Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Michalak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Michalak. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 marca 2019

"Pisarka" - Katarzyna Michalak


Nie należę do hejterów Katarzyny Michalak. Kilka jej książek czytałam, parę mi się podobało, niektóre mniej, inne bardziej, w pewnym momencie przestałam nadążać za jej twórczością, ale zaintrygowała mnie nowość pod tytułem Pisarka, autorka apeluje do tego by nie doszukiwać się w tej książce życia Katarzyny Michalak, ale kto chociaż kilka not na jej blogu czytał, czy widział jakiś wywiad bez problemu doszuka się kilku przynajmniej wątków. Pół niedzieli zajęła mi lektura tego tomu, otwierającego trylogię. Czytałam, jak już wspomniałam, kilka powieści autorki i przyznam się szczerze, że byłam rozczarowana tym jak mało uczuć we mnie wzbudziła, prezentując wszystkie plagi egipskie spadające na bohaterów, po prostu przesadziła i zaimpregnowała czytelnika. A przynajmniej mnie.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

"Nie oddam dzieci: - Katarzyna Michalak

Najmocniejsza powieść Katarzyny Michalak. Roztrzaskuje serce na kawałki, wzbudza skrajne emocje, wzrusza do łez. A przecież ta historia może się przydarzyć każdemu…
Michał Sokołowski, młody i utalentowany chirurg oddany swojej pracy, nie zauważa momentu, w którym staje się ona ważniejsza niż rodzina. Dopiero gdy jego ukochana żona i najmłodszy synek giną pod kołami rozpędzonego samochodu, Michał zrozumie, co tak naprawdę jest ważne. Za późno…
Ale to nie koniec jego tragedii. Los bywa okrutny, a ludzie jeszcze bardziej. Pogrążonego w rozpaczy mężczyznę czeka jeszcze jeden cios, który spadnie z najmniej spodziewanej strony.
Zrozpaczony ojciec musi podjąć o desperacką walkę o prawa do opieki nad pozostałymi dziećmi i stawić czoła nie tylko wymiarowi sprawiedliwości, ale i tym, którzy powinni stać po jego stronie.
Michał musi znaleźć w sobie siłę, by wykrzyczeć: Nie oddam dzieci! Albo… utraci je również.
Tę powieść musisz przeczytać…
Ta historia może zmienić Twoje życie…
Ten dramat może się rozegrać tuż obok Ciebie…
Dramatyczna, wstrząsająca i do bólu prawdziwa – oto długo oczekiwana książka Katarzyny Michalak z obyczajowej „serii z czarnym kotem”.

Wiem, że powinnam spać, oczy przypominają piaszczystą plażę, ale czytam. Ciężko się oderwać. Seria z czarnym kotem tak ma. Niezmiennie, od czasów Nadziei, walczę z rozsądkiem i czytam, myślę i przeżywam.  Sytuacje niby abstrakcyjne, ale jednak do wyobrażenia, przeżycia. Takie które mogą nas spotkać, chociaż zaklinamy los, że tfu tfu.

poniedziałek, 1 września 2014

"Dla Ciebie wszystko" - Katarzyna Michalak

CZY POTĘGA MIŁOŚCI WYSTARCZY, ABY ODMIENIĆ CZYJEŚ ŻYCIE?
Okaleczony, porzucony przez matkę chłopczyk i ścigany przez policję haker. Los postawi na ich drodze uroczą, młodą i bardzo wrażliwą panią doktor. Czy tak różni ludzie, mogą w ogóle mieć ze sobą coś wspólnego?
Rudowłosa Ania Kraska, która w Imię miłości przybyła do Jabłoniowego Wzgórza jako drobna, wystraszona 10-latka, w kolejnej części opowieści staje się piękną, pewną siebie młodą lekarką. Jednak nie tylko ona będzie tu główną bohaterką - na jej drodze stanie przerażony, bezbronny, porzucony w szpitalu czterolatek. Ania jest gotowa poświęcić bardzo wiele, żeby mu pomóc. I nie tylko ona… Być może okaże się, że jej upór połączony z urokiem osobistym potrafi zmiękczyć niejedno serce i sprawi, że odmieni się los wielu osób. To nie koniec niespodzianek - losy Ani z Jabłoniowego Wzgórza dziwnym trafem splotą się z losami bohaterów Wiśniowego Dworku. Wszystkie miłośniczki przystojnego Ariela i tajemniczego Daniela będą mogły spotkać ich ponownie…
Najnowsza powieść Katarzyny Michalak, oferuje wszystko to, za co autorkę cenią czytelnicy: siłę prawdziwej miłości i wartość marzeń, potężną dawkę emocji i skrywane tęsknoty. Nie zabraknie również bardzo dynamicznych zwrotów akcji, połączonej umiejętnie z wątkiem sensacyjnym.



Po lekturach cięższych, wymagających, zamarzyło mi się czytadło. Na biurku leżała najnowsza książka Katarzyny Michalak, później – w tajemniczych okolicznościach przyrody zniknęła. Indagowana Matkosia, przyznała się do zawłaszczenia, jako że już skończyła, łaskawie przekazała mi i przestrzegła,  że jeśli chcę brać do pracy, lepiej żebym wzięła coś jeszcze bo czyta się szybko i jest bardzo lekka. Uprzedziła, że Jej się podobało i chce część pierwszą bo nie czytała. Wskazawszy lokalizację tomu pierwszego, jednak włożyłam do torebki „Wszystko dla Ciebie”. Przezornie zabrałam też Kubusia Fatalistę, bo zostało mi jeszcze trzy godziny w pracy i muszę coś czytać.
Jeśli zaś chodzi o nową Michalak… będzie ciężko, ostrzegam… oszczędźcie mi ekskomuniki, nie piszę panegiryków i nigdy nie pisałam…
Ania z Jabłoowego Wzgórza, bohaterka „W imię miłości”, dorosła, skończyła studia z pierwszą lokatą, jak Ania Shirley i wszystkie inne bohaterki, prawdziwe i dobre, najwyraźniej w komplet pozytywnych cech wyposażone są li i jedynie prymuski. Jest lekarzem, bo już mając dziesięć lat chciała pomagać dzieciom chorym na raka. Pewnego dnia w okolicach Jabłoniowego Wzgórza, gdzie wróciła aby odpocząć po studiach spotyka pobitego mężczyznę. Tymże herosem okazuje się znany z Wiśniowego dworku Daniel o holenderskim nazwisku(które nosi też ciachowaty piłkarz, który kiedyś krótko grał w Madrycie :P ). Ponieważ pobity facet nie chce jechać na pogotowie, Ania zabiera go do domu… zapytacie dlaczego. Bo przecież gdy ktoś nie chce jechać na pogotowie, nie znaczy, że boi się białych fartuchów, ale raczej nie chce spotkać się z panami w niebieskich mundurach. A ludzie z czystym sumieniem nie mają odruchu ucieczki na widok policjanta(nie ten ustrój). BTW Ania zabiera go do domu, opatruje, bo ma w torbie zestaw „Małego ratownika medycznego”. Opieką nad nieznajomym, w którym rozpoznaje znanego i ściganego hakera(nadal  nie powiadamia organów ścigania), obarcza dziadka i jego żonę, sama zaś jedzie do Gdańska, aby z synem ordynatora pediatrii i swoim loffem(nie tró) tarzać się w rozpuście i pomagać dzieciom. W szpitalu spotyka Piotrusia, porzuconego przez matkę chłopca, który po amputacji nogi zostaje skazany na patologię publicznej służby zdrowia, a Ania jest jedynym ludzkim lekarzem w placówce, która ma nieść pomoc, a brakuje jej chyba tylko kresek do poziomu dr Mengele. Spotkamy starych znajomych z Wiśniowego Dworku i z „W imię miłości”, będzie mafia, miłość, walka dobra ze złem i sporo patologii(wszystko w służbach publicznych).

Mam z tą książką problem… bo czyta się ją szybko, Mamie się podobała, a Ona nie ma złego gustu, zaczytuje się Tyrmandem, kocha klasykę, większość książek mojego życia to Ona mi poleciła… Jej się podobało… mnie mniej, ale może dlatego, że czytałam już za dużo książek w tym samym schemacie? I co tu dużo mówić – mam problem. Przede wszystkim naprawdę nie rozumiem czym się kieruje bohaterka biorąc pod dach mafioza. Myślcie o mnie co chcecie, ale gdyby pod moją furtkę podpełzł człowiek ścigany przez policję, zadzwoniłabym po pogotowie, udzieliłabym mu pomocy, bo to mój obowiązek, ale mógłby mieć ciało Adonisa i twarz Ikera Casillasa a głos Alana Rickmana, ale i tak zadzwoniłabym na policję. I tyle. To jeden z wątków, który mnie drażnił.

Drugi to kontrasty. Nie wiem czy mam prawo to krytykować, bo uwielbiana Musierowicz stosuje identyczny chwyt, mianowicie główny bohater jest dobry, jego świat i przyjaciele mogą być ok, reszta świata to patologia. I u Michalak jest to samo, opis pobytu w szpitalu przypomina raczej… bo ja wiem, karcer w więzieniu o podwyższonym rygorze w kraju X świata… tak jak i opieka społeczna, zrozumcie mnie – ja wiem, że nie wszyscy lekarze, urzędnicy, pielęgniarki to ludzie z idealnego świata Troskliwych Misiów, ale to nie są WYŁĄCZNIE zwyrodnialcy, dręczący ludzi. Mam już dosyć tych czarno-białych światów. Zapewne przez to nie mogłam się wczytać w książkę.
Aha, jeszcze zdenerwowałam się na syna ordynatora, a właściwie na to jak stworzono jego postać… ma być złym, napalonym facetem…  szkoda… tylko dlatego, że tró loffem miał być Daniel? Nie sądzę by Tomasz musiał być taki, jakim stworzyła go Autorka, jeśli tak było to źle świadczy o Ani, że się zorientowała po roku, że facet tylko chce jej się dobrać do majtek.

No i fajnie, znowu wyszło, że zjechałam książke, którą pochłonęła. Dobrze, że Matkoś nie czyta mojego bloga(bo nie dopuszczam do internetu). Nie mogę zjechać tej książki, bo ona spełnia swoją funkcję, relaksuje, jeśli wyłączy się realizm, pewnie jest i motylkowa(bo sceny motylkowe są, ja na nie, nie reagowałam, bo realizm mi się włączył ). Jest to powieść z gatunku czytadeł, która nie dostarczy nam wiedzy o świecie, ale pozwoli raczej o nim zapomnieć i jeśli ktoś właśnie tego potrzebuje – why not?
Ja chyba nie byłam w okresie pt: czytadło bez myślenia, a przynajmniej nie na tyle, ile trzeba…

piątek, 6 września 2013

"Ogród Kamili" - Katarzyna Michalak PRZEDPREMIEROWO

Kamila marzy o prawdziwej miłości, własnym domu i różanym ogrodzie.

Jednak los nie jest dla niej łaskawy. Ukochany mężczyzna niespodziewanie znika, zostawiając za sobą pustkę, ból i tajemnicę, zamiast domu jest małe mieszkanko, a ogród kwitnie tylko w wyobraźni. Przed pogrążeniem się w rozpaczy ratuje Kamilę ukochana ciocia i wiara w to, że marzenia się spełniają.

