Kye Keeley, klasowy wesołek, uwielbia wszelkie gry planszowe i słowne, a nade wszystko – gry wideo.
Przypadkiem dowiaduje się, że za budowę nowej miejskiej biblioteki odpowiada jego idol, Luigi Lemoncello, najsławniejszy i najbardziej twórczy autor gier na świecie.
Kyle jako jedno z dwunastu dzieci wygrywa szansę spędzenia nocy w bibliotece, jako gość pana Lemoncella, zabawiającego zaproszonych zagadkami i grami. Rano okazuje się, że drzwi są zamknięte na klucz, a tajnej drogi ucieczki z biblioteki strzeże wiele ukrytych tropów i zagadek, które trzeba odgadnąć!
Już
od dawna nie łapię się na literaturę młodzieżową, jeszcze dłużej nie jestem
odbiorcą literatury dziecięcej. Nie poradzę jednak nic na to, że od czasu do
czasu, zwłaszcza w chwilach czytelniczego marazmu sięgam po perełki literatury
dla osób sporo ode mnie młodszych. Ojejku, no każdy z nas ma w sobie dziecko. Biblioteka pana Lemoncella zapowiadała
się fajnie, a ja dodatkowo lubię Charliego
i fabrykę czekolady, taka futurystyczna, kolorowa bajka, nie-bajka. Czy dla
mola książkowego może być coś lepszego niż książkowa odmiana Willego Wonki?
Mole kochają książki o książkach, więc nie baczcie na to, że książka jest
adresowana głównie dla dzieci. Można odpakować czekoladę i dać się porwać
przygodzie. Dla najmłodszych będzie to dłuższa podróż, dla starszych lektura na
popołudnie i wieczór.
