„Ladacznica” to nadzwyczajna powieść o Mary Saunders, młodej córce biednej szwaczki, umieszczona w barwnym pejzażu Londynu i Monmouth XVIII-wiecznej Anglii. Mary łaknie pięknych ubrań i wstążek, tak jak ludzie z jej klasy łakną jedzenia i ciepła. To głód, który sprowadza ją na drogę prostytucji w wieku trzynastu lat. Mary zostaje wypędzona z domu przez swoją rozszalałą matkę gdy zachodzi w ciążę i niemal umiera na ulicach Londynu. Jej wybawicielką okazuje się Doll – prostytutka. Mary swobodnie przemierza Londyn wraz z Doll, ubrana w wyzywające, krzykliwe stroje i z krzykliwie umalowanymi na czerwono ustami, sprzedając swoje ciało mężczyznom. Stając w obliczu długów i gróźb, ucieka do Monmouth, rodzinnego miasta swojej matki, gdzie próbuje rozpocząć nowe życie jako pokojówka w domu pani Jones. Mary wkrótce odkrywa, że nie jest w stanie uciec od swojej przeszłości i od tego jak wiele są w stanie zapłacić jej ludzie za spełnianie zachcianek, które nie przystoją ich pozycji w społeczeństwie…
„Ladacznica” była jedną z najbardziej
oczekiwanych premier. Po części dlatego, że tematyka jest interesująca, również
dlatego, że Papierowy Księżyc przyzwyczaił nas do naprawdę fantastycznych
książek. Kto nie czekał na „Ladacznicę”? Jesteście w mniejszości, opis fabuły
obiecywał niesamowitą lekturę! I nie zawiódł!!
Jest druga połowa osiemnastego
wieku, Londyn. Mary, mlodziutka dziewczyna, nieprzymierająca głodem, ale z
nizin społecznych, marzy o lepszym, kolorowym życiu. Ma nadzieję, że jej życie
w magiczny sposób się odmieni, nabierze
warstw, a ona nie powtórzy scenariusza swoich rówieśnic, czyli aby żywot
szwaczki, albo służącej. Mary pragnie luksusu, kolorowych sukien, atłasowych wstążek.
I właśnie za taką wstążkę oddaje swoją cnotę, co okazuje się być początkiem
degrengolady. Mary zachodzi w ciążę, czym naraża się na gniew matki i ojczyma,
dziewczyna zostaje wygnana z domu. W środku nocy, sama, na środku ulicy, w
mieście – nocą wrogim. Tej nocy w pełni wkroczy w dorosłość. Wielokrotnie
zgwałcona, zostaje odnaleziona przez prostytutkę, która wyciągnie do niej
pomocną dłoń, ale tym samym Mery może pogrążyć się na zawsze.
Niewiele czytałam dobrych książek
dziejących się w wieku osiemnastym, zwykle te trzy wieki do przeskoczenia są
zbyt dużym utrudnieniem, albo nużą i zalatują popeliną, albo są zbyt
nowoczesne, przez co zabija się autentyczność i już połowa przyjemności znika.
„Ladacznica” to powieść o
odwiecznym dramacie kobiet, które mają aspiracje, ambicje, które mają odwagę
marzyć i głośno o tym mówić. Przecież gdyby Mary zgodziła się zostać szwaczką
jak radziła jej matka to wszystko, co było złe by się nie zdarzyło. Zapewne
dziewczyna nie byłaby szczęśliwa, dusiłaby się w swoim życiu, ale nie
cierpiałaby również, a ciężko mi nazwać losy Mary bajką. Może momentami była
zadowolona, nie było jej źle, ale to wszystko dalekie było od szczęścia.
To nie jest książka lekka, mimo
spokojnego wieczoru i burzy śnieżnej szalejącej za oknem, odczuwałam fizyczny
ciężar tej powieści, jak to zwykle z powieściami psychologicznymi bywa. Dobrymi
powieściami psychologicznymi, takimi którymi autor skłania nas do myślenia i
przeżywania, a taką jest ta książka. „Ladacznica” opowiada o problemach, które
mimo zupełnie innej epoki mogą dotknąć i nas. Konsekwencje własnych wyborów,
tragiczna równia pochyła i ucieczka przed przeszłością, a właściwie, zasadność
ucieczki przed przeszłością.
Jeszcze raz podkreślam, że nie
jest to książka lekka i przyjemna. Ponieważ pokazuje świat oczami dziewczynki,
która według pojęć naszej epoki jest dzieckiem, tymczasem w książce musi się
mierzyć z bardzo dorosłym, bezlitosnym światem, co gdy sobie to uświadomimy
dodaje niesamowitego tragizmu tej książce.
„Ladacznica” to jedna z tych
książek, która sprawia, że po przeczytaniu ostatniego zdania, mamy problem z
własną osobą. Nawet niepotrzebny jest dopisek, że jest to powieść na faktach
autentycznych, bo jest napisana z takim realizmem, że ani na chwilę nie da się
w to wątpić.
