasPos (3) Wydawnictwo Wielka litera (5) Wydawnictwo YA (3) Wydawnictwo Young (10) Wydawnictwo Znak (176) Wydawnictwo Zwierciadło (4) Wydawnictwo Zysk i s-ka (88) Wydawnictwo superNOWA (3) Wydawnictwo Świat Książki (36) Wydawnictwo Święty Wojciech (2) wydawnictwo Stara Szkoła (3)

Categories

2016 przeczytane (259) 2019 czytam (263) 2020 (216) 2020 trup (6) 2021 (155) 2021trup (21) 2022 lektury (137) 2023 czytam (137) 2023 trup (31) 2025 lektury (172) 52 filmy w 2014 (22) 52 filmy w 2015 (6) Angielski ogród (8) Cmentarz Zapomnianych Książek (2) Euro 2012 (4) Mundial RPA (1) Real Madryt (3) akcje (27) amor vincit omnia (10) audiobook (16) autobiografia (16) biografia (124) bolly (9) candy (2) czytam przeleżałe trupy z półek (280) czytane 2018 (244) dzienniki (5) fantastyka (20) felietony (6) historia (80) kkd (4) klasyka (48) klasyka literatury popularnej (24) kolorowe czytanie (4) komedia (1) koty (5) kryminał (166) kucharzę (53) listy (1) literatura na peryferiach (4) muzycznie (47) naturalnie (2) nie samą książką (141) oglądnęłam (189) ogrodowo (5) oscarowe wyzwanie (2) pachnące (129) planowanie i zagospodarowanie(niekoniecznie przestrzenne) (8) plany (7) podaj cegłę (14) podróże (10) podróże w czasie (15) podsumowanie (96) podsumowanie 2015 (12) podsumowanie 2016 (11) podsumowanie 2017 (14) podsumowanie 2018 (12) poezja (8) prawdziwe historie (47) projekt - nobliści (5) prywatne (75) prywatnie (9) przeczytane w 2010 (1) przeczytane w 2011 (1) przeczytałam (3087) przeczytałam 2015 (243) recenzja książki (2053) recenzyjne (1699) religia i duchowość (35) reportaż (102) retro (6) robótki (24) roczne podsumowanie (7) romans (351) saga rodzinna (57) seriale (33) sportowo (27) stosik (102) test (1) top10 (12) turystycznie (1) village candle (12) w 2017 przeczytałam (226) woski (126) wymiana (8) wyzwanie - Agatha Christie (54) wyzwanie Picoult/Sparks (2) wyzwanie czytelnicze (69) wyzwanie filmowe (31) wyzwanie w centymetrach (1) yankee candle (94) z półki 2015 (3) zakupy (1) zapowiedź (11) łańcuszek (20)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wg. Autorów ( w trakcie tworzenia)

Agata Christie (51) Edyta Świętek (39) Jodi Picoult (24) Lucy Maud Montgomery (21) Joanne Kathleen Rowling (19) Małgorzata Musierowicz (18) Colleen Hoover (17) Agatha Christie (16) Diane Chamberlain (16) Szymon Hołownia (16) Agnieszka Lingas-Łoniewska (15) Katarzyna Michalak (15) John Ronald Reuel Tolkien (13) Jojo Moyes (12) Agata Czykierda-Grabowska (11) Camilla Läckberg (11) Emily Giffin (11) Katarzyna Bonda (11) Barbara Wysoczańska (10) Bernard Cornwell (10) Monika Szwaja (10) Regina Brett (9) Ali Hazelwood (8) Amy