Ostatnio czytałam raczej ciężkie książki, pierwszego dnia wolnego uznałam, że pora na coś lekkiego. Od jakiegoś czasu chodził za mną jakiś romans. Bardzo wybrednie grzebałam w stosach, odrzucałam poszczególne tytuły. W końcu, poradziłam się mądrzejszych i padło na książkę, która swoją premierę miała bardzo niedawno. Nowa powieść Eleny Armas, którą kupiłam, chociaż pierwsza jej książka nie zachwyciła mnie jakoś bardzo. Jednak autorka pisze powieści w moim ulubionym stylu, więc dałam jej szansę i na pewno będzie do trzech razy sztuka, bo jeszcze wcześniejsza też mam. Dajecie szansę autorom, którzy Was nie zachwycili? Czy jak za pierwszym razem nie pykło, to już amba fatima?

