Długo byłam bardzo oporna na uniwersum Marvela, gdy wszyscy emocjonowali się Kapitanem Ameryką, czy rzucali aluzje do wściekłości Hulka, ja totalnie nie wiedziałam o co chodzi, wzruszałam ramionami i ze szczerością ignoranta, rzucałam, że nie wiem o co chodzi. Nie jestem fanką komiksów, filmy w tym stylu są dla mnie egzemplifikacją tezy, że mężczyźni, nigdy nie dorastają i zawsze będą dziećmi, które szukają pretekstu do zabawy, a ktoś zobaczył w tym biznes i zaczął produkować mnóstwo książek, komiksów, filmów, zabawek, które noszą pozory dorosłego hobby. Jednak kiedy zaczęłam oglądać Teorię Wielkiego Podrywu chciałam wiedzieć o co chodzi i nawet ja włączyłam jakiś film, a że zbiegło się to w czasie z kupnem telewizora, a powtórki lecą często, to oglądałam w wolnych chwilach. A dodatkowo pojawiła się zapowiedź książki z tej serii to stwierdziłam, że sprawdzę w czym rzecz, w formie, która najbardziej do mnie przemawia.