Harmon (8) Ałbena Grabowska (8) Ałbena Grabowska-Grzyb (8) Elżbieta Cherezińska (8) George R.R. Martin (8) Jane Austen (8) Mariusz Urbanek (8) Monika A. Oleksa (8) Robert Galbraith (8) Abby Jimenez (7) Ada Tulińska (7) Anna Kańtoch (7) Diana Gabaldon (7) Elizabeth Gaskell (7) Elżbieta Rodzeń (7) Jacek Dehnel (7) Małgorzata Gutowska - Adamczyk (7) Jerzy Bralczyk (6) Jürgen Thorwald (6) Katarzyna Kwiatkowska (6) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (6) Mariusz Szczygieł (6) Richard Paul Evans (6) Beata Majewska (5) Charles Dickens (5) Charlotte Brontë (5) Giovannino Guareschi (5) Katarzyna Archimowicz (5) Kiera Cass (5) Lisa Genova (5) Magdalena Grzebałkowska (5) Wiesław Myśliwski (5) Yrsa Sigurdardóttir (5) Anna Herbich (4) Astrid Lindgren (4) Barbara O`Neal (4) Bianca Iosivoni (4) Cecelia Ahern (4) Corinne Michaels (4) Dorota Gąsiorowska (4) Edward Rutherfurd (4) Elisabet Benavent (4) Ella Maise (4) Evžen Boček (4) Federico Moccia (4) Gabriela Gargaś (4) Igor Sokołowski (4) Magdalena Kordel (4) Marek Rybarczyk (4) Marta Kisiel (4) Mhairi McFarlane (4) Trygve Gulbranssen (4) Adam Kay (3) Agata Sawicka (3) Agnieszka Pajączkowska (3) Agnieszka Wojdowicz (3) Alina Białowąs (3) Andrzej Sapkowski (3) Aneta Jadowska (3) Anna J. Szepielak (3) Anna Kamińska (3) Anna Sakowicz (3) Antonina Kozłowska (3) Barbara Sęk (3) Carlos Ruiz Zafón (3) Cezary Łazarewicz (3) Charlotte Link (3) Dagmara Leszkowicz-Zaluska (3) Daisy Goodwin (3) Demet Altınyeleklioğlu (3) Denise Grover Swank (3) Dominika Smoleń (3) Elisabeth Herrmann (3) Eliza Orzeszkowa (3) Elizabeth Cooke (3) Elizabeth Haran (3) Francine Rivers (3) Gard Sveen (3) Hanna Cygler (3) Iwona J. Walczak (3) Jean-Jacques Sempé (3) John Boyne (3) Katherine Webb (3) Mag­da­lena Knedler (3) Marcin Wilk (3) Maria Ulatowska (3) Małgorzata Warda (3) Mitch Albom (3) Paullina Simons (3) René Goscinny (3) Richard Phillips Feynman (3) Roma Ligocka (3) Stephenie Meyer (3) Wilkie Collins (3) Adrianna Michalewska (2) Agata Puścikowska (2) Agnieszka Krakowiak-Kondracka (2) Alek Rogoziński (2) Aleksander Dumas(ojciec) (2) Aleksandra Szarłat (2) Aleksandra Zaprutko-Janicka (2) Alexa Lavenda (2) Alice Lugen (2) Amy Hatvany (2) Andrew Morton (2) Andrzej Andrusiewicz (2) Andrzej Markowski (2) Angelika Kuźniak (2) Anna Fincer-Ogonowska (2) Anna Langer (2) Anna Rohóczanka (2) Anna Wolf (2) Anne Brontë (2) Anne Jacobs (2) Anne Tyler (2) Anthony McCarten (2) Beata Pawlikowska (2) Beth Reekles (2) Bill Bryson (2) Bogdan Lach (2) Bogna Ziembicka (2) Bolesław Prus (2) Carrie Elks (2) Christina Baker-Kline (2) Clive Staples Lewis (2) Colin Campbell (2) Consilia Maria Lakotta (2) Dan Brown (2) Daniel Silva (2) Danuta Awolusi (2) David Levithan (2) Debbie Macomber (2) Diana Palmer (2) Dinah Jefferies (2) Dominika Buczak (2) Donald Spoto (2) Dorota Terakowska (2) Elena Armas (2) Elżbieta Jodko-Kula (2) Emilia Kiereś (2) Erin Morgenstern (2) Eva García Sáenz de Urturi (2) Ewa Bauer (2) Ewa Stachniak (2) Ewa Winnicka (2) Ewelina Dobosz (2) Ewelina Dyda (2) Gavin Extence (2) Grzegorz Strzelczyk (2) Helen Fielding (2) Henning Mankell (2) Jacek Hugo-Bader (2) Jan Miodek (2) Jaume Cabré (2) Jean des Cars (2) Jerzy Niemczuk (2) Julian Tuwim (2) Justyna Wydra (2) Józef Witko (2) Kamil Janicki (2) Kard. Jorge Mario Bergolio (2) Katarina Mazetti (2) Katarzyna Kołczewska (2) Kristina Sabaliauskaitė (2) Krzysztof Ziemiec (2) Linda Green (2) Lisa Scottoline (2) Louisa May Alcott (2) Magda Gessler (2) Marcin Mastalerz (2) Marcin Prokop (2) Margaret Mitchell (2) Maria Dąbrowska (2) Maria Kruger (2) Małgorzata Hayles (2) Michał Heller (2) Papież Franciszek (2) Rachel Hauck (2) Terry Pratchett (2) Victoria Twead (2) Walter R. Brooks (2) A. Scott Berg (1) Abby Johnson (1) Adam Higginbotham (1) Adam Leszczyński (1) Adam Mickiewicz (1) Adam Szustak OP (1) Adam Węgłowski (1) Adam Zamoyski (1) Adriana Rak (1) Adrianna Trzepiota (1) Agata Jakóbczak (1) Agata Napiórska (1) Agata Passen (1) Agata Polte (1) Agata Pruchniewska (1) Agata Suchocka (1) Agnieszka Dydycz (1) Agnieszka Kaluga (1) Agnieszka Krawczyk (1) Agnieszka Litorowicz-Siegert (1) Agnieszka Markowska (1) Agnieszka Meyer (1) Agnieszka Nabrdalik (1) Agnieszka Olejnik (1) Agnieszka Przybysz (1) Agnieszka Siepielska (1) Agnieszka Wolny-Hamkało (1) Aileen Orr (1) Alberto S. Santos (1) Aleksander Jażwiński (1) Aleksander Makowski (1) Aleksandra Borowiec (1) Aleksandra Julia Kotela (1) Aleksandra Kardaś (1) Aleksandra Klich (1) Aleksandra Skrzypietz (1) Aleksandra Tyl (1) Aleksandra Wójcik (1) Aleksandra Zbroja (1) Alessio Puleo (1) Alex Bellos (1) Alex North (1) Alfredo Relaño (1) Alice Hoffman (1) Allison Pataki (1) Aly Cha (1) Alyson Richman (1) Amor Towles (1) Amy Medling (1) Andrea Wulf (1) Andreas Baumgarten (1) Andrzej Chwalba (1) Andrzej Fedorowicz (1) Andrzej Grembowicz (1) Andrzej Kępiński (1) Andrzej Pilipiuk (1) Andrzej Rzepliński (1) Andrzej Zając (1) Andrzej Zawistowski (1) Andrzej Zoll (1) Andrzej Łapiński (1) André Aciman (1) Andrés Ibáñez (1) Andy Jones (1) Angele Lieby (1) Angie Thomas (1) Anika Stelmasik (1) Ann Brashares (1) Ann Wroe (1) Anna Arno (1) Anna Bailey (1) Anna Bellon (1) Anna Bikont (1) Anna Brzezińska (1) Anna Dan (1) Anna Dembowska (1) Anna Dutkiewicz (1) Anna Dymna (1) Anna Gavalda (1) Anna Janko (1) Anna