Kamila, bliska utraty nadziei, że kiedyś i dla niej zaświeci słońce, otrzymuje niespodziewany dar od losu. Przedwojenna willa z uliczki Leśnych Dzwonków jest miejscem, o jakim marzyła. Zupełnie jakby ktoś czytał jej w myślach…

~~~

Ogród Kamili to pierwsza powieść z „kwiatowej serii” bestsellerowej autorki, Katarzyny Michalak. Już niedługo przeczytacie kolejne piękne opowieści o przyjaźni, miłości i wybaczeniu: Zacisze Gosi i Przystań Julii.
 



O nieco po północy skończyłam czytać „Ogród Kamili”, później nie mogłam usnąć. Dobra książka, jak alkohol – pobudza, uderza do głowy, wkłada nam do czaszki myśli i uczucia o których istnieniu zapomnieliśmy. Po „Ogrodzie Kamili” jestem innym człowiekiem. Jak napisałam, zaraz po skończeniu książki na FB: „człowiek sobie myśli, że jest zimną suką bez uczuć, wredną jędzą, podłą maupą etc. a później czyta książkę i odkrywa, że oto ma w sobie romantyczność.
Świat się kończy i tyle.”

A na początku nie zapowiadało się różowo. Oj nie!.
Kamila, lat dwadzieścia sześć, wychowywana przez siostrę matki – księgową z zamiłowania – Łucję. Kamila straciła matkę w wieku szesnastu lat, zbiegło się to w czasie  z pierwszą, prawdziwą nieszczęśliwą miłością, która w osobie niejakiego Jakuba – sporo starszego od Kamili – odeszła łamiąc i depcząc serce nastolatki. Ta trauma zmieniła Kamilę, stałą się wycofana, wyalienowana, zamknęła się w swoim świecie – świecie róż, książek i pięknych starych domów. Dziewczyna marzy o wielkiej, prawdziwej miłości, jednocześnie wciąż pielęgnując uczucie do Jakuba w sercu, jak relikwię, jak ukochaną różę, której nie może, nie chce się wyrzec. Minęło dziesięć lat, dekada podczas której Kamila wiernie pisywała do Jakuba dzieląc się z nim swoimi problemami, marzeniami, bez najmniejszego odzewu z jego strony. A jakie problemy może mieć kobieta dwudziestosześcioletnia oprócz złamanego serca? Ano zwyczajne, dramatycznie prozaiczne, brak pracy, pozostawanie na cudzym utrzymaniu. Wieczna zgryzota, jak mawiała Marta Korczyńska.
Ale los zdaje się dawać jej szansę, najpierw obiecująca, cudowna praca w marketingu, początek zapowiada się świetnie – staż we Włoszech, który dla każdego normalnego człowieka byłby podejrzany, w ostatniej chwili w odruchu tchórzostwa Kamila rezygnuje. Ale los zdaje się być nieugięty, za sprawą Jakuba zsyła jej pracę marzeń, z bajecznymi zarobkami, z zamieszkaniem, służbowym autem. Z szarej myszy Kamila może stać się kobietą światową. I tutaj miałam kryzys. Miałam tak mieszane uczucia, że zastanawiałam się, co u licha kierowało Katarzyną Michalak, że poprosiła mnie o przeczytanie, przecież wie, że ja nie wierzę w takie bajki, nie wierzę w tak diametralne, cudowne odwrócenie losu. Mam tyle lat co Kamila, wiem co to znaczy szukać pracy, wiem jak smakuje frustrująca  niesamodzielność, co to złamane serce też wiem. Czytałam, na przymus, starając się nie irytować, starałam się dać szansę i nikogo oraz niczego nie skreślać, no ale taka bajka… no nie w moim stylu. Nie, ja jestem od gorzkich książek, „Nadzieja” – TAK, „Bezdomna” Tak!, ale nie te pogodne, radosne historyjki.  I myślałam, że nigdy w życiu ta książka mnie nie zachwyci. Do czasu pojawienia się Łukasza, do czasu zadzierzgnięcia się nici porozumienia, przyjaźni, do czasu gdy ziarnko miłości spadło na grunt dwóch samotnych, spragnionych uczucia serc.

Nie może to być łatwa, prosta miłość. Łukasz wie, że pomiędzy nim a Kamilą stoi wszechwładny Jakub, Jakub który ma szczególne plany co do Kamili. Kamila zaś jest rozdarta, chociaż nowe uczucie kiełkuje w niej szybko. Miłość która się rodzi jest inna, tak jak tylko może różnić się uczucie nastolatki i dorosłej kobiety, która przeżyła już swój wielki weltschmerz, ale ani Łukasz, ani Jakub, ani co najgorsze przeznaczenie nie ułatwiają sprawy. Obiecuję – będzie się działo.

Ta książka jest intensywna, to pierwsze słowo, które przyszło mi do głowy, gdy otworzy się serce i umysł zalewa nas falą emocji. Moim zdaniem, od czasów „Nadziei” to najlepsza, najpiękniejsza historia miłosna jaką stworzyła Katarzyna Michalak, chociaż książce bliżej jest raczej do serii pogodnych, świetlistych opowieści Autorki, to moim zdaniem pod względem tego jak genialnie wykreowała związek bohaterów, jak go opisała, dorównuje to geniuszowi „Nadziei”, po lekturze „Ogrodu Kamili” nie można, ot tak wrócić do codzienności, ta książka, ta historia będzie trwała w sercu, w duszy, w umyśle, odbierze spokój myślom.
Płakałam na tej książce, jak małe dziecko, razem z bohaterami przeżywałam ich uniesienia, dramaty, nie mówię tylko o głównym „trójkącie”, Kasia Michalak stworzyła też świetnych bohaterów drugoplanowych, wyrazistych, chociaż nie zawsze jednoznacznych i jednowymiarowych, jak w życiu.

Jestem zachwycona tą książką, fabułą, problematyką, stylem jakim została napisana. Dodatkowo, ponieważ wielką miłością Kamili są róże i każdy rozdział otwiera krótki opis poszczególnych gatunków tych kwiatów, ja która do róż miałam stosunek ambiwalentny, teraz walczę ze sobą, by nie zapuścić sobie hodowli róż. Ale walczę!

Według mnie, „Ogród Kamili” jest ze wszech miar godny polecenia, nie tylko dla kobiet i dziewcząt wierzących w bajki, książęta na białym koniu etc. To książka, także dla tych kobiet, które tak jak ja, zapomniały, że mają w sobie iskrę romantyczności, które zapomniały co to znaczy wierzyć w miłość, która zwycięża wszystko!  A każda takiej wiary potrzebuje, od czasu do czasu! Bez tego człowiek pustoszeje.

sobota, 20 lipca 2013

"W imię miłości" - Katarzyna Michalak

Od czasów Ani z Zielonego Wzgórza nie było tak wzruszającej książki!
Edward, właściciel pięknego starego domu na Jabłoniowym Wzgórzu, nie przeczuwa rewolucji, jaka nagle nastąpi w jego życiu. Rewolucja ma na imię Ania, ma dziesięć lat i właśnie straciła wszystko… Tajemnica z przeszłości zmusi mężczyznę do postawienia pytań o to, co naprawdę jest ważne i czy w jego życiu jest miejsce na rodzinę. Książka zaskoczy bogactwem emocji i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Ogromna ilość wzruszeń gwarantowana!
Trzymająca w napięciu historia o poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi, potrzebie bycia kochanym, tęsknocie za prawdziwą rodziną i o tym, że cuda się zdarzają.


Zastanawiam się jaki jest limit książek wzruszających i poruszających dla wrażliwego czytelnika. Bo to trzecia książka w ciągu ostatniego tygodnia i nie wiem czy moja psychika to dobrze zniesie. Aktualnie wpadłam w okrutną melancholię, odczuwam ból istnienia – mego wiernego kompana. Jestem przygnębiona, smutna.  Książką, która  dopełniła czarę goryczy to „W imię miłości”. Miałam okazję przedpremierowo ją przeczytać. Chociaż poprzednia okładka – zielonkawe kolory, mnie ongiś zauroczyła, pasowała na jesień, ta aktualna okładka, jest bardziej letnia, ciepła…

„W imię miłości”, nawiązuje – już opisem z okładki – do „Ani z Zielonego Wzgórza”, ambitne wyzwanie, Anię zna każdy, wielu bibliofilów odkryło radość z czytania, właśnie podczas czytania o rudej sierocie. Katarzyna Michalak, nie kryje że inspiracje z Ani czerpie pełnymi garściami. Główna bohaterka wkracza na karty powieści w sposób podobny do tego, w jaki na Zielone Wzgórze zawitała Ania Shirley, na tym podobieństwa się nie kończą, wybuchowy charakter, duża wyobraźnia, zaradność, silne pragnienie miłości. Wydaje mi się, że Ania stworzona przez Katarzynę Michalak jest skrzyżowaniem Ani Shirley i Pollyanny . Taka rekomendacja,  obiecuje  opowieść ciepłą, pogodną, zabawną, nieco wzruszającą, prawda? Ha ha! To też daliście się nabrać!  Nie dajcie się zwieść optymistycznej, letniej okładce, nie dajcie się nabrać na nazwisko, Katarzyna Michalak przestała jakiś czas pisać książki po prostu radosne i bajkowe, teraz poszła w opisywanie dramatów, które towarzyszą nam w życiu. Wybaczcie mi wielbicielki Kasi, ale moim zdaniem, te powieści pełne szarej strony życia wychodzą jej o wiele lepiej.  Jeszcze na żadnej z tych książek się nie zawiodłam. Tak i „W imię miłości”, mnie uwiodło!
Tak jak w poprzednich swoich powieściach, autorka umieszcza akcję swojej powieści wśród krajobrazów, na wyobraźnię silnie działających. Wśród takich pól wszelakich, rozgrywają się dramaty, jakby udowadniały, że śmierć i łzy nie są przypisane tylko do odrapanych, obskurnych bloków. Do Jabłonowego Wzgórza przybywa dziesięcioletnia dziewczynka – Ania, jej matka umiera na nieoperacyjnego raka mózgu i w ostatnim odruchu miłości wysyła dziewczynkę do swojego ojca, który chociaż ma pieniądze, dom, spełnił swoje marzenia, to kiedyś swoją córkę przegnał na cztery wiatry. Umierająca kobieta, jednak ufa, że ludzie, którzy kiedyś ją odrzucili zaopiekują się jej dzieckiem, które i tak za szybko zaczęło dorastać. Teraz Ania potrzebuje ciepła by zmierzyć się z agonią matki. Nie tylko z tym przyjdzie się zmierzyć dziesięciolatce, wszyscy lokatorzy Jabłonowego Wzgórza przeżyją sporo, będzie się działo i wystarczy wrażeń na kilka ładnych lat.

Póki pamiętam – mam jeden zarzut, ale to ewidentne czepiarstwo, dodatkowo z mojej branży, uważam, że w kwestiach zahaczających o prawo książka jest niedopracowana merytorycznie i najprawdopodobniej może razić to każdego człowieka który jest z tą szlachetną ; ] profesją związany. Jak mówię – czepiam się, bo chociaż to wpływa na treść książki, to jednak nie jest to  podręcznik do prawa karnego, z którego czerpiemy wiedzę, co do funkcjonowania polskiego prawa karnego. Może nagięcie  tych norm do potrzeb powieści, przez niektórych będzie uznane za… przegięcie, mnie to ukuło, ale ja jestem czepliwa – po Rodzicach – obojgu ; P Z uczciwości piszę, to mi się rzuciło w oczy.

No niestety czepiać się muszę nieco na siłę, bo nie bardzo jest się do czego przyczepić. Czy książka która
wszystkie listy poszły w kąt
znowu dała mi pięścią w brzuch może być zła? Mnie uwiodła, do tego stopnia, ze zrezygnowałam z drzemki  odpoczynku, tylko czytałam, aby dowiedzieć się jaki będzie finał. Czy spodziewałam się takiego zakończenia? Zdecydowanie nie!

Spodziewałam się innej historii, innego rozwoju wypadków, jak w życiu było inaczej niż myślałam, że będzie. Ale zdecydowanie nie gorzej. Na przykładzie tej książki widać jak Katarzyna Michalak ewoluowała. „W imię miłości” jak żadna z książek, które czytałam, łączy to za co pokochały ją kolejne grupy czytelniczek. Czy ta książka trafi w gust każdemu? Zapewne nie, mogłabym dla przykładu wypisać zarzuty, jakie sądzę, że padną pod adresem tej książki. Ale po co?

Mi się po prosto podobało, chociaż chwilami po prostu martwiałam  ze smutku i z uczucia pustki, która mnie pochłaniała – bo  były takie momenty. I za te momenty wzruszenia, a jednocześnie atmosferę ciepła i miłości, atmosferę Zielonego Wzgórza, które dało miłość dziecku niekochanemu, dało nadzieję, gdy dookoła ziała rozpacz, za to wystawiam tej książce wysoką ocenę w moim prywatnym rankingu.

Bardzo wartościowa pozycja na wakacyjnej liście zapowiedzi. Moim zdaniem warto sięgnąć, warto się zaczytać. Warto… uwierzyć : )

środa, 1 maja 2013

"Bezdomna" - Katarzyna Michalak

To historia, która może toczyć się obok ciebie. Zawsze warto wysłuchać historii drugiego człowieka do końca. W ten sposób można uratować komuś życie. Kinga straciła już wszystko: dom, rodzinę, dziecko i poczucie godności. Wtedy w jej życiu pojawia się Aśka. Kobieta, która kiedyś zrujnowała jej małżeństwo, teraz wyciąga do Kingi pomocną dłoń. Czy to wyrzut sumienia, ludzki gest, a może jakiś ukryty plan? Aśka nie zna jeszcze historii dawnej rywalki – historii tak bolesnej i wstrząsającej, że aż trudno to sobie wyobrazić. Czy Aśka zdobędzie zaufanie Bezdomnej? Odkryje, dlaczego Kinga tak sobą gardzi, tak bardzo cierpi? Co zrobi, gdy pozna jej prawdę? Czy w Aśce zwycięży wścibska dziennikarka, czy wrażliwa, czuła na krzywdę innych kobieta? "Bezdomna" to książka pełna dramatyzmu, skrajnych emocji, tajemnic, skomplikowanych relacji rodzinnych i niespodziewanych przyjaźni. To historia, która może toczyć się obok ciebie. To opowieść, której musisz wysłuchać do końca.


Wraz z premierą „Lidki” runęła na mnie niezbyt miła wiadomość, mianowicie, że premiera „Bezdomnej” została przesunięta, może nie na św. Nigdy, ale nie mogłam już liczyć dni do lata. Bardzo mnie to zasmuciło, bowiem czekałam na drugą książkę z serii „z czarnym kotem”, pierwszą była „Nadzieja” a więc książka dzięki której wpadłam w Katarzynę Michalak. „Nadzieja” wciąż trwa w mojej pamięci, pamiętam dokładnie dzień w którym ją kupiłam, bardzo słoneczny piątek, wtedy było tak pięknie na zewnątrz i cieszyłam się na całodniowy wypad do Lublina, podczas którego będę czytała. Niestety wówczas nigdzie nie pojechałam, a miałam plany i romansowe, wiec pocieszałam się Martini i płakałam nad losami Lili. Mimo, że minęło ponad pół roku, wciąż pamiętam silne emocje towarzyszące mi podczas lektury, więc podświadomie liczyłam na kolejne katharsis. A tu „Bezdomna” przesunięta. Jak ja byłam zła na autorkę!!!!
Kiedy więc dostałam możliwość przeczytania „Bezdomnej” byłam w siódmym niebie, natychmiast wszystkie obowiązki poszły w kąt, a ja przypięłam się do laptopa. Zaczęłam płakać na stronie drugiej, bo ciarki chodziły po mnie od początku.  Liczba stron, która z początku gwarantowała mi całodzienne zajęcie,  w zatrważającym tempie malała i nim się zorientowałam czytałam ostatnie zdanie, zapłakana i z emocjami kłębiącymi się jak fale wzburzonego morza. Nie mogłam sobie znaleźć miejsca, wciąż z trudem szukam słów, aby opisać „Bezdomną”. Jest to książka z gatunku „po lekturze nic już nie będzie takie samo”.
Na samym początku poznajemy Kingę, bezdomną, która w Wigilię Bożego Narodzenia chce popełnić samobójstwo. Ma dosyć życia, swojego życia, przez rok bezdomności dźwigała jarzmo swoich błędów, pomyłek, swojej choroby. Kinga, dobrze zapowiadająca się architekt krajobrazu, piękna, mądra kobieta w jakiś sposób znalazła się na dnie drabiny społecznej. Nie widzi dla siebie innego wyjścia niż garść psychotropów zapitych wódką. I pewnie opowieść by nie powstała, gdyby nie kotek, który utknął z nią w śmietniku i kobieta, która o północy wyszła wyrzucić śmieci. Los Kingi zostaje odwrócony, przez małego kociaka i przez ostatnią osobę od której Karolina spodziewałaby się wybawienia.
Tą osobą jest Joanna, dziennikarka pisująca w brukowcach,  jako upragnione dziecko swoich rodziców, miała wszystko, pieniądze, doskonałe wykształcenie, ale zamiast spełnić marzenia rodziny i zostać lekarzem, lub prawnikiem wybrała dziennikarstwo.  Nie miała oporów żadnych, po trupach wspinała się po drabinie kariery.  Była silną i niezależną kobietą, do czasu aż na jej drodze stanął mąż Kingi. Kawał łajdaka.  Joanna, po wysłuchaniu fragmentu opowieści Kingi postanawia jej pomóc, coś co najpierw miało być daniem schronienia wędrowcowi w Wigilię i materiałem na poruszający serca materiał, staje się czymś więcej. Owszem Joanna wciąż widzi w Kindze materiał na artykuł, który ma jej zapewnić Złoty Laur, ale historia dziewczyny ją porusza, zwłaszcza, że na jaw wychodzą coraz to nowe fakty.

Naprawdę słów mi brakuje, aby opisać „Bezdomną”, głównymi  bohaterami tej opowieści są trzy osoby Joanna, Kinga i Czarek.  Z tej trójki Czarek, który miał potencjał na drugiego Aleksjieja, okazuje się łajdakiem i dla którego nie mam słów usprawiedliwienia. Ale gdyby nawinął mi się pod rękę, oj ciężki byłby jego los.  Nie potępiam Joanny, która mimo wszystko miała dobre intencje, podszyte egoizmem, ale w gruncie rzeczy dobre.  No i trudno mi potępiać Kingę, która owszem dokonała złych wyborów, może kilka rzeczy zaniedbała, ale była chorą kobietą której nikt nie pomógł póki był na to czas.
Ta książka porusza ważny problem siły stereotypów, które dobiły Kingę. I chociaż obawiam się, że znajdą się głosy, które potępią autorkę za wykorzystanie głośnej tragedii małej Madzi sprzed roku, tragedii, którą wciąż żyje Polska, aby sprzedać kolejną książkę, ja sądzę że ta książka jest potrzebna, tak jak czytamy w książce: „Opisz to. Spisz każde moje słowo. Może moja historia uratuje choć jedną matkę i choć jedno dziecko.” Jest dokładnie tak jak czytamy w książce, w społeczeństwie funkcjonuje przekonanie, że urodzenie zdrowego dziecka jest dla matki największym szczęściem, a każda inna postawa jest, albo fanaberią, albo objawem bycia zwyrodnialcem. Nasze społeczeństwo nie przyjmuje do wiadomości istnienia jednostek chorobowych związanych z ciążą i porodem. Depresja poporodowa jest nowomodną fanaberią, a choroba opisana w książce jest przejawem szaleństwa. Kobieta zwariowała, jest „psychiczna” ciężko dostrzec w matce, chora kobietę, która potrzebuje pomocy, a nie jest bezduszną psychopatką. Jak łatwo się ją potępia. To jest dramat, społeczne potępienie, napiętnowanie jej jako najgorszej. Przyznam szczerze, że nie słyszałam o psychozie poporodowej wcześniej, a przecież może ona spotkać każdą kobietę. O takich sprawach powinno się mówić! A nie zamiatać pod wykładzinę gabinetów psychiatrycznych.

To jest bardzo smutna i ciężka książka, cięższa i smutniejsza niż „Nadzieja”, której mały wąteczek autorka wplata do „Bezdomnej”. Wydaje mi się, że trzeba „Bezdomną” po prostu przeczytać, pozwoli nam spojrzeć na wiele spraw inaczej.  Chociaż po lekturze tej książki, ciężko będzie znaleźć sobie miejsce, myśli będą buzować, łzy będą wciąż cisnąć się pod powieki, to trzeba ją przeczytać, żeby dostrzec drugie dno, żeby zacząć się zastanawiać nim osądzimy osobę o której czytamy w gazecie, widzimy w telewizji, czy mijamy na ulicy.
„Bezdomna” to powieść, jakiej drugiej nie ma na polskim rynku, powieść pełna prozy życia, ale tak wciągająca, że nie sposób się od niej oderwać. Od pierwszej, do ostatniej strony na równym poziomie, pełna zwrotów akcji, sekretów i dużej dawki emocji. Podczas czytania będziecie przeciągnięci przez wyżymaczkę i znajdziecie katharsis.  Czyta się ją bardzo szybko, chociaż tak ciężko czyta się załzawionymi oczami.

czwartek, 28 lutego 2013

"Sklepik z Niespodzianką. Lidka" - Katarzyna Michalak

Dobra literatura kobieca! Miasteczko Pogodna, które Bogusia pokochała od pierwszego wejrzenia, stało ciche i spokojne w promieniach przedpołudniowego słońca. Zegar na ratuszowej wieży wybijał kolejne kwadranse, kasztanowce w parku szumiały na wietrze od morza, a światło w kroplach fontanny tworzyło tęcze, którymi powinny zachwycać się maluchy. Zwykle o tej porze było ich w parku pełno. Nie dziś jednak. Bo chociaż tutaj, na rynku, panował leniwy letni spokój, parę przecznic dalej rozgrywał się dramat... Sklepik z Niespodzianką to wciąż miejsce spotkań kręgu zaprzyjaźnionych kobiet: uroczej właścicielki Sklepiku - Bogusi, pięknej i humorzastej tap madl - Konstancji, energicznej femme fatale - Adeli, zagubionej pani weterynarz - Lidki, dobrej duszy miasteczka - Stasi. Jednak w małej nadmorskiej miejscowości nastał czas zmian. Lidka była uroczą, kochającą życie kobietą. Była. Niespełnione marzenie o dziecku, własnym, ukochanym maleństwie, zmienia wszystko. Z lekarki weterynarii, którą w Pogodnej lubiano i szanowano, ze wspaniałej przyjaciółki, na którą Bogusia, Adela i Stasia mogły liczyć, Lidka przeistacza się w godną pożałowania istotę, raniącą najbliższych. Co jeszcze poświęci, by zostać matką? Niespodziewane trudności pojawiają się także w życiu Bogusi i Adeli. Czy kobiety odnajdą w końcu szczęście i spokój? Czy los się do nich uśmiechnie? Oprócz barwnych losów mieszkańców Pogodnej autorka gwarantuje wzruszenia, emocje, miłość i nienawiść. Poszukiwanie własnej drogi i własnego miejsca w życiu. Problemy zwyczajne i niezwyczajne. Małe radości i smutki...


„Sklepik z Niespodzianką. Bogusia”, była drugą książka Katarzyny Michalak, która bardzo przypadła mi do gustu. Pamiętam jak czytałam w pracy i łykałam ślinkę myśląc o ptysiach. „Adeli” wypatrywałam niecierpliwie i katowałam telefonicznie pracowników mojej księgarni pytaniem „czy JUŻ jest?!”.  Bardzo się zasmuciłam, gdy dowiedziałam się, że seria z kokardką ma być ograniczona tylko do trzech tomów. No, ale niezbadane są ścieżki autorów i wydawnictw. Pozostało czekać na „Lidkę”.

Dzień premiery minął, a ja wciąż czekałam… wreszcie dostałam do swych łap i wszystkie inne sprawy poszły w kąt. Oczywiście przeczytałam  w jedno popołudnie, z tego co pamiętam odpuściłam sobie nawet „Jednego z dziesięciu”.  Chociaż „Lidka” to powieść cięższa niż pozostałe, o ile wcześniejsze książki miały epizody smutku, o tyle w tej części tego smutku, ciemnej strony życia znajdziemy nieco więcej. Nasze dobre znajome będą się wręcz kłócić, toteż będzie burzliwie.
Po mocnym akcencie, który kończył „Adelę” ciężko utrzymać napięcie i uwagę czytelnika, ale Katarzynie Michalak się to udaje, tworzy powieść pełną dramatu. Snuje opowieść o życiu Lidki. Chyba mało kto spodziewał się, że ta pełna ciepła kobieta miała aż tak dramatyczne przeżycia. Do tej pory jawiła się jako kochająca dzieci żona sukinsyna.
Oprócz historii życia Lidki w powieści poznamy dalsze losy bohaterów znanych z poprzednich części. Bogusi, która czeka na Wiktora i Adeli, która po ślubie próbuje ułożyć sobie życie z Jankiem. Życie nie rozpieszcza kobiet. Bogusi happy end odsuwa się w czasie. Małżeństwo Adeli nie zadawala jej w  oczekiwany sposób. W pewnym momencie mamy wrażenie, że wszystko się sypie, a chwila w której runie w drobny mak jest już bliska.
Nie chcę Wam streszczać fabuły, napisano już o niej sporo. Ja teraz poczęstuję Wam kilkoma luźnymi refleksjami, o czym, poza opowieścią o przyjaciółkach, jest tak książka. Bo autorka porusza wiele problemów. Począwszy od złego macierzyństwa reprezentowanego przez matkę Lidki, przez depresję poporodową po In vitro i obsesyjne, wręcz, pragnienie macierzyństwa. Co ważne autorka nie ocenia, pozostawia miejsce dla przemyśleń czytelnika. Takie rozwiązania lubię, nie przepadam za książkami w których pisarz odmawia nam rozumu i podsuwa gotowe rozwiązania, gotowe oceny. To nie do  końca o to chodzi. Katarzyna Michalak przeniesie nas z przejazdu kolejowego, gdzieś w Polsce do rozpalonej słońcem Somalii i pokaże nam prawdziwe tragedie i dramaty tego świata, toczące się równolegle, do naszych problemów, które karleją w zestawieniu z prawdziwym złem, które zapomniane przysparza nowych, milionowych statystyk.
To nie jest już tak pogodna leciutka książka jak poprzednie. Zresztą już „Adela” miała misję opowiadała o rzeczach bardzo ważnych i niełatwych.
Nie zmienia to faktu, że „Lidkę” po prostu dobrze się czyta, z kubkiem herbaty, jak inne czytelniczki, czy z kieliszkiem białego wina – jak ja. Ta książka dała mi dużo do myślenia, przyprawiła o wiele wzruszeń i wlała do mojego serca dużo ciepła.

Książka  jest bardzo dobra, poruszająca z nagłymi zwrotami akcji, doskonała na wieczór z dołem, pozwala wreszcie się wypłakać. Ale to nie są łzy beznadziejnej rozpaczy, ta nadzieja wciąż nam towarzyszy i autorka nam o tym przypomina, że nawet najczarniejsza chmura ma srebrny brzeg, a więc za każdą z tych chmur świeci słońce nadziei.
Bardzo Wam polecam.

A za książkę dziękuję  Autorce i Wydawnictwu Nasza Księgarnia

wtorek, 15 stycznia 2013

"Wiśniowy Dworek" - Katarzyna Michalak

W Wiśniowym Dworku, gdzieś pod litewską granicą mieszka Danusia. Jest nauczycielką w wiejskiej szkole i nie wyobraża sobie życia w wielkim mieście, pełnym spieszących się ludzi. Na warszawskim Mokotowie, niedaleko parku Morskie Oko, mieszka Danka. Jest przebojową biznesmenką w międzynarodowej korporacji i nie wyobraża sobie życia na wsi, gdzie życie toczy się powoli, a jego rytm wyznacza przyroda. Te dwie kobiety pozornie dzieli wszystko, ale łączy jedna tajemnica. I jeszcze ktoś. Mężczyzna, który przybył z przeszłości, by odebrać to, co do niego należy...


Chwalę sobie, że mam intuicję, że wiem jaka książka mi się spodoba i takie czytam. Owszem – czasami się mylę. Zwykle mam  jednak rację. Sentyment do „Wiśniowego dworku” miałam od momentu ujrzenia okładki. Przepiękna! Zielona, taka jaką uwielbiam!! Dodatkowo książka miała premierę w moje urodziny, zostałyśmy związane. Gdy dziś odwiedził mnie listonosz i z koperty wyjęłam„Dworek”
 zakwiczałam z radości. Czym prędzej zamieszałam ciasto na najwyborniejszy muf finy świata, gdy wyszły z piekarnika, nalałam wino i już na całego zatopiłam się w lekturze. Recenzje wiele obiecywały, okładka kusiła, ale jedno i drugie potrafi zwieść, być jak facet, dużo obiecać a tylko rozczarować.

Chciałabym zjechać tą książkę po całości. Statystyki mojego bloga oszalałyby, a ludzie żyjący hejterstwem oszaleliby z radości, ja zostałabym internetową celebrytką i byłoby jak w bajce. Niestety będzie słodko. No słodko-kwaśnie, bo powieść taka właśnie jest. Jak wiśnie, te tytułowe. Momentami słodka jak pyszny kompot ugotowany z dojrzewających, letnich owoców, a w następnej chwili cierpka jak owoc prosto z drzewa.
Przenosimy się na wschód, pod litewską granicę, oczyma wyobraźni widzimy popegeerowską biedę, słowo Litwa zaś podsuwa naszej wyobraźni piękną przyrodę – tą od dzięcieliny. W tych pięknych okolicznościach przyrody(niemalże chciałoby się rzec, wśród takich pól przed laty, nad brzegiem ruczaju, na pagórku niewielkim, we wiśniowym gaju), mieszka Danusia nauczyciela. Musi się mierzyć z biedą i jako, tako zacofaną ludnością, wykonuje pracę u podstaw której nie powstydziłaby się żadna pozytywistka. Dziewczynę u początku życia spotkała tragedia, jej matka(kobieta pod pięćdziesiątkę) zmarła przy porodzie. Ojciec Danusi, kochał bardzo swoją żonę, chociaż ciąża była dla nich raczej niemiłą niespodzianką, zdążył już ten fakt zaakceptować, jednak strata żony zmieniła go na zawsze. Z tego powodu życie Danusi było raczej samotne, wyprane z miłości i przejawów czułości, w jakiś sposób puste, chociaż miała ósemkę rodzeństwa, różnica wieku w postaci dwóch dekad uniemożliwiła zbliżenie się do rodzeństwa. Mimo smutnego dzieciństwa Danusia wyrosła na pełną ciepła kobietę. Z głową pełną marzeń i idealów realizowała swoją misję, marząc tylko o tym, żeby miała z kim dzielić to życie. Księcia na białym koniu jednak chwilowo było brak.

Inna jest Danka, przebojowa biznesłumen. Szczęśliwym przypadkiem znalazła bardzo dochodową pracę. Pieniądze z tego duże, ale stres i problemu zdrowotne gwarantowane. No i satysfakcja marna. Życie Danki było inne niż Danusi, wychowana przez bardzo ciepłych i kochających do szaleństwa jedynaczkę Rodziców w dzieciństwie nabrała pewności siebie. Rosła otaczana miłością, czułością i wsparciem. Tylko stresy powodowane pracą odbierają jej całą radość życia. A może po prostu nie można mieć wszystkiego.
Danusia nie spodziewa się, że jej uporządkowane, nudne życie już wkrótce zmieni się o 180 stopni. Czy zmieni się na lepsze? A może na gorsze? Czy z kontaktów ze ściganym przez Interpol człowiekiem może wyniknąć coś dobrego? Czy mężczyzna poznany podczas największego życiowego zawirowania może stać się najpewniejszym punktem w życiu?

To czwarty tom owocowej serii Katarzyny Michalak, ja czytałam tylko pierwszy i… czwarty. I wiem, że to był błąd, który szybko trzeba nadrobić. Wszystkie książki mają czarowne okładki. Jeżeli ich treść jest tak wspaniała, jak ta  w Wiśniowym Dworku, to opuściła mnie masa dobrej lektury.
Ale według porządku.
Ja znam te burzliwe książki Kasi Michalak. Gdzie ciągle coś się dzieje, te powieści które wcale nie są takie słodkie, raczej te które oprócz radości opisują większe i mniejsze dramaty. Mimo pięknej okładki, sielskiej polskiej wsi położonej gdzieś na końcu świata, nie jest to książka ociekająca lukrem. Porusza problemy, może nie dnia codziennego, chociaż i takie są, ale zasygnalizowano problemy dręczące ludzi na całym globie. Mamy bezdzietność, mamy oschłość rodzica, mamy casus Robin Hooda, ba nawet problem nacjonalizacji po drugiej wojnie światowej i wywłaszczanie kułaków jest tutaj poruszony. Nie są to kwestie najważniejsze, ale są, nawet jeśli tylko wspomniane, mogą dać do myślenia.
Nie będziecie się nudzić podczas lektury, to nie tylko szemrzące strumyczki, zieleń lasu i śpiew ptaków, to także porachunki organizacji przestępczych, pranie brudnych pieniędzy i ucieczka, ciągła permanentna ucieczka. Na szczęście wszystko zostało harmonijnie połączone, jest trochę smutku, trochę radości, trochę zła i trochę dobra. Nie zagłodzimy się, ale i nie będzie nam ust z goryczy wykrzywiać. Autorka skonstruowała bardzo fajnych bohaterów, można ich lubić, można pokochać i na pewno trzeba przejmować się ich losami, razem z nimi przeżywać dylematy i odczuwać strach.

Dopiero skończyłam czytać, ciągle jestem w Milewie, ciągle przeżywam. No i tradycyjnie jestem zła na Katarzynę Michalak za to, ze skończyła tak a nie inaczej. Oj kiedyś Ją spotkam, a wtedy będzie miała KŁOPOTY.
Polecam lekturę tej książki, dlaczego? Nie jest taka lekka i przyjemna… smuci, martwi, ale też podnosi na duchu, daje nadzieję. Jest typową niekończącą się opowieścią, czytelnik nie chce tego końca, pragnie dopowiedzieć dalsze losy bohaterów, którzy żyją w Milewie i nie tylko : )
Bardzo dobrze mi się czytała tą książkę, za oknem śnieg a w dłoni letnia książka, dobre wino i pyszny muf fin, mogłam oddawać się losom bohaterów bez reszty. Bo to jedna z takich książek, pozwoli zapomnieć Ci o parszywym dniu, kłopotach w życiu prywatnym, mi „udało się” zapomnieć o tłumaczeniu wyroku USA SN, za co niebawem zapłacę i gorzko zapłaczę.
Warta uwagi pozycja!! Polecam!

niedziela, 21 października 2012

"Mistrz" - Katarzyna Michalak

Dopiero skończyłam lekturę "Mistrza" podzielę się z Wami moimi refleksjami "tuz po" bo gdy okrzepną, to już nie będzie to samo :P




Znacie mnie, jestem chamska i bezczelna, jak mi się nie podoba coś walę prosto z mostu. Dlatego kiedy dostałam do przeczytania książkę o której kiedyś wspomniano, że ma być Polską odpowiedzią na Greya* pomyślałam, kurczę znowu trzeba będzie pokazać się jako chamidło.  Ileś twarzy Greya dla mnie jest książką poniżej krytyki. Nie dlatego że jestem pruderyjna, tylko dlatego że tam naprawdę nie ma co oceniać. Więc sobie pomyślałam Polski Grey, albo ktoś nie wie co pisze, albo książka jest tak słaba.
Ale zaczęłam czytać. Pierwszy fragment, drugi, trzeci pochłonęłam w całości. Nie bacząc na zmęczenie. Powiem Wam jedno, dla niektórych to będzie moje powtórzenie, dla innych truizm. Książka jest jak wir(mieszkam blisko Sanu, który słynie ze zdradzieckich wirów), niespodziewanie wciąga, nie ma też szans żeby się wyrwać, trzeba przeczytać. Rzadko daję książce maksimum punktów i dodaję do ulubionych ta tam trafi.
Staram się „Mistrza” porównać do jakiejś innej książki. I nie mogę jest jedyna w swoim rodzaju.

Opowiada o dwóch kobietach, które trafiają w sam środek, centrum dowodzenia mafijnego biznesu.  Wokół nich krążą mafiosi, ułożeni, eleganccy ale wiadomo ciemne interesy, panny nie za lekkich obyczajów. Tylko… poznacie jedną z najgenialniejszych męskich postaci. Cztery litery R A U L  zapamiętajcie to imię, zapamiętacie je bez mojego podkreślenia, bo facet wkrada się do serca od pierwszego momentu, a później. No później jest tylko, tylko lepiej. Jak wiecie lubię bohaterów, którzy wzbudzają różne emocje, Raul dokładnie taki jest, niejednoznaczny, przystojny, seksowny ale budzi sprzeczne uczucia. Raul Ma brata Vincenta, który jest zupełnie różny, taki duży rozwydrzony dzieciak i playboy, to on będzie raczej siał zgorszenie. Będzie jedna dziewczyna – Andżela, która sama pakuje się w kłopoty, ale jest niesamowicie pewna siebie, piękna i przekonana o tym, że swoimi wdziękami zawojuje świat. Kolejna dziewczyna – Sonia – to zupełne przeciwieństwo Andżeli, grzeczna dziewczyna, ale na pewno nie idealna są momenty gdy jest rozkapryszona, gdy czytelnika zdenerwuje. Ostatnią ważną postacią jest Paweł… Paweł jest kolejną postacią, która poruszy niewieście serca.

To niesamowite, że powieść tocząca się niemalże w całości w pięknych sceneriach Cypru tak człowieka wytłucze uczuciowo, przeżywa się każdy akapit, każdą stronę. Stawia się pytania – co będzie dalej,  są emocje – jak w najlepszym kryminale. I jak w fenomenalnym romansie jest piękne uczucie. Takie które nie jest łatwe,  rozwiązanie jest niby oczywiste, ale przecież zawsze coś może zaskoczyć i jest cała ławica motylków szalejących tu i ówdzie.

Jest erotyka, ale moim zdaniem z dużym smakiem, to nie jest epatowanie seksem pod byle pretekstem, to nie jest, że napiszę brzydko, bzykanie się bohatera i bohaterki przez kilkadziesiąt stron z przerwą na płytki dialog. Wbrew pozorom taki puściutki ero tyczek, upstrzony wulgaryzmami napisać jest prosto. Ale napisać o seksie tak jak napisała to Katarzyna Michalak, trzeba być wrażliwą kobietą, zobaczycie ze opisy są tak świetnie zrobione, że nawet w scenach miłosnych będzie widać charakter postaci, która w danej scenie występuje, owszem nie zostawiono wszystkiego w alkowie, za zamkniętymi drzwiami, książka zawiera rzeczone wstawki i na pewno niepełnoletni czytelnicy i niepełnoletnie czytelniczki będą z lekturą musieli poczekać aż dojdą do pełnoletniości, ale ludzi dorosłych nie powinno to szokować czy oburzać. Moim zdaniem pierwszy lepszy film amerykański serwuje nam sceny bardziej wyuzdanie  i puste. Tutaj  moim zdaniem nie jest to pisanie o seksie, dla samego pisania, wstawianie opisów igraszek, żeby zapełnić strony.

A już na pewno nie jest to porno dla niewyżytych gospodyń domowych.

Minęło kilka kwadransów od momentu gdy zakończyłam lekturę, a wciąż buzują we mnie emocje. Ciągle tą książkę przeżywam. Jeśli będę ją przeżywała tak długo jak „Nadzieję” to chwilę jeszcze będę roztrząsała wiele scen i sytuacji.

Sądziłam, że „Nadzieja” jest fenomenalna(bo jest!!) ale nie wiem jak w związku z tym nazwać „Mistrza”? Arcy-fenomen?  Wiecie, że nie jestem znawcą prozy Katarzyny Michalak mam zaledwie kilka książek przeczytanych, ale „Mistrz” zapowiada się na hit zapowiedzi, nie tylko dla fanek Pani Katarzyny, ale dla zwykłego czytelnika, człowieka rozmiłowanego w słowie pisanym.

Polecam Wam z całego, przepełnionymi burzliwymi emocjami ser ducha.
To pierwszy tom!! W okolicach drugiego pewnie padnę na zawał, jak Autorka dalej będzie grała tak na emocjach!!

Wiem, ze o gustach się nie dyskutuje, ale moim zdaniem okładka jest klimatyczna, morczna, ale bardzo ładna  Moim skromnym zdaniem ;]





* widze po okładce, ze z takiego hasła zrezygnowano. I słusznie, "Mistrz" wybroni się sam! Jest tak dobry!!

sobota, 28 lipca 2012

"Sklepik z niespodzianką. Adela" - Katarzyna Michalak

Dobra literatura kobieca! W ten śnieżny styczniowy wieczór miasteczko Pogodna, leżące gdzieś między Koszalinem a Kołobrzegiem, wyglądało niczym z bajki Andersena. Płatki śniegu wirowały w świetle pięknych, kutych przez miejscowego artystę-kowala latarni, opadały na strome dachy przedwojennych kamieniczek, na kasztanowce i świerki, rosnące wzdłuż alejek niewielkiego parku, na ławeczki okalające fontannę i lśniły we włosach spieszącej chodnikiem kobiety. Ta zatrzymała się przed drzwiami Sklepiku z Niespodzianką, zatupała czerwonymi kozaczkami i otrzepała z białego puchu długie srebrne futro. Nacisnęła klamkę i po chwili znalazła się w ciepłym jasnym wnętrzu, pachnącym herbatą Przy Kominku i szarlotką z cynamonem. Sklepik z Niespodzianką to wciąż miejsce spotkań kręgu zaprzyjaźnionych kobiet: uroczej właścicielki Sklepiku — Bogusi, pięknej i humorzastej tap madl — Konstancji, energicznej femme fatale — Adeli, zagubionej pani weterynarz — Lidki, dobrej duszy miasteczka — Stasi. Jednak w małej nadmorskiej miejscowości nastał czas zmian. Niespodziewany i tajemniczy powrót zaginionej Anny, żony Wiktora, wiele komplikuje. Pogodna i jej mieszkańcy zdają się skrywać więcej sekretów, niż Bogusia mogła przypuszczać. Między przyjaciółkami rośnie napięcie, do tego także kapryśny los ich nie oszczędza. Przyjaźń Bogusi, Adeli, Konstancji, Lidki i Stasi zostanie wystawiona na ciężką próbę. Oprócz barwnych losów mieszkańców Pogodnej autorka gwarantuje wzruszenia, emocje, miłość i nienawiść. Poszukiwanie własnej drogi i własnego miejsca w życiu. Problemy zwyczajne i niezwyczajne. Małe radości i smutki...


 Wiele jest plusów mieszkania na prowincji, minusów też są – jednym z nich są wieczne opóźnienia w docieraniu książek po premierach do księgarni. W bibliotekach się nie zaopatruję to nie wiem… w sklepach innego rodzaju premiery  mnie nie obchodzą… ale zrobiło mi się smutno gdy 26 rano zadzwoniłam do mojej ukochanej księgarni a tam „Adeli”  nie było. Ale później się zjawiła… i mogłam pobiec, nabyć, ucieszyć oka zieloną okładką, i zmacać roskoszując się miłą w dotyku okładką. Jednym słowem mogłam pofetyszyć.
Miałam czytelniczy kryzys, trzy ksiażki zaczęte, nawet cztery i żadna mnie nie pochłonęła. Wy mole wiecie o jakim pochłonieciu piszę…

Na „Adelę” długo nie czekałam, stosunkowo niedawno sięgnęłam po „Sklepik”, tylko ciut dłużej „przeprosiłam się” z K. Michalak. Nadal nie jestem drimerką, tylko twardo  stąpającą po ziemi zimną, wredną i złą babą. Ale lubię bywać w „Sklepiku”. Chociaż raczej łzy wzruszenia sączą mi się ze ślepych ócz i chociaż nie planuję wykorzystać żadnego przepisu na kąpiele i maseczki, bo szkoda mi czasu na takie rzeczy(i tak umrę i każę się spopielić,  a zresztą mi już nic nie pomoże, a moczenia w wodzie kąpielowej nie znoszę). Ale nie chodzi o wykorzystanie przypisów czy ryczenie ze śmiechu.
Moim zdaniem „Adela” to świetna powieść obyczajowa, niesamowicie ciepła, z dużym ładunkiem optymizmu, co chyba jest nam potrzebne, zawsze.

Nie jest to książka słodka w stu procentach, będzie zaprawiona nutami goryczy, o wiele bardziej niż „Bogusia”.

„Sklepik z Niespodzianką. Bogusia” zakończył się przybyciem do Pogodnej zaginionej Anny Potockiej, żony Wiktora, matki Bartosza, wszystkim po głowie kołacze się pytanie, gdzie podziewałą się przez te lata.  Ale chyba nie wszyscy chcieliby poznać odpowiedź… przybycie Anny to tylko początek problemów. Przyjaźń Lidki, Bogusi i Adeli zostanie wystawiona na niejedną próbę, a jeśli myślicie, że koniec pierwszego tomu był gromem z jasnego nieba, to nie wiem jak zareagujecie na koniec tego.

To książka pełna niespodzianek, silnych emocji, ale jak już wspomniałam niesie z sobą dużo ciepła… i co najważniejsze – wciąga. Tak diabelnie, że Mama się na mnie obraziła, bo chciała mi coś powiedzieć, a ja cały roboczy dzień czekałam na powrót do domu i zatoniecie w lekturze…
Więc uważajcie :P

sobota, 23 czerwca 2012

"Sklepik z Niespodzianką. Bogusia" - Katarzyna Michalak

Nie wiem, dlaczego mój wybór padł na to miasteczko. Może spowodowała to sympatyczna nazwa - Pogodna - miejscowości między Kołobrzegiem a Koszalinem, przez którą dziwnym trafem przejeżdżałam? A kto nie chciałby mieszkać w Pogodnej? Może mały, zadbany ryneczek, otoczony przedwojennymi kamieniczkami, a może czarny kot na parapecie okna jednej z nich, okna, w którym widniała odręcznie napisana tabliczka "Do wynajęcia - wiadomość w spożywczym" - sprawiły, że zaparkowałam wynajętego golfa pod kamieniczką, trzasnęłam dziarsko drzwiami i udałam się do wskazanego sklepu dopytać o warunki najmu. Tego dnia zaczęła się moja wielka przygoda, choć oczywiście nie miałam o tym wtedy pojęcia. Bogusia otwiera w małej nadmorskiej miejscowości sklepik z różnościami - aniołki, akwarelki, porcelanowe figurki zapełnią półki, a oprócz tego dla przyjaciół i gości na stolikach staną talerzyki z domowymi wypiekami i filiżanki z gorącą czekoladą - oto marzenie Bogusi. Sklepik z Niespodzianką i jego urocza właściciela przyciągają najciekawsze osobistości Pogodnej: piękną i humorzastą tap madl - Konstancję, energiczną femme fatale - Adelę, zagubioną panią weterynarz - Lidkę, dobrą duszę miasteczka - Stasię... Wkrótce tworzy się krąg kobiet, które smakując na pięterku sernik królewski i aromatyczny napój, dzielą się smutkami i radościami życia. Oprócz barwnych losów mieszkańców Pogodnej autorka gwarantuje wzruszenia, emocje, miłość i nienawiść. Poszukiwanie własnej drogi i własnego miejsca w życiu. Problemy zwyczajne i niezwyczajne. Małe radości i smutki. I oczywiście dużo, dużo słodkości.


 Nie uprzedzam się do Autorów, do książek. Nie czytam książek po to by je zjechać, każdej daję szansę. Tak przeczytałam „Sklepik z Niespodzianką” który mnie zaczarował i wzruszył.

To jest bajka, słodka jak filiżanka gorącej czekolady opowieść, nie tyle o miłości, chociaż oczywiście milość, zakochanie, szukanie księcia także przez książkę się przewijają. To raczej opowieść o przyjaźni, szukaniu własnego miejsca, dojrzewaniu.


Bogusia wraca z zagranicy, gdzie pracowała, przypadkiem trafia do Pogodnej, urokliwej miejscowości nad polskim morzem, która „przemawia do niej”. Każdy z nas ma takie chwile, gdy coś nas zaczaruje: buty, sukienka, książka, miejsce, człowiek. Bogusię zaczarowała kamienica w rynku w Pogodnej. Dziewczyna postanawia zostać i otworzyć biznes, nie wymarzoną kwiaciarnie – bo ten rynek jest już nasycony. Trzeba wymyślić coś nowego, żeby na dobre zapuścić korzenie w małej mieścinie zamiast wracać do głośnego molocha – Warszawy.

Tak wiem co powiecie – kolejna książka o ucieczce z wielkiego miasta, szukania swego miejsca, księcia, miłości i równowagi. Powiecie, że super każdy by tak chciał, ale skund Tyla pieniądza wziąć, żeby sobie pozwolić na takie szaleństwo. A ja Wam powiem, że się czepiacie, oderwijcie się na chwilę od materializmu, wciągnijcie w nozdrza powietrze z jodem, posłuchajcie jak szumią drzewa i wysokie trawy, jak szczeka Piegusek, jak popiskują kunięta i jak cała przyroda mówi do Was i namawia na relaks.
Tylko ostrzegam, jest wysokie prawdopodobieństwo, że się popłaczecie, ja o zgrozo popłakałam się pierwszy raz w autobusie. Później było tylko lepiej. Jasne, że nie idealnie, bohaterka za często rumieni się i to albo jak dziewica, albo po cebulki włosów. Ale Bogusia jest bohaterką w której każda z nas może odnaleźć siebie, chociaż w częście. Każda z Nas w głębi serca jest taką romantyczką, która szuka księcia ze bajki a naukowo udowodnione jest że szukamy takiego partnera, aby był podobny do Naszego Taty, nie wierzyłam dopóki na własnej skórze się nie przekonałam, że po prostu tak jest!
Bogusia chociaż wie, że szuka kopii swego ojca, jednak zanim zorientuje się o jakie podobieństwo jej chodzi zaplącze się w niejeden ambarast.

Dodatkowo książka zawiera przepisy na słodkości – nie do końca forma podania ich mi odpowiadała, bo jednak wolę spróbować, niż czytać i wolę przepisy przejrzyste z wypisanymi składnikami i sposobem przyrządzenia, ale wiem że wielu nie będzie akurat to przeszkadzało.

Książkę czyta się naprawdę błyskawicznie, porusza ona ciekawe problemy, obecne w życiu każdej kobiety. Moim zdaniem jest to typowo babska książka, taka jakiej każda babeczka potrzebuje raz na jakiś czas, by poczuć to ciepło, emocje a niekiedy i ukojenie.
I chociaż nie raz i nie dwa(bo w sumie chyba trzy) psioczyłam na książki K. Michalak i prawie obiecywałam, że nie tknę koniuszkiem palca, jak widzicie to że niewiasta umie zmienić zdanie wyszło mi na dobre!!

Co i Wam polecam :D

sobota, 16 czerwca 2012

"Nadzieja" - Katarzyna Michalak

Pierwszy tom nowej serii „Z czarnym kotem” autorstwa Katarzyny Michalak, bestsellerowej autorki Poczekajki, Roku w Poziomce oraz Sklepiku z Niespodzianką. Piękna, przejmująca opowieść przede wszystkim dla kobiet! Jest świat, w którym ojciec bije Lilkę, a Aleksem, Ruskiem, wszyscy poza jego ciotką Anastazją gardzą. I jest Nadzieja, dom-oaza, miejsce pełne miłości, gdzie zło świata nie dociera. Niełatwo tam trafić. Połączeni miłością, która ich trzyma przy życiu, ale zarazem niszczy, Aleks i Lilka muszą przejść długą drogę, nim tam trafią. Czy ich miłość wreszcie się spełni? Czy klątwa Lilith trwać będzie nadal?

 Sabinka to mi głowę urwie i tryumfować będzie bezczelnie, ale nie mam wyjścia muszę szczerze napisać, opisać odczucia, złożyć samokrytykę etc, etc. Sabinka będzie wiedziała skąd ta samokrytyka, musiała przeżyć ciężkie chwile gdy zadręczałam Ją groźbami karalnymi i mymi hipotezami…

Przewidując chyba że do Lublina nie dotrę wzięłam i nabyłam „Nadzieję” wczoraj u siebie w księgarni, na dobre mi to wyszło, bo i rabat mam i o 13 z minutami lekturę zakończyłam….

I chociaż wcześniejsze książki Katarzyny Michalak nie znalazły u mnie sympatii(chociaż Poczekajce dam drugą szansę bo ebookowo ja poznawałam i może ta forma rzutowała na odbiór), tak w ten świat wpadłam jak w bajkę, jak w magiczną krainę do której wystarczy uchylić drzwi(okładkę) by wessała bez reszty i nie chciała wypuścić nim nie zejdzie się jej wzdłuż i wszerz…. Dodam, że popłakałam się bezczelnie a później zganiałam na palące w oczy słońce(przecież chłopaki nie płaczą)

Na samym początku poznajemy kobietę, która rozpoczyna ucieczkę, wyrzuca laptopa, komórkę, karty, wszystko co może pomóc ją namierzyć, przed kim ucieka? Dlaczego i gdzie? Kim jest tajemniczy człowiek, który jako jedyny ma numer na drugą komórkę którą zostawia? I czym/kim jest Nadzieja i jaka jest jej rola(poza tym, że –jak pisze św. Paweł -  zawieść nie może).
Autorka posługuje się retrospekcją, przenosi Nas do momentu poznania Liliany i Aleksjeja, dwójki dzieci skazanych przez rówieśników na ostracyzm, Jego rodzice zginęli w Czarnobylu, a On w do niedawna bratnim kraju realnego socjalizmu, po przemianach ustrojowych jest wrogiem numer jeden. Liliana chociaż jest Polką z powodu jąkania również nie cieszy się sympatią, nie ma nikogo bliskiego, ojciec ją bije, dużo pije i chyba po prostu nienawidzi córki i obwinia ją za śmierć żony – matka Liliany nie żyje . Dwójka dzieci w tym wspólnym wyobcowaniu odnajduje przyjaźń, najlepszą nagrodę, ale i przekleństwo.

Czy miłość naprawdę wszystko zwycięża, czy pokona przepaść między dwoma światami? Czy pomoże Lili uwierzyć że nie może ciągle się bać, że musi walczyć i że dla kochanej osoby warto podjąć wysiłek a nie zamknąć się w skorupie?

Najpierw polubiłam Lilianę, za to że do walizki  wzięła „Przeminęło z wiatrem”, później mnie denerwowała, tym że uciekała, że kłamała, że była taką egoistką, ale później starałam się zrozumieć, coś czego nie mam prawa rozumieć, permanentnego lęku, którego ja sama nigdy nie doświadczyłam i zrozumiałam tą dziewczynę, zrozumiałam ten dramat, chociaż czasami musiałam zamykać książkę, dosłownie zatrzaskiwać okładkę, żeby odciąć się od tych emocji, które zdawały się z książki parować. Zwłaszcza że związek Liliany i Aleksjeja przypomina historię Rhetta i Scarlett, chociaż to być może tylko moja opinia, Alek tak jak Rhett kocha swoją kobietę i podchodzi do ognia mimo że tyle razy się już sparzył, mimo że tyle razy już cierpiał, pcha go ta sama siła, która każe ćmie lecieć do ognia – poddać się samounicestwieniu. Miłosny kamikadze, ale z drugiej strony przecież – Amor vincit omnia – no i Katarzyna Michalak lubi happy endy, tylko czy w takiej historii jest on możliwy?
Przekonajcie się, a zapewniam Was że inwestycja w książkę o tak bajecznej okładce nie będzie złym wydaniem pieniędzy, wzruszycie się, wciągniecie, odejdziecie do innego świata. Nie popełniajcie mojego błędu i nie zaczynajcie czytać na Słońcu w południe, bo grozi Wam to że skończycie z oparzeniami i dostaniecie burę za siedzenie trzy!!(a w głowie pytanie, jak mogło minąć trzy godziny skoro siedzę góra 10 minut) godziny pełnym słońcu.

Ale takie przeżycia warte są każdej ceny, w pieniądzu i w naturze.

Jak wiecie fanką dotychczasowych powieści K. Michalak nie jestem, ale jestem ogromną fanką tej książki. Oddaną i szczerą… Książka delikatna i świeża – jak jutrzenka, od pierwszej chwili obiecuje piękną historię, a co najlepsze ani na chwilę się z tej obietnicy nie wycofuje… Nie zawodzi, jak na Nadzieję przystało J

środa, 28 grudnia 2011

"Sekretnik" - Katarzyna Michalak



No ciekawe ile osób stworzy dziś laleczki voodu aby mnie pokujać szpilkami... jeśli mogę Wam zaoszczędzić trudu... naprawdę dziś już nic mnie nie spartoli humoru, więc możecie lać po głowie ile wlezie...

Jesteś drimerką? Jesteś. Tylko jeszcze o tym nie wiesz. Ta książka nie tylko otworzy ci oczy na potencjał, jaki jest w tobie, nie tylko uświadomi, czego naprawdę pragniesz, ale i – krok po kroku – pomoże spełnić te marzenia. Pomoże ci w tym nie tylko autorka poradnika, ale i gość specjalny, najlepsza drimerka w naszej galaktyce, Patrycja z Poczekajki. Tym razem oddaję do Twoich rąk książkę szczególną: praktyczny poradnik, jak marzyć skutecznie. W moich powieściach zarażałam Czytelniczki wiarą w marzenia, z „Sekretnikiem” ruszymy na poszukiwanie Twoich własnych pragnień i snów. Dobra praca? Własne, piękne miejsce na ziemi? Kochająca rodzina? Książę na białym koniu? A może szałas na pustyni Gobi, własna wyspa, czy ratowanie białych nosorożców? Dla prawdziwych drimerek nie ma rzeczy niemożliwych! Gwarantuję świetną zabawę, dużo humoru, ćwiczenia – a jakże! – praktyczne, a przykłady – wszystkie prawdziwe. Nawet jeśli nie od razu otrzymasz to, czego pragniesz, może dowiesz się o sobie czegoś zupełnie nieoczekiwanego, a czas spędzony z Sekretnikiem na pewno nie będzie stracony.



Pożyczyłam książkę na początku listopada, miała swoje „vacatio legis” prawie dwumiesięczne, postanowiłam wybrać się do biblioteki żeby Stary Rok zakończyć prawie na czysto, wiec złapałam się za książkę, skorzystałam z tego, że ulubiony fotel rodziny na którym wszyscy chcą czytać, ale jest nas troje a fotel wciąż jeden, był wolny, zawinęłam się w koc, zrobiłam kawę toffi i pełna jak najlepszych chęci zaczęłam czytać.
Na początku zaznaczam, że jest to zbiór moich luźnych, subiektywnych myśli, moją wypowiedzią nie chcę nikogo obrazić, zdołować ani wpędzić w stany depresyjne.
Przeczytałam ponad 150 książek w tym roku, jeśli doliczyłabym książki naukowe wyszłoby grupo ponad dwieście, po recenzjach widzieliście moje reakcje, ale z całą odpowiedzialnością napiszę, że nie miałam w rękach książki, którą uznałabym za tak beznadziejną, co innego Moccia, który mnie męcz, ale mi się podoba, co innego poradniki, które każą mi być szczęśliwą w sposób irytujący. Ta książka dla mnie była kumulacją, wzorcową książką której nie powinnam była nigdy przynosić do domu Zaraz rozwinę moje wypowiedzi, teraz na szybko chciałam w krótkie zdania ubrać me refleksje. To nie jest książka do czytania w środkach komunikacji miejskiej, to książka, która jeśli jest pożyczona nie powinna być czytana w okolicy zamkniętego okna, bo wyrzucając książkę, pal sześć że zbijecie szybę, ale zniszczycie książkę. Ja się właśnie powstrzymywałam przed wyrzuceniem jej przez okno pod którym siedziałam. Plus tego, że ją przeczytałam? Tak, jestem tak pozytywnym człowiekiem ;) że we wszystkim znajduję plusy i plus tej lektury jest taki, że czas który robiąc podsumowanie roku i miesiąca poświęciłabym na szukanie w pamięci najgorszej książki danego okresu rozliczeniowego(tudzież roku obrachunkowego) mogę wykorzystać inaczej, bo ten typ już mam. Naprawdę dawno nie czytałam tak fatalnej książki. A zastanawiam się nad zbudowaniem zdania „nigdy nie czytałam tak fatalnej książki”.
Ale do rzeczy, nie mam zamiaru być gołosłowna i rzucać ogólnikami. Teraz się zwierzę :P i się rozpisać postaram.
Książka jest podzielona na dwie części. Wizualnie nie mam zastrzeżeń, autorka w książce wyjaśnia dlaczego Jej lico pojawia się na okładkach, pomijając co o tym myślę, nie moja sprawa, nie wnikam, obiektywnie prezentuje się to zacnie, osiąga cel, bo w jakiś sposób przyciąga wzrok i intryguje. Naprawdę się nie czepiam.
Pierwsza część to poradnik drimerek. Zanim przejdę dalej, muszę zaznaczyć, że już to określenie wzbudziło we mnie agresję, ja wiem że zapożyczenia, spolszczenia są obecne w mowie potocznej i sama używam, ale czy nie można napisać normalnej książki bez Grimów, łorków i Kejtich? Na litość boską, naprawdę to się dzieje angielski rozsiadł się na tronie nieboszczyka Francuza i pełen szpan. Nie jestem drimerką i nawet kiedy zmienię naturą nigdy nie będę drimerką, brzmi, szpanersko, lansiarsko i full wypas. Mi takie zwroty w słowie pisanym drażnią oczy, jak kiedyś powiedziałam, że niemiecki gwałci moje uszy… to gwałci moje oczy. Amen.
Co do części poradnikowej, nihil novi sub sole, już mnie nudzi czytanie tych samych frazesów, dokonywanie rewolucji sposobu myślenia, zmienianie siebie po to by świat nam sprzyjał, a hasło, że jeśli wystarczająco mocno tego chcesz to cały świat pomaga spełnić to marzenie o którym jakimś wywiadzie mówiła P.T Autorka, pierwszy(chyba! Albowiem nie mam dokumentacji z urzędu patentowego ;) ) wykorzystał ten okrzyczany mistrzem Kiczu niejaki Paolo C. Nie wierzę w poradniki, nie wiedziałam, że to poradnik kiedy pożyczałam książkę z biblioteki, moja Bibliotekarka też nie wiedziała dokonując zakupu. Nieważne. W części poradnikowej mamy zestaw ćwiczeń które mają pozwolić nam spełnić nawet najskrytsze i wydumane marzenia, to taki mini trening pozwalający nam stanąć do walki o zmianę sposobu myślenia na „wszystko mogę” . W książce mamy „niesamowicie zabawne dialogi” które mnie przynajmniej nie bawiły, nie twierdzę że były wymyślone, ale na papierze wyglądały sztucznie, tak po prostu bywa, czasami w „realu” coś jest super zabawne a po przeniesieniu na papier w kamieniu jest więcej życia. Nie parskałam śmiechem w trakcie lektury a prychałam z irytacji. Sztuczne to, wydumane, no i przetworzony milionowy raz schemat sprany już i oklepany. Do mnie nie trafił, po prostu.
Dalej było już tylko gorzej… dalsza część to „pamiętniczek” autorka bardziej prywatnie. Mnie te wynurzenia irytowały, po głowie majaczyło WTF oraz „na co to?”. Ja tłumaczę sobie to tym, że to są osobiste przemyślenia, które odbiera się tak jak należy znając autora, wyobrażając sobie sposób mówienia, mimikę, intonację, znając osobę, która o tym mówi, dla mnie to było znowu sztuczne, wymuszone, nieniosące żadnej treści.
Sprawdzałam dziś specjalnie czy moje humoru żyje i nadal bawią mnie gagi chociażby z serialu „Przyjaciele”, więc humor żyje, ale ta książka naprawdę strasznie mnie denerwowała. To, że nie wyrzuciłam jej przez okno jest najlepszym dowodem, że jestem Mistrzem opanowania.
I tak powstrzymuję język, bo po dyskusji formowej dotyczącej właśnie książkowych recenzji moja wolność słowa poczuła się ograniczona i chyba przestanę śledzić fejsbukowe strony autorów(chociaż to kopalnia informacji). Ale wolę pisać z serca i duszy a nie bać się odwetu Autora…



Ksiażkę pożyczyłam z biblioteki, bo gdybym wydała na nią własny grosz to chyba nigdy bym tych pieniędzy nie odżałowała…

niedziela, 13 listopada 2011

"Poczekajka" - Katarzyna Michalak


Poczekajka to powieść wysnuta z marzeń i snów, spleciona z miłości i nienawiści, okraszona garścią humoru i doprawiona szczyptą magii. znajdziesz w niej zarówno radość życia, jak odrobinę łez, które nadają mu smak. Jej lektura da Ci wiarę, że nie wolno tracić nadziei. Ani marzeń. Przenigdy. Poczekajka to książka dla samotnych, dla szczęśliwie i nieszczęśliwie zakochanych. Dla każdej z nas!


Mam nadzieję, że i tym razem nie dostanę po głowie.

Jak chwaliłam się na fejsbukowej stronie mojego bloga sprezentowany mi telefon sprawdza się idealnie w roli czytnika ebooków. Faktycznie jakość czytania jest o niebo lepsza niż na ekranie komputera. Skoro nie mogłam dostać się do biblioteki dorwałam się ebooka i w ciągu kilku chwil połknęłam ową słynną magiczną „Poczekajkę”. Nie ukrywam, że impulsem był teledysk. Kiedyś miałam ją w rękach i zaczęłam czytać, ale mało mnie krew nie zalała wiec dałam sobie spokój. Teraz – myślę sobie – czas na drugą szansę. Przemęczyłam fragment o sabacie bo to chyba wprawiło mnie w taka irytację i brnęłam dalej przez momentami nudne opisy, że od przewijania ekranu bolał mnie kciuk, łykałam porcję humoru która miała bawić do łez a u mnie wzbudzała łzy irytacji bo mnie nic w tym nie bawiło. Owszem przyznam się uczciwie, że wątek Gabriela i Patrycji jakoś mnie ujął w pewien dziwny, pokrętny i trudny do opisania sposób, chociaż całokształt oceniam ogromnie nisko.
Dlaczego? Czy dlatego, że nagromadzono tam wiele nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności? Nie. Owszem magia, ten bzik na punkcie horoskopów irytował mnie, sama nie wierzę w takie rzeczy i po prostu porzucenie swojego życia z powodu jakiejś wizji rycerza na białym koniu(ratunku!!) mnie nie przekonuje, ludzie kto normalny tak postępuje. Nie przekona mnie do tego nikt i nic.
Ale nic to. Przeprowadza się na wieś zabitą dechami i oczywiście schematyczną do bólu. Podobno te czasy minęły i polska wieś nie jest synonimem ciemnogrodu, ale kolejna książka którą czytam i jako mieszkanka wsi, tak z dziada pradziada niemalże w stu procentach(no dobra w 75%) czuję się obrażona. Jeśli ktoś wsi nie rozumie a ciężko jest pojąć tych pracujących ciężko przez całe życie ludzi to niech nie wyskakuje z filozofią rodem z silnego i nowobogackiego PRL-u. Nie tędy droga. To taka dygresja podszyta owszem lekką nutką agresji bo mnie już to męczy, ale jestem ciemnym wieśniakiem, zaraz skoczę po widły, bo tak się u nas załatwia sprawy ;).
Ale wracając do powieści. Jak to na wschodzie oczywiście osoba ze wsi znajdzie pracę na pstryknięcie palcem, ale pal sześć robota, mężczyźni rzucają się na miastową i wnet bohaterka będzie przebierać w nich jak w ulęgałkach.
W sumie książka jest na topie albowiem mamy zapadłą chałupę, którą bohaterka remontuje błyskawicznie, mamy przystojnych mężczyzn i dylematy tejże bohaterki. I tak moim zdaniem wystarczyłoby to opisać. Bo do tego się to sprowadza. Porównanie do Ani z Zielonego wzgórza… oparte chyba na kolorze włosów bohaterki. Li i jedynie.
Na pewno do tej książki nie będę wracać w czasie moich gorszych dni, wolę starą dobrą Anię.
I ewentualnie teledysk sobie pooglądam.
W dalszym ciągu po rozczarowaniu Poziomką i teraz Poczekajką nie mówię nie. I to jest właśnie wiejski, chłopski upór ;)


I pozdrawiam dojeżdżających do pracy 20 kilometrów w warunkach opisanych w książce. Naprawdę. Ja dojeżdżałam. Powodzenia ;)

środa, 12 października 2011

"Rok w Poziomce" - Katarzyna Michalak


Historia Ewy – trzydziestokilkuletniej kobiety po przejściach, która postanawia spełnić wreszcie swoje marzenie i zamieszkać w ukochanym domu. Ale jak wszystko w życiu to marzenie ma również swoją cenę: Ewa, chcąc zarobić na kupno wymarzonego domku pod lasem podejmuje pracę w wydawnictwie przyjaciela (skądinąd bardzo atrakcyjnego) i ma za zadanie znaleźć prawdziwy bestseller…

I tu zaczynają się przygody…

Urzekająca historia ludzi, do których szczęście przyszło wtedy, gdy już przestawali w nie wierzyć. Sympatyczni bohaterowie, którzy przekonali się, że podarowane dobro – powraca podwójnie.


Zapewne za tą recenzję dostanę po głowie, bo widziałam, że w blogowym świecie jest wiele fanek p. Michalak. Sama autorka również w tej książce rozprawia się bezlitośnie z negatywnymi recenzjami w internetowym świecie. Nie chce mi się cytować dokładnie, ale niech tam, będę niespełnioną grafomanką, która czerpie złośliwą radość z pognębiania autorów, jedynej słusznej literatury. Gwoli wyjaśnienia, dopowiem, że nie jestem sfrustrowaną autorką, albowiem, nie licząc skromnego dorobku naukowych publikacji nie mierzyłam się z twórczością, ani tffurczością też.
Autorka rozpływała się nad tą książką w tylu miejscach, że się skusiłam. Okładka jest klimatyczna, taka aktualna, jesień i domek. Domek do którego tęsknię przez 8 godzin pracy dziennie. Oczekiwałam ciepłej, optymistycznej książki, dostałam wypociny z frazami typu Coelho i jego, alchemiczne „Jeśli czegoś gorąco pragniesz”. Już wiem jedno, nie lubię tego typu literatury, pamiętam, że „Poczekajka” mnie tak zirytowała, że nie byłam w stanie przez nią przebrnąć. Ta książka mnie irytowała jeszcze bardziej. Jest taka oderwana od rzeczywistości, że zgrzyta między zębami, jak piasek.
Nie zarzucam książce nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności, to jest broszka autora jak prowadzi akcję. Ja zarzucam jej oderwanie od rzeczywistości. Bohaterka jest jak cała książka, ma tak dalekie od realiów pomysły, jak międzynarodowy koncert, czy oplakatowanie Pałacu Kultury. Mnie to irytowało, miałam ochotę ją dotelepać, że nie wspomnę o skrajnie moim zdaniem nieodpowiedzialnych zachowaniach, od których kobieta w stanie błogosławionym powinnam stronić.
Nic mnie nie ruszyło w tej książce, żadna historia miłosna, żaden amant, którzy moim zdaniem byli bezbarwni. Nadal nie trafia do mnie całe to gadanie o sile pragnienia i marzeń, jestem na to odporna jak nierdzewna na korozję.
Język mnie męczył, dialogi denerwowały i momentami raziły sztucznością. Oj często przez głowę przelatywała mi myśl, by rzucić książkę w diabły.
To już wolałam „Dom nad rozlewiskiem”, tam chociaż ciekawe przepisy miałam. Zaleta tej książki to jej cena – kupiłam wydanie kieszonkowe. No i fakt, że lektura nie zajęła mi dużo czasu.
Ja ze swej strony odradzam, bo nie zaznawszy ani zabawy, ani wzruszenia, ani moich ukochanych motylków uważam, że zmarnowałam czas, a mogłam sobie pospać i wyleżeć choróbsko.
Wcale nie wykluczam, że sięgnę po kolejne książki autorki, albowiem zaiste okładki są hipnotyzujące, ale na pewno nie w najbliższym czasie. Nie mam czasu na literackie rozczarowania z własnej woli. Nie linczujcie mnie za tą recenzję. Prosto z serca, chociaż może nieprawomyślnie.

Według Wydawnictw

Czarna Owca (16) Dom Wydawniczy Rebis (12) Replika (2) Wydawnictwo Psychoskok (2) Wydawnictwo Agora (26) Wydawnictwo Aktywa (2) Wydawnictwo Albatros (26) Wydawnictwo Bellona (6) Wydawnictwo Bukowy Las (5) Wydawnictwo Czarna Owca (24) Wydawnictwo Czarne (68) Wydawnictwo Czerwone i Czarne (1) Wydawnictwo Czwarta Strona (47) Wydawnictwo Czytelnik (3) Wydawnictwo Dobra Literatura (1) Wydawnictwo Dolnośląskie (14) Wydawnictwo Dowody na Istnienie (7) Wydawnictwo Dragon (4) Wydawnictwo Edipresse Książki (16) Wydawnictwo Erica (1) Wydawnictwo Esprit (2) Wydawnictwo Feeria (1) Wydawnictwo Filia (37) Wydawnictwo Franciszkanów "Bratni Zew" (1) Wydawnictwo Hachette (2) Wydawnictwo Harper Collins (16) Wydawnictwo Insignis (18) Wydawnictwo Iskry (12) Wydawnictwo J. Przeworskiego (1) Wydawnictwo Jaguar (17) Wydawnictwo JanKa (2) Wydawnictwo Kobiece (92) Wydawnictwo Książnica (21) Wydawnictwo Kwiaty Orientu (2) Wydawnictwo Lira (21) Wydawnictwo Literackie (58) Wydawnictwo MAG (1) Wydawnictwo Manufaktura Tekstów (1) Wydawnictwo Marginesy (111) Wydawnictwo Media Rodzina (18) Wydawnictwo Mg (30) Wydawnictwo Muza (70) Wydawnictwo Młodzieżówka (1) Wydawnictwo Nasza Księgarnia (4) Wydawnictwo Noir Sur Blanc (9) Wydawnictwo Nova Res (10) Wydawnictwo Nowa Proza (1) Wydawnictwo Otwarte (43) Wydawnictwo PWN (3) Wydawnictwo Pascal (31) Wydawnictwo Planeta (1) Wydawnictwo Poradnia K (6) Wydawnictwo Poznańskie (45) Wydawnictwo Prozami (1) Wydawnictwo Prószyński (96) Wydawnictwo Replika (41) Wydawnictwo SQN (16) Wydawnictwo Sic! (3) Wydawnictwo Smak Słowa (3) Wydawnictwo Sonia Draga (5) Wydawnictwo Szara Godzina (9) Wydawnictwo Szelest (1) Wydawnictwo Szósty Zmysł (7) Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego (10) Wydawnictwo Uroboros (7) Wydawnictwo Vesper (2) Wydawnictwo W.A.B (69) Wydawnictwo WAM (6) Wydawnictwo WM (1) Wydawnictwo WasPos (3) Wydawnictwo Wielka litera (5) Wydawnictwo YA (3) Wydawnictwo Young (10) Wydawnictwo Znak (176) Wydawnictwo Zwierciadło (4) Wydawnictwo Zysk i s-ka (88) Wydawnictwo superNOWA (3) Wydawnictwo Świat Książki (36) Wydawnictwo Święty Wojciech (2) wydawnictwo Stara Szkoła (3)

Categories

2016 przeczytane (259) 2019 czytam (263) 2020 (216) 2020 trup (6) 2021 (155) 2021trup (21) 2022 lektury (137) 2023 czytam (137) 2023 trup (31) 2025 lektury (172) 52 filmy w 2014 (22) 52 filmy w 2015 (6) Angielski ogród (8) Cmentarz Zapomnianych Książek (2) Euro 2012 (4) Mundial RPA (1) Real Madryt (3) akcje (27) amor vincit omnia (10) audiobook (16) autobiografia (16) biografia (124) bolly (9) candy (2) czytam przeleżałe trupy z półek (280) czytane 2018 (244) dzienniki (5) fantastyka (20) felietony (6) historia (80) kkd (4) klasyka (48) klasyka literatury popularnej (24) kolorowe czytanie (4) komedia (1) koty (5) kryminał (166) kucharzę (53) listy (1) literatura na peryferiach (4) muzycznie (47) naturalnie (2) nie samą książką (141) oglądnęłam (189) ogrodowo (5) oscarowe wyzwanie (2) pachnące (129) planowanie i zagospodarowanie(niekoniecznie przestrzenne) (8) plany (7) podaj cegłę (14) podróże (10) podróże w czasie (15) podsumowanie (96) podsumowanie 2015 (12) podsumowanie 2016 (11) podsumowanie 2017 (14) podsumowanie 2018 (12) poezja (8) prawdziwe historie (47) projekt - nobliści (5) prywatne (75) prywatnie (9) przeczytane w 2010 (1) przeczytane w 2011 (1) przeczytałam (3086) przeczytałam 2015 (243) recenzja książki (2052) recenzyjne (1699) religia i duchowość (35) reportaż (102) retro (6) robótki (24) roczne podsumowanie (7) romans (350) saga rodzinna (57) seriale (33) sportowo (27) stosik (102) test (1) top10 (12) turystycznie (1) village candle (12) w 2017 przeczytałam (226) woski (126) wymiana (8) wyzwanie - Agatha Christie (54) wyzwanie Picoult/Sparks (2) wyzwanie czytelnicze (69) wyzwanie filmowe (31) wyzwanie w centymetrach (1) yankee candle (94) z półki 2015 (3) zakupy (1) zapowiedź (11) łańcuszek (20)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wg. Autorów ( w trakcie tworzenia)

Agata Christie (51) Edyta Świętek (39) Jodi Picoult (24) Lucy Maud Montgomery (21) Joanne Kathleen Rowling (19) Małgorzata Musierowicz (18) Colleen Hoover (17) Agatha Christie (16) Diane Chamberlain (16) Szymon Hołownia (16) Agnieszka Lingas-Łoniewska (15) Katarzyna Michalak (15) John Ronald Reuel Tolkien (13) Jojo Moyes (12) Agata Czykierda-Grabowska (11) Camilla Läckberg (11) Emily Giffin (11) Katarzyna Bonda (11) Barbara Wysoczańska (10) Bernard Cornwell (10) Monika Szwaja (10) Regina Brett (9) Ali Hazelwood (8) Amy Harmon (8) Ałbena Grabowska (8) Ałbena Grabowska-Grzyb (8) Elżbieta Cherezińska (8) George R.R. Martin (8) Jane Austen (8) Mariusz Urbanek (8) Monika A. Oleksa (8) Robert Galbraith (8) Abby Jimenez (7) Ada Tulińska (7) Anna Kańtoch (7) Diana Gabaldon (7) Elizabeth Gaskell (7) Elżbieta Rodzeń (7) Jacek Dehnel (7) Małgorzata Gutowska - Adamczyk (7) Jerzy Bralczyk (6) Jürgen Thorwald (6) Katarzyna Kwiatkowska (6) Katarzyna Zyskowska-Ignaciak (6) Mariusz Szczygieł (6) Richard Paul Evans (6) Beata Majewska (5) Charles Dickens (5) Charlotte Brontë (5) Giovannino Guareschi (5) Katarzyna Archimowicz (5) Kiera Cass (5) Lisa Genova (5) Magdalena Grzebałkowska (5) Wiesław Myśliwski (5) Yrsa Sigurdardóttir (5) Anna Herbich (4) Astrid Lindgren (4) Barbara O`Neal (4) Bianca Iosivoni (4) Cecelia Ahern (4) Corinne Michaels (4) Dorota Gąsiorowska (4) Edward Rutherfurd (4) Elisabet Benavent (4) Ella Maise (4) Evžen Boček (4) Federico Moccia (4) Gabriela Gargaś (4) Igor Sokołowski (4) Magdalena Kordel (4) Marek Rybarczyk (4) Marta Kisiel (4) Mhairi McFarlane (4) Trygve Gulbranssen (4) Adam Kay (3) Agata Sawicka (3) Agnieszka Pajączkowska (3) Agnieszka Wojdowicz (3) Alina Białowąs (3) Andrzej Sapkowski (3) Aneta Jadowska (3) Anna J. Szepielak (3) Anna Kamińska (3) Anna Sakowicz (3) Antonina Kozłowska (3) Barbara Sęk (3) Carlos Ruiz Zafón (3) Cezary Łazarewicz (3) Charlotte Link (3) Dagmara Leszkowicz-Zaluska (3) Daisy Goodwin (3) Demet Altınyeleklioğlu (3) Denise Grover Swank (3) Dominika Smoleń (3) Elisabeth Herrmann (3) Eliza Orzeszkowa (3) Elizabeth Cooke (3) Elizabeth Haran (3) Francine Rivers (3) Gard Sveen (3) Hanna Cygler (3) Iwona J. Walczak (3) Jean-Jacques Sempé (3) John Boyne (3) Katherine Webb (3) Mag­da­lena Knedler (3) Marcin Wilk (3) Maria Ulatowska (3) Małgorzata Warda (3) Mitch Albom (3) Paullina Simons (3) René Goscinny (3) Richard Phillips Feynman (3) Roma Ligocka (3) Stephenie Meyer (3) Wilkie Collins (3) Adrianna Michalewska (2) Agata Puścikowska (2) Agnieszka Krakowiak-Kondracka (2) Alek Rogoziński (2) Aleksander Dumas(ojciec) (2) Aleksandra Szarłat (2) Aleksandra Zaprutko-Janicka (2) Alexa Lavenda (2) Alice Lugen (2) Amy Hatvany (2) Andrew Morton (2) Andrzej Andrusiewicz (2) Andrzej Markowski (2) Angelika Kuźniak (2) Anna Fincer-Ogonowska (2) Anna Langer (2) Anna Rohóczanka (2) Anna Wolf (2) Anne Brontë (2) Anne Jacobs (2) Anne Tyler (2) Anthony McCarten (2) Beata Pawlikowska (2) Beth Reekles (2) Bill Bryson (2) Bogdan Lach (2) Bogna Ziembicka (2) Bolesław Prus (2) Carrie Elks (2) Christina Baker-Kline (2) Clive Staples Lewis (2) Colin Campbell (2) Consilia Maria Lakotta (2) Dan Brown (2) Daniel Silva (2) Danuta Awolusi (2) David Levithan (2) Debbie Macomber (2) Diana Palmer (2) Dinah Jefferies (2) Dominika Buczak (2) Donald Spoto (2) Dorota Terakowska (2) Elena Armas (2) Elżbieta Jodko-Kula (2) Emilia Kiereś (2) Erin Morgenstern (2) Eva García Sáenz de Urturi (2) Ewa Bauer (2) Ewa Stachniak (2) Ewa Winnicka (2) Ewelina Dobosz (2) Ewelina Dyda (2) Gavin Extence (2) Grzegorz Strzelczyk (2) Helen Fielding (2) Henning Mankell (2) Jacek Hugo-Bader (2) Jan Miodek (2) Jaume Cabré (2) Jean des Cars (2) Jerzy Niemczuk (2) Julian Tuwim (2) Justyna Wydra (2) Józef Witko (2) Kamil Janicki (2) Kard. Jorge Mario Bergolio (2) Katarina Mazetti (2) Katarzyna Kołczewska (2) Kristina Sabaliauskaitė (2) Krzysztof Ziemiec (2) Linda Green (2) Lisa Scottoline (2) Louisa May Alcott (2) Magda Gessler (2) Marcin Mastalerz (2) Marcin Prokop (2) Margaret Mitchell (2) Maria Dąbrowska (2) Maria Kruger (2) Małgorzata Hayles (2) Michał Heller (2) Papież Franciszek (2) Rachel Hauck (2) Terry Pratchett (2) Victoria Twead (2) Walter R. Brooks (2) A. Scott Berg (1) Abby Johnson (1) Adam Higginbotham (1) Adam Leszczyński (1) Adam Mickiewicz (1) Adam Szustak OP (1) Adam Węgłowski (1) Adam Zamoyski (1) Adriana Rak (1) Adrianna Trzepiota (1) Agata Jakóbczak (1) Agata Napiórska (1) Agata Passen (1) Agata Polte (1) Agata Pruchniewska (1) Agata Suchocka (1) Agnieszka Dydycz (1) Agnieszka Kaluga (1) Agnieszka Krawczyk (1) Agnieszka Litorowicz-Siegert (1) Agnieszka Markowska (1) Agnieszka Meyer (1) Agnieszka Nabrdalik (1) Agnieszka Olejnik (1) Agnieszka Przybysz (1) Agnieszka Siepielska (1) Agnieszka Wolny-Hamkało (1) Aileen Orr (1) Alberto S. Santos (1) Aleksander Jażwiński (1) Aleksander Makowski (1) Aleksandra Borowiec (1) Aleksandra Julia Kotela (1) Aleksandra Kardaś (1) Aleksandra Klich (1) Aleksandra Skrzypietz (1) Aleksandra Tyl (1) Aleksandra Wójcik (1) Aleksandra Zbroja (1) Alessio Puleo (1) Alex Bellos (1) Alex North (1) Alfredo Relaño (1) Alice Hoffman (1) Allison Pataki (1) Aly Cha (1) Alyson Richman (1) Amor Towles (1) Amy Medling (1) Andrea Wulf (1) Andreas Baumgarten (1) Andrzej Chwalba (1) Andrzej Fedorowicz (1) Andrzej Grembowicz (1) Andrzej Kępiński (1) Andrzej Pilipiuk (1) Andrzej Rzepliński (1) Andrzej Zając (1) Andrzej Zawistowski (1) Andrzej Zoll (1) Andrzej Łapiński (1) André Aciman (1) Andrés Ibáñez (1) Andy Jones (1) Angele Lieby (1) Angie Thomas (1) Anika Stelmasik (1) Ann Brashares (1) Ann Wroe (1) Anna Arno (1) Anna Bailey (1) Anna Bellon (1) Anna Bikont (1) Anna Brzezińska (1) Anna Dan (1) Anna Dembowska (1) Anna Dutkiewicz (1) Anna Dymna (1) Anna Gavalda (1) Anna Janko (1) Anna Jean Mayhew (1) Anna Kaszuba-Dębska (1) Anna Klara Majewska (1) Anna Klejzerowicz (1) Anna Kołodziejska (1) Anna Krystyna Bikont (1) Anna Laura Rucińska (1) Anna Lewicka (1) Anna Mateja (1) Anna Mieszkowska (1) Anna Moczulska (1) Anna Nejman (1) Anna Piwkowska (1) Anna Przedpełska-Trzeciakowska (1) Anna Płowiec (1) Anna Sulińska (1) Anna Szafrańska (1) Anna Szczęsna (1) Anna Todd (1) Anna Tomiak (1) Anna Trojanowska (1) Anna Wolff-Powęska (1) Anna Zamojska (1) Anna Śnieżka (1) Annabel Pitcher (1) Anne B. Ragde (1) Anne O'Brien (1) Anne-France Dautheville (1) Annejet van der Zijl (1) Annette Christie (1) Annette Hess (1) Annie Barrows (1) Annie Proulx (1) Anton Czechow (1) Antoni Słonimski (1) Antonina Żabińska (1) Arael Zurli (1) Arkadiusz Stempin (1) Arkadiusz Szaraniec (1) Arne Lynch (1) Arrowood Brothers (1) Arthur Conan Doyle (1) Artur Rolak (1) Atul Gawande (1) Audrey Carlan (1) Augusta Docher (1) Ava Dellaira (1) Ayaan Hirsi Ali (1) Banana Yoshimoto (1) Barack Obama (1) Barbara Gaweł (1) Barbara Mutch (1) Barbara Seidler (1) Barbara Taylor Bradford (1) Barbara Wachowicz (1) Barry Gifford (1) Bartek Dobroch (1) Bartosz Brożek (1) Beata Biały (1) Beata Kost (1) Becky Wade (1) Bellamy Creek (1) Ben Judah (1) Benjamin Balin (1) Bernadette McDonald (1) Biblioteka Słów (1) Bill Clinton (1) Blaža Popović (1) Boel Westin (1) Bożena Fabiani (1) Bożena Gałczyńska - Szurek (1) Bożena Keff (1) Bratni Zew (1) Brenda Reid (1) Brigitte Hamann (1) Brooke McAlary (1) Bryan Cairns (1) Brygida Grysiak (1) Camilla En (1) Camille Perri (1) Carla Montero (1) Carlo Maria Martini (1) Carmen Santos (1) Carole Matthews (1) Carolyn V. Murray (1) Carrie Snyder (1) Casey McQuiston (1) Cat Patrick (1) Catherine Banner (1) Catherine Isaac (1) Catherine Lowell (1) Catherine Mayer (1) Catherine Whitlock (1) Cecil Scott Forester (1) Cecilia Samartin (1) Celeste Ng (1) Cesarina Vighy (1) Chandra Hoffman (1) Charles Belfoure (1) Charles Bock (1) Charles Frazier (1) Charlotte Browne (1) Charlotte Gordon (1) Charlotte Lucas (1) Cheryl Strayed (1) Chesley McLaren (1) Chris Cander (1) Chris Columbus (1) Chris Fabry (1) Chris Grabenstein (1) Chris Niedenthal (1) Christer Mjåset (1) Christian Jacq (1) Christine Breen (1) Christopher Kelly (1) Christopher W. Gortner (1) Chufo Llorens (1) Claire Guest (1) Claire North (1) Clara Sanchez (1) Claude Quétel (1) Colin O`Brien (1) Colleen Faulkner (1) Colleen McCullough (1) Colson Whitehead (1) Conor Grennan (1) Consolation Duet (1) Corban Addison (1) Craig Storti (1) Cristina Caboni (1) Cristina Morato (1) Cristina Sánchez-Andrade (1) Cyceron (1) Damian K. Markowski (1) Dan Abnett (1) Daniel Defoe (1) Daniela Lamas (1) Danielle Steel (1) Danuta Pytlak (1) Daphne du Maurier (1) Dario Fo (1) Dariusz Janiszewski (1) Darynda Jones (1) David Ebershoff (1) David Hunter (1) David Icke (1) David Mccullough (1) David Mitchell (1) Davis Bunn (1) Dawid Krawczyk (1) Dawid Ratajczak (1) Dawn Barker (1) Debora MacKenzie (1) Deborah Feldman (1) Delia Owens (1) Denis Brian (1) Denis Diderot (1) Denise Hildreth Jones (1) Dennis Lehane (1) Dhonielle Clayton (1) Dianne Freeman (1) Doda Około-Kułak (1) Dodie Smith (1) Dominik Dán (1) Dominik Szczepański (1) Dorota Combrzyńska-Nogala (1) Dorota Golińska (1) Dorota Masłowska (1) Dorota Ponińska (1) Dorota Sumińska (1) Dorota Świątkowska (1) Dorothea Johnson (1) Dorothy Rowe (1) Douglas Adams (1) Douglas Smith (1) Dörthe Binkert (1) E. Lockhart (1) E. O. Chirovici (1) E.T.A. Hoffman (1) Eco Redonum (1) Ed Young (1) Edith Wharton (1) Edward Brooke-Hitching (1) Edward Carey (1) Egon Caesar Conte Corti (1) Eileen Goudge (1) Elena Ferrante (1) Elizabeth Adler (1) Elizabeth Chadwick (1) Elizabeth Craft (1) Elizabeth Kolbert (1) Elizabeth Letts (1) Elizabeth O'Roark (1) Elizabeth O`Roark (1) Elizabeth von Arnim (1) Ellen Alpsten (1) Ellis Peters (1) Elvira Baryakina (1) Elyse Douglas (1) Elżbieta Wichrowska (1) Emil Zola (1) Emilia Sokolik (1) Emilia Szelest (1) Emily Jane Brontë (1) Emma Dmochowska (1) Emma Donoghue (1) Emma Lord (1) Emmanuel Macron (1) Enola Holme (1) Eowyn Ivey (1) Eric Lomax (1) Esther Singer Kreitman (1) Eugen Ruge (1) Eugène Ionesco (1) Eva Weaver (1) Evie Dunmore (1) Ewa Bagłaj (1) Ewa Curie (1) Ewa K. Czaczkowska (1) Ewa Madeyska (1) Ewa Pirce (1) Ewa Popławska (1) Ewa Wolkanowska-Kołodziej (1) Ewa Wróbel (1) Ewa Zdunek (1) Ewa Żarska (1) Ewald Arenz (1) Ewelina Karpacz-Oboładze (1) Fabien Grolleau (1) Fern Britton (1) Fern Michaels (1) Florian Illies (1) Francis Hackett (1) Francis Scott Fitzgerald (1) Francoise Giroud (1) Gabriella Contestabile (1) Gabrielle Zevin (1) Gail Honeyman (1) Gardner Raymond Dozois (1) Garrard Conley (1) Garri Kasparow (1) Gary Susman (1) Gary W. Small (1) Gena Showalter (1) Genevieve von Petzinger (1) George Orwell (1) Georgia Bockoven (1) Gigi Buffon (1) Glenys Carl (1) Grażyna Jeromin-Gałuszka (1) Greg King (1) Gregg Olsen (1) Grzegorz Sokołowski (1) Harper Lee (1) Helen Rappaport (1) Helena Mniszkówna (1) Helga Hoškova-Weissowá (1) Hellmut Andics (1) Henryk Sienkiewicz (1) Holly Peterson (1) Horacio Verbitsky (1) Håkan Nesser (1) Ibn Warraq (1) Ismet Prcić (1) Izabela Jung (1) Izabela Sowa (1) Izabella Frączyk (1) J.J. Renert (1) Jacek Lusiński (1) Jadwiga Czajkowska (1) Jakub Puchalski (1) Jan Paweł II (1) Jan Wróbel (1) Jan Łoziński (1) Janina Fedorowicz (1) Jaroslav Hašek (1) Jaume Collel (1) Jean-Christophe Brisard (1) Jean-Paul Roux (1) Jeannette Kalyta (1) Jennifer Kaufman (1) Jennifer Teege (1) Jennifer Worth (1) Jerzy Sosnowski (1) Jewgienij Wodołazkin (1) Jill Barnett (1) Jill Mansell (1) Joanna Konopińska (1) Joanna Marat (1) Joanna Szczęsna (1) Joanne Harris (1) John Borrell (1) John Carlin (1) John Curran (1) John Green (1) John Grogan (1) John Seeney (1) Jolanta Król (1) Jolanta Kwiatkowska (1) Jon Ronson (1) Jonathan Littell (1) Jordi Pons Salas (1) Joyce Maynard (1) Julia Alvarez (1) Julia Child (1) Julia P. Gelardi (1) Julie Lawson Timmer (1) Julie Orringer (1) Justin Go (1) Justin Peacock (1) Ka Hancock (1) Karen Dionne (1) Karen Karbo (1) Karen Mack (1) Karolina Frankowska (1) Karolina Lanckorońska (1) Kate Lord Brown (1) Kathryn Taylor (1) Keith Lowe (1) Kerstin Ekman (1) Krzysztof Sadło (1) Laila El Omari (1) Laurens van der Post (1) Leah Fleming (1) Lena Najdecka (1) Leslie Carroll (1) Levi Henriksen (1) Lily Koppel (1) Lisa Kleypas (1) Liv Tyler (1) Louise Walters (1) Lucy Ferriss (1) Lucyna Olejniczak (1) Ludwig Winder (1) Ludwik Stomma (1) M.L. Stedman (1) Maciej Karpiński (1) Maciej Stuhr (1) Magdalena Kulus (1) Magdalena Tulli (1) Maja Łozińska (1) Mandy Hale (1) Marc Llewellyn (1) Marcin Górka (1) Marcin Zaremba (1) Marek Aureliusz (1) Marek Grechuta (1) Marek Ławrynowicz (1) Margaret Dilloway (1) Maria Krüger (1) Maria Sveland (1) Marilyn Brant (1) Marina Stepnova (1) Mariola Pryzwan (1) Marion Zimmer Bradley (1) Mariusz Wilka (1) Mariusz Ziomecki (1) Martha Grimes (1) Martin Sixsmith (1) Matthew Quick (1) Małgorzata Halber (1) Małgorzata Maj (1) Małgorzata Szejnert (1) Małgorzata Tusk (1) Małgorzata Łukowiak (1) Melchior Wańkowicz (1) Melissa Hill (1) Meredith Goldstein (1) Mieczysław Mokrzycki (1) Mike Carson (1) Mira Suchodolska (1) Miriam Karmel (1) Nadine Gordimer (1) Natasha Walker (1) Ned Vizzini (1) Olle Lönnaeus (1) Patrick Ness (1) Patrick Pesnot (1) Paul Arden (1) Penny Jordan (1) Peter Heller (1) Peter Kreeft (1) Platon (1) Pola Kinski (1) Priscille Sibley (1) Rebecca Johns (1) Robert J. Woźniak (1) Ryszard Legutko (1) Sally Bedell Smith (1) Sam Pivnik (1) Samantha Hayes (1) Samantha van Leer (1) Sarita Mandanna (1) Seré Prince Halverson (1) Shelley Emling (1) Stanisław Zakościelny (1) Stephanie Evanovich (1) Sue Eckstein (1) Sue Woolmans (1) Sylwia Chutnik (1) Szymon Sokolik (1) Tullio Avoledo (1) Zośka Papużanka (1) dr Stefanie Green (1) ks. Jan Twardowski (1) Éric-Emmanuel Schmitt (1) Łukasz Maciejewski (1) Łukasz Orbitowski (1)

Pogoda w mojej okolicy