Na mojej prowincji niewiele się dzieje, do tego stopnia niewiele, że gdy przyjeżdża pisarz, którego tylko dwie książki czytałam, rzucam wszystko i lecę jak na skrzydłach. Finalnie to jest wielki plus, bowiem gdybym mogła przebierać w takich wydarzeniach, jak w ulęgałkach, to pewnie bym nie poszła, wybrałabym jakiegoś autora, którego jestem psychofanką i dużo bym straciła. Szłam pełna ciekawości, chwyciłam na szybko Wyrwę bo miałam w pokoju, a Żmijowiska nie chciało mi się szukać. Spotkanie autorskie było sukcesem, a ja skusiłam się na zakup Rany, kilka słów jakie powiedział o tej książce Wojciech Chmielarz – wystarczyło… Korzystając z tego, że rozkładała mnie infekcja, obłożyłam się antybiotykiem, litrami herbaty(zamówiłam mnóstwo kolejnych książek autora) i oddałam się lekturze.
Podobno czas leczy rany. Jednak niektóre nigdy się nie zabliźniają.Najpierw pod kołami pociągu ginie Marysia, uczennica ekskluzywnej prywatnej szkoły na warszawskim Mokotowie. Jej nauczycielka, Elżbieta próbuje odkryć, co się naprawdę stało. Rozpoczyna prywatne śledztwo tylko po to, żeby wkrótce sama zginąć. Ale jej ciało znika, a jedynymi osobami, które cokolwiek widziały, są Gniewomir, nieprzystosowany społecznie chłopak zafascynowany seryjnymi zabójcami, i Klementyna, samotna nauczycielka na życiowym zakręcie, której wydaje się, że zdobywszy pracę w poważanej szkole, los wreszcie się do niej uśmiechnął. Nic bardziej mylnego.Żadne z nich nie chce angażować się w tę sprawę – każde z nich ma swoje powody – ale żadne z nich nie ma wyjścia. Gdyby wiedzieli, dokąd zaprowadzi ich to śledztwo, nigdy by się na to nie odważyli. Szkoła okazuje się pełna tajemnic. Podobnie jak pracujący w niej nauczyciele…Rana to bezlitosne studium zła uśpionego w zaciszu domowego ogniska. Niepokojące i mroczne, odsłania najgłębiej skrywane tajemnice, o których nikt nie chce mówić. Nowa powieść jednego z najwyżej ocenianych i najchętniej czytanych współczesnych pisarzy odziera z wszelkich złudzeń.
Stary Mokotów, pomiędzy aferami reprywatyzacyjnymi i starszymi ludźmi tej
wymierającej dzielnicy stoi przedwojenny gmach, w którym przed `39 była
oficerska szkoła z tradycjami, a po wojnie były mieszkania. Teraz znowu jest
szkoła, też prywatna, z ambicjami, szczycąca się przedwojenną tradycją.
Właścicielami szkoły jest małżeństwo z ambicjami, swoimi narosłymi przez lata
problemami i córką, która chociaż ma piętnaście lat, to musi balansować
pomiędzy gniewem ojca, a depresjami matki. Karolina ugina się od samotności,
gdy jej koleżanka z klasy popełnia samobójstwo dziewczyna też o tym zaczyna
myśleć. To samobójstwo jest, niejako punktem wyjścia, zaraz do szkoły
przychodzi nowa nauczycielka matematyki, starsza pani, która miała długą
przerwę w staniu przy tablicy – dlaczego? Jakie ma demony? Prędko łapie kontakt
z polonistką, która też ma wiele sekretów. Zbliżają się do siebie, co prędko
zauważa dyrektorka, która za polonistką nie przepada. Czy ma powody? Dlaczego
Marysia wbiegła pod pociąg skoro miała tyle planów i ambicji? Co tak naprawdę
dzieje się na Mokotowie i czy można się uwolnić od przeszłości?
To trzecia ksiażka Wojciecha Chmielarza jaką czytam i trzecia, która nie
należy do żadnej serii, ani nie jest takim typowym kryminałem. Nie ma tutaj policji,
nie ma procesu. Jest zagadka, ale akcent jest położony na psychologię. Mamy
ludzi diabelnie pogubionych, nie ma w tej książce jednej osoby bez problemów,
bez deficytów psychologicznych, takie apogeum mamy w Klementynie, ale i w
Sławku których dzieciństwo bez miłości, ale z bezlitosną tresurą(o różnym
natężeniu), która przynosi odwrotny skutek. Mamy Karolinę i Gniewka, którzy są
dziećmi, dosyć już dużymi – ale dziećmi, rodzice Karoliny i Gniewka nie
odnajdują się w życiu, w swoich rolach i psują krok po kroku psychikę swoich
dzieci.
Zaskoczyło mnie, w jakim kierunku poszła ta powieść, ale dzięki temu z
każdą książką, gdy odrzucałam swoje konkretne oczekiwania, dawałam się wodzić
za nos autorowi, wchodziłam w psychikę bohaterów i przeżywałam ich dramaty. A
końcówka… w życiu się tego nie spodziewałam… Dobrze, że mam sporoooo książek
autora w zasięgu ręki!
gdy w okolicy będziecie mieli spotkanie z Wojciechem Chmielarzem - idźcie!! |
Twórczość tego autora jeszcze przede mną, ale niebawem postaram się sięgnąć po jakąś pierwszą jego książkę.
OdpowiedzUsuńbędę na pewno relacjonować lekturę kolejnych
UsuńMój mąż jakiś czas temu stał się pawie psychofanem Chmielarza. Mam na półkach już prawie wszystkie jego książki. Do tej pory sama sięgnęłam po taką nietypową "Królową głodu". "Ranę" też mamy. Trochę mąż mnie odstrasza - podobno mocno oddziaływane na nastrój. Jest dołująca, ale dobra - to jego słowa. Ja zapewne sięgnę po "Żmijowisko" gdy odzyskamy nasz pożyczony przyjacielowi egzemplarz.
OdpowiedzUsuńdobrze wspominam Żmijowisko :) ale do tej pory nie zawiodłam się na żadnej
Usuń