Jean Mayhew (1) Anna Kaszuba-Dębska (1) Anna Klara Majewska (1) Anna Klejzerowicz (1) Anna Kołodziejska (1) Anna Krystyna Bikont (1) Anna Laura Rucińska (1) Anna Lewicka (1) Anna Mateja (1) Anna Mieszkowska (1) Anna Moczulska (1) Anna Nejman (1) Anna Piwkowska (1) Anna Przedpełska-Trzeciakowska (1) Anna Płowiec (1) Anna Sulińska (1) Anna Szafrańska (1) Anna Szczęsna (1) Anna Todd (1) Anna Tomiak (1) Anna Trojanowska (1) Anna Wolff-Powęska (1) Anna Zamojska (1) Anna Śnieżka (1) Annabel Pitcher (1) Anne B. Ragde (1) Anne O'Brien (1) Anne-France Dautheville (1) Annejet van der Zijl (1) Annette Christie (1) Annette Hess (1) Annie Barrows (1) Annie Proulx (1) Anton Czechow (1) Antoni Słonimski (1) Antonina Żabińska (1) Arael Zurli (1) Arkadiusz Stempin (1) Arkadiusz Szaraniec (1) Arne Lynch (1) Arrowood Brothers (1) Arthur Conan Doyle (1) Artur Rolak (1) Atul Gawande (1) Audrey Carlan (1) Augusta Docher (1) Ava Dellaira (1) Ayaan Hirsi Ali (1) Banana Yoshimoto (1) Barack Obama (1) Barbara Gaweł (1) Barbara Mutch (1) Barbara Seidler (1) Barbara Taylor Bradford (1) Barbara Wachowicz (1) Barry Gifford (1) Bartek Dobroch (1) Bartosz Brożek (1) Beata Biały (1) Beata Kost (1) Becky Wade (1) Bellamy Creek (1) Ben Judah (1) Benjamin Balin (1) Bernadette McDonald (1) Biblioteka Słów (1) Bill Clinton (1) Blaža Popović (1) Boel Westin (1) Bożena Fabiani (1) Bożena Gałczyńska - Szurek (1) Bożena Keff (1) Bratni Zew (1) Brenda Reid (1) Brigitte Hamann (1) Brooke McAlary (1) Bryan Cairns (1) Brygida Grysiak (1) Camilla En (1) Camille Perri (1) Carla Montero (1) Carlo Maria Martini (1) Carmen Santos (1) Carole Matthews (1) Carolyn V. Murray (1) Carrie Snyder (1) Casey McQuiston (1) Cat Patrick (1) Catherine Banner (1) Catherine Isaac (1) Catherine Lowell (1) Catherine Mayer (1) Catherine Whitlock (1) Cecil Scott Forester (1) Cecilia Samartin (1) Celeste Ng (1) Cesarina Vighy (1) Chandra Hoffman (1) Charles Belfoure (1) Charles Bock (1) Charles Frazier (1) Charlotte Browne (1) Charlotte Gordon (1) Charlotte Lucas (1) Cheryl Strayed (1) Chesley McLaren (1) Chris Cander (1) Chris Columbus (1) Chris Fabry (1) Chris Grabenstein (1) Chris Niedenthal (1) Christer Mjåset (1) Christian Jacq (1) Christine Breen (1) Christopher Kelly (1) Christopher W. Gortner (1) Chufo Llorens (1) Claire Guest (1) Claire North (1) Clara Sanchez (1) Claude Quétel (1) Colin O`Brien (1) Colleen Faulkner (1) Colleen McCullough (1) Colson Whitehead (1) Conor Grennan (1) Consolation Duet (1) Corban Addison (1) Craig Storti (1) Cristina Caboni (1) Cristina Morato (1) Cristina Sánchez-Andrade (1) Cyceron (1) Damian K. Markowski (1) Dan Abnett (1) Daniel