Niezapomniana opowieść, ukazująca nieznane, prywatne oblicze jednej z najpotężniejszych władczyń w dziejachKiedy młodziutka księżniczka Katarzyna przybyła na cesarski dwór, by poślubić przyszłego cara Piotra III, jej życie przestało należeć tylko do niej. Jej nieszczęśliwe małżeństwo było niewyczerpanym tematem dworskich plotek, a gdy szła pałacowymi korytarzami setki par oczu usiłowały przeniknąć jej suknię i odgadnąć, czy wreszcie udało jej się zajść w ciążę, by dać Rosji upragnionego następcę tronu.
Jako caryca szybko nauczyła się ukrywać wszystkie radości i smutki, bo każda słabość mogła zostać wykorzystana przez przeciwników w politycznej grze. Mimo to Katarzyna pozostała kobietą z krwi i kości, pełną zwyczajnych trosk, marzeń i namiętności.Jak udawało jej się dokonać trudnych wyborów pomiędzy głosem serca a racją stanu? Czy władza i korona były dla niej ważniejsze niż rodzina i miłość?
Ewa Stachniak, autorka bestsellerowej powieści „Katarzyna Wielka. Gra o władzę”, opisuje rozterki carycy w mistrzowskiej, porywającej prozie. „Cesarzowa nocy” to niezapomniana opowieść, ukazująca nieznane, prywatne oblicze jednej z najpotężniejszych władczyń w dziejach. Intymna spowiedź cesarzowej, która miała wszystko, czego zapragnęła… a może wszystko, prócz najważniejszego?
Niewiele miałam ostatnio czasu na
czytanie. Dużo stresu… Konferencja, którą zadręczałam Was od stycznia, a
ostatnio bardzo intensywnie, odbyła się ze mną i moim zapaleniem oskrzeli.
Ostatnio zebrało mi się tyle pecha… że to aż nie do pomyślenia. Czwartek, ja
charcząca, ściana wody Tata który musiał mnie zawieźć na pociąg, koleżanka
która wystawiła mnie z noclegiem, szukanie na szybko noclegu, bieganie po
zalanym Lublinie z zapaleniem oskrzeli, później stres, nieprzespana noc – no dramat.
Mówię Wam, jednocześnie najlepsze i najgorsze dni w moim życiu. Ale cholernie
było warto. Udało mi się ukraść trochę czasu na czytanie. Tym razem padło na książkę
specyficzną, wpisującą się w moje zainteresowania, którym oddawałam się całą
duszą dekadę temu, a teraz trochę czasu brakuje… języka zapominam, książki –
kurka wodna – się kurzą.
Trzeba mieć jaja, żeby w Polsce
napisać o ludzkiej stronie Katarzyny Wielkiej. Nawet gdy uczymy się o niej na
historii, zawsze na pierwszym miejscu stawia się to, że odebrała Polsce
wolność, przyczyniła się do upadku Rzeczpospolitej. Polecam Wam oglądnięcie,
przeczytanie czegoś o Katarzynie, z Zachodu, Oni tam nie patrzą na carycę przez
kontekst rozbiorów, ale nieco bardziej obiektywnie. Nie uważam, że mamy zacząć
stawiać Katarzynie pomniki, ale może spojrzymy na nią inaczej.
Co pisze Ewa Stachniak… Katarzyna
leży na łożu śmierci, potężna caryca staje się bezwolna… nie ma na nic wpływu,
starość i słabość zapukała też do niej. Caryca wspomina chwile gdy przybyła na
rosyjski dwór, gdy jej pozycja była taka sama, była marionetką, wprowadzoną na
scenę dla ściśle określonych celów, miała swojemu mężowi – idiocie, dać syna,
który będzie kiedyś carem na miarę Piotra Wielkiego. Na dwór ściągnęła
Katarzynę, wtedy jeszcze pochodzącą ze Szczecina – Zofię Anhalt Zerbst,
Elżbieta – córka Piotra Wielkiego. Elżbieta była córką swojego Ojca, rządziła
mądrze i chciała, aby Rosja przetrwała, co biorąc pod uwagę, pierwszą decyzję
nowego cara po śmierci Elżbiety, byłoby wątpliwe… Katarzyna szybko uczy się gry
pałacowej, gry o władzę. Oziębły, zdziecinniały
mąż, wrogowie na każdym kroku, trzeba być silnym, aby przetrwać, wygrać, nie
dać zesłać się do klasztoru, gdzieś na bezludziu. Katarzyna podejmuję grę,
tylko czy w takich warunkach można mieć władzę, miłość, szczęście?
Ewa Stachniak kolejny raz pokazuje,
że potrafi pisać o znanych, historycznych postaciach. Podobno popełniła już
jedną powieść o Katarzynie, ja niestety tej książki nie czytałam, więc nie
powiem Wam, jak się ma jedna do drugiej.
Polecam za to „Cesarzową nocy”, to
naprawdę ciekawa historia, napisana w bardzo zajmujący sposób, z dbałością o
realia, wyjąwszy oczywiście okładkę, bo kobieta na okładce ma suknię, która
nijak ma się do epoki Katarzyny Wielkiej… Lubię książki Stachniak muszę
rozglądnąć się za tymi których nie czytałam.
Spokojnie, bez wyrzutów sumienia –
polecam!!



