Uwielbiam książki Ali Hazelwood, kiedy zobaczyłam, że wychodzi jej debiut to się napaliłam. Jednak byłam bardzo wstrzemięźliwa i najpierw wzięłam się za moją listę, ale w końcu się złamałam. Do tej pory Ali pisała świetne powieści w świecie akademików, a tutaj miała być powieść oparta na motywie gry w szachy, co po Gambicie królowej jest świetnym pomysłem, a nie widziałam, żeby Szach-mat zrobił jakąś furorę w sieci, a ja przepadłam. Widać, że to debiut, ale widać wszystkie elementy, które sprawiły, że jej książki tak wciągają. Mnie ta powieść wciągnęła tak, że ograniczyłam sen do minimum, bo nie chciałam wychodzić z tego świata.