Defoe (1) Daniela Lamas (1) Danielle Steel (1) Danuta Pytlak (1) Daphne du Maurier (1) Dario Fo (1) Dariusz Janiszewski (1) Darynda Jones (1) David Ebershoff (1) David Hunter (1) David Icke (1) David Mccullough (1) David Mitchell (1) Davis Bunn (1) Dawid Krawczyk (1) Dawid Ratajczak (1) Dawn Barker (1) Debora MacKenzie (1) Deborah Feldman (1) Delia Owens (1) Denis Brian (1) Denis Diderot (1) Denise Hildreth Jones (1) Dennis Lehane (1) Dhonielle Clayton (1) Dianne Freeman (1) Doda Około-Kułak (1) Dodie Smith (1) Dominik Dán (1) Dominik Szczepański (1) Dorota Combrzyńska-Nogala (1) Dorota Golińska (1) Dorota Masłowska (1) Dorota Ponińska (1) Dorota Sumińska (1) Dorota Świątkowska (1) Dorothea Johnson (1) Dorothy Rowe (1) Douglas Adams (1) Douglas Smith (1) Dörthe Binkert (1) E. Lockhart (1) E. O. Chirovici (1) E.T.A. Hoffman (1) Eco Redonum (1) Ed Young (1) Edith Wharton (1) Edward Brooke-Hitching (1) Edward Carey (1) Egon Caesar Conte Corti (1) Eileen Goudge (1) Elena Ferrante (1) Elizabeth Adler (1) Elizabeth Chadwick (1) Elizabeth Craft (1) Elizabeth Kolbert (1) Elizabeth Letts (1) Elizabeth O'Roark (1) Elizabeth O`Roark (1) Elizabeth von Arnim (1) Ellen Alpsten (1) Ellis Peters (1) Elvira Baryakina (1) Elyse Douglas (1) Elżbieta Wichrowska (1) Emil Zola (1) Emilia Sokolik (1) Emilia Szelest (1) Emily Jane Brontë (1) Emma Dmochowska (1) Emma Donoghue (1) Emma Lord (1) Emmanuel Macron (1) Enola Holme (1) Eowyn Ivey (1) Eric Lomax (1) Esther Singer Kreitman (1) Eugen Ruge (1) Eugène Ionesco (1) Eva Weaver (1) Evie Dunmore (1) Ewa Bagłaj (1) Ewa Curie (1) Ewa K. Czaczkowska (1) Ewa Madeyska (1) Ewa Pirce (1) Ewa Popławska (1) Ewa Wolkanowska-Kołodziej (1) Ewa Wróbel (1) Ewa Zdunek (1) Ewa Żarska (1) Ewald Arenz (1) Ewelina Karpacz-Oboładze (1) Fabien Grolleau (1) Fern Britton (1) Fern Michaels (1) Florian Illies (1) Francis Hackett (1) Francis Scott Fitzgerald (1) Francoise Giroud (1) Gabriella Contestabile (1) Gabrielle Zevin (1) Gail Honeyman (1) Gardner Raymond Dozois (1) Garrard Conley (1) Garri Kasparow (1) Gary Susman (1) Gary W. Small (1) Gena Showalter (1) Genevieve von Petzinger (1) George Orwell (1) Georgia Bockoven (1) Gigi Buffon (1) Glenys Carl (1) Grażyna Jeromin-Gałuszka (1) Greg King (1) Gregg Olsen (1) Grzegorz Sokołowski (1) Harper Lee (1) Helen Rappaport (1) Helena Mniszkówna (1) Helga Hoškova-Weissowá (1) Hellmut Andics (1) Henryk Sienkiewicz (1) Holly Peterson (1) Horacio Verbitsky (1) Håkan Nesser (1) Ibn Warraq (1) Ismet Prcić (1) Izabela Jung (1) Izabela Sowa (1) Izabella Frączyk (1) J.J. Renert (1) Jacek Lusiński (1) Jadwiga Czajkowska (1) Jakub Puchalski (1) Jan Paweł II (1) Jan Wróbel (1) Jan Łoziński (1) Janina Fedorowicz (1) Jaroslav Hašek (1) Jaume Collel (1) Jean-Christophe Brisard (1) Jean-Paul Roux (1) Jeannette Kalyta (1) Jennifer Kaufman (1) Jennifer Teege (1) Jennifer Worth (1) Jerzy Sosnowski (1) Jewgienij Wodołazkin (1) Jill Barnett (1) Jill Mansell (1) Joanna Konopińska (1) Joanna Marat (1) Joanna Szczęsna (1) Joanne Harris (1) John Borrell (1) John Carlin (1) John Curran (1) John Green (1) John Grogan (1) John Seeney (1) Jolanta Król (1) Jolanta Kwiatkowska (1) Jon Ronson (1) Jonathan Littell (1) Jordi Pons Salas (1) Joyce Maynard (1) Julia Alvarez (1) Julia Child (1) Julia P. Gelardi (1) Julie Lawson Timmer (1) Julie Orringer (1) Justin Go (1) Justin Peacock (1) Ka Hancock (1) Karen Dionne (1) Karen Karbo (1) Karen Mack (1) Karolina Frankowska (1) Karolina Lanckorońska (1) Kate Lord Brown (1) Kathryn Taylor (1) Keith Lowe (1) Kerstin Ekman (1) Krzysztof Sadło (1) Laila El Omari (1) Laurens van der Post (1) Leah Fleming (1) Lena Najdecka (1) Leslie Carroll (1) Levi Henriksen (1) Lily Koppel (1) Lisa Kleypas (1) Liv Tyler (1) Louise Walters (1) Lucy Ferriss (1) Lucyna Olejniczak (1) Ludwig Winder (1) Ludwik Stomma (1) M.L. Stedman (1) Maciej Karpiński (1) Maciej Stuhr (1) Magdalena Kulus (1) Magdalena Tulli (1) Maja Łozińska (1) Mandy Hale (1) Marc Llewellyn (1) Marcin Górka (1) Marcin Zaremba (1) Marek Aureliusz (1) Marek Grechuta (1) Marek Ławrynowicz (1) Margaret Dilloway (1) Maria Krüger (1) Maria Sveland (1) Marilyn Brant (1) Marina Stepnova (1) Mariola Pryzwan (1) Marion Zimmer Bradley (1) Mariusz Wilka (1) Mariusz Ziomecki (1) Martha Grimes (1) Martin Sixsmith (1) Matthew Quick (1) Małgorzata Halber (1) Małgorzata Maj (1) Małgorzata Szejnert (1) Małgorzata Tusk (1) Małgorzata Łukowiak (1) Melchior Wańkowicz (1) Melissa Hill (1) Meredith Goldstein (1) Mieczysław Mokrzycki (1) Mike Carson (1) Mira Suchodolska (1) Miriam Karmel (1) Nadine Gordimer (1) Natasha Walker (1) Ned Vizzini (1) Olle Lönnaeus (1) Patrick Ness (1) Patrick Pesnot (1) Paul Arden (1) Penny Jordan (1) Peter Heller (1) Peter Kreeft (1) Platon (1) Pola Kinski (1) Priscille Sibley (1) Rebecca Johns (1) Robert J. Woźniak (1) Ryszard Legutko (1) Sally Bedell Smith (1) Sam Pivnik (1) Samantha Hayes (1) Samantha van Leer (1) Sarita Mandanna (1) Seré Prince Halverson (1) Shelley Emling (1) Stanisław Zakościelny (1) Stephanie Evanovich (1) Sue Eckstein (1) Sue Woolmans (1) Sylwia Chutnik (1) Szymon Sokolik (1) Tullio Avoledo (1) Zośka Papużanka (1) dr Stefanie Green (1) ks. Jan Twardowski (1) Éric-Emmanuel Schmitt (1) Łukasz Maciejewski (1) Łukasz Orbitowski (1)

Pogoda w mojej okolicy