Koniec długiego weekendu postawił mnie przed dylematem, co teraz czytać. Wylosowałam sobie nowego trupa z półki. Swoją drogą, okazało się że lwia część tych moich truposzy to literatura non-fiction, reportaże, biografie, może w przyszłym roku bardziej to wyważyć? Jeśli chodzi o tę książkę ona trafiła do mnie na fali zainteresowania serialem Downton Abbey, gdzie hrabina jest właśnie Amerykanką z pochodzenia, którą swoją fortuną ratuje stary angielski ród. I chyba na coś w tym stylu miałam ochotę, a dostaję opowieść o kobiecie, która miała pięciu mężów i jest chrzestną poprzedniej królowej Holandii(Niderlandów